Pyry z gzikiem: Trzeba wierzyć

Pyry z gzikiem – szybkie, luźne, szczere, obiektywne i swobodne podsumowanie każdego tygodnia w Lechu Poznań. Alternatywa dla cyklu „Na chłodno” lub jak kto woli – „Na chłodno mini” bądź „express”.



Początek ostatniego etapu sezonu 2021/2022 to powrót poniedziałkowych „Pyr z gzikiem” wracających do treści witryny po dwóch tygodniach przerwy. Nie da się ukryć, że podczas marcowej przerwy na kadrę materiały były najsłabsze w tym sezonie, we wrześniu czy w październiku było pod tym względem dużo lepiej. Niestety, w marcu nie udało się zrealizować wszystkich pomysłów na teksty, jakie były w planach, nie było m.in. planowanego na zeszły tydzień kolejnego odcinka cyklu „Na chłodno”, dlatego dzisiejsze pyry wyjątkowo są podane w nieco inny sposób, bez podziału na dni, a bardziej w stylu „Na chłodno”.

Po wygranej nad Jagiellonią Białystok wydawało się, że przerwa na kadrę minie w Lechu spokojnie. Nic się podczas jej trwania nie wydarzy, poczekamy sobie wszyscy 13 dni na mecz ze Śląskiem Wrocław i z optymizmem wejdziemy w kwietniowe zmagania. Wszystko zmieniła poważna kontuzja Bartosza Salamona, która marcową przerwę na kadrę uczyniła nerwowym czasem oczekiwania na szczegółową diagnozę a później na przyszłe mecze. Nie było kibica, który spodziewałby się aż tak tragicznego obrotu sprawy, nagle nie z winy Lecha Poznań wypadł nam jeden z najważniejszych piłkarzy, lider w szatni i na boisku, zawodnik mający odegrać kluczową rolę w zdobyciu choćby jednego trofeum w tym jubileuszowym sezonie. Uraz Bartosza Salamona z miejsca obniżył sportową siłę Kolejorza, który małą liczbę straconych goli i regularne czyste konta zawdzięcza przede wszystkim jemu. Cały Lech dostał cios w momencie, w którym tak naprawdę już wcześniej zaczynały się psuć inne rzeczy.

Pomijając wynik spotkania ze Śląskiem Wrocław ten mecz był dowodem na to, że coś nie gra, coś nie do końca w zespole funkcjonuje. Lech Poznań tej wiosny gra tak jakby na zaciągniętym hamulcu ręcznym, wielu zawodników nie ma optymalnej formy, zespół podczas meczów notuje tylko przebłyski dobrej gry nie potrafiąc docisnąć gazu w tym grać na miarę kadrowego potencjału. W ostatnich tygodniach widać problemy podczas zimowych przygotowań, które nie wypadły najlepiej, o czym już wcześniej mówił nawet sam trener. Według Macieja Skorży czas miał jednak pracować na naszą korzyść, ale niestety tak nie jest. Wiecznie ktoś wypada, wiecznie ktoś ma jakieś dziwne problemy ze zdrowiem, to wszystko daje przeciętny obraz Lecha Poznań tej wiosny ciułającego punkty i zachowującego się jak żółw, który tylko czasami przyspiesza. Obiektywnie patrząc Raków Częstochowa oraz Pogoń Szczecin w tej chwili grają trochę lepiej, Lech Poznań cały czas szuka wyższej formy indywidualnej i jako drużyna, podczas tych poszukiwań nie wszystko można zrzucić na trenera, który nie może wystawiać najlepszych piłkarzy. Wyjściowy skład na mecz ze Śląskiem Wrocław był tak naprawdę zestawieniem na stratę punktów. Nie oszukujemy się. Na papierze jedenastka bez Ishaka, Karlstroma czy Salamona szału nie robiła, w dodatku po zejściu Milicia i konieczności gry Kędziory na stoperze szanse na zachowanie czystego konta w meczu na styku, w którym poznaniakom zwykle brakuje szczęścia stały się jeszcze mniejsze.

