Pięć szybkich wniosków: Lech – Raków 0:2

Pięć szybkich wniosków to cykl opisujący w skrócie dany mecz Lecha Poznań. Jeszcze przed przedstawieniem plusów i minusów danego spotkania, analizy meczu, statystyk pomeczowych, analizy gry danego zawodnika czy wyboru najlepszej akcji w wykonaniu Kolejorza, prezentujemy pięć szybkich pomeczowych wniosków. Kilkadziesiąt minut po każdym meczu na gorąco pięć spostrzeżeń na temat występu drużyny i poszczególnych piłkarzy.



Eksperyment z dodatkiem podstawowych zawodników

Trener John van den Brom z wiadomego powodu wystawił w sobotę eksperymentalny skład, który już nigdy więcej ze sobą nie zagra, ale nie była to aż tak mocno rezerwowa jedenastka, jak można się było spodziewać. Od początku zagrał Antonio Milić i podstawowy środek pola, największą niespodzianką był występ na stoperze Niki Kvekveskriego, który wcześniej w Lechu nigdy nie grał na tej pozycji nawet w sparingu. Poznaniacy na mecz z faworyzowanym Rakowem wyszli w systemie 1-4-2-3-1 przechodzącym na 1-4-4-2, w tym ustawieniu Filip Szymczak grający na plecami Artura Sobiecha miał pełnić rolę, którą zwykle pełni Joao Amaral wspierający Mikaela Ishaka.

null

Długo nie było źle

Mecz z Rakowem Częstochowa pod względem taktycznym wyglądał lepiej aniżeli majowe spotkanie na Stadionie Narodowym. Lechici byli czujni w defensywie, grali z kontry, przez wiele minut pierwszej połowy nie było widać, kto gra w eksperymentalnym składzie a kto w najlepszym możliwym zestawieniu. Poznaniacy poza małymi wyjątkami kontrolowali boiskowe poczynania częstochowian, nie stwarzali co prawda sytuacji podbramkowych, w ofensywie wyglądali podobnie źle jak z Karabachem, jednak przynajmniej nie dali się zdominować tak jak w ostatni wtorek. Gol na 0:1 padł w możliwie najgorszym momencie. Lech stracił bramkę do szatni przez złe ustawienie eksperymentalnej linii obrony, pogubił się Antonio Milić, jak kołek stał Nika Kvekveskiri grający nie na swojej pozycji, w tej sytuacji Filip Bednarek nie miał nic do powiedzenia musząc po strzale z bliska wyjąć piłkę z siatki. Szkoda utraty bramki w takim momencie, ponieważ chwilę wcześniej Kolejorz mógł strzelić gola w podobnej minucie, w której zdobył bramkę w meczu z Karabachem. Pod koniec pierwszej połowy starcia o Superpuchar Polski zdecydowanie zbyt łatwo daliśmy się zaskoczyć przeciwnikowi, Raków miał optyczną przewagę, jednak nie na tyle dużą, by na przerwę zejść z jednobramkowym prowadzeniem.

null

Koniec emocji w 52 minucie

Lech słabo wszedł w drugą część gry. Do tego łatwo stracił gola na 0:2 skupiając się przed nim na protestach zamiast na grze. Poznaniacy sygnalizowali wtedy rękę Bena Ledermana, kiepsko sędziujący arbiter jej nie odgwizdał, lechici w obronie nie byli agresywni co skończyło się golem w 52 minucie Mateusza Wdowiaka. Skrzydłowy Rakowa mijał naszych obrońców jak tyczki aż uderzeniem po długim rogu zakończył emocje w tym mało ciekawym spotkaniu. Od stanu 0:2 przez ponad 30 minut na murawie działo się niewiele. Superpuchar Polski 2022 był już rozstrzygnięty, Raków kontrolował mecz, kontrolował nasze poczynania, sam John ven den Brom zaczął nawet ściągać z boiska podstawowych piłkarzy takich jak Radosław Murawski czy Jesper Karlstrom, dał szansę debiutu Afonso Sousie, a także pozwolił rozgrzać się Michałowi Skórasiowi oraz Kristofferowi Velde, którzy są szykowani na wtorek. Emocje dobiegły końca w 52 minucie, po niej lechici stworzyli sobie parę sytuacji, ale groźny strzał oddał jedynie Sousa i to z daleka po którym piłkę pewnie wyłapał Vladan Kovacević.

