Nie pasują do ligi

Pierwszy letni transfer Lecha Poznań wzbudził sporo kontrowersji nakładając presję zarówno na ludzi, którzy odpowiadali za ten ruch jak i na samego zawodnika. Klub zaledwie wypożyczył 30-letniego bramkarza, który przez 3 lata bez presji i przed garstką widzów grał w cypryjskim Pafos. Na papierze słaby ruch musi obronić się na boisku, żeby klubowy skauting znowu nie stracił w oczach kibiców.



Przy okazji Artur Rudko może zmienić opinie o Ukraińcach w Lechu Poznań, którzy delikatnie pisząc – nie sprawdzili się, choć niektórzy z nich odeszli stąd ze złotymi medalami dzięki którym już na zawsze zapisali się w ponad 100-letniej historii naszego klubu.

Ukraina jest w czołówce krajów mających w Lechu Poznań najwięcej piłkarzy. Artur Rudko w lipcu może stać się już siódmym Ukraińcem, który zadebiutuje w niebiesko-białych barwach, ale pierwszym bramkarzem. Pierwszym Ukraińcem w historii Lecha Poznań był aktualnie 55-letni Igor Kornijec. To zawodnik urodzony w Kijowie będący wychowankiem słynnego Dynama. Na Bułgarską trafił z Szachtara Donieck wiosną 1992 roku. Przed końcem tego samego roku wyjechał z Polski, lecz swój ślad zostawił rozgrywając u nas 29 meczów ligowych. Kornijec występując jako lewy obrońca lub pomocnik słynął z zadziorności oraz nieustępliwości. W sezonach w których grał Kolejorz wywalczył dwa mistrzostwa kraju oraz jeden Superpuchar Polski. Igor Kornijec do teraz jest jednym z najbardziej utytułowanych zagranicznych piłkarzy w historii naszego klubu.

Drugim graczem z Ukrainy w niebiesko-białych barwach był Volodymyr Jaroschuk, który w tym roku skończy 46 lat. Tak jak Kornijec – urodził się w Kijowie i jest wychowankiem miejscowego Dynama. Był lewym obrońcą/pomocnikiem mając podobne podobne warunki fizyczne co Kornijec. W Kolejorzu zagrał tylko w 2 spotkaniach Pucharu Ligi latem 2000 roku. W tym pierwszym przegranym na wyjeździe z Włókniarzem Kietrz 2:5 zszedł z murawy już po 45 minutach. W drugim wygranym na Bułgarskiej 2:1 zaliczył pełne 90 minut. Później wyjechał z kraju i słuch o nim zaginął. Jego kariera wyglądała zatem zupełnie inaczej niż Kornijca, który świecąc sukcesy z Lechem Poznań po powrocie na Ukrainę zdobył krajowy puchar grając na dodatek regularnie.

Trzecim Ukraińcem w niebiesko-białych barwach został Volodymyr Kostevych podpisując kontrakt zimą 2017 roku. 30-letni lewy defensor został kupiony z Karpat Lwów za 350 tysięcy euro. W Kolejorzu rozegrał 109 meczów strzelając w tym czasie 2 gole. Z Lechem Poznań zagrał w finale Pucharu Polski 2017 i wywalczył 2 brązowe medale Mistrzostw Polski. Zniesiony później limit zawodników spoza Unii Europejskiej spowodował otwarcie się klubu jeszcze bardziej na rynek ukraiński. I tak zimą 2018 roku do Kolejorza przybył piąty Ukrainiec. Wtedy na półroczne wypożyczenie trafił do nas Oleksiy Khoblenko.

Oleksiy Khoblenko
null

28-letni napastnik został wypożyczony na Bułgarską z ukraińskiego klubu Chernomorets Odessa. W 11 spotkaniach zdobył 2 gole po czym po zaledwie pół roku został odesłany na Ukrainę. Prawonożny zawodnik, który podczas wypożyczenia w Lechu zdobył brązowy medal Mistrzostw Polski nie został w Odessie. Chernomorets sprzedał go do Dinama Brześć, z którym Ukrainiec w sezonie 2019 ligi białoruskiej zdobył mistrzostwo mając w dodatku duży wpływ na niespodziewane wywalczenie tego trofeum. Później Oleksiy Khoblenko zmieniał kluby a nawet ligi jak rękawiczki. Napastnik nigdzie nie umie zagrzać miejsca na dłużej.