Po arcyważnej wygranej ze Śląskiem Wrocław mogącej mieć na końcu sezonu kolosalne znaczenie nawet trener Maciej Skorża okazał emocje co czyni bardzo rzadko. Tym razem Skorża naprawdę cieszył się ze zwycięstwa, nie ukrywał tego również podczas konferencji prasowej mówiąc o najlepszym meczu pod względem mentalnym od dawna.

„Dużo na nas ostatnio spadło, jednak zawodnicy zareagowali kapitalnie. Od dawien dawna nie byłem tak zadowolony z 3 punktów, bo wiem, ile to zwycięstwo kosztowało chłopaków. Gratuluję drużynie świetnej postawy jeśli chodzi o sferę mentalną. Pod tym względem był to jeden z najlepszych meczów Lecha w tym sezonie. Wyszarpaliśmy 3 punkty w trudnym momencie, mimo nowatorskiego ustawienia osiągnęliśmy swój cel.”

Po słowach Macieja Skorży dało się wyczuć ulgę po ostatnim gwizdku sędziego, trener chyba sam nie bardzo wierzył, że takim składem, jaki wyszedł na mecz ze Śląskiem Wrocław dało się będzie zdobyć ten bardzo trudny teren dla naszego klubu na którym wygrywamy sporadycznie, średnio co kilka lat. Lech Poznań wyszarpał zwycięstwo 1:0, wygrał być może jeden z najtrudniejszych meczów do końca sezon do którego przez przerwę na kadrę nie mógł się normalnie przygotować i jeszcze musiał wystąpić mocno osłabiony. Spotkanie ze Śląskiem Wrocław pokazało skalę problemów z jakimi musi zmierzyć się sztab szkoleniowy, ale pokazało też charakter zespołu. W piątek Lech odniósł arcyważne zwycięstwo, aż strach pomyśleć co byłoby, gdyby Kolejorz nie wygrał. Drużyny Rakowa i Pogoni niestety pewnie zdobyły w ten weekend pełne pule nie wyglądając na ekipy, które są w przeciętnej formie czy na zespoły, które zaraz zaczęłyby seryjnie potykać się. W takim przypadku Lech Poznań jest zmuszony zaliczyć zwycięską serię, do wygranych z Jagiellonią i ze Śląskiem po rozegraniu dwóch różnych połów dołożyć kolejne zwycięstwa, zwycięstwa choćby w takim stylu, jak we Wrocławiu.

O naszym sukcesie w tym sezonie albo o jego braku zdecyduje sytuacja kadrowa. Ta kadra niby jest szeroka, jednak kiedy wypadają Joao Amaral, Mikael Ishak, Jesper Karlstrom czy Jakub Kamiński nie jest już tak różowo, tych piłkarzy przynajmniej na razie nie ma kto zastąpić. Na Bartosza Salamona nie ma już co liczyć, on pięknie mówił o zdobywaniu trofeów, o walce o nie, ale w jubileuszowym sezonie realnie już nam nie pomoże, trzeba liczyć na innych w tym na tych zawodników wymienionych powyżej. Ci gracze nawet w średniej formie potrafią dać oczekiwaną jakość, zrobić coś z niczego, pociągnąć drużynę, w której nadal mogą wykrystalizować się inni liderzy. Być może Lecha do trofeum dźwignie np. Tomasz Kędziora, być może pożyteczny okaże się Michał Skóraś, który wyrasta na jedynego skrzydłowego nadającego się do gry obok wspomnianego Kamyka. Powoli skreślany już przez kibiców Adriel Ba Loua wiecznie ma jakieś problemy, od tygodni lepiej wychodzi na naszych zdjęciach z cieszynek innych zawodników po strzelonych bramkach niż na boisku, a Kristoffer Velde ewidentnie potrzebuje czasu na aklimatyzację w polskiej lidze, na aklimatyzację w zespole Lecha Poznań, który gra w zupełnie innym stylu niż w FK Haugesund.