null

Zasłużona porażka

Niestety Lech przegrał z Rakowem jak najbardziej zasłużenie. Ta porażka była wkalkulowana w sezon, PZPN nie zgodził się na przełożenie spotkania, nie chciał, aby szanse obu klubów na paterę były równe, dlatego trenerzy Lecha Poznań zdecydowali się na eksperymentalny skład, który sobie nie poradził. Raków ostatni raz rywalizował 1 lipca, grę w Europie rozpocznie dopiero 21 lipca, trener Marek Papszun mógł zatem wystawić mocną jedenastkę, która będąc bardzo dobrze przygotowana taktycznie i fizycznie umiała sobie ustawić ten mecz bramką do szatni. Raków szczególnie w pierwszej połowie grał wysokim pressingiem, dobrze zbierał piłki w środku pola, był agresywniejszy w grze, bardziej zdeterminowany od Lecha, którego pokonał już 3 raz w 2022 roku w tym po raz 2 na obiekcie przy Bułgarskiej. Passa nieudanych spotkań z częstochowianami wzrosła już do 7 kolejnych meczów bez zwycięstwa, ale co zrobić? Przed pojedynkiem o Superpuchar Polski było wiadomo, że nie będzie łatwo a Lech nie jest faworytem do wygranej. Niestety, w sobotę nie doczekaliśmy się niespodzianki.

null

To da się przełknąć

Przegrany mecz o Superpuchar Polski pójdzie w zapomnienie, jeśli Lech Poznań we wtorek zrealizuje cel. Spotkanie z Karabachem Agdam jest warte miliony złotych, 2.500 punktów do klubowego współczynnika UEFA, stawką jest gra minimum w IV rundzie eliminacyjnej Ligi Konferencji czy być może niezapomniany dwumecz z FC Zurich. Już we wtorek około 20:00 nikt o Rakowie może nie pamiętać, jeżeli Mistrz Polski wyeliminuje Azerów. Więcej nie ma już sensu nic dodawać, ostatnim klubem, który po zdobyciu Superpucharu Polski został później Mistrzem Polski był Kolejorz w sezonie 2009/2010 i oby tak zostało. Oby Superpuchar Polski 2022 był jedynym trofeum, jakie zgarnął Raków Częstochowa do końca maja 2023 roku.

null

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <





16 komentarzy

  1. patko78 pisze:

    Jakby nie patrzeć, nie graliśmy stricte rezerwowym składem tylko takim półrezerwowym..i to mnie bardzo martwi..że zawodnicy ruszają się jak mucha w smole..zero zgrania, zero werwy, resztki mechanizmów z poprzedniego roku, wygląda to okropnie! kKrabach Karabachem ale tu pieprzone medaliki zrobiły to samo, a spocony kacap w dresie tylko się chełpił i ponownie pokazał swoją wyższość..to boli!

    • patko78 pisze:

      Jak to jest, że zespół z Ekstraklasy mający swój pierwszy mecz w europucharach 21 lipca jebie na ryj za przeproszeniem 10 lipca MP Lecha? I nie mówmy tu o głębokich rezerwach bo to były półrezerwy i taki skład, który był avizowany to z powodzeniem grałby o lokaty 4-6! A dziś kolosalna różnica..Kmioty ewidentnie nastawiły się na SP i żeby zlać Lecha, obecnego MP, a to boli! Szczególnie Pipuszyn, nawet legia mnie nie wkurwia tak ostatnio jak oni!

  2. John pisze:

    Zaskoczony nie jestem,skład trochę rezerwowy ale pokazał naprawdę niewiele na tle Rakowa,zero konkretów.
    Trzeba pamiętać,że Raków wygrywał z Lechem w dużo lepszym składzie,z Amaralem,Ishakiem,Kamińskim,i tymi zawodnikami,których dzisiaj zabrakło w obronie,był Kownacki w PP,i to było za Skorży,mają patent na Lecha,i trudno się z nimi gra,wybiegani,każdy wie co ma robić, dobrze zakładają wysoki pressing,szybki powrót do obrony.
    No cóż,dużo pracy przed nowym trenerem jeszcze.
    Oby we wtorek było już dużo lepiej, choć sam mecz może wyglądać podobnie,jak dzisiejszy z Rakowem.

  3. klaus pisze:

    Jesteśmy totalnie bez formy. Papszun zeżarł Brom na kolację. Nasz trener będzie drugim Bielicą- mógłby się trochę zapoznać z piłkarzami, to może Kvekve nie byłby stoperem… Mówienie o dwóch równorzędnych składach to kpina.Kończyć jak najszybciej z Europą i iść po kolejnego Majstra, bo jak Raków nam ucieknie, to już ich nie dogonimy

  4. Tadeo pisze:

    Nie mogę zrozumieć postępowania Rząsy i Rutkowskich w sprawie transferu środkowego obrońcy. Co ma zmienić przejście Karabachu ? Jak długo można grać mecze z dwoma stoperami w kadrze.Kasa do klubu wpływa z wszystkich stron , a te Wronieckie scierwa cały czas jej żałują. Oby kolejne grupowe kwalifikacje LM. dzięki pazerność i zarządu, kolejny raz nie zakończyły się całkowitą klapą. Brak drugiego klasowego napastnika , też rzuca się w oczy.Ile to już kandydatów się wymienia do środka obrony , ja zaliczyłem 4 , a co z Kądziorem? Pytań mnóstwo a konkretów brak.