Piąty w historii Lecha Poznań piłkarz z Ukrainy, Bohdan Butko przyszedł do Kolejorza tylko po to, aby przez pół roku łatać dziurę na prawej obronie. 31-latek w Szachtarze Donieck był trzecim wyborem, zawodnik chciał jechać z kadrą Ukrainy na Euro 2020 (turniej i tak został przeniesiony na 2021 rok), a do realizacji tego celu potrzebował przede wszystkim regularnej gry. Butko szybko zaaklimatyzował się w Polsce, wiosną 2020 roku aż do lipca grał w miarę regularnie, z Lecha Poznań odszedł jako wicemistrz Polski. Ukrainiec po awansie Kolejorza do Ligi Europy w październiku tego samego roku wrócił na Bułgarską, ale tym razem jego kilkumiesięczny pobyt w Poznaniu był kiepski. Później Butko powędrował do ligi tureckiej z której spadł, od roku jest bezrobotny.

Szóstym Ukraińcem w Lechu Poznań był lewy obrońca Vasyl Kravets. 25-latek miał niezłe wejście do Lecha, jednak później było już tylko gorzej. Piłkarski leń grający nieodpowiedzialnie w defensywie wiosną 2021 miał spory udział w słabych wynikach zespołu, dnia 2 maja 2021 roku w pamiętnym spotkaniu ze Stalą Mielec strzelił jeszcze samobója. Już wcześniej przed tym meczem zapadła decyzja o braku jego wykupu, Vasyl Kravets w sezonie 2020/2021 na wszystkich frontach zanotował w sumie 26 spotkań.

Vasyl Kravets
null

Niestety inni Ukraińcy w Polsce również zupełnie się nie sprawdzają. Jednym z powodów mogą być słabe kluby z których do nas trafiają. Finalista jednej z edycji Ligi Europy, Dnipro Dniepropietrowsk już nie istnieje, Metalist Charków najlepsze lata ma za sobą, Ukrainie cały ranking UEFA buduje przede wszystkim Szachtar Donieck i Dynamo Kijów na którym skorzystała Zorya Ługańsk. Ten klub ostatnio 4 razy grał w fazie grupowej, ale 3 razy bez eliminacji, a rok temu po porażce w fazie play-off Ligi Europy z Rapidem Wiedeń spadł do Ligi Konferencji.

Polskich klubów nie stać, aby sprowadzać do Ekstraklasy najlepszych ukraińskich piłkarzy z Szachtara czy Dynama. Ostatnio w Ekstraklasie nie poradzili sobie nawet inni zawodnicy ściągnięci z Dynama Kijów. Przykładowo pomocnik Benjamin Verbić podczas wypożyczenia nic nie pokazał i odszedł z Legii Warszawa, natomiast w Lechu Poznań obrońca Tomasz Kędziora był cieniem dla Joela Pereiry, który łatwo wygrał rywalizację z wychowankiem Kolejorza.

Kibice w Polsce mogą nie kojarzyć innych Ukraińców na polskich boiskach, którzy pokazaliby coś ciekawego. Transfer Vladyslava Kochergina do Rakowa okazał się nieporozumieniem, Ukrainiec w polskiej lidze nie rozegrał wiosną nawet godziny, w jednym z meczów wyszedł w pierwszym składzie, po czym został zdjęty po pierwszej połowie. Swego czasu na Ukrainie grał napastnik Ilya Shkurin, były snajper Dynama Kijów miał być zbawieniem ataku częstochowian, jednak po 3 spotkaniach, w których uzbierał 63 minuty Białorusin został odpalony przez Marka Papszuna i często nie łapał się nawet do kadry meczowej.

Ihor Kharatin fauluje Adriela Ba Loua
null

W Legii gwiazdą miał być Ihor Kharatin, jego cv było niezłe, jednak zeszły sezon dla Ukraińca był bardzo słaby, środkowy pomocnik zasłynął co jedynie chamskim faulem na Adrielu Ba Loua za który wyleciał z boiska za czerwoną kartkę. Inny gracz drugiej linii Yevhen Konoplanka ściągnięty do Cracovii po najlepszych latach w karierze nie podniósł jakości krakowskiej drużyny, trochę dłużej w naszym kraju pograli -wcześniej stoperzy Oleksandr Shevelyukhin (Górnik Zabrze) czy Artem Putivtsev (Termalica Nieciecza), lecz co najwyżej na przeciętnym poziomie.

Kibice śledzący od lat polską ligę mogą jeszcze kojarzyć takich graczy z Ukrainy jak np. Oleksiy Dytyatev, Mykola Musolitin, Valeri Sokolenko, Ruslan Babenko, Andrij Bohdanov, Serhij Napolov, Artem Shabanov, Nazari Rusyn czy Dmytro Khomchenovskyi, aczkolwiek najpewniej mieliby problem z przypomnieniem sobie nazw polskich drużyn w jakich występowali. Aktualnie najbardziej znanym Ukraińcem w polskiej lidze, który w dodatku jakoś sobie radzi jest mający nawet polski paszport Taras Romanchuk. Środkowy pomocnik Jagiellonii przeszedł jednak nieco inną drogę od wielu swoich rodaków próbujących sił w Ekstraklasie. Zanim trafił do Białegostoku grał w niższych ligach występując w Legionovii Legionowo.

