Pyry z gzikiem: Musimy

Pyry z gzikiem – szybkie, luźne, szczere, obiektywne i swobodne podsumowanie każdego tygodnia w Lechu Poznań. Alternatywa dla cyklu „Na chłodno” lub jak kto woli – „Na chłodno mini” bądź „express”.



Poniedziałek i wtorek – Nie milkną echa po weekendzie podczas którego sędziowie meczów Pogoń – Wisła Płock oraz Lech – Legia zdecydowali o wynikach spotkań. W Lechu kibice zdążyli już przywyknąć do takich błędów na naszą niekorzyść, a zwłaszcza w starciach z tym rywalem. Błędy w tych meczach były, są i na naszą niekorzyść pewnie będą dalej, nic się tutaj nie zmieni. Patrząc po Waszych wpisach wielu w niedzielę po remisie Rakowa ze Śląskiem puściło już oko na sytuację z sobotniej końcówki spotkania z Legią, być może kibice Lecha Poznań wrócą do niej pamięcią i do braku karnego, gdy dnia 21 maja około 19:30 nie daj Boże zabraknie nam punktów.

W poniedziałek sprawę braku jedenastki bardziej ciągnęły media niż kibice, media na słabym sędziowaniu zarówno arbitrów głównych jak i z wozu VAR nie zostawiły suchej nitki. Najbardziej oberwało się obsadzie sędziowskiej meczu Lech – Legia, bo to w tym spotkaniu karny w końcówce był ewidentny. Ciekawe wnioski padły w magazynie GOL na TVP Sport, podczas programu stwierdzono m.in. małą liczbę zawodowych sędziów w Ekstraklasie. Rzeczywiście, od lat spotkania prowadzą te same twarze, wielu arbitrów pochodzi z tego samego regionu, nowych z niższych lig nie ma albo są oni wrzucani na głęboką wodę jak właśnie Damian Sylwestrzak z Wrocławia. Ktoś w PZPN-ie ewidentnie na siłę próbuje zrobić z niego drugiego Szymona Marciniaka, ktoś w związku 30-latkowi pozwolił sędziować trudny mecz na szczycie Lech – Raków, teraz spotkanie Lech – Legia, które przerosło tego arbitra podobnie jak jego współpracowników.

Mimo słabego sędziowania 9 kwietnia w tym sezonie akurat nie można mieć większych uwag do sędziów, w pomeczowych ocenach na KKSLECH.com ich praca zwykle dobrze jest oceniana przez kibiców, jednym z wyjątków jest właśnie Damian Sylwestrzak. Ten sędzia dostawał niskie noty od internautów nawet po meczach, w których Lech wygrywał. Być może jest to utalentowany arbiter, ma szansę zaistnieć w Europie, ale ktoś w PZPN-ie desygnując go tak często na hitowe spotkania robi mu krzywdę, próbuje szybko zrobić z niego sędziego europejskiego formatu.

Kuriozalnie w mediach z pracy arbitrów w 28. kolejce tłumaczył się Tomasz Mikulski będący od niedawna Szefem Kolegium Sędziów, który na tym stanowisku zastąpił Zbigniewa Przesmyckiego. Mikulski nie przeprosił ani Pogoni ani Lecha, w programach telewizyjnych przekonywał, że takie błędy będą się zdarzały, natomiast sędziowie VAR w Poznaniu obserwowali obraz ze złej kamery i dlatego nie została podyktowana jedenastka. Idzie odnieść wrażenie, że wydarzenia z 28. kolejki przerosły Mikulskiego, były arbiter meczów Ekstraklasy, którego starsi kibice Kolejorza na pewno pamiętają nie bardzo wiedział, co powiedzieć i jak wybronić obecnych arbitrów. Szkoda.

Środa – Bardzo dużym zainteresowaniem cieszą się bilety na finał Pucharu Polski na tzw. sektory neutralne sprzedawane przez PZPN. Wiele wejściówek kupili już kibice Lecha Poznań z różnych regionów Polski zajmując przede wszystkim miejsca bliżej sektorów Lecha za bramką od strony stacji kolejowej Warszawa-Stadion. W środę o 14:00 biletów na górne sektory trybuny Stadionu Narodowego wzdłuż boiska widoczne podczas transmisji telewizyjnej praktycznie już nie było. Większość na tych tzw. sektorach neutralnych będą stanowili kibice Lecha Poznań z różnych części kraju.