Mimo średniej formy drużyny w ostatnich tygodniach cele są niezmienne. Poznań nadal może utonąć w świetle rac, nadal są realne szanse na drugi w historii dublet, choć Lech po lutowo-marcowych zmaganiach nie jest już tak dużym faworytem do wywalczenia tych trofeów, jakim był jeszcze w grudniu. W dotychczasowej historii Puchary Polski czy Mistrzostwa Polski najczęściej przychodziły Kolejorzowi z wielkim trudem, tylko w 1984 roku udało się sięgnąć po Puchar zwycięstwem 3:0 a w 1992 roku wywalczyć tytuł na 3 kolejki przed końcem. W innych sezonach Lech Poznań sięgał po coś konkretnego resztkami sił, walczył o coś do ostatnich sekund jak 7 lat temu 7 czerwca a nawet zdobywał tytuł Mistrza Polski mając tyle samo punktów po ostatniej kolejce co drugi zespół. Na razie nic nie wskazuje na to, aby w sezonie 2021/2022 było inaczej, całego Lecha Poznań czeka heroiczny bój na dwóch frontach, dopóki są szanse trzeba wierzyć, trzeba mieć także trochę szczęścia na boisku i poza nim, trzeba mieć nadzieję, że więcej poważnych kontuzji już po prostu nie będzie.

Najbliższe dwa mecze z Olimpią jutro i z Legią za pięć dni mogą okazać się dużym krokiem w kierunku upragnionych trofeów albo nawet przekreślić na nie szanse. We wtorek nie może być wpadki, jeśli mamy wygrać w sobotę. Mecz z Olimpią jest szalenie ważny z punktu czysto sportowego i mentalnego, to jeden z takich meczów w tym jubileuszowym sezonie, który należy odhaczyć zwycięstwem, by pozostać na torach do sukcesów. Mimo ostatniej średniej formy Lecha Poznań dnia 4 kwietnia 2022 jesteśmy na dobrej trasie do spełnienia marzeń, kto by pomyślał rok temu po porażce z Jagiellonią 2:3 czy przegranej zaraz po przerwie na kadrę w Krakowie 1:2, że dokładnie 12 miesięcy później będziemy w grze o dublet. Gramy dalej, walczymy do końca o wszystko póki są szanse na trofea, patrząc na Wasze wpisy często czuć niepewność czy brak wiary. Może po najbliższych dwóch meczach część kibiców z większym entuzjazmem podejdzie do tego, co przed Lechem.

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <





14 komentarzy

  1. Krzys pisze:

    Jak tu wierzyć ?
    Po tylu latach gdy Lech przegrywał wszystko nie tyle z przeciwnikami ale przede wszystkim z samym sobą.
    Mamy słaby mental, brak determinacji w każdym meczu i gubimy się pod presją. A teraz konkurujemy z drużynami, które są dobrze poukładane, mają mniejszą presję i przede wszystkim lepszych trenerów.
    Ostatnio widziałem się ze znajomym ze Szczecina kibicem Pogoni. Pogoń jest pewna że to oni wygrają MP. Spieraliśmy się, który klub jest lepszy. Oni są przekonani że Pogoń ma może węższą kadrę od Lecha ale w pierwszym składzie indywidualnie lepszych zawodników na większości pozycji, przyznał ze jedynie Amaral i Ishak są lepsi na swoich pozycjach a Skorża był wielką porażką w Pogoni i cieszą się że jest w tym momencie w Lechu.
    Lech i Skorża mają coś do udowodnienia. I chciałbym żeby się tak stało ale moje nerwy tego już nie wytrzymują. Jeśli teraz nam nie wyjdzie to uwierzę, że ten klub jest przeklęty.

  2. Pawel68 pisze:

    Mieliśmy Kądziora na widelcu ,ale nie potrzebni nam są następne situmy i barkhroty…!Bramkarza też mogli kupić,nie wspominając o stoperze którego nie kupili.Tacy są rutkowscy kutwy i sknery!A za tych skrzydłowych to Rząsa powinien być wyrzucony do Warty…za całokształt nieudolności i braku fachowości…!

  3. bas pisze:

    Nic innego niż wiara nam nie pozostało,chociaż ponoć nie ma ludzi nie zastąpionych, ale bardziej niż kontuzja Salamona z którą jakoś się już pogodziłem nie mogę zrozumieć że wiecznie ktoś łapie jak nie wcześniej Covid , to teraz inne infekcje czy drobne urazy.Nie śledzę sytuacji innych zespołów ale u nas od początku tej rundy jakaś plaga.Czyżby REHA bankrutowało albo nasi gracze mają za dobrze i byle pierdoła jest powodem o absencji,takie ciepłe kluchy nie to co Glik który szarpał cały mecz z kontuzją.Z takim zaangażowaniem trudno będzie o trofea.

