Pięć szybkich wniosków: Lech – Wisła 1:3

Pięć szybkich wniosków to cykl opisujący w skrócie dany mecz Lecha Poznań. Jeszcze przed przedstawieniem plusów i minusów danego spotkania, analizy meczu, statystyk pomeczowych, analizy gry danego zawodnika czy wyboru najlepszej akcji w wykonaniu Kolejorza, prezentujemy pięć szybkich pomeczowych wniosków. Kilkadziesiąt minut po każdym meczu na gorąco pięć spostrzeżeń na temat występu drużyny i poszczególnych piłkarzy.



Nieudolność w ataku pozycyjnym

Mecz z Wisłą rozpoczął się tak jak można było się tego spodziewać. Wisła nie cofnęła się tylko chciała zaatakować Lecha prawdopodobnie po to, aby po golu móc się cofnąć i kontrolować to, co robi Lech na murawie. Poznaniacy zaczęli łapać rytm po 20 minucie, jednak wciąż grali za wolno i przewidywalnie dla rywala. Wiele akcji Lecha nie kończyło się na 20-25 metrze przed bramką Gradeckiego tylko jeszcze dalej, Wisła miała podobny sposób grania jak niedawno Stal, starała się wykorzystywać kontry, odpierać ataki Kolejorza i przy odrobinie szczęścia coś strzelić. Gościom w końcówce połowy dopisała masa szczęścia, po prostym dośrodkowaniu, błędzie Dagerstala, który był źle ustawiony i główce Vallo udało się wyjść wiślakom na prowadzenie, choć nic na to nie wskazywało. Od 20 minuty optyczną przewagę miał nieefektywnie grający Lech, remis 0:0 do przerwy wydawałby się bardziej sprawiedliwym rezultatem.

null

Szybki koniec

Wisła strzelając gola do szatni zadała Lechowi bardzo bolesny cios, zaraz na początku drugiej połowy zadała kolejny. Rywale z 2 celnych uderzeń zdobyli 2 bramki idealnie układając sobie drugą połowę. Po ostatnich przegranych latach chyba tylko pijani lub naiwni wierzyli w wygraną, realnie było już pozamiatane, Lech nie miał prawa wygrać tego spotkania, przeczyły temu wszelkie statystyki. Trener van den Brom po niespełna godzinie przeprowadził trzy zmiany, poznaniacy nadal atakowali, na boisku przez zmęczenie zawodników Wisły robiło się więcej miejsca, goście zaczęli popełniać nawet proste błędy. Na przykład w 68 minucie po fatalnym zagraniu Lesniaka piłką przejął Skóraś, który niespełna 25 minut przed końcem meczu kontaktowym golem dał nadzieję naiwnym na choćby punkt, który w obecnej sytuacji Lechowi i tak nic nie dawał. Wisła dobrze wiedziała, jak grać, Lech mimo szybszej gry męczył się z piłką przy nodze irytując w końcowych fazach akcji złym podaniem lub niecelnym uderzeniem.

null

Rwane ataki

Lech Poznań w ostatnim kwadransie mógł a nawet to musiał wyrównać. W 77 minucie niezłą kontrę wyprowadził Velde, którą mocnym uderzeniem nad bramką zepsuł Amaral. W 84 minucie już sam Velde powinien trafić do siatki, ale będąc na około 5 metrze nie wykorzystał świetnego zagrania Ishaka trafiając prosto w bramkarza. Więcej składnych akcji już nie było, w dodatku wiele ataków Lecha Poznań po przerwie nie wynikało z jakiejś lepszej gry w piłkę tylko ze zmęczenie wiślaków, których poznaniacy z piłką przy nodze zmuszali do bronienia się. W 89 minucie emocje już definitywnie dobiegły końca, wówczas Wisła wyszła z jedną z nielicznych kontr w drugiej odsłonie i po 3 celnym strzale w tym meczu zdobyła 3 bramkę ośmieszając tym samym całego Lecha Poznań i jego nieefektywny styl gry, który już wcześniej w podobny sposób obnażyła Stal Mielec. Te dwie drużyny pokazały innym, w jakim sposób grać z Kolejorzem, dały wskazówkę również Vikingurowi, który prostą piłką na pewno da radę nam zagrozić.