W PZPN zapada decyzja o odsunięciu od sędziowania w 29. kolejce Tomasza Kwiatkowskiego i Krzysztofa Jakubika, którzy odpowiadali za VAR w Szczecinie oraz w Poznaniu. Odsunięty został też Piotr Lasyk. A Damian Sylwestrzak za m.in. brak bezpośredniej czerwonej kartki dla Khartina? On oczywiście nie. To najlepszy dowód na to, że jest po prostu promowany, ma tzw. „plecy” w związku, ktoś tam bardzo w niego wierzy, ktoś pcha go na siłę do przodu przymykając oko na te wszystkie wyczyny.

Czwartek – Nieco smutna konferencja prasowa trenera Macieja Skorży poświęcona głównie przeciętnej formie ofensywnych piłkarzy i braku ustabilizowania dyspozycji zespołu. Da się przyjąć argumenty i zdania, które wypowiedział Skorża. Rzeczywiście, wiecznie ktoś wypada przez mikro-urazy, jakieś dziwne infekcje, których nie ma w innych klubach, sytuacja faktycznie jest inna niż jesienią, kiedy nie było tylu kontuzji, infekcji, a w letnim okresie przygotowawczym nikt nie miał problemów. Trener mówił w czwartek jakoby wszyscy poza Bartoszem Salamonem i Arturem Sobiechem są zdrowi, ale ponownie nie była to prawda, Skorża znowu nie zdradził faktycznej sytuacji kadrowej. Dawid Kownacki po meczu z Legią miał problemy, „Kownaś” przez większą część tygodnia nie mógł trenować.

Po innych słowach Macieja Skorży idzie wywnioskować, w jaki sposób powalczymy o dublet. Nastawiamy się przede wszystkim na organizację gry, dobre przygotowanie taktyczne, na skuteczność i efektywność w grze. Efektownego Lecha Poznań takiego jak w jesiennych meczach ze Śląskiem czy z Wisłą wiosną możemy już nie zobaczyć, Maciej Skorża w końcówce sezonu stawia na taktykę + na jak najlepsze przygotowanie mentalne zespołu do spotkań. Nie ma w tym akurat nic dziwnego, ponieważ tak samo było 7 lat temu. W innych klubach prowadzonych przez Macieja Skorżę końcówki sezonów również wyglądały bardziej efektywnie niż efektownie, trenowane przez niego drużyny częściej wydzierały punkty niż pewnie je zdobywały. Zapewne wielu z Was pamięta to, w jaki sposób wydarł nam Puchar Polski w Bydgoszczy, niedawno w cyklu „Lechowe finały” przypominaliśmy zresztą przebieg finałowego meczu sprzed 11 lat.

Piątek – Okazuje się, że kibice Kolejowego Klubu Sportowego nie pojadą koleją na finał Pucharu Polski. Aż nie chce się w to wierzyć. Kolej będąca sponsorem Lecha Poznań przez kilkadziesiąt lat w roku obchodów 100. rocznicy założenia Kolejorza rzuciła kibicom przysłowiowe kłody pod nogi. Ciekawe czy w PKP zdają sobie sprawę z konsekwencji swoich fanaberii i z tego, co się będzie działo. Logiczna jest podróż wielu kibiców na finał rejsówkami, pociągi 2 maja jadące do Warszawy będą przepełnione i tak będą należały do Lecha Poznań. W PKP ewidentnie o tym zapomnieli.

Odjazd 03:14 – Poznań Główny -> Warszawa Centralna/Wschodnia
07:18 – Poznań Główny -> Warszawa Centralna/Wschodnia
08:49 – Poznań Główny -> Warszawa Centralna/Wschodnia
08:53 – Poznań Główny -> Warszawa Centralna/Wschodnia
10:56 – Poznań Główny -> Warszawa Centralna/Wschodnia

Problemem dla kibiców wybierających pociąg byłby na pewno powrót. Po finale są tylko dwie bany do Poznania z czego na jedną można by się załapać wyłącznie bez oglądania ew. dogrywki i ceremonii medalowej. W każdym razie kibice na pewno sobie poradzą, niech się martwi PKP, jak rozwiązać sprawę z przeładowanymi pociągami oraz z niezadowolonymi, wygodnymi pasażerami.