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <





13 komentarzy

  1. Grossadmiral pisze:

    Ciekawe co tam u kosty

  2. klaus pisze:

    Mówi się że Kądzior do Lecha…Słaby ruch dla mnie…kupią kogoś, a nowemu trenerowi się nie spodoba i będzie dupa. Niech już trener decyduje kogo chce. Może ma swoich zaufanych…

    • Grossadmiral pisze:

      Ta i naściąga szrotów ze swojego kraju i będziemy się bujać z nimi przez lata. Dziękuję bardzo. Zresztą holdendrzy lobbuja zawsze swoich przy czym się średnio sprawdzają a przedemerytalnych holdendrów z nazwiskiem naściągała wisła swego czasu i od tego się zaczeły jej problemy. Bajonskie kontrakty jawlinsa lameya podjarka i długi. Będzie mieć do wyboru Kądzior Lou Bega szrot to nie jest więc niech ich prowadzi. Trener jest od trenowania a nie polityki transferowej

    • Pawelinho pisze:

      klaus akurat Kądzior to bardzo solidny piłkarz broniący się liczbami z poprzedniego sezonu i nie tylko. Generalnie jedynego czego się obawiam to holender…niderlandzkiego szrotu, który zostałby ewentualnie sprowadzony. Ok jeżeli będą to dobrzy młodzi i nieźle rokujący piłkarze to nie mam nic przeciwko. Gorzej jak przyjdą przeciętni kopacze jakich pełno. Bo jakby nie patrzeć poza Ajax’em, Feyenoord’em czy PSV Eindhoven to reszta klubów oraz piłkarze tam grający to poziom co najmniej przeciętno-solidny.

  3. Kosi pisze:

    Nie sciagac wiecej Ukraincow. Nie ta mentalnosc, inna kultura, pilkarsko dno. W tym Szachtarze i tak glownie Brazylijczycy graja.

  4. mr_unknown pisze:

    Kostevych i Butko spełnili oczekiwania, Khoblenko był brany jako uzupełnienie więc wiele się po nim nie spodziewałem. Tych poprzednich to już nie pamiętam, zresztą to zamierzchłe czasy. Podsumowując, nie ma się co zrażać do Ukraińców i wyciągać jakichś wniosków na tak małej próbie.

  5. Sp pisze:

    Mam nadzieję, że ten na bramce wypali, ale nie zostanie tu dłużej tylko weźmiemy kogoś lepszego.

  6. Piknik pisze:

    Nie żebym specjalnie musiał bronić Ukraińskich graczy ale jak zwykle Piknik ma swoje zdanie. Chciałbym aby jak najwięcej Polaków o odpowiedniej jakości sportowej grało w Lechu. Jeśli już stawiamy na piłkarza z poza Polski musi on być wyraźnie lepszy od naszego rodaka. Narodowość takiego gracza ma dla mnie mniejsze znaczenie, nie interesuje mnie to czy jest Brazylijczykiem, Słoweńcem, czy może przyjechał z Ukrainy.
    Fakt, że Ukraincy grający w Lechu byli to przeciętni zawodnicy, ale budowanie teorii że odgórnie ta nacja nie nadaje się do naszej słabej Ekstraklasy to intelektualne nadużycie. Ja nie miałbym nic przeciwko aby w swoim najlepszym okresie powiedzmy tak 2006 rok Szewczenko nie grał w Milanie a strzelał bramki dla Lecha. To włodarze naszego klubu sprowadzali przeciętnych piłkarzy z tego kraju co nie oznacza, że na wschodnim rynku nie można znaleźć wartościowych piłkarzy, którzy nad Wisłą by sobie na pewno poradzili.
    W Pogoni Szczecin grali kiedyś prawie sami Brazylijczycy, pomysłodawcą tej piłkarskiego eksperymentu był pan Antonii Ptak. Okazało się, że było to piłkarskie nieporozumienie i ośmieszenie śledziowego klubu. To, że brazylijscy gracze byli przeciętni lub nawet słabi nie znaczy, że każdy Brazylijczyk nie potrafi grać w piłkę. Myślę nawet sobie, że jest sporo graczy z „kraju kawy” którzy potrafią grać w gałę. Podobnie jest z Ukraińcami są zawodnicy, którzy nie mają szans się w naszej lidze odnaleźć a są tacy, którzy w Ekstraklasie byliby gwiazdami.
    Także mam w chu… może za mocno, guzik mnie obchodzi narodowość gracza, tak samo jak to czy może dany piłkarz słucha disco polo a może jest fanem muzyki operowej, czy wole poezje czy raczej czyta prozę, czy jest blondynem a może brunetem. Mnie interesuje jako kibica czy dany zawodnik ma to coś aby grać w Kolejorzu, czy posiada odpowiednie umiejętności i ma odpowiednią jakość piłkarską.

Dodaj komentarz