null

Kompromitacja

Lech Poznań znowu się ośmieszył tak samo, jak van den Brom, który po meczu bredził coś o byciu zadowolonym z zaangażowania, ze stworzonych sytuacji przez które wynik powinien być lepszy. To bzdura, bowiem Lech nie mając boiskowej kontroli oddał dziś tyle samo strzałów, co Wisła (16). Więcej uderzeń celnych wykonał już nasz zespół, miał także wyższe posiadanie piłki (55% do 45%), jednak to mogło wynikać z prowadzenia gości. Szczególnie od 48 minuty rywal prowadził 2:0, dlatego nie musiał już prowadzić gry mogąc tym bardziej nastawić na defensywę, na kontrolowanie boiskowych poczynań próbując skarcić Lecha kolejną kontrą. Poznaniacy skompromitowali się kolejny raz, po 2 meczach rozegranych u siebie mają 0 punktów, 5 straconych goli, więcej porażek u siebie niż w całym sezonie 2021/2022, zajmują ostatnie 18. miejsce i do tego mają coraz trudniejszy terminarz. Czysto statystycznie jest już po mistrzostwie, choć mamy dopiero 31 lipca. Lech Poznań w ostatnich latach nie umiał już odrabiać takich strat, co najgorsze lepiej poukładany kadrowo i taktycznie faworyt do tytułu Raków Częstochowa odjechał już na 6 punktów. Naiwni i głupi mogą wierzyć w dogonienie tej drużyny. Pod wpływem alkoholu będzie łatwiej.

null

Zostały wspomnienia, wróciły złe czasy

Koniec. Skończył się mistrzowski Lech Poznań, wracamy do szarej klubowej rzeczywistości, która jest z nami od lat z małymi przerwami. Skończyło się zaufanie do trenera, który może czyścić buty Maciejowi Skorży. Skład na mecz z Wisłą pachniał porażką już o 16:10, niemożliwa była gra na 0 z tyłu z debiutantem na stoperze, który nie grał od miesiąca i trenował dopiero 5 dni oraz z wychowankiem dla którego był to drugi mecz w Ekstraklasie. Holenderski szkoleniowiec popełnił błąd wystawiając paru czołowych piłkarzy na rozstrzygnięty dwumecz w Gruzji, to przez jego głupią decyzję nie mógł dziś zagrać Lubomir Satka, który w Batumi stracił siły i nie zdążył się zregenerować. Pozostali piłkarze Kolejorza znowu ośmieszyli kibiców, znowu stracili w ich oczach, John van den Brom opowiadający bzdury nie z tej ziemi tylko pogrążył się i udowodnił, że zupełnie nie wie, gdzie jest, co się dzieje, czego się od niego wymaga i co się wydarzyło. Lech Poznań wyglądający fatalnie pod względem taktycznym został dziś znowu boleśnie wypunktowany, znowu skompromitował się u siebie, przez takie mecze, jak ten niedzielny wielu kibiców później daje sobie spokój z czytaniem tekstów, daje sobie spokój z Lechem Poznań nie wierząc w nic konkretnego. Oczywiście ogromną winę za to, co się dzieje, ile tracimy użytkowników w ciągu tygodnia przed europejskimi pucharami czy gdzie Lech Poznań jest w tabeli ponosi zarząd klubu, którego wstyd nazywać już Mistrzem Polski. Temat działań zarządu klubu jest a właściwie to był opisywany na tej witrynie od 10 lat, dlatego teraz nie jest, bo ile lat można wytykać te same błędy? Nie ma na to siły.