Odjazd 19:12 – Warszawa Wschodnia -> Poznań Główny
20:39 – Warszawa Wschodnia -> Poznań Główny

null

Sobota – W sobotę wygrał Raków, wygrała Pogoń, nadszedł czas na sportowy i przede wszystkim mentalny sprawdzian dla Lecha. Początek spotkania w Płocku wyglądał doskonale, właśnie tak powinien prezentować się zespół muszący wygrać, by utrzymać fotel lidera i przedłużyć realne nadzieje na tytuł. Poznaniacy narzucili rywalowi swój styl, grali zdecydowanie w środkowej strefie, stosowali pressing, z wykorzystaniem bocznych obrońców i częstszych uderzeń z dystansu na różne sposoby próbowali zagrozić wiślakom. Gol na 1:0 był tak naprawdę kwestią czasu, bramka padła mimo wszystko w nieco zaskakującym momencie, w okresie w którym z przebiegu meczu akurat nic nie wskazywało na gola do szatni.

W sobotę Lech Poznań mimo nieskuteczności rozegrał być może najlepszy mecz tej wiosny? W rywalizacji z rywalem w formie, na bardzo trudnym terenie, pokazał bardzo dobrą organizację gry, dzięki przygotowaniu taktycznemu Wisła nie miała nic do powiedzenia oddając na naszą bramkę raptem 4 strzały w tym ani jednego celnego! Przedwczoraj to nie Wisła zagrała słabo, to Lech zagrał tak dobrze, zagrał w stylu Macieja Skorży u którego taktyka to priorytet, wyżej jest tylko przygotowanie mentalne. O tym, jak ważne było to spotkanie dla trenera i w jak ważnym okresie sezonu jesteśmy pokazała poniższa sytuacja zarejestrowana przez kamery.

Maciej Skorża wolał dmuchać na zimne. Zamiast rugać zawodnika po ewentualnym błędzie mogącym kosztować utratę gola wolał przed zmianą asertywnie wytłumaczyć rezerwowemu piłkarzowi, czego od niego oczekuje po wpuszczeniu na boisko. Można przewidywać, że Skorży w tej sytuacji chodziło o pracę Adriela Ba Loua w defensywie. W jego drużynie boczni pomocnicy nie mogą odpuszczać, muszą angażować się w pomoc obronie, Iworyjczyk często ma z tym problem, dlatego takie zdecydowane słowa trenera są w pełni zrozumiałe. Wynik 1:0 w 80 minucie nie był bezpieczny, w takiej sytuacji każdy musiał zachować koncentrację i dać z siebie wszystko w każdej akcji. Po roszadach przeprowadzonych przez Macieja Skorzę widać było zresztą niechęć trenera do robienia zmian w tym meczu. Tak naprawdę tylko wejście Pedro Tiby za Radosława Murawskiego było planowane, drugą zmianą w 80 minucie było pojawienie się Adriela Ba Loua za mocno poturbowanego wcześniej Michała Skórasia, ostatnie dwa roszady były już bardziej zmianami na siłę, trochę na zyskanie czasu i do wprowadzenia świeżości na ważne ostatnie minuty.

Po końcowym gwizdku w sobotę każda osoba związana z Lechem Poznań mogła poczuć ulgę oraz jednocześnie pełną satysfakcję, radość. Wygraliśmy arcyważny mecz za tzw. „6 punktów”, ograliśmy być może najtrudniejszego rywala do końca ligowych rozgrywek, utrzymaliśmy 1. miejsce przed dwoma z rzędu spotkaniami u siebie. Te święta są dla kibiców Lecha Poznań zupełnie inne niż w ostatnich sezonach, weselsze niż rok czy dwa lata temu, były nawet lepsze niż 4 lata temu, kiedy po zwycięstwie nad Wisłą w Krakowie mającej miejsce w Lany Poniedziałek pojawiła się szansa na wygranie rozgrywek zasadniczych Ekstraklasy.