  5. fox pisze:

    Skład rezerwowy ale taki nie do końca.Papszuna można nie lubić bo nie jest to gość który lubić się da,ale trzeba przyznać że trenersko się broni.Oprócz Lopeza to większych gwiazd w Rakowie nie ma a grają swoje.Głęboki presing nie dają przeciwnikowi odetchnąć,tam każdy wie co ma robić.Wczoraj zjedli Lecha na deser.Lech natomiast jest w słabej formie bo w meczu z Karabachem też zagrali słabo ale dopisało szczęście.Przede wszystkim gra Kolejorza jest za wolna i niestety obawiam się ,że nawet w pełnym składzie w Baku o dobry wynik będzie bardzo bardzo trudno no ale oczywiście życzę chłopakom powodzenia.

  6. olos777 pisze:

    Papuszyn siedzi w Srakowie 6 lat i 4 miesiące.Dopiero drugi sezon są w top 3.Od prawie 3 lat w jednym składzie a niektórzy od 1 ligi.
    Teraz analogicznie można sprawdzić jak to wygląda w Lechu,Legii,Śląsku itd,czyli w klubach,które nie dają 4 lat czasu trenerom na pierwsze wyniki.Dlaczego ten śmierdziel w ortalionie nie poszedł do Legii?Przecież to rodowity warszawiak!!!!A no właśnie dlatego.Nikt oprócz kilku nieznaczących drużyn w tym Sraków nie da mu 4 lat na pierwszy wynik.Nikt nie da mu stabilizacji składu przez 3 lata.Oni wszyscy w tym klubiku są siebie warci.Jeden nie da rady w innym klubie a piłkarze pojedynczo są zbyt słabi by być znaczącymi postaciami w innych drużynach-Lopez-w Lechu jeden z kolejnych-Sraków -gwiazda.
    Dlatego twierdzę,że Papuszyn nigdzie indziej nie zrobi żadnego wyniku i będzie tam siedział aż go ktoś nie wypchnie.Zakładam,że za jakiś czas Sraków wróci na zasłużone dla niej miejsce w szeregu,czyli gdzieś miedzy ekstraklapą a 1 ligą.Dlaczego tak sądzę?Dlatego,że jest to klub bez tradycji,kibiców,stadionu,zaplecza,młodzieży-klub kaprys bogatego właściciela.

    • fox pisze:

      Tak to prawda.Papszun pracuje z tym zespołem prawie 5 lat.Żaden inny czołowy klub by sobie na takie coś nie pozwolił.Brom jest w Lechu od 3 tygodni więc nie można wymagać żeby od razu odcisnął swoje piętno.Jednak gra miała być szybsza czego wczoraj zupełnie nie było widać.Wiem,że najważniejszy mecz we wtorek ale ci co już byli na boisku nie pokazali ani szybkości ani techniki.Ba Loua jeździec bez głowy,Kwekwe to grał na tej pozycji tylko dlatego,że Brom nie zna jeszcze dobrze drużyny .Nawet Karlstrem i Murawski nie błyszczeli.Trzeba mieć tylko nadzieję,że to wszystko się zmieni na lepsze.No i styl treningów moim zdaniem na zasadzie wprowadzania humoru i koleżeńskości w polskiej lidze też raczej się nie sprawdzi.

  7. Wuchta pisze:

    Zgadzam się z powyższymi wypowiedziami. Jakoś Rakowowi udało się zachować cały skład z poprzedniego sezonu, grali praktycznie tą samą jedenastką co wcześniej. U nas była wyprzedaż i nie udało się dziur w składzie załatać. I nie, nie mamy na chwilę obecną tak mocnego składu jak rok temu. Potrzebujemy na już z 4, mocnych transferów, zakładając że odejdzie Ramirez i ktoś jeszcze. Na papszunów jest jeden sposób, niska obrona, taka mała obrona Częstochowy. Ten zespół (Raków) nie umie grać ataku pozycyjnego, ma z tym duży problem. Ja bardzo zwróciłem uwagę na wczorajsze ustawienie Rakowa. Zwróćcie uwagę co robili jak widzieli, że im nie idzie gra w ataku pozycyjnym, specjalnie zachęcali nas żebyśmy wyszli wyżej bo inaczej widzieli by bramki jak świnia niebo. Jak przejmowali piłkę, do kontry to leciało z 7 zawodników. U nas wyprowadzanie kontr jest fatalne, zanim zawodnik przyjmie piłkę, obróci się, pomyśli, to tam już cała drużyna jest przed swoim polem karnym.

