Nasz rywal: Raków Częstochowa

Już o godzinie 20:10 w swoim 10 meczu o Superpuchar Polski zespół Lecha Poznań będzie miał szansę zdobyć 7 takie trofeum. O wygraną nad Rakowem Częstochowa będzie jeszcze trudniej niż wiosną, kiedy Kolejorz przegrał 2 razy. Porażka 6 marca wynikiem 0:1 była ostatnią domową przegraną Lecha Poznań, a ta 2 maja na Stadionie Narodowym rezultatem 1:3 ostatnią w ogóle.



Lech Poznań nie wygrał z Rakowem Częstochowa w żadnym z 6 ostatnich spotkań na 2 frontach, w pucharowych rozgrywkach jeszcze nigdy nie ograł czerwono-niebieskich z którymi w 2022 roku poległ już 2 razy. Kolejorz to krajowy rekordzista jeśli chodzi o wywalczone Superpuchary Polski, w swojej kolejki ma ich już 6 wygrywając ostatnie 2 mecze o to trofeum (w 2015 i 2016 roku), jednak wieczorem szanse na pamiątkową paterę nie są duże. Z wiadomego powodu konieczne są rotacje w zespole Mistrza Polski, który w konfrontacji z triumfatorem Pucharu Polski i obrońcą Superpucharu Polski niestety nie będzie mógł zagrać w optymalnym składzie. Nasz klub chciał przełożyć to spotkanie, lecz Polski Związek Piłki Nożnej nie zgodził się na inny termin.

Chęci przełożenia starcia o SPP nie rozumie trener Rakowa Częstochowa. – „Na start domykamy stary sezon z Mistrzem Polski. Dziwi mnie podejście Lecha Poznań do meczu i otoczka ze strony mediów w tym jego deprecjonowanie. To nie jest dobre, deprecjonujemy wartość ligi i poziomu, to jest mecz Mistrza Polski ze zdobywcą Pucharu Polski. Ten, kto mówi, że jest to nieważny mecz nie mówi prawdy. Gra się o trofeum, więc każdy chce wygrać.” – powiedział Marek Papszun podczas czwartkowej konferencji prasowej. – „Temat przełożenia meczu był niepoważny. To mecz o trofeum. Kolejny raz to podkreślam. Ja rozumiem, że Lech gra w pucharach od I rundy, ale taka jest rola Mistrza Polski. Gdyby Lech zdobył Puchar Polski i nie byłby mistrzem, to zacząłby od II rundy. Mecz o Superpuchar Polski kończy tamten sezon, rozegranie tego spotkania w trakcie trwania kolejnego sezonu byłoby niepoważne.” – dodał Papszun, którego klub przełożył spotkanie 2. kolejki Ekstraklasy, by lepiej przygotować się do meczu z FK Astana.

Raków Częstochowa jest mocno nagrzany, by kolejny raz dokopać Lechowi Poznań. W końcu na finiszu rozgrywek PKO Ekstraklasy 2021/2022 przegrał tytuł Mistrza Polski i być może już nigdy nie będzie tak blisko tytułu, jak był jeszcze 7 maja. Dwukrotny triumfator Pucharu Polski ostatni mecz kontrolny rozegrał 1 lipca, rywalizację w Lidze Konferencji rozpocznie dopiero 21 lipca, więc wieczorem może sobie pozwolić na wystawienie wszystkich najlepszych piłkarzy. – „O stawkę zawsze gramy pierwszym składem i tak samo będzie w sobotę. Trener Lecha powiedział, że ma dwie równorzędne jedenastki, a skoro tak jest, to nie ma różnicy, która z nich zagra. My nie mamy dwóch równych jedenastek. Atutem jest za to zgranie drużyny i stabilizacja kadry, do tego widać już głód gry po zespole, który chce walczyć o kolejne trofea. Cieszę się, że zaczynamy sezon meczem o coś.” – oznajmił Marek Papszun, który z pewnością wystawi Iviego Lopeza mającego patent na Lecha Poznań (bilans 4-1-0 + 3 gole w tym 2 wiosną).