Na koniec podsumowania soboty nie można pominąć sprawy Dawida Kownackiego. Występ tego zawodnika w Płocku nie był pewny, pisaliśmy o jego problemach w tygodniu, po meczu w wywiadzie na C+ Sport piłkarz, który dał Lechowi Poznań arcyważne zwycięstwo nie ukrywał problemów z barkiem, które doskwierały mu po spotkaniu z Legią. Tym bardziej szacunek za wytrzymanie w trudnym fizycznym meczu pełnych 90 minut podczas których „Kownaś” poprawił swoje liczby. Po powrocie do Kolejorza zdobył on już 5 bramek, jego gra może nie zawsze jest efektowna, za to liczby robią wrażenie, powrót Dawida Kownackiego wzmocnił Lecha Poznań sportowo i mentalnie,

Niedziela – O meczu z Wisłą Płock można było już zapomnieć, pora skupić się na kolejnych wyzwaniach. Mecz na Mazowszu pokazał, z czym nadal mamy problem, co trzeba poprawić, by w dwóch najbliższych spotkaniach zdobyć komplet punktów. Należy poprawić przede wszystkim skuteczność, której niestety nie mamy, a która musi być w środę w starciu z Górnikiem oraz w niedzielę w meczu ze Stalą. Liderujący Lech Poznań jesienią nie pokonał tych ekip, stracił aż 4 punkty, które być może w końcowym rozrachunku nie będą miały znaczenia. Nie zdobędziemy tego upragnionego Mistrzostwa Polski, nie wywalczymy po 38 latach dubletu, jeśli w dniach 20-24 kwietnia nie ugramy kompletu 6 oczek przy Bułgarskiej. Musimy, po prostu musimy wygrać z Górnikiem i ze Stalą, która ostatnio nie leżała Lechowi. Po ewentualnym zwycięstwie nad łęcznianami poznaniacy nałożyliby dużą presję na Pogoń i Raków, patrząc na tabelę najlepszy w środę po 20:30 byłby remis, ale wśród kibiców Kolejorza nie brakuje wielu osób, które wolałyby triumf szczecinian z racji lepszego bilansu w dwumeczu, jaki Lech ma z tym przeciwnikiem i trudnego terminarza „Portowców” w końcówce sezonu.

Na koniec „Pyr z gzikiem” podsumowujących ostatni Lechowy tydzień i serwowanych akurat w poniedziałkowej porze obiadowej jeszcze wyniki mini-sondy pucharowej dostępnej w zeszłotygodniowym odcinku:

Kogo chciałeś/aś w finale?

53% – Legia Warszawa
47% – Raków Częstochowa

Zdjęcie tygodnia: – Dziś w „zdjęciu tygodnia” odkurzamy fotograficzne archiwum KKSLECH.com, w którym znaleźliśmy radość Muhameda Keity i Dawida Kownackiego po pięknym golu Norwega w meczu Lech Poznań – Górnik Łęczna za kadencji Macieja Skorży jesienią 2014 roku. W tamtym spotkaniu wyjątkowo nam nie szło, dopiero w 81 minucie Keita zdecydował się na fenomenalne uderzenie z daleka, po którym udało się strzelić tego jednego jedynego gola dającego 3 punkty.

null

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <





23 komentarze

  1. Wamp pisze:

    A redakcja kogo wolałaby w finale PP?

  2. smigol pisze:

    Każdy kolejny mecz będzie bardziej i bardziej interesujecy ale też niszczący układ nerwowy…
    #MajsterNaStulecie

    • tomasz1973 pisze:

      Dokładnie, tym bardziej jak wynik w okolicach 80 min będzie na poziomie 1-0 dla nas, cholera wie co wówczas robić, żeby się nie denerwować! Ale my już do końca nie przegramy i nawet jak to będzie 5x 1-0 to będą to pewne zwycięstwa!

      MajsterNaStulecie!
      Dublet na stulecie!

  3. 07 pisze:

    W zasadzie Keite z występów w Lechu zapamietamy tylko z tego uderzenia…. zawodnik jednej akcji.
    Kownacki musi być w pelni przygotowany na finał. Jest czas aby doszedł do siebie. Medycy zrobią swoje ale w najblizszym czasie 2x 90 minut raczej nie wchodzi w rachubę.