    • olos777 pisze:

      Dlatego będzie im baaaaaardzo trudno ciułać punkty w naszej lidze,gdzie 90% drużyn jest nastawiona na kontry.Oddadzą im piłkę i będą Lopezować cały mecz,ale tyle farta jak w zeszłym sezonie już nie będą mieli.Dużo meczy wygrywali w ostatnich sekundach.Na takie drużyny jak Lech,Legia,Pogoń,Śląsk i pierwsze rundy pucharów może jakoś starczy bramka z kontry,ale grać 99% pierwszym składem całej ligi się nie da.Do tego Legia i Pogoń nie dadzą się już tak łatwo ograć Srakowowi.

  8. Kibic z Bydgoszczy pisze:

    Po tym meczu można powiedzieć, że przydałby się Kownacki, oczywiście stoper, bo jak widać nie mamy oraz można było zostawić Rudko i dalej go sprawdzać. Wszyscy już wiemy jak gra Filip Bednarek i na razie wystarczy.

  9. 07 pisze:

    Rakow w porownaniu do Lecha sie nie osłabił. Nikt z podstawy nie odszedł a jesli dodamy zgranie i trenera ze stażem ktory w polskiej kopanej jest ewenementem to mamy odpowiedz dlaczego skończyło sie 0- 2.
    W Lechu? Brak Kaminskiego, Kownackiego, Kędziory, Tiby nadto widoczny. Kolejorz kadrowo jest slabszy niz 2 miesiace temu. Niektórzy mnie wyśmieją pisząc zaraz, zaraz jest Sousa, Gio,…. przepraszam ale oni przyszli za poźno a ja nie wiem na co ich stać? O nowym stoperze pisze połowa pismaków w Polsce a ja go jeszcze nie widzialem na testach a powinien byc przed sezonem przygotowawczym….. profesjonalizm dyrektora Rząsy…..

  10. Ostu pisze:

    Pięć szybkich wniosków – byłoby po tym meczu znacznie więcej ale jakieś trzeba wybrać – wybiorę parę oczywistych i parę absolutnie nie…
    1. Minął ABSOLUTNIE mit, że mamy dwie równorzędne jedenastki – może to się trochę zmieni jak przejdziemy Karabach i będą te 2/3 transfery – jednakowoż należy stwierdzić że nigdy dwie 11 nie będą równorzędne co najwyżej może być 18 graczy, którzy rotowani odpowiednio mogą się zmieniać nie obniżając poziomu na swoich pozycjach…
    2. Wiemy, że jednym z osłabiających zespół Kolejorza jest Kvekve bo on nie nadaje się do gry na żadnej pozycji….
    3. Nasza grą na 4-2-3-1 nie może być oparta na dwóch 6 z tyłu chyba że ta trójka za napastnikiem będzie wybitnie bardzo kreatywna ale nawet wtedy w tej dwójce defensywnych pomocników nie ma miejsca dla Kvekve…
    Nie podobało mi się wczoraj to co zrobił Brom i raczej to nie wyszło – i nigdy nie wyjdzie – ta gra na 4-4-2…
    Panie Brom – nie idź Pan tą drogą – nie zamieniaj się w „rewolucjonistę” Bakero…
    4. Jeśli TYLKO glowa dojedzie to Veldek – jak na razie Kiepski – spełni pokładane w nim nadzieje choć będzie grał zupełnie inaczej niż Kamiński a ci którzy liczyli że właśnie Veldek zastąpi Kamińskiego 1/1 to zwyczajni głupcy są…
    I nie sądzę by Baluj wyzbył się irytujących zachowań i braku reakcji – powrót za zawodnikiem – po stracie piłki…
    No i to jest kolejny zawodnik z Pilzna, który się nie sprawdza – pewnie skończy jak Sykora – wspomnicie moje słowa…
    5. Mimo, że niewątpliwie pokazali COŚ Gio i Afonso to jednak nie sądzę by decydowali o naszej grze bo zwłaszcza w Polskiej eklapie – ten trend jest widoczny także w krajach, które uprawiają inną dyscyplinę, a która nazywa się piłka nożna – zwyczajnie brakuje im wartości „atletycznych”
    No więc powstaję pytanie z serii podstawowych – jak my mamy grać właściwie przy takich grajkach.,.?
    Def Pom Karstrom – Murawski i z przodu trójka Skóras – Afonso – Veldek i na zmianę Gio…?
    Ja nie wiem jak to poukłada Brom…

Dodaj komentarz