Raków Częstochowa na razie wygląda na najpoważniejszego rywala Lecha Poznań w sezonie 2022/2023, a tym bardziej, że na ten moment nie osłabił się. Dotąd z zespołu wicemistrza kraju nie odszedł nikt ważny, drużynę opuścili tylko głębocy rezerwowi, do ekipy Marka Papszuna dołączyło za to dwóch nowych piłkarzy. Raków Częstochowa w przerwie letniej pozyskał napastnika Śląska Wrocław, Fabiana Piaseckiego oraz greckiego obrońcę z AEK-u Ateny, Stratosa Svarnasa, który w zeszłym sezonie nie grał za wiele. – „Na dziś żaden z czołowych zawodników od nas nie odszedł, poza tematami z zeszłej rundy nie ma żadnych poważnych urazów, do kontuzjowanych doszedł nam tylko Tomas Petrasek, ale patrząc na zeszły sezon obecnie i tak nie jest źle.” – powiedział w czwartek Marek Papszun, który nie skorzysta dziś z usług Marcina Cebuli i Andrzeja Niewulisa. – „Na pewno potrzebujemy jeszcze wzmocnień na kilku pozycjach. Na razie udało nam się zatrzymać Iviego Lopeza, rozmawiamy w sprawie jego pozostania w Rakowie, obecnie wszystko jest dobrej drodze, by został. Jesteśmy też bliscy jednego transferu. Prowadzimy kilka projektów, sytuacja dość szybko może się zmienić.” – zdradził opiekun rywala.

Latem w drużynie dzisiejszego przeciwnika Mistrza Polski do największych zmian doszło w sztabie szkoleniowym. Odeszli pracujący nie tak dawno przy Bułgarskiej trenerzy Jarosław Tkocz i Dariusz Skrzypczak. Raków Częstochowa opuścił również drugi z asystentów Goncalo Feio, cała trójka podzieliła zatem los Wojciecha Makowskiego, który po wywalczeniu Pucharu Polski w 2021 roku przyszedł do Lecha Poznań, sięgnął z nami po Mistrzostwo Polski 2022, po czym niedawno odszedł. – „Takie decyzje zapadają i życie toczy się dalej. W moim sztabie są już ludzie, którzy zastąpili tych trenerów. Być może ktoś jeszcze do nas dołączy, ale już teraz mamy wystarczające zasoby ludzkie, by sobie poradzić.” – poinformował na koniec szkoleniowiec Rakowa Częstochowa, Marek Papszun, który dzisiaj stanie na drodze Lecha Poznań już 10 raz (bilans 5-2-2, 17:13).

Warto przypomnieć, że Lech Poznań ostatni raz wygrał z Rakowem Częstochowa dnia 8 lutego 2020 roku, gdy na inaugurację wiosny zwyciężył 3:0. Holenderski trener Kolejorza, John van den Brom w swojej kolekcji ma już krajowy Superpuchar. Szkoląc Anderlecht Bruksela dnia 22 lipca 2012 roku zdobył Superpuchar Belgii po pokonaniu Lokeren 3:2. Superpuchary w swoich karierach zdobywali także zawodnicy tacy jak Artur Sobiech, Barry Douglas i Giorgi Tsitaishvili. Organizatorem wieczornego spotkania o Superpuchar Polski jest Polski Związek Piłki Nożnej, zatem stadion już wcześniej został przyozdobiony w barwy rozgrywek i będzie wyglądał inaczej niż zwykle. Po meczu na murawie dojdzie do ceremonii medalowej. Lechici na pewno otrzymają medale, zwycięzca z rąk władz PZPN dostanie za to pamiątkową paterę, którą wzniesie w górę przy utworze „Simply the Best” odgrywanym triumfatorom wszystkich rozgrywek organizowanych przez związek.

W meczu o Superpuchar Polski 2022 obaj trenerzy mogą przeprowadzić po pięć zmian. W razie remisu po 90 minut od razu dojdzie do rzutów karnych, wieczorne spotkanie Lecha Poznań z Rakowem Częstochowa nie cieszy się zbyt dużym zainteresowaniem, przy Bułgarskiej zjawi się w porywach 16 tysięcy ludzi. Pierwszy gwizdek sędziego Pawła Raczkowskiego zabrzmi o godzinie 20:10. Dzisiaj z tradycyjnym przedmeczowym i meczowym raportem na żywo prosto z Bułgarskiej ruszamy na KKSLECH.com już o 18:45. Jak zwykle podczas sobotniej relacji nie zabraknie pierwszych zdjęć z trybun oraz z murawy.

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <





9 komentarzy

  1. Kibic z Bydgoszczy pisze:

    Papsuj jak przegrasz ten dzisiejszy mecz to będziesz narzekał na sędziów. Taki właśnie z ciebie bamber. Nic wielkiego jeszcze nie osiągnąłeś, ale uważasz się za kozaka.