  4. Rahu pisze:

    Mam nadzieję, że trener Skorża nie przedobrzy z rotacjami w najbliższych meczach. Spodziewam się szans do niedzieli dla Czerwińskiego, Douglasa, Ba Louja, Kvekveskiriego, Tiby

  5. deel pisze:

    Niczego nie musimy. Co najwyżej, możemy. Co będzie to będzie. Na razie jesteśmy kometą, która po ognistym wejściu w sezon, gaśnie z dnia na dzień. Nasze marzenia to jedno, czym innym jest jednak stan faktyczny. Kto po wiosennych meczach z Lechią, Rakowem czy Legią, ale też Cracovią czy Wisłą Kraków, nadal upatruje w Lechu kandydata do dubletu? Wiadomo, kibol wierzący. Tylko czy takie podejście jest racjonalne? Nie z kibicowskiego podejścia, bo ono jest niezmienne. Mam na myśli czas, miejsce i poziom sportowy drużyny. Realia. Nie ma już zespołu z jesieni. Coś się skończyło. W październiku. Są pojedyncze zrywy, fragmenty dobrej gry, ale jest ich coraz mniej. Mamy, jak na warunki ligowe, naprawdę szeroką i jakościową kadrę. Ale nic z tego nie wynika. Przynajmniej nic pozytywnego. Wiele osób już zauważyło, że zmiennicy w meczach niewiele dają. I to jest chyba odpowiedź co do oczekiwań. Trudno będzie osiągnąć sukces, gdy nie ma alternatywy dla graczy pierwszego składu, bo zmiennicy grają inaczej. Trener miał rok na wypracowanie gry, w której brakuje zawodników z pierwszej, jego zdaniem, jedenastki. Nie widzę takiej gry. Wciąż gramy to samo. Liczby ratuje nam na razie Kownacki. Ale jak długo? Piszecie: Douglas, Rebocho, Kędziora, Pereira, Amaral, Ramirez, Velde, Baloua, Skóraś, Czerwiński, Tiba, Kwekweskiri… To jest grupa ludzi, w której można zawrzeć ze dwa, trzy sposoby gry. A my jak za Żurawia, wałkujemy jedno, czekając na mityczne przełamanie. Właśnie dlatego obawiałem się zatrudnienia Skorży. Mam w pamięci to jak spieprzył mistrzowski sezon. To co po sobie zostawił. Co robił później. Wiele osób myśli tu i teraz. Będzie dublet, MP lub PP na stulecie klubu to super. A jak nie? Cóż, wrócą do jechania po Rutkowskim, bo tylko on jest winny porażek. I wszystkiego złego. Nikt nie pomyśli nawet, że on to robi właśnie tak, bo wszyscy tego oczekują. Bo chcą sukcesów. On też. Ale my nie urodziliśmy się wczoraj. Miejmy świadomość gdzie byliśmy rok temu. Mamy dobry jakościowo zespół, ale nie mamy kogoś, kto potrafi to wykorzystać. Skorża tego nie potrafi. Nie pierwszy raz zresztą. Finał PP z Rakowem, walka o MP po utracie przewagi punktowej nad rywalami. Tak, jak tonowałem wcześniej, po stracie punktów nastroje, oczekując powrotu do gry z początku sezonu, tak dzisiaj, sam trener i zawodnicy odbierają mi argumenty by ich bronić. Jakikolwiek tryumf w tym sezonie nie przełoży się na długoterminową stabilizację w klubie. A bez tego nie ma o czym mówić.

  6. Levin_9 pisze:

    Karnego z legią zapewne strzelałby Kownacki, wiadomo jedenastka to jeszcze nie gol, ale miałby szansę do asysty w tamtym meczu dodać bramkę. Gdy przychodził 90 % osób tutaj piszących uznało że jego wypożyczenie będzie wzmocnieniem, obawiało się tylko o zdrowie, tymczasem to Ishak często przebywa na „L-4”.

