Szereg letnich problemów

Niespodziewane odejście ubóstwianego trenera Macieja Skorży kilka dni przed startem letnich przygotowań przysporzyło Lechowi Poznań kolejny problem. Rzeczy do rozwiązania jest coraz więcej, część kłopotów pozbędziemy się szybko, część zostanie zażegnanych nawet za ponad miesiąc.



Rezygnacja Macieja Skorży ze stanowiska dnia 6 czerwca zmusiła zarząd do poszukiwań nowego trenera według opisywanych wcześniej kryteriów. Tym razem poszukiwania zagranicznego szkoleniowca nie trwały miesiąc jak przed 6 laty a zaledwie 1,5 tygodnia, John van den Brom na papierze wygląda bardzo dobrze i nie tylko zarząd, ale każdy kibic może być zadowolony z faktu znalezienia w tak krótkim czasie nowego trenera na którego uparły się władze. Jeden problem został więc rozwiązany, Holender wstępnie dogadany z Kolejorzem rozpocznie pracę na początku przyszłego tygodnia i współpracując z większością członków sztabu szkoleniowego Macieja Skorży musi szybko zabrać się do pracy. Do rozwiązania jest jednak szereg innych problemów, o których więcej poniżej.

Mało czasu

Jednym z sześciu głównych problemów Lecha Poznań jest czas, którego nie ma za wiele. W poniedziałek, 20 czerwca rozpoczyna się obóz w Opalenicy, który potrwa do 29 czerwca. W tym czasie Mistrz Polski rozegra trzy mecze kontrolne z czego jeden ze sparingpartnerów na ten moment nadal nie jest znany. Nowy trener będzie miał zatem zaledwie 2,5 tygodnia czasu na poznanie Lechowych realiów, realiów panujących w polskiej lidze, na poznanie zawodników, ich atutów czy nawet pozycji na których występują poszczególni piłkarze. John van den Brom będzie miał także kilkanaście dni na zapoznanie się z członkami sztabu szkoleniowego Macieja Skorży, którzy mają mu pomóc w szybkiej aklimatyzacji i w realizacji letniego planu przygotowań nakreślonego jeszcze przez Macieja Skorżę. Od poniedziałku do pierwszego meczu o stawkę w sezonie 2022/2023 pozostanie równo 15 dni!

null

Późny powrót kadrowiczów

Ze względu na czerwcowe powołania do reprezentacji narodowych z drużyną nadal nie trenują Filip Szymczak, Antoni Kozubal, Jakub Antczak, Michał Skóraś, Lubomir Satka, Jesper Karlstrom oraz Nika Kvekveskiri. Wychowankowie Kolejorza przygotowania zaczną w poniedziałek, pozostali kadrowicze są spodziewani dopiero 23 czerwca. Tym samym podstawowi piłkarze Mistrza Polski tacy jak Karlstrom czy Satka będą gotowi do gry co jedynie w ostatnim sparingu 28 czerwca z Jagiellonią Białystok. Niestety późny powrót kadrowiczów do klubu utrudnia pracę nad taktyką czy nawet rozgrywanie zwykłych gier wewnętrznych. Zespół nawet z nowym trenerem będzie musiał bazować na tym, co udało się wypracować przez ostatni rok. Sztab szkoleniowy był oczywiście gotowy na wyjazd tylu piłkarzy na zgrupowania reprezentacji narodowych, ale dopiero w przysłowiowym praniu wyjdzie, jak sobie poradzimy. Jeszcze większe problemy kadrowe opisywane wczoraj -> TUTAJ ma Karabach Agdam, aczkolwiek jest to o wiele bardziej doświadczony zespół od Lecha Poznań, w którym na dodatek ten sam trener pracuje od 14 lat. Już 5 lipca okaże się, kto mocniej ucierpiał na powołaniach czołowych zawodników do reprezentacji.

