Oko na grę: Joao Amaral

W materiach z cyklu „Oko na grę” w każdym oficjalnym meczu Lecha Poznań baczniej obserwowany jest przez nas wybrany wcześniej zawodnik Kolejorza. W każdym spotkaniu wybrany piłkarz zostaje poddawany naszej analizie w tym często także statystycznej. Najpóźniej kilka godzin po meczu publikowane są wnioski na temat jego gry + ogólna ocena występu przeciwko danemu rywalowi.



Joao Amaral w dwumeczu z Karabachem Agdam był jednym z tych piłkarzy, który miał poprowadzić Kolejorza do awansu i na którego liczyli wszyscy kibice. Wtorkowy występ Portugalczyka od początku był idealną okazją, aby bliżej przyjrzeć się jego postawie w ramach cyklu „Oko na grę”.

Opis gry:

Joao Amaral wiosną nie był bohaterem żadnego z materiałów „Oko na grę”, wcześniej ostatni raz artykuł z tego cyklu na jego temat pojawił się 7 sierpnia i 28 listopada 2021 roku, po tamtych meczach Portugalczyk dostał trójkę i czwórkę. Wczoraj kapitalnie rozpoczął spotkanie w Baku, po przejęciu piłki w 1 minucie zrobił to, co powinien uczynić zawodnik tej klasy, czyli zagrał prostopadłą piłkę do wychodzącego Kristoffera Velde. Norweg skorzystał z doskonałego podania Amarala po ziemi zamieniając to zagranie na bramkę. Dzięki temu wydawało się, że Portugalczyk będzie jednym z bohaterów rewanżu i w „Oko na grę” otrzyma wysoką ocenę.

Niestety na tym zakończyła się gra Joao Amarala, jaką wszyscy znamy, jaką od roku podziwiają kibice i która dała Lechowi Poznań tyle jakości. Prawonożny pomocnik później wykonał jeszcze tylko dwa podania zagrywając płasko w 17 minucie do Michała Skórasia na lewą stronę i w 36 minucie na prawą flankę, kiedy poznaniakom w jednej z nielicznych akcji udało się oddać celny strzał. Na tym zakończyła się gra Amarala, nasz rozgrywając już nie notował otwierających podań, nie oddawał też strzałów na bramkę, na boisku tak jakby go nie było.

Przy tej taktyce, jaką obrał Mistrz Polski w Baku duet Joao Amaral – Mikael Ishak znany ze swojej efektywnej dobrej współpracy w Ekstraklasie w ogóle nie istniał. Zwłaszcza Joao od 37 minuty był na boisku niepotrzebny, zupełnie niewidoczny i bezproduktywny w momencie ataków Karabachu, który na naszą bramkę oddał 16 strzałów w tym 7 celnych przy naszych 3 uderzeniach i 2 celnych. Amarał gasł z każdą minutą aż w 72 minucie John van den Brom postanowił go zdjąć z boiska. 31-latek był pierwszym zmienionym piłkarzem, tydzień temu było tak samo, wtedy portugalski rozgrywający opuścił murawę w 63 minucie.

Niestety mimo asysty w Baku lider Kolejorza na początku tego sezonu 2022/2023 jest fatalny. Nie wiadomo, co się dzieje, przecież Amaral nie był w czerwcu na obozie reprezentacji, normalnie przepracował zgrupowanie, grał w sparingach, a w meczach z Karabachem nie był sobą. Na dziesiątce w Lechu Poznań biegała koszulka bez piłkarza, który przez wiele minut nie grał w piłkę. Ciężko teraz wywnioskować skąd ten dołek. Przypadek? zawodnik tęskni za Maciejem Skorżą? nowy trener mu nie odpowiada? zajęcia są złe? czy jeszcze coś innego mu doskwiera?

Tak na pewno nie może być, Joao Amaral jest zbyt ważnym ogniwem zespołu i przede wszystkim zbyt dobrym piłkarzem, żeby gasnąć na wiele minut. Tydzień temu był słaby, wczoraj po pierwszej minucie poza dwoma wyżej opisanymi zagraniami tak jakby nieobecny na murawie. Asysta tylko nieznacznie poprawia jego ocenę, konieczność wystawienia mu jedynki za to spotkanie bardzo boli, niestety zawodnik na którego wszyscy bardzo liczyli rozczarował na całej linii.

Ocena gry: 1

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <





13 komentarzy

  1. robson pisze:

    Potrzeba pilnie konkurenta na jego pozycję, skoro Ramirez odchodzi. Przydałby się Kownacki bardzo.