null

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <





16 komentarzy

  1. Mazdamundi pisze:

    Mentalność Dobrego wujka Jonka najlepiej oddaje to, co można zobaczyć w kulisach z pierwszego meczu z przepotężnym Gruzinamo.
    W skrócie zarówno po bramkach jak i w szatni podjadamy bardziej niż nastolatka na koncercie Dawida Kwiatkowskiego.
    Bo indolencja taktyczna przeciwnika sprawiła, że coś w końcu mi się udało, wprowadziłem młodego debiutanta Kozubala… o tyś nie debiutant? Hehe… to zjeżdżaj… kierwa, prezes nie pochwali. Dobra, jesteście super, kocham was, teraz rozjedziemy każdego, ale najpierw pośpiewamy. Świetna atmosfera, świetni piłkarze, jest git.

  2. John pisze:

    Wniosek jest taki,że Lech może do fazy grupowej LK awansuje,ma duże szansę,za to w lidze będzie kompromitacja,i walka max o top 8.
    Stal Mielec, Wisła Płock u siebie,zero punktów,-4 w bramkach.
    Tego sezonu ligowego chyba nie da się uratować,nie z tą kadrą,i z tym trenerem,przede wszystkim zarządem,i właścicielem.
    To pewnie potrwa kolejne kilka sezonów,bo trzeba będzie dziurę budżetową zasypać.
    Śmiesznym klubem stał się Lech, niestety.

  3. Ostu pisze:

    Jeśli czytać wszystkie komentarze – no prawie wszystkie – które dostrzegają „złożoność problematyki” związanej z obecnym stanem Lecha to trudno być optymistą a zatem zaskoczeniem byłoby oczekiwać że „tą razą” mecz będzie przebiegał inaczej i WSZYSTKO się zmieni na lepsze….
    Niektórzy Forumowicze dostrzegają i diagnozują Rzeczywiste Problemy Kolejorza, a co ważniejsze wyjaśniają „program naprawczy” – mógłby dać dramatycznie jakościowe zmiany – które jednak nie następują…
    No właśnie…
    NIE NASTĘPUJĄ…!!!!
    Ta konstatacja leży u podstaw mojej SPOKOJNOSCI no bo skoro mniej więcej wiemy jak będzie…
    …..to zacznijmy od kontynuacji…
    1. W komentarzu pod „wypowiedziami trenera” napisałem że zatrudniliśmy trenera NIEODPOWIEDNIEGO – nie będę wracał do tego że przyszedł w ABSOLUTNIE nieodpowiednim momencie – o którym napisałem że mamy trenera Romantycznego – a jego dokonania sprawiają, że może mu się wszystko rozejść „w szwach” jak to się mówi i że takie Romantyczne podejście może się w lidze nie sprawdzić…
    Ale zostawmy już to…
    2. Zarządzik wraz z tomaszkiem znowu nie przemyśleli KONSEKWENCJI zatrudnienia takiegoż trenera – zwłaszcza z takim asystentem jak Landzaat – nie biorąc pod uwagę że zmiany jakości, rodzaju i intensywności treningu spowodują, że zawodnicy w trzeciej kolejce będą wyglądali na zajechanych, bez rodosci z gry…
    A pozytywne efekty pracy wystąpią najwcześniej po 3/4 miesiącach…
    A do tego czasu…
    No właśnie…
    3. Logiczną konsekwencją tego ZANIECHANIA jest kolejny wniosek, że ten sezon powinniśmy spisać na straty – z tym że oznaczać to będzie powstanie w kolejnym „dziur finansowych” o których w ostatnim wywiadzie mówił Piotrek a które w kolejnym następnym trzeba będzie „zasypywać’ a jak to się skończy to już wiemy – ćwiczyliśmy ten scenariusz…
    4. Dziś w moim „oku na grę” był pojedynek środków pola i obserwowałem dokładnie grę Sousu…
    Tak grającego do tyłu i bez wizji gry zawodnika dawno nie widziałem – te straty – nawet w średniej formie Tiba był znacznie lepszy…
    Tak jak napisałem wcześniej nie będzie to grajek, który będzie stanowił o sile Lecha….
    Ale przy okazji zwróciłem uwagę, że my mamy po 5 zawodników – na jako takim poziomie – w trzech grupach, do trzech różnych sposobów i rodzajów gry, z których w żaden sposób nie można złożyć podstawowej jedenastki to wybranego sposobu…
    To jest niepojęte jak można dobierać grajków bez ładu bez składu – nawet niechaj będą tani – kompletnie nie pasujących do siebie, do Lecha…
    5. Zauważyłem że w tym całym „bałaganie i beznadziei” zawodnicy jednak chcą i dali z wątroby – z tym że to nie na długo wystarczyło – ale jeśli nogi nie niosą i nie masz kontroli nad piłką to efekty są jakie dziś widzieliśmy…
    I znów na koniec uwaga natury ogólnej…
    Obserwowałem dziś miny Landzaata na ławce…
    Widok był żałosny – radzę obejrzeć na powtórkach –
    wyzierajaca beznadzieja, załamanie i pytanie „co ja tu właściwie robię”…
    To jest NIEWIARYGODNE ileż razy można popełniać te same błędy – bo przecież już go popełnili zatrudniając człowieka z nazwiskiem Nawałka – i liczyć że „tą razą” będzie jednak inaczej…
    Nie będzie…
    W środku Lecha – jak powiedział de Zeeuw – dzieje się coś bardzo złego…