  4. Tadeo pisze:

    Jestem daleki od optymizmu, bo z dzisiejszą grą Lecha , trudno mi uwierzyć w dublet.Na obecną chwilę jesteśmy najgorzej grającym zespołem z całej trójki. Wkórzają mnie te ciągłe tajemnice Skorży,bo przed samym meczem okazuje się że u piłkarzy jest infekcja lub drobny uraz.O nowych skrzydłowych szkoda się wypowiadać, bo na to po prostu nie zasługują
    O piłkarzach którzy byli potrzebni , a ich nie sprowadzono , no cóż Rutkowscy kolejny raz pokazali że dla nich liczy się tylko kasa. Rząsa jak był nieudacznikiem w tej kwestii tak nim pozostał.

  5. Didavi pisze:

    Forma jest daleka od optymalnej i wynika to z problemów zdrowotnych, które zaczęły się już w Turcji. Aktualnie Raków i Pogoń wydają się pewniejsze w grze i trudno liczyć na ich potknięcia łatwymi rywalami. Lech, żeby złapać serię zwycięstw musi grać podstawowym składem. Zawodnicy muszą znowu złapać automatyzm i pewność, a nie można tego zrobić gdy co chwilę ktoś wypada jak Ba Loua.
    Salamon wydaję się, że jeszcze wróci w tym sezonie. Skorża mówił, że chciałby go mieć na początku maja i patrząc jak przebiega jego rehabilitacja i ćwiczenia jakie wykonuje można wierzyć, że to realne i jeszcze Bartek nam pomoże.

  6. Erwin pisze:

    Nadal jesteśmy w grze i nie ma co panikować na zapas, skupmy się na każdym kolejnym meczu i cieszmy taką wygraną jak ostatnio ze Śląskiem bo faktycznie nie często się to zdarza w naszym wykonaniu. Przed nami mecz z Olimpią który musimy wygrać i to dając odpocząć najważniejszym zawodnikom, później mecz u siebie bardzo ważny i liczę, że będziemy bardziej wypoczęci od lafiryndy, która będzie miała bardzo ciężki bój o być albo nie być z Rakowem, w dodatku gramy u siebie a lafirynda wygrzebała się ze strefy spadkowej, punktować w kazdym meczu to najważniejsze, a nasi dwaj główni rywale do tytułu mają jeszcze mecz ze sobą, gdzie remis byłby chyba najlepszy, może rzeczywiście po najbliższych dwóch meczach emocje odżyją bardziej(te pozytywne), oby.

  7. djwiewiora pisze:

    Czekałem z niecierpliwością na podobny tekst.
    Owszem niepewność się skradła w nasze serducha, a główną przyczyną oczywiście utrata lidera ogrody – Bartka.
    Chyba nawet trener zauważyl,że Bednarek bez Salamona to może sobie jedynie posiedzieć na ławce.
    Cieszę się z powrotu Mickeya do bramki.
    Uważam, że to on bardziej zasłużył na kontrakt niż Bednarek.
    Czy mamy bramkarza na miarę mistrza – pomidor
    Czy mamy skrzydłowego na miarę mistrza (oprócz Kamyka) – pomidor.
    Czy wierzymy,że nawet po zdobyciu dubletu będziemy mieli?
    Pomidor
    Jednak nadal wierzę, że mecz z Legią przy pełnym stadionie zmieni podejście i tchnie w piłkarzy trochę wiary we własne umiejętności,gdyż ewidentnie są oni świadomi, że czegoś im brakuje. To chyba główny hamulec ręczny – brak wiary.
    Żeby obejrzeć mecz z Legią będę musiał urwać się wcześniej z Whisky Festivalu, a więc liczę , że te kilka trunków mniej będzie tego warte :)))) hahah
    #MajsterNaStulecie