null

Kłopot na środku obrony

Cały czas skutki kontuzji odniesionej w marcu odczuwa Bartosz Salamon, stoper Lecha Poznań próbuje wrócić, bierze udział w niektórych zajęciach, ale na grę jest jeszcze za wcześnie. Co najgorsze nie wiadomo, kiedy Salamon będzie ćwiczył bez bólu. W tygodniu przyznał, że rehabilitacja nie przebiegła tak jak powinna i tak naprawdę nie wiadomo, kiedy lider Kolejorza na boisku i w szatni będzie nadawał się do regularnych występów. Lubomir Satka do gry będzie gotowy tydzień przed pierwszym meczem, na razie spośród środkowych obrońców, którzy w zeszłym sezonie odegrali ważną rolę dostępny jest tylko Antonio Milić. W odwodzie poza Maksymilianem Pingotem z rezerw, który wiosną miał problemy zdrowotne nie ma nikogo. Lech Poznań od ponad pół roku szuka stopera, ale nie potrafi go znaleźć, na dodatek z Lubomirem Satką ma dżentelmeńską umowę pozwalającą odejść Słowakowi w sierpniu po eliminacjach. W Lechu Poznań już teraz mamy na środku obrony wielką dziurę, którą nie wiadomo kiedy i czy w ogóle tego lata uda się załatać. Prędzej zostanie załatana wyrwa w środku pola po odejściu Pedro Tiby.

null

Problem z młodzieżowcem

W Lechu Poznań po odejściu Jakuba Kamińskiego i ukończeniu wieku młodzieżowca przez Michała Skórasia mamy problem z obowiązkowym młodzieżowcem na kolejny ligowy sezon. Część kibiców tworząc wirtualne jedenastki z graczy, których nawet nie ma w klubie zupełnie zapomina o miejscu na murawie dla młodzieżowca tworząc tak naprawdę składy za które klub dostałby walkowera. Od początku przygotowań z Lechem Poznań trenuje paru wychowanków z różnych pozycji, wkrótce treningi rozpoczną Jakub Antczak, Filip Szymczak i Antoni Kozubal, więc możliwość wyboru jeszcze się zwiększy. Jon van den Brom nie boi się stawiać na młodzież, dawać im niespodziewane szanse. Być może przez kilkanaście dni treningów dostrzeże kogoś na kogo postawi w Ekstraklasie. Realnie patrząc Filip Marchwiński nie nadaje się do gry w Lechu Poznań na żadnej z pozycji, już bardziej Filip Szymczak mógłby występować w lidze kosztem Mikaela Ishaka, ale jak odstawić kapitana trwale od składu? Obowiązkowy młodzieżowiec w Ekstraklasie a w Pucharze Polski nawet dwóch młodzieżowców to ogromny problem dla Lecha Poznań. Już najbliższe sparingi pokażą, kto spośród młodzieżowców jest najbliżej gry siłą przez przepisy w pierwszym składzie Mistrza Polski.

null

Nie ma Kownackiego

W Lechu Poznań wciąż nie ma Dawida Kownackiego, zarządu nie stać na spełnienie żądań finansowych Fortuny Dusseldorf chcącej odzyskać za „Kownasia” część zainwestowanych pieniędzy, przez co powrót wychowanka Kolejorza mocno się oddalił. Nie ma też sensu wydawać nie wiadomo jakiej kwoty na zawodnika zarabiającego w Fortunie dosłownie fortunę skoro od 1 stycznia 2023 będzie można podpisać z nim kontrakt obowiązujący od 1 lipca 2023 roku. Ewentualny brak „Kownasia” udałoby się zakryć np. Damianem Kądziorem, który chwilowo przykryłby brak Dawida Kownackiego, ale atak w nowym sezonie i tak byłby słabszy niż w poprzednim. Jakość gwarantuje nam tylko Mikael Ishak, przy pozostałych napastnikach w postaci Filipa Szymczaka oraz Artura Sobiecha należy już postawić znak zapytania. Szczególnie przy nazwisku Sobiecha, który nie grał od pół roku.

null

Kaukaz

Znane są dokładne terminy czterech meczów Lecha Poznań w sezonie 2022/2023. Już dziś wiadomo, że pomiędzy meczem o Superpuchar Polski a wizytą w gorącym, dusznym Baku nie będzie czasu na jakikolwiek trening (jedynie na odprawy i regenerację). Rewanż z Karabachem na stadionie Republikańskim odbędzie się 3 dni po spotkaniu z Rakowem Częstochowa, termin rewanżu ustalili Azerowie i nic nie szło zrobić. Dla Lecha Poznań będzie to męcząca, długa i jednocześnie kosztowna finansowo wyprawa. Żeby uniknąć kolejnej po równo 2 tygodniach do Batumi (Dinamo w parze ze Slovanem Bratysława nie będzie faworytem) należy wyeliminować Karabach Agdam. Przy dużym pechu Mistrza Polski czekają dwie wizyty na Kaukazie w ciągu kilkunastu dni. Ten problem da się rozwiązać tylko na boisku poprzez pokonanie Mistrza Azerbejdżanu.