    • mouse pisze:

      To zło, o którym wspomniał w wywiadzie de Zeeuw to zapewne BRAK KOMPETENCJI, na co między wierszami zwrócił też już uwagę właściciel Rakowa. Kompetencji nie da sie kupić pieniędzmi tatusia ani nie da sie ich „dostać” w drodze mianowania na zaszczytne stanowisko zarządcze… Albo „TO” masz albo nie. I gdy popełniasz jeszcze te same błędy przez ponad dekadę (w tym niewybaczalny „grzech zaniechania”) to znaczy że jesteś niereformowalny i lepiej raczej juz nie będzie niż tylko sukces od święta dzięki słabości innych.

  4. endrjiu pisze:

    Brom won. Albo nawet wypierdalaj.

  5. Sosabowski pisze:

    Zacznijmy od tego, że w Lechu potrzeba menadżera a nie trenera. Takim można nazwać Skorżę, znającego realia, angażującego się w większość procesów zachodzących w klubie a mających wpływ na pierwszą drużynę. Niestety VDB z góry założył, że przychodzi do poważnie zarządzanego klubu gdzie trener nie wcina się w sprawy dyrektora sportowego, prezesa czy księgowego. Podejrzewam, że w Holandii wszystko jest poukładane jak w najlepszej firmie skupionej na wynikach. Niestety w Lechu, nie zweryfikował niczego. Mentalności zarządu, braku kompetencji, podejścia na zasadzie jakoś się uda a jak nie to się nie poddam i tym podobnych frazesów. I choć zarząd Lecha chce wychodzić na światowy i poukładany to nie jest. Przynajmniej nie w sensie takim jakbyśmy tego oczekiwali i jakby podpowiadał zdrowy rozsądek. Bo nie można mówić o dobrze rozwijającym się klubie który za swój cel nie obiera celu sportowego tylko finansowy. Celem klubu nie jest stabilizacja a rozwój. Nie ma takiego bez wyniku sportowego! VDB jest ofiarą własnego lenistwa, bo miał czas i okazję dowiedzieć się jak to w Lechu wygląda. Nie mówiąc już o telefonie do poprzedniego trenera, który mógłby wyjaśnić parę spraw. W tym klubie potrzebny jest menadżer taki który weźmie odpowiedzialność za kluczowe decyzję. Powiedzieć pewnym osobom co mają konkretnie robić. Bo w tym momencie za każdym razem pikujemy w dół. Kiedy tylko trener odda w ręce zarządu transfery i wplata mile widzianych młodzieżowców wszystko rozpada się jak domek z kart. Nic nie można zbudować na braku kompetencji. Minęły lata, wydawałoby się, że można uczyć się na błędach… Jeśli nie masz kompetencji to zatrudniasz kogoś kogo się zna. Nie każdy musi wiedzieć wszystko. Ignorancją jest jednak powtarzanie tego samego przez kolejne lata bez cienia progresu. Bo to nie zarząd zrobił skok a Skorża zmienił zasady gry.
    Od kilku tygodni jak pewnie większość z was jestem zniesmaczony sytuacją w Lechu. To co zrobiono z tym klubem wprawia mnie w grobowy nastrój. Skoczyliśmy z wieżowca na główkę. Roztrwoniliśmy coś budowanego przez bity rok. Szansę której nie doświadczy wielu. Mieliśmy wszystko na dobrej drodze do zbudowania czegoś. Coście zrobili…
    Ręce opadają, jesteśmy pośmiewiskiem i nie bez przyczyny.
    Aktualna forma zespołu to tragedia w wielu wydaniach. Organizacyjnie nie Stal Mielec a „Lech Poznań”. Nie mamy nawet tylu środkowych obrońców żeby wystawić w pierwszym składzie, gramy czasem 4 bocznymi. To jest tragikomedia. Czekam tylko aż wyjdzie z nory jeden z drugim ponarzekać, że to przez kontuzje, że sytuacja na rynkach zła, że trzeba oszczędzać, łatać dziury ale się nie poddamy.
    Wygrajcie po raz kolejny MP i wejdźcie do fazy grupowej, wtedy wam się zapali na zielono jak nigdy wcześniej. To tędy droga! Nie ma zysku bez inwestycji.