  8. Mazdamundi pisze:

    Ja również nie nastawiam się na majstra.
    Żeby nie było – nie obawiam się kiepskiego finiszu Lecha. Po prostu konkurencja w tym sezonie mimo braku w jej składzie sowieckich jest bardzo silna, co w pewnym sensie jest nadzieją dla polskiej piłki klubowej.
    Wiele osób mówi, że z takim składem, kadrą brak mistrzostwa będzie kompromitacją. Myślę, że owszem to mogłaby być kompromitacja, ale jakieś 6 lat temu, gdzie w tamtym czasie rzeczywisty rywal był niestety tylko ten jeden. Obecnie, na nasze nieszczęście rywali przybywa, nie tylko My (i sowieccy) robimy ciekawe transfery za pokaźną gotówkę i nie tylko My (i sowieccy) sprzedajemy piłkarzy za duże pieniądze.
    Weźmy na przykład takich Trzepaczy.
    Ściągają reprezentanta co prawda mizernej w skali Europy Armenii, ale chłopak już kilka razy błysnął w lidze i dał im z 6 pkt. Dali za niego 900 tys euro. Ponadto ściągnęli Grosickiego, czyli aktualnego (?) reprezentanta kraju. Ktoś powie, że facet już jest stary jak na skrzydłowego i zaraz zaczną się problemy z motoryka itd., ale ostatnie miesiące pokazują, że Turbodzbanisko to na naszą ligę wciąż wielkie nazwisko. Gość się w tej lidze bawi. Parzyszek czy Kurzawa to w ligowych realiach również duże nazwiska jak na ekstraklasowych rezerwowych. Do tego dochodzą zgrane formacje defensywy i pomocy, których skład w zasadzie nie ulega dużym zmianom od jakichś 2 lat i oczywiście świetny bramkarz Stipica.
    W Rakowie też w zasadzie to samo, jeśli chodzi o skład zgrywany już od ok. 2 lat, z tym, że jeszcze nie sprzedają piłkarzy za duże kwoty. Wielu wysokich i silnych zawodników, wzmocnili przed sezonem obsadę bramki, obrona jak u nas zresztą zalicza w tym sezonie jeszcze większy progres względem poprzedniego, solidna pomoc z gwiazdą ligi Ivim na czele i zadaniowi napastnicy, którzy nie są typowymi snajperami. Ostatnio również dokonali kilka ciekawych transferów gotówkowych.
    To pokazuje, że nie tylko my chcemy tego mistrzostwa.
    Nie tylko nasz zarząd w nie uwierzył, co widać po ruchach kadrowych w zespołach rywali.
    Nie tylko my mamy zawodników, dzięki którym będzie możliwe jego zdobycie.

    Ale też nie tylko my będziemy odczuwać narastającą presję z każdą kolejną kolejką i dlatego uważam, że bez względu na to ile będziemy tracić lub mieć przewagi po kolejnej kolejce nie można zwalniać do samego końca.
    Nie wierzę w żadne mentalności przegrywów czy wygrywów (że też niektórzy dorośli ludzie używają takich słów, wywodzących się z gwary gimbusiarskiej… ech) – liczy się dyspozycja dnia, a ta już wiele razy zawodziła faworytów w meczach z outsiderami, a biorąc pod uwagę to, że Pogoń w ostatnich latach pod koniec sezonu zaliczała niemal zawsze jeszcze bardziej kompromitujące wyniki od nas, tylko, że zazwyczaj gdzieś w środku tabeli, liczę, że i w tym roku ta tradycyjna szczecińska wiosna jeszcze nadejdzie, choć na tą chwilę nic tego nie zapowiada. Co do Rakowa, to w nich aktualnie widzę faworyta, ale może i oni gdzieś się jeszcze wyłożą. No cóż, jeszcze trochę wiary w sobie mam. W sumie nawet więcej niż trochę, ale wolę się bardzo miło rozczarować.
    A co mi tam…
    #MajsterNaStulecie