  2. Kibic z Bydgoszczy pisze:

    Papsuj niepoważny to ty jesteś. Każdy chce wygrać to my wiemy, bo po to się gra, ale chcesz grać nie fair ponieważ jest ci to na rękę. Załóż gumę na instrument jejeje

  3. kibol z IV pisze:

    NIE HONOROWA TA STARA KURWA Z RAKOWA :)….Papszun ,mówi ci to coś ? :)

  4. 07 pisze:

    Zarówno Karabach jak i Rakow łączy to ze trenerzy pracują tam od kilku lat co w pilce jest ewenementem. W Poznaniu było widać zgranie i automatyzmy zespolu z Karabachu, ale nie mozna tego powiefziec o Rakowie. Ten śmieszny trener z czapeczką i tresie jest pchany na selekcjonera…. sytuacja przypomina mi wybór piosenki na Euro 2012 czyli Koko, koko Euro spoko…… ;)
    Na koniec cytac z Misia – Ogolić mi to towarzystwo.

  5. mario pisze:

    pierdolona zarośnięta małpa w dresie, hipokryta ośliniony. Sportowo życzę palantowi jak najgorzej.
    Boje się jednak że znów się będzie cieszył na B17.

  6. Ostu pisze:

    A dziś wieczorem ma w Poznaniu padać deszcz…
    A papszuna nie ma co komentować bo każdym zdaniem facet pokazuje swoją hipokryzję – a kto „czyta” trochę psychologię to ze słów jasno może wyczytać jak boli przepierdolenie szansy na Majstra na ostatniej prostej – facet ewidentnie nie umie przegrywać – a o „trofeum” nie ma co mówić bo jemu chodzi tylko i wyłącznie o dokopanie Lechowi…
    Nie dajmy się sprowokować – po to TYLKO te jego głupie gadki są – i wyjdźmy takim składem jaki nam pasuje
    – my mamy dostosować się do „honoru” papszunow…?
    – my mamy dostosować się do „wymagań” polszmatu…?
    – my mamy dostosować się do „oczekiwań” PZPN…?
    Lech Poznań ma wyłącznie swoje interesy do ugrania
    A Papszun jest wyłącznie śmieszny…

  7. Franco pisze:

    Kończąc już powoli temat „przekładania”. Tradycyjnie i my i medaliki okopały się na swoich pozycjach i nic z tego nie wyniknie. Warto powalczyć o strony neutralne, co by Papszuny nie wygrały rzędu dusz.
    Złożyliśmy zapytanie o przełożenie. Odmówiono (zresztą wydaje się, że słusznie) i koniec. Mogłoby się na tym zakończyć. Ale po co ta pyskówka, że „to niepoważne”, że „Lech ma niby mocną kadrę, a się boi” itd . . .
    A czym się różni od naszej sytuacji przełożenie meczu przez Raków. Po za sprawami formalnymi (jak widać inne zwyczaje panują w lidze, inne w superpucharze) jest to dokładnie to samo. Obie drużyny chciały mieć wolne przed ważnym meczem w europucharach. To jest 100% ta sama motywacja działania. A różnica jest w zasadzie jedna, mała ale jest. Nas czeka ciężki mecz z wymagającym rywalem. Raków ma za rywala przeciwnika, z całym szacunkiem, bez cienia wątpliwości, słabszego.
    Niech każdy sam sobie przeanalizuje tą sytuację i wyciągnie wnioski. Idąc tym tropem za rok będziemy przekładać ligę przed meczami z Islandczykami czy Macedończykami.
    Dobrze się stało, że nie przełożono superpucharu, ale po co zaraz kopać Lecha za samą chęć. A przy tym milczeć bezrefleksyjnie przy postępowaniu Rakowa, bo przepisy pozwalają.

    P.S.
    Jak co roku Mistrzowie (i nie tylko) zaczną wystawiać rezerwy na superpuchar to może sam umrze w końcu śmiercią naturalną. I płakać nie będę. Potrzebne mi to jak koszula w du…. Fakt, że cieszyło mnie ogrywanie przez nas Legii, bo zawsze cieszy zwycięstwo nad Legią nieważne od okoliczności. Ale czy Lech będzie miał w gablocie to „dziwne” trofeum to tyle mnie to interesuje co zeszłoroczny śnieg. Nigdy nie rozumiałem przyznawania pucharu za jeden mecz. Mało mnie obchodzi co się dzieje w innych krajach. Patrzmy na nasze realia.
    A w nich ten puchar ani chwały specjalnie nie przynosi, a jak widać generuje spore problemy.
    Jestem też przeciwnikiem przekładania meczów ligowych. Znów będzie szczerbata tabela do połowy wiosny (jakie to irytujące!). Lech dostał łatwy terminarz na początek (Stal, Miedź). Tajemnicą poliszynela jest, że było to celowe w stosunku do Mistrza. I to powinno wystarczyć.
    Niestety „Mistrz” generuje dodatkowe obowiązki, a jednym z nich jest przygotowanie kadry do gry na dwa fronty. Jak nie potrafisz, nie pchaj się na afisz !

Dodaj komentarz