Wnioski po drugim letnim sparingu

Za Lechem Poznań drugi z czterech sparingów w trakcie krótkich przygotowań do rundy jesiennej. Mecz kontrolny z Pogonią Szczecin był podzielony na trzy tercje po 30 minut i był rozgrywany w temperaturze, którą Kolejorz zastanie 12 lipca w Azerbejdżanie.

Po drugim letnim sparingu tradycyjnie można wysnuć kilka niezobowiązujących wniosków na temat gry Kolejorza oraz poszczególnych piłkarzy. Więcej poniżej.



Fatalna pierwsza u druga tercja

Trener van den Brom wystawił dziś skład z paroma podstawowymi zawodnikami. Dziurę na stoperze i na ósemce łatali odpowiednio Pingot z Marchwińskim, pod nieobecność Ishaka na szpicy zagrał Szymczak. W pierwszych 60 minutach mecz kontrolny z Pogonią miał różne fazy, czasami Lech dłużej utrzymywał się przy piłce, innym razem to Pogoń prowadziła grę. Rywale zdobyli gola po akcji środkiem boiska za którą nie zdążył Marchwiński a do przodu nie wyszedł Pingot. Tym samym Kowalczyk mając dużo miejsca ze spokojem oddał strzał z dystansu po którym piłka znalazła drogę do siatki. Pogoń do 29 minuty nic ciekawego nie pokazywała, Lech miał za to trzy dośrodkowania w pole karne w tym jedno groźne Pereiry na głowę Szymczaka. Niestety z upływem sparingu poznaniacy gaśli, nie wychodziła im gra z klepki, zamiana stron przez Ba Loua i Sykorę nic nie dała. Iworyjczyk rozgrywał swój mecz, Czech ponownie był niewidoczny, tym razem wyjątkowo często na prawą flankę schodził Amarala co mogło być spowodowane założeniami taktycznymi zespołu.

Bednarek – Pereira, Milić, Pingot, Rebocho – Murawski, Marchwiński – Ba Loua, Amaral, Sykora – Szymczak.

Wielki eksperyment

Po słabych 60 minutach podczas których Lech nie oddał żadnego strzału trener van den Brom wpuścił na murawę zupełnie inną jedenastkę złożoną z paru rezerwowych oraz młodych piłkarzy. Znowu lukę na stoperze musiał łatać Czerwiński, inni zawodnicy zagrali na swoich nominalnych pozycjach, ale nic nie pokazali. Od 60 minuty Lech miał problem z tym samym, co w dwóch pierwszych tercjach. Nie wychodziły mu akcje skrzydłami, brakowało jakości w środku pola, większej koncentracji w prostych zagraniach po ziemi, w ofensywie wyglądaliśmy jak zlepek piłkarzy, którzy pierwszy raz spotkali się na boisku.

Rudko – Kornobis, Czerwiński, Olejnik, Douglas – Gogół, Kozubal – Skóraś, Ramirez, Velde – Sobiech.

Wiele minusów

Sparing z Pogonią pod względem gry wypadł fatalnie, tak naprawdę słaby wynik 0:1 i tak był lepszy od bezbarwnej gry Kolejorza. Wpływ na tak słabą grę miał m.in. Marchwiński biegający na ósemce, który znowu nie wiedział, co się dzieje. Był zbyt wolny, nieprzytomny, nieskoncentrowany z tyłu, słaby z przodu dosłownie statystując u boku Murawskiego. Bardzo mocno zawiódł inny młodzieżowiec Szymczak podający do nikogo i tradycyjnie niewidoczny Sykora, który co chwilę szukał zagrań do tyłu.

Przyzwoicie z piłką przy nodze wyglądał za to lewonożny stoper Pingot, aktywny w ataku był Sobiech, czujny w defensywie Czerwiński, który w jednej z sytuacji jako środkowy obrońca zapobiegł utracie bramki wybijając futbolówkę na rzut rożny. Plusik można jeszcze postawić przy Skórasiu, prawdopodobnie nasz najlepszy w tej chwili skrzydłowy w końcówce sparingu przeprowadził dwie akcje oddając nawet celny strzał na bramkę Pogoni.