  9. Pawelinho pisze:

    Ja aż tak wielkim optymistą nie jestem. Ba nadal jestem wstrzemięźliwy. Od początku tego sezonu i aktualnie obecna runda wiosenna przypomina tą z czasów Bjelicy, gdzie Lech praktycznie miał tytuł MP czy PP na wyciągnięcie ręki, a spartolił go na własne życzenie. Przypominam również, że władze klubu praktycznie jak były nieudolne tak nadal są i nie zmieni tej oceny jedna dobra runda, po poprzednim fatalnym sezonie i 11 lokacie. Owszem Lech nadal jest w grze o MP/PP, ale na trzeba pamiętać również o tym ile niepotrzebnych punktów zostało już straconego do tej tam, gdzie wystarczyła po prostu lepsza skuteczność jak np z Wisłą czy Lechią na wyjeździe lub ze Stalą Mielec, a to tylko pierwsze z brzegu przypadki. Takich problemów by nie było gdyby w kadrze Lecha nie było statystów, a dużo więcej jakości. Owszem Lech wydał dużo kasy na transfery, ale za nim ci piłkarze się odnajdą to tak jak chociażby Milić czy Karlstrom dopiero coś znaczyć będą w przyszłym sezonie – piszę tutaj o Ba Loua czy Velde. Mnie bardziej martwi niestety przespane okienko transferowe. Bo niby przyszedł Kędziora czy Kownacki, ale oni przybyli tylko na chwilę, a nie na kolejny sezon to raz, dwa jak mantrę każdy na tej stronie pisał, że potrzebny jest CZWARTY STOPER oraz nowy BRAMKARZ! I co? Znowu kibice mieli racje bo jak bardzo jest potrzebny nowy stoper pokazała kontuzja Salamona i to bardzo poważna (może jakimś cudem wróci na finał rundy w co wątpię bo to dość nieprzyjemna) – w sporcie pewne rzeczy można przewidzieć – jak widać nie zawsze, a już szczególnie za czasów młodego phiothra. Bramkarz – temat wałkowany praktycznie od zawsze rzeka jak widać lepiej podpisać kontrakt z Bednarkiem, który ma nawet kilku obrońców wśród piszących, a obrywa się głównie ofensywie – słusznie, ale nie tylko ona jest problemem Lecha. Trudno szukać optymizmu mając w pamięci poprzednie lata, ale może pomimo bieżących problemów to te wyjdą Lechowi na dobre w postaci MP/PP jednak lata kompromitacja też swoje zrobiły, a dają jedynie odczucie minimalizmu do jakiego obecni włodarze klubu zdążyli przyzwyczaić. Jak zwykle bardzo dobre „pyry z gzikiem”.

    ps 1

    Ogólnie w Lechu wychodzi brak tego co mają Pogoń/Raków automatyzmów czy stabilną kadrę i to też niestety widać.

    ps 2

    Trochę szkoda, że zabrakło zdjęcia tym razem.

  10. torreador pisze:

    Niestety dużą cześć rundy wiosennej Kolejorz gra jakby jechał na oparach. Właściwie poza meczem w Szczecinie, gramy nieprzekonująco lub wręcz słabo. Podobnie jak Redakcja uważam, że zwycięstwo we Wrocławiu było arcywaźne, bo dobrze jest wygrywać, grając tak słabo. Jednak grając tak słabo, trudno sięgnąć po mistrzostwo. Tym bardziej, że główni kontrkandydaci do tytuły, grają obecnie po prostu lepiej. Patrząc na obecną formę pierwszej, ligowej trójki, trudno sobie wyobrazić, żeby to właśnie Lech był tym najlepszym. Jeszcze wracając do ostatniego meczu, niewątpliwym jego plusem (poza zwycięstwem) było to, że Skorża, pierwszy raz od dłuższego czasu wystawił do gry bramkarza. Nie dość, że nie musieliśmy drżeć przy każdej akcji Śląska na naszej połowie, to jeszcze bramkarz zaliczył asystę w tym meczu

  11. 100h2o pisze:

    Pójdę pod prąd.
    Mistrzem zostaje ten kto NA KONIEC LIGI jest na pierwszym miejscu w tabeli.
    Zapytam. Czy liga się skończyła? Czy pamiętacie mistrza zdobytego TYLKO dzięki samobójowi Jopa? Reszta to poszczególne mecze.
    Przypominam – Lech ma JEDEN punkt do Pogoni, tyle samo co Raków.
    To są fakty i tyle.
    Reszta to zawodzenie na pogrzebie płaczek, którymi kibol, fanatyk nie ma prawa być!
    Mówi się… pokaż jaja gdy chce się kogoś zmotywować.
    To kibole wypełniający cały sektor na meczu we Wrocku pokazali jaja! Dopingowali cały czas NA STADIONIE i nie klepali w klawiaturę jęcząc ŁO JEZUUU MARYJO tylko wzięli dupę w troki i pojechali do Wrocka.
    Skończmy to mendzenie i wymądrzanie, więcej WIARY W LECHA !