  7. Kibic z Bydgoszczy pisze:

    Ja tam do Sylwestrzaka nie mam aż takiego żalu jeśli chodzi o tego karnego, bo po to wymyślili VAR żeby błędy sędziego eliminował.
    Kartka czerwona za faul na Ba Loua także ewidentna. Nie był pewien czy był to faul na „reda” to skorzystał z VAR-u. Gorzej jakby nie skorzystał.
    Sam też by mógł coś od siebie dodać, bo załóżmy, że VAR nie istnieje no to wtedy już zmienia postać rzeczy i wiadomo kiepski sędzia.
    Ale do chu… po to wymyślili VAR żeby z niego korzystać.
    Gdybym był sędzią to przy słabej widoczności sytuacji zawsze bym korzystał z VAR-u.
    Powiedzieli mu, że wszystko było ok. To kryminał. Kara za to jedno spotkanie mniej.
    Gdyby nasi piłkarze protestowali to może by zmienił decyzję. Gdyby wiedzieli, że była ewidentna ręka, że można było sędziemu zmienić decyzję nawet po końcowym gwizdku to zapewne by to zrobili.
    Jak widać po tym meczu sędziowie VAR drukują albo po prostu się do tego co robią nie nadają. Nie, że nie są nieomylni. Kara dla takiego sędziego odsunięcie od jednego spotkania to jest śmiech na sali.

  8. inowroclawianin pisze:

    Dużo nerwów przed nami, chyba aż do ostatniego meczu. Ja chciałem Raków w finale i jest Raków. W meczu Pogoni z Rakowem chciałbym remisu. My musimy już wszystko wygrać do końca. Najtrudniejszy będzie mecz finału oraz chyba też z Piastem. Wszystko w głowach zawodników przede wszystkim. To teraz kluczowe plus taktyka. Co sędziowie odwalili tego już nie cofniemy. Trzeba wygrać wszystko do końca. W meczu z legła przede wszystkim zawinili sędziowie z wozu var. Var zamiast pomagać w obiektywnym prowadzeniu meczów, pomaga robić wałki. Oczywiście nikt z tego powodu do Wrocławia jak zwykle nie pojedzie.. Czekam na najbliższy mecz i na ruchy dwóch rywali. Święta na plus.

  9. Przemo33 pisze:

    Zgadzam się w pełni, w 100% z tym, co napisał wyżej kolega @deel. My nic nie musimy. Moim skromnym zdaniem niestety nie wygramy nic w tym sezonie. I chociaż serce chciałoby zobaczyć w maju zwycięskiego Lecha, z sukcesami i trofeami, to rozum mówi coś zupełnie innego. Ostatnie lata i sezony tym mocniej nauczyły pokory i chłodnego podejścia do Lecha i jego celów na poszczególny sezon. Czym różni się Lech w tym sezonie od Lecha z sezonów, gdy ostatnio zdobywał mistrzostwo Polski? Mamy teraz szerszą i mocniejszą na papierze kadrę, w której są oczywiście braki, głównie na pozycji bramkarza, ale jak na polską ligę jest to naprawdę mocna kadra z dobrym, jak na polskie warunki trenerem, który ma spore doświadczenie i osiągał już wcześniej duże sukcesy na krajowym podwórku. Również teraz Lech jest liderem i nie musi nikogo gonić, a wtedy musiał to robić. Ale z drugiej strony w 2010 i 2015 roku po średniej jesieni Lech bardzo dobrze punktował w lidze w rundzie wiosennej i skutecznie gonił lidera, zdobywając na koniec sezonu tytuł. Teraz jest odwrotnie. Lech bardzo dobrze punktował jesienią kończąc rok na pozycji lidera, by teraz wiosną nie tylko grać słabo, ale też średnio punktując. Ta drużyna wiosną nie przypomina samej siebie z jesieni. Kluczowi piłkarze, tacy jak Ishak, Kamiński i Amaral są kompletnie bez formy, mając co najwyżej przebłyski. Również wyniki są takie sobie. Gdyby nie dobra gra defensywy i przebłyski poszczególnych piłkarzy, pozycja Lecha byłaby inna, niższa niż obecnie, a i nastroje wokół Lecha dużo gorsze. Do tego dochodzi kwestia trenera, który często popełnia różne błędy, nie trafia ze zmianami i wystawioną jedenastką, a sami zmiennicy nie wiele wnoszą do gry. Czy tak gra i punktuje ktoś, kto chce zdobyć tytuł? Oczywiście, że nie. A co do Pucharu Polski – ostatnie kilka finałów przegraliśmy na własne życzenie i niestety tym razem może być podobnie. Zwłaszcza biorąc pod uwagę nasz duży problem ze skutecznością i bardzo trudnego rywala.
    Ale puśćmy na chwilę wodzę fantazji. Lech zdobywa mistrzostwo Polski, Puchar albo nawet dublet. Super, jest radość i to ogromna, ale co potem? Odejdzie Kamiński, kolejni piłkarze również mogą odejść. I jak będzie wyglądać kolejny sezon? Ja wiem, ktoś powie „po co się tym martwisz teraz, liczy się tylko tu i teraz”. Przykro mi, jednak przyszłość klubu jest bardzo ważna. Gdy człowiek sobie przypomni, co działo się w 2015 roku po zdobyciu tytułu, gdy Lech był nawet w strefie spadkowej to aż się nie dobrze robi. Obawiam się, że ta szeroka kadra zostanie rozbita i będzie kolejna ciężka jesień z corocznym jesiennym kryzysem. Gdybyśmy mieli innego właściciela, któremu zależy na Lechu, jest głodny sukcesów, trofeów i oczywiście przy okazji chce zarobić jak największe pieniądze, to dałoby się uniknąć. Ale skoro Rutki w zimie nie wzmocniły zespołu jeszcze bardziej, to nie widzę tego, by coś się zmieniło w ich podejściu. Klub powinien się rozwijać, być coraz lepszy, celować wyżej, a nie raz sezon przejściowy, raz gra w europejskich pucharach, a raz na kilka lat wpadnie jakieś trofeum. Nie tędy droga.
    Patrzę na Lecha wiosną, widzę też Pogoń i Raków, którym zależy na zdobyciu Mistrzostwa Polski i niestety któraś z tych drużyn, raczej Raków, może to osiągnąć, bo lepiej punktują od nas na wiosnę. Co do najbliższych dwóch meczów, to będą to dwie pułapki, bo gramy z drużynami, które walczą o utrzymanie i z którymi jesienią straciliśmy w głupi sposób punkty. Obie drużyny mają o co walczyć i się nie poddadzą w trakcie meczu. To będą dwa ciężkie mecze, a czy zwycięskie, to czas pokaże.