    Zatrważający jest brak znajomości zespołu przez trenera pierwszej drużyny. Wystawienie Marchwińskiego zapewne podpowiedział mu ktoś z pozostałego sztabu szkoleniowego. To pokazuje jak bardzo VDB jest nieprzygotowany do pracy w Polsce, do pracy w Lechu. Póki co niepoprawny optymista, a nie fachowiec. W grze naszego zespołu nie zobaczyłem ani jednej nowej koncepcji gry od odejścia Skorży. I to nie jest tak, że obiecywał coś nowego. Ale miał chociaż pielęgnować stare. Brak koncepcji gry, lub brak jej wyegzekwowania widać w każdym meczu. Nie ma konsekwencji w tym co widzimy na urywkach treningów a przełożenia tego na mecz. Wiodące postacie drużyny są bez formy. I to też jest w dużym stopniu wina sztabu szkoleniowego. Amaralowi, Karlstromowi, Murawskiemu, Ishakowi nagle nie odebrano talentu. Po prostu nie wiedzą co mają robić na boisku. Nie ma schematów, nie ma planu gry. Są zajęcia na macie. Macie piłkę i gracie. W końcu jesteście mistrzem polski i dacie sobie radę z każdym.
    Jeśli chcemy wygrywać jak Wisła czy choćby Cracovia. To po tych drużynach widać, że 90% akcji jest odklepana jak z rzutnika w sali konferencyjnej. Ja do tego, ten do tego, prostopadle albo wrzutką i wchodzimy z drugiej linii. Nie mówię, że to najlepsze rozwiązanie. Ale my nie mamy ani takich ani żadnych innych. Nie dostarczamy podań do napastnika, nie dominujemy odpowiednio jak w poprzednim sezonie. Z Batumi pokazaliśmy, że się da. Bo piłkarze wiedzą, że to okienko na świat i można się promować. Nie zdziwiłbym się jakby między sobą była rozmowa, że gramy „Skorżę” i tyle.

    Nie widać światełka w tunelu a jedynie słychać głos odbijający się echem „Ja się nie poddam”.

      • Jakub80 pisze:

        Ja mam wrażenie że nasz trener myśli jak swego czasu Benhaaker, kiedy mówił o tych domkach. Myślał że przyjedzie z Holandii, powie dwa głodne kawałki o futbolu na tak i zaraz chłopaki odpala i będą roznosić kolejnych rywali. W naszych warunkach potrzebny jest jednak człowiek stąd , takim jak piszecie wyżej był Skorża. Trzymający to krótko za ryj. A że mało mamy takich trenerów to już inna para kaloszy.