  12. inowroclawianin pisze:

    No tak, jesteśmy w bardzo trudnym, kluczowym momencie sezonu. Kontuzja Salamona to duża strata. Na szczęście skutecznie udaje nam się wygrywać (Śląsk i dziś Olimpia). Fajnie, że dziś łatwo udało się zwyciężyć i będzie jeden dzień więcej na wypoczynek niż w przypadku legły. Ich czeka jutro arcytrudny mecz. Mam nadzieję, że po dogrywce awansuje Raków. Dobrze, że trener wymienił Bednarka. Hart póki co gra pewnie. Czekam już na sobotę :-)

  13. Przemo33 pisze:

    Trudny wyjazdowy mecz na trudnym dla nas terenie, a jednak udało nam się go wygrać, dodatkowo biorąc pod uwagę grę w eksperymentalnym składzie i pierwszy mecz po przerwie na reprezentację. Samo zwycięstwo i 3 zdobyte punkty mogą jak najbardziej cieszyć, ale po meczu minusów również jest trochę. Po raz kolejny słaba 1 połowa, po raz kolejny ciężki mecz na wyjeździe z męczarniami zamiast spokojnego, chociaż skromnego zwycięstwa 1-0 lub 2-0, po raz kolejny bicie głową w mur. Na nasze szczęście rywal nie wykorzystał żadnej swojej okazji i nie strzelił bramki przed przerwą. Dlatego chociaż wygrana cieszy, to nadal jest wiele rzeczy do poprawy i jest nad czym pracować.
    Niestety Lech od pewnego momentu, od początku rundy wiosennej nie gra już tak dobrze i jak określiła w artykule redakcja „gra tak jakby na zaciągniętym hamulcu ręcznym”. Niestety to prawda, chociaż tak jest już właściwie od pewnego momentu w trakcie rundy jesiennej. Na razie Lech dość regularnie punktuje, jakoś ciuła te punkty, ale niestety w lidze nie wygrywa regularnie, to bardziej gra w kratkę, na szczęście na razie przegraliśmy tylko jeden mecz na wiosnę. Niestety ratują nas często 2 połowy i momenty lepszej gry drużyny, jej przebłyski albo przebłyski kluczowych piłkarzy, czyli na przykład Amarala, Kamińskiego. Czegoś tutaj jednak brakuje, przede wszystkim regularnego wygrywania, serii zwycięstw, lepszych wyników w meczach wyjazdowych (tylko 2 zwycięstwa w lidze w rundzie wiosennej) i rozegrania dwóch równych połów na chociaż niezłym poziomie. Dlatego podtrzymuję swoje zdanie i uważam, że ta drużyna dałaby radę zdobyć Mistrzostwo tylko w przypadku potknięć, wpadek, kryzysu Pogoni i Rakowa, ponieważ te drużyny sprawiają jednak trochę lepsze wrażenie i nie wyglądają, jakby miały zacząć seryjnie tracić punkty. Do tego w przeciwieństwie do nas mają podstawowych bramkarzy, którzy zapewniają spokój między słupkami, a to również może być ważne w następnych meczach. Oczywiście czas wszystko pokaże i dużo może się wydarzyć, ale jednak takie jest moje skromne zdanie. Pozostaje jeszcze Puchar Polski, gdzie właśnie awansowaliśmy do finału i tam szansę będą wyrównane. Tutaj również podtrzymuję swoje zdanie i niestety uważam, że nie wygramy, ale z drugiej strony wydaje mi się, że większe są szansę na Puchar Polski niż na mistrzostwo. Przykro mi, że nie ma w tej wypowiedzi optymizmu, ale niestety poprzednie przegrane lata, sezony mocno sprowadziły na ziemię i spowodowały chłodne, realne podejście do ewentualnego zdobycia trofeów i szans na nie. Ale to jest tylko moje skromne zdanie, z którym każdy ma prawo się zgodzić lub nie, a jak będzie, co się wydarzy pokaże czas.

Dodaj komentarz