  2. John pisze:

    Dopóki gra Lecha nie wyglądała źle,do straty bramki na 1-1 to Amaral nie grał źle ,tak jak cała reszta.
    O tym co było dalej lepiej nie wspominać już.
    Słaby,a nawet bardzo słaby mecz zagrał 2 zawodnik na którego bardzo liczyłem,Ishak.
    Jego tragiczna w skutkach strata,zakończyła się bramką na 1-1.
    Nie potrafił się utrzymać przy piłce,straty piłki,miał sytuację pod koniec 1 połowy, trudną,ale gdyby się lepiej zabrał,można to było strzelić.
    W 2 połowie był bliski wyjścia 1 na 1 z bramkarzem,też zawiódł 1 kontakt z piłką.

  3. Ostu pisze:

    Pytanie czy Brom będzie umiał znaleźć taktykę, która będzie wykorzystywać zalety Amarala…
    Będzie…?
    Amaral musi mieć za sobą bardzo mocny i ofensywny środek – bez tego to dupa – a od kiedy gramy na stałe na dwie 6 – Murawski Kalstrom – czyli od wiosny to to przestało funkcjonować…
    Idealna TAKTYKA dla nas to 4-3-3 no ale nie z takimi 6 w drugiej linii…
    Czy przyjście Afonso coś zmieni…?
    Owszem nie…
    Bo w dzisiejszym sporcie zwanym piłką nożną absolutnie niezbędny jest pewien minimalny poziom „atletycznosci”…
    Murawski nie ma ani wystarczającej techniki ani centymetrów – jest za „krótki”…
    No więc wszystko w głowach Broma i asystentów – pytanie tylko czy szybko na to wpadną…

  4. Mazdamundi pisze:

    Może powód jest najprostszy z możliwych – słaba forma, zresztą nie tylko jego + okoliczności meczu, gdzie to przeciwnik był strona przeważającą, sprawiły, że Joao sobie nie pograł. Nawet za Nawałki czy Żurawia w momentach, gdy z jakichś dziwnych powodów nie cieszył się takim zaufaniem jak za Skorży, jak dostawał szanse prezentował się w porządku, więc nie sądzę, by była to kwestia problemu z samą osobą trenera – raczej problem z brakiem jego pomysłu na grę, ale to już kłopot całej drużyny, bo nikt obecnie nie gra na miarę mistrzowskiego Lecha… no może Velde ostatnio rośnie, Ishak ma momenty, ale to mało. Na szczęście zaraz liga, trochę inne granie, więc będzie wiadomo na czym stoimy.

  5. 07 pisze:

    Amaral był na boisku kilka minut. Po asyscie powoli na boisku z najlepszego pomocnika w 2022 roku zostawała koszulka z numerem.

  6. saw1000 pisze:

    Amaral po prostu źle się czuje w takiej taktyce, kiedy trzeba się bronić. Do tego nie ma Kamińskiego, czy Nienackiego którzy z przodu robili swoje, dając dużo więcej możliwości do gry. Może jak Sousa wejdzie za Murawskiego to i Amaral odżyje. No i przede wszystkim pamiętajmy że w tamtym sezonie bywały mecze w których Amaral grał po prostu słabo. Nie jest to zawodnik o którego możemy być przed każdym meczem spokojni że wykreuje ileś tam sytuacji. Ogólnie z poprzedniego sezonu jak dla mnie takich pewnych zawodników było raptem 4, Salamon, Rebocho, Karlstrom i Kamiński. Reszta z całym szacunkiem za Majstra, to zawodnicy za których trzeba szukać zawodników podnoszących jakość drużyny. Tak niestety wygląda rozwój drużyny.

  7. Kuki pisze:

    No i cóż, po raz kolejny się okazuje że ekstraklasa to jest inna dyscyplina sportu niż europejski futbol.
    Amaral, który na polskich boiskach ma mnóstwo miejsca i może sobie czarować w meczach z Wisłą, Zagłębiem czy innymi Mielcami, w eliminacjach z solidnym przeciwnikiem jest po prostu bezlitośnie kasowany. Fatalny występ wczoraj, zresztą tak samo jak w pierwszym meczu w Poznaniu.

  8. gs pisze:

    Amaral już wiosną w meczach z Rakowem i Legia wypadł blado…

  9. Pawelinho pisze:

    Cień piłkarza z poprzedniego sezonu, a w zasadzie z rundy jesiennej bo w rundzie wiosennej już było widać zalążki zjazdu formy nie tylko Amarala, ale niestety całego Lecha, którego właśnie można uznać za „otwarty”.

  10. inowroclawianin pisze:

    Póki co tego lata bez formy. Niewidoczny. Brakowało mi jego przyspieszenia, gry kombinacyjnej, strzałów. Bez niego brakuje liderów, którzy ciągną grę do przodu. Coś tu jest nie tak. Pewnie w trakcie sezonu dowiemy się więcej, ale oby ta forma poszła do przodu.

  11. Ekstralijczyk pisze:

    To nie ten sam piłkarz co z zeszłego sezonu.

Dodaj komentarz