    • inowroclawianin pisze:

      No pewnie, najlepiej wystawić gołą dupę i niech się dzieje co chce….

      • Przemo33 pisze:

        @inowrocławianin
        Nie rozumiem o co Ci chodzi i czemu jesteś niemiły. Uraziłem Cię swoim komentarzem? To co napisałem, to tylko moje skromne zdanie, z którym każdy ma prawo się zgodzić lub nie.

      • Pawelinho pisze:

        Przemo33

        To raczej był sarkazm tak mi się wydaje i to nie jest bezpośrednio do Ciebie.

      • inowroclawianin pisze:

        @Przemo33 to nie było w Twoim kierunku tylko odnośnie Lecha i naszej sytuacji. Wszystko jest cały czas w grze. Jesteśmy faworytem i to nasz obowiązek zgarnąć dublet. Raków czy Pogoń mają dużo tańsze kadry, mniejsze możliwości i gorsze terminarze. Mieli byśmy się poddać? Tym bardziej po tylu latach skandali i marazmu trzeba to wygrać. Oficjalnie mamy stulecie. To my powinniśmy nadawać ton i standardy tej lidze. Dawać przykład, wytyczać ścieżki. Dziś być może zajdą większe zmiany na podium, być może dziś rozstrzygnie się w pewnym sensie sprawa MP2022. Pozdrawiam

      • Przemo33 pisze:

        @inowrocławianin
        Rozumiem. Nie wziąłem tego do siebie. Wszystko w porządku :)

  10. leftt pisze:

    Niektórzy kibice mają taką potrzebę dostania mokrą szmatą w ryj, że już kupili rzeczoną szmatę wraz z wiaderkiem. Oczywiście ani MP ani PP nie jest pewne, ale zdobycie dubletu nie jest żadną fantazją, bo ani Raków nie jest Liverpoolem (a Papszun Kloppem) ani Pogoń Bayernem . I piszę to spokojnie, na chłodno, bez żadnego „w górę serca”, chociaż jako kibic wierzę. A czy po ewentualnym MP kadra się rozwali? Możliwe, że tak. Ale i tak warto tę ligę wygrać. Potem będziemy się martwić o puchary i następny sezon.

Dodaj komentarz