Źle to wyglądało

Lechitów nie ma co tłumaczyć pogodą, bo taka sama aura czeka ich 12 lipca, a w meczach ze Stalą i Miedzią zaplanowanych na 15:00 oraz 17:30 może podobnie, jak dziś w Opalenicy. Fatalny występ w ofensywie można tłumaczyć jedynie obozem w Opalenicy oraz mitycznymi ciężkimi nogami zawodników. Nie da się ukryć, że nawet mimo eksperymentalnych składów i braku kadrowiczów w postaci Satki, Karlstroma czy Kvekveskiriego wielu kibiców spodziewało się nieco lepszej gry. Tymczasem Lech miał problem z wymianą 2-3 podań, nie bardzo wiedział, jak zagrozić dobrze ustawionej z tyłu Pogoni, nie umiał nawet oddać strzału notując jedynie jedno celne uderzenie w samej końcówce. To był na szczęście tylko sparing, jednak trudno oczekiwać, aby za 12 dni podczas być może najważniejszego meczu w europejskich pucharach 2022/2023 gra Kolejorza wyglądała o niebo lepiej. Nie ma Salamona, nie ma ósemki, znowu siłą promowany jest Marchwiński i to na kolejnej już pozycji, kadrowicze z seniorskich reprezentacji do zajęć wrócili dopiero dzisiaj, nie wiadomo także, czy w niedzielę odbędzie się trzeci sparing. Jeśli nie, to Mistrza Polski przed starciem z Karabachem 5 lipca czeka już tylko próba generalna 28 czerwca z Jagiellonią. Po niej będzie można wyciągnąć już bardziej wiążące wnioski dotyczące gry poszczególnych zawodników czy postawy całej drużyny, która w czwartkowym sparingu z Pogonią tylko straciła siły.



null Drugi letni sparing 2022, czwartek, 23 czerwca, godz. 17:05
null KKS Lech Poznań – MKS Pogoń Szczecin 0:1 (0:1)

null Bramki: 29.Kowalczyk

null Asysty:

null Żółte kartki:

null Widzów: ok. 300

null Lech: Bednarek (46.Rudko) – Pereira (61.Kornobis), Milić (61.Czerwiński), Pingot (61.Olejnik), Rebocho (61.Douglas) – Murawski (61.Gogół), Marchwiński (61.Kozubal) – Ba Loua (61.Skóraś), Amaral (61.Ramirez), Sykora (61.Velde) – Szymczak (46.Sobiech).

null Rezerwowi: Rudko, Kornobis, Czerwiński, Olejnik, Douglas, Kozubal, Gogół, Skóraś, Velde, Ramirez, Sobiech.

null Kapitan Lecha: Murawski

null Trenerzy: Van den Brom – Gustafsson

null Stan murawy: Dobry (równa płyta boiska)

null Pogoda: +27°C, słonecznie, gorąco

null Miejsce: Centrum treningowe hotelu Remes (ul. Parkowa 48, Opalenica)

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <





15 komentarzy

  1. Sosabowski pisze:

    Zagraliśmy bardzo słabo. Myślałem ze wyjdziemy pokazać jakieś ciekawe założenie taktyczne, grę kombinacyjna, lub w sumie cokolwiek… nie oczekiwałem jazdy na dupach. Niestety nie otrzymaliśmy nic. To była wydmuszka Lecha z tamtego sezonu. Praktycznie nic nam nie wychodziło, podania na dobieg w takie strefy jakby nigdy wcześniej ze sobą nie grali. Po zejściu Murawskiego w środku zrobiła się taka luka ze Pogoń miała już z górki do utrzymania wyniku. Graliśmy tylko skrzydłami… a jeśli już mowa o skrzydłach to ciężko grać czymś czego się w tym momencie nie ma. Generalnie jestem jakiś sfrustrowany tym meczem. Przyzwyczaiłem się już do walki o mistrzostwo a dostaliśmy gniot pierwszej klasy.

  2. yossarian pisze:

    Bardzo słaby sparing. Ale skrzydła to jest maskara, jak w jakiś cudowny sposób Trener ich nie odmieni to jesteśmy w czarnej dupie

  3. Bigbluee pisze:

    Nie można mieć 23 czerwca ciężkich nóg, grac meczu a 28 robić próbę generalną przed „Ligą Mistrzów” bo niby kiedy mają się zgrać? Nie zdążą nawet załapać świeżości a gdzie dopiero trening taktyczny czy gierka wewnętrzna „pierwszego składu” a najlepiej jakiś mecz dodatkowy 1 lipca by spróbować zrealizować założenia taktyczne. Mam nadzieję że holenderski trener zastosował zachodnią myśl szkoleniową a nie polską myśl ładowania akumulatorów i budowania formy na 5 kolejke ligową. 2 dniowy mikro cykl wytrzymałościowy to jest max czasu jaki mamy. Jak zawodnicy z ciężkimi nogami mają przekonać do siebie trenera? Tu trzeba ograć Karabach kosztem mitycznego przygotowania formy na całą rundę. Pilkarze nie stracili kondycji i wytrzymałości przez 3 tygodnie.