05.07, Lech – Karabach (20:00) – LM
09.07, Lech – Raków (20:10) – SPP
12.07, Karabach – Lech (18:00) – LM
16.07, Lech – Stal (15:00)

null

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <





7 komentarzy

  1. John pisze:

    Nie,no myślę,że jeśli trener jest profesjonalistom to zawodników,i pozycje na których występują powinien,mniej więcej znać.
    Decydując się na Lecha,musiał analizować,jakich zawodników ma Lech,jak gra.
    Wie dobrze,że nie ma czasu, przyszedł powalczyć w pucharach,i o MP, więc jak już się dogadali,i się zdecydował,to pewnie od razu zabrał się do pracy,jego asystent także.
    Jakaś podstawowa wiedzę o zawodnikach,i Lechu będzie miał, przynajmniej tak być powinno.

  2. mr_unknown pisze:

    Trzeba pójść śladem Legii z poprzednich lat i olać SPP. To i tak żadne trofeum, a przynajmniej nowy trener będzie mógł zrobić przegląd kadry w meczu o stawkę.

  3. Mazdamundi pisze:

    Jak wygląda sytuacja z Bąkowskim?
    Miał kontuzję, rehabilitował się w klubie, ale czy już trenuje/nadaje się do gry?
    Tak sobie ostatnio myślałem o tym młodzieżowcu na następny sezon i wyszło mi, że najmniej jakości Lech straciłby, a kto wie może by i zyskał, gdyby dać do bramki młodego. Wiadomo, że w obronie raczej nie ma opcji, by jakiś młody wygryzł kogoś z obecnego składu, Kozubal pewnie nie wygryzie Murawskiego/Kvekve/zapowiadanej nowej ósemki – ostatnio widziałem go na jesieni, ale póki co wydawał mi się jeszcze zbyt wątły fizycznie, by dać sobie radę w ekstraklasie. Szymczak w podstawie za Ishaka? Nie sądzę. Marchwiński/Czekała za Amarala? Wiadomo. Antczak za Skórasia/Ba Louę/Velde/zapowiadanego Kadziora? No tutaj nie ma póki co tyle jakości, by nie był to scenariusz s-f, ale ja osobiście liczę, że Iworyjczyk, a przede wszystkim Norweg pokażą umiejętności, które sprawiały, że ceniono ich we wcześniejszych klubach. I tak oto mi wyszło, że skoro bramkarzy mieliśmy przeciętnych, to młody bramkarz w najgorszym wypadku nie pozbawi Lecha dotychczasowego atutu. Zresztą powiedzmy sobie szczerze – Trelowskiego czy Majchrowicza też nikt nie znał przed sezonem, a często gdy grali zdarzało im się wybronić kilka groźnych strzałów. Żaden pewny młodzieżowiec sam z siebie nie zstąpi z nieba na Bułgarską, dlatego trzeba odważnie postawić, według mnie w tym przypadku na bramkarza. Krzysiek grał na kilku szczeblach reprezentacji młodzieżowych – coś w nim musi być. Dodatkowo 1,9 m wzrostu jak Rudko, o którym na razie też nie wiadomo czy będzie wartością dodaną. Powiem tak – jeśli Krzysiek byłby zdrowy, Rudko okazałby się przeciętniakiem, to widziałbym bramkarza jako młodzieżowca w pierwszym składzie + Szymczak, Czekała, Antczak z ławki.

  4. tomasz1973 pisze:

    Redakcjo. O jakiej kwocie mówimy w kontekście Kownackiego? Bo z całym szacunkiem do tego zawodnika, którego bardzo lubię i cenię, jeżeli ma to być 1,5-2 mln eur, to trzeba po prostu odpuścić, aż taki dobry to on nie jest, a i niepewny pod względem kontuzji, jeżeli to ma byc taka kasa, to „zapuścić sie ” na Iviego, załatwi i skrzydło i atak, a że go Raków nie chce puścić, to znaczy tyle co w sprawie Lewego weto Niemców, połaszczyć go odpowiednią kwotą za podpis i będzie sam naciskał na odejście. Wiem, dużo kasy, ale nie dość, że mamy gotowego, sprawdzonego grajka, to po jego wyjęciu z Rakowa, ta drużyna przestaje się praktycznie liczyć.

  5. Franco pisze:

    „Część kibiców tworząc wirtualne jedenastki z graczy, których nawet nie ma w klubie zupełnie zapomina o miejscu na murawie dla młodzieżowca tworząc tak naprawdę składy za które klub dostałby walkowera”
    he he
    To jest clou sprawy. Większość rozmówców unika tematu jak ognia. „Jakoś to będzie”

Dodaj komentarz