    • mario pisze:

      a propos trenera. Zakładasz, że trener to profesjonalista bo założył, że w Lechu trener jest od trenowania, a zarazem piszesz, że wchodząc do kompletnie nowego środowiska nie sprawdził w co wchodzi. Czyli zachował się nieprofesjonalnie, a to już jest wewnętrzna sprzeczność w rozumowaniu. Jeżeli rzeczywiście jest profesjonalistą, a mimo to nie sprawdził organizacji przed wejściem do niej, to znaczy, że popełnił błąd i teraz oczekiwałbym od niego złożenia dymisji. Takowej jednak nie będzie, bo wg mojego osądu pasuje mi kasa i profesjonalizm został odłożony na bok. Po prostu są fajne pieniądze do podniesienia przez dwa lata i to tyle.
      Ja nawet zaryzykowalbym tezę, że Brom przed przyjściem do Lecha sprawdził, co to za klub i doskonale wiedział, że za każdym razem po zdobyciu MP mamy duży problem. I pewnie też wiedział z kim będzie musiał współpracować. Ale trafiła się dobra fucha. Tyle. Niech spierdala albo niech szybko się ogarnie.

      • Sosabowski pisze:

        Błąd rozumowania jest tylko wtedy kiedy uzna się, że wszyscy są nieomylni i nawet fachowiec robi wszystko perfekcyjnie. Widocznie uznał, że poradzi sobie na niższym poziomie niż liga holenderska. Nie przewidział tylko specyfiki naszej ligi, a tej człowiek z zagranicy nie zrozumie. Bo tu nic nie działa jak powinno. Dalej utrzymuje, że nie wiedział do końca w co się pakuje. Dymisji też z tego powodu nikt nie składa bo to dopiero by wyglądało nieprofesjonalnie. Wpisanie sobie do CV Lecha Poznań po takich klubach w jakich trenował też na nikim w Europie wrażenia nie zrobi. Kasa jak każda inna myślę, że porównywalna z tym co zarobi na zachodzie.

      • mario pisze:

        jeżeli rzeczywiście nie wiedział w co się pakuje, to żaden z niego profesjonalista i im szybciej stąd wyleci tym lepiej. A kasa? Cóż, myślę że taki klub jak Lecha tylko kasa mógł przekonać trenera z takim CV. A skoro podjął pracę u nas to znaczy że albo kasa jest naprawdę dobra albo nie miał żadnych dobrych propozycji. Bo nikt mi nie wmówi że przekonał go projekt pn Lech. Tak czy inaczej niech już spada.

  6. Michu87 pisze:

    Ewidentnie brakuje lidera w defensywie. Brakuje Salamona który trochę te towarzystwo by opierdolił na boisku. Mimo, że bramkarza nie mamy to linia obrony w zeszłym roku była mocna. Para Salamon Milić Top.

    • mario pisze:

      my nie mamy nikogo:
      1.Bednarek wpuszcza wszystko co nie lecie w niego, Rudko jest tylko odrobinę lepszy jeśli w ogóle. Czyli brak bramkarza.
      2. Nie mamy stoperów, Dagerstal dołączył zbyt późno i popełnia błędy.
      3. Karlstom, który trzymał nam środek jest bez formy, Murawski kontuzjowany.
      4. Na skrzydłach tylko Skóraś, który niczego nie gwarantuje.
      5. W ataku Ishaka, który musi mieć z kim grać, a nie ma, bo:
      6. Amaral jest bez formy

      W dodatku trener idiota.

  7. inowroclawianin pisze:

    Wnioski główne to nie mamy gospodarza jak należy od 11 lat i nie mamy drużyny od czerwca. Szybko się zmienia sytuacja, szkoda, że nie na lepsze. Są braki w każdym aspekcie. Kadrowe, mentalne, szkoleniowe itd.

Dodaj komentarz