  4. mahum pisze:

    Wnioski są takie, że mamy dwóch zawodników z ofensywy, którzy robią różnicę – Amarala i Ishaka. Skrzydłowi są tacy jak śnieg na Saharze – praktycznie nie istnieją. Od 6 tygodni jesteśmy Mistrzem Polski i nie kupiliśmy nikogo do ofensywy. Wyjdziemy obecnym składem i Karabach nas wyjaśni, w kolejnej rundzie Slovan i zaczną się próby odejścia – Satki, Isaka, Czerwińskiego, Ramireza. Klub stwierdzi, że po co tylu zawodników i zgodzi się na odejścia, były ze dwa udane okienka to teraz wszystko trzeba zniweczyć. Niczego się gamonie nie nauczyli. W 2015 pościągali paralityków, teraz jest jeszcze gorzej, bo nie potrafią ściągnąć nikogo.
    Będzie grupa LK. Być może, ale nie w tym roku.

    • Kibic z Bydgoszczy pisze:

      Nie potrafią, bo na tym etapie nie ma okazji. Lepiej kupić 3 Muhary i czekać aż ktoś z nich odpali. Dla nich to pierwsza taka sytuacja od 7 lat, że trzeba robić wzmocnienia kiedy piłkarze najwięcej kosztują.

  5. patko78 pisze:

    Szkoda tego komentować, szkoda „strzępić ryja” na takie gówno, które nam zaserwowano po raz kolejny. Nie ma żadnego usprawiedliwiania. Takie FC Zurych ma swoje problemy kadrowe, jest na tym samym etapie przygotowań, a klepie wszystkich kilkoma golami; /4 sparingi – 4 wygrane, bramki 24:3, a my przegrywamy drugi mecz i w dodatku po bardzo słabej grze. Bramki 1:3!

  6. mahum pisze:

    Był Bohar za grosze, teraz jest Baku, a my mordujemy się z Czechem i Norwegiem. W klubie nikt nie widzi, że brakuje wzmocnień?

    • 100h2o pisze:

      Może i widzi. Velde kontrakt do grudnia 2025 ( kosztował około 1 Mln €) Sykora kontrakt do czerwca 2024 (kosztował 0,7 Mln €). Velde „klepnął” Skorża. Nie można dziś zatrudnić/kupić piłkarza a jutro go zwolnić.To są fakty plus Piast chce za Kądziora ponad Milion €, a Portugalczyk Sousa nie chce wyjeżdżać z kraju choć jego klup chętnie wziąłby od Lecha 0,75 Mln €. I tak to wygląda. Okienko niedawno otwarte, nikt się nie spieszy by sprzedać. I to jest też problem „wzmocnień”. Czerwiec to gówniany miesiąc na dobre transfery , co najwyżej może trafić się „drugi Velde”.

      • mahum pisze:

        Pewnie, że można. Pół roku to wystarczająco dużo, żeby Veldek kiepski zaliczył wylot z Lecha. Nawet drużyna ma go dosyć.

  7. El Companero pisze:

    szkoda że nikt przed meczem nie podpowiedział na ucho trenerowi, ze Marchwiński jest cienki i lepiej go nie wystawiać. Obawiam się że za miesiąc w lidze kibice zobaczą go w 1 składzie i będą oglądać nieporadność tego zawodnika. Oby Velde nie grał z taką formą, bo kibice zagwiżdżą go na amen i facet skończy jak Thomala. A po nim trener.

  8. Kibic z Bydgoszczy pisze:

    Pozostaje mieć nadzieję, że odzyskamy formę z końcówki sezonu i już w meczu z Karabachem wszystko się jakoś ułoży. Przygotowania do sezonu muszą być przeprowadzane w ekspresowym tempie, zmiana trenera również z konieczności na szybko, brak na razie dobrych transferów. No cóż ciężko jest w tej sytuacji być optymistą. Kibicowi takiemu jak ja pozostaje wierzyć i mieć nadzieję.

    • 100h2o pisze:

      Czyli prosto mówiąc – dopiero Karabach zweryfikuje „gdzie my som”. Na razie na tej budowie totalny rozpiżdziel.
      Pamiętam jak w Baku Lech z rozpaczy wziął Wichniarka Artura bo…. nie miał napastnika. To jednak dedtal. Najgorsze że trener dopiero poznaje nazwiska graczy! O reszcie nawet nie mówię bo po prostu czasu tak mało żę pachnie to „mission impossible”.

  9. aaafyrtel pisze:

    przyjrzał się ktoś tej akcji kastowej śledzi…

    otóż była nasza nieudolna próba interwencji w środku, a potem śledź sobie holował piłeczkę przez kilkanaście dobrych metrów bez żadnej próby przeciwdziałania z naszej strony…

    wniosek pomoc była beznadziejna…

    odnośnie tych wszelakich pucharów… od dawna myślę (od pewnego czasu nie tylko ja), że gra w nich zespołów takich jak nasz (mających taki a nie inny poziom finansowo-logistyczno-sportowy) nie jest warta świeczki i trzeba je olewać… majster to co innego…

Dodaj komentarz