Ostatnia runda po raz piąty

Lech Poznań eliminując Vikingur Reykjavik po raz piąty w swojej historii doszedł do ostatniej rundy eliminacyjnej europejskich pucharów. Tegorocznego dotarcia do fazy play-off nie można w żaden sposób porównywać do tych w ubiegłych latach, w końcu Kolejorz tego lata przegrał jeden dwumecz a w dwóch spotkaniach wyjazdowych poniósł porażki. W każdym razie już i po raz piąty od 2009 roku jest w fazie nieosiągalnej dla wielu innych rodzimych klubów.



W dotychczasowej historii Lech Poznań trzy razy przebrnął IV rundę kwalifikacyjną Ligi Europy i raz w niej odpadał przegrywając po rzutach karnych. W 2009 roku Lech dotarł do fazy play-off tylko po jednym dwumeczu Ligi Europy. W 2010 oraz 2015 roku spadł do IV rundy kwalifikacyjnej z eliminacji Ligi Mistrzów, a przed 2 laty Kolejorz w drodze do fazy play-off przebrnął wszystkich trzech rywali. W sezonie 2022/2023 znalazł się w niej po wyrzuceniu za burtę dwóch przeciwników spadając do kwalifikacji Ligi Konferencji z eliminacjach do Ligi Mistrzów. Jak wyglądała droga poznaniaków do ostatniej rundy w 2009, 2010, 2015 i 2020 roku? To warto przypomnieć poniżej.

Sezon 2009/2010:

W sezonie 2009/2010 ówczesny zdobywca Pucharu Polski, który wywalczył jeszcze Franciszek Smuda swoją europejską przygodę zaczął w III rundzie eliminacyjnej Ligi Europy. Lech trafił wtedy na nierozstawiony Fredrikstad. W Norwegii wygrał niespodziewanie aż 6:1 a we Wronkach (mecz odbył się tam przez przebudowę Bułgarskiej) uległ 1:2. Wynik 7:3 w dwumeczu oczywiście pozwolił Kolejorzowi awansować dalej i w decydujących bojach o Ligę Europy mierzyć się z FC Brugge. Belgowie byli rzecz jasna rozstawieni będąc faworytem rywalizacji w fazie play-off. Ze względu na budowę stadionu Lech Poznań również Belgów podejmował we Wronkach. Kameralny obiekt zapełnił się wtedy do ostatniego miejsca, poznaniacy toczyli wyrównaną bitwę, jednak w końcówce zaczęli przeważać. W końcu już w doliczonym czasie bardziej dośrodkowaniem niż strzałem gola zdobył Sławomir Peszko dzięki któremu Kolejorz wygrał 1:0 i do Brugii udał się ze skromną zaliczką.

KKS Lech Poznań – FC Brugge 1:0 (0:0)
Bramka: 90+2.Peszko
Żółte kartki: Arboleda, Peszko, Bandrowski, Golik – Dirar
Widzów: 5500 (mecz we Wronkach)
Sędzia: Manuel Sousa (Portugalia)
Skład Lecha: Kasprzik – Injać, Bosacki, Arboleda, Gancarczyk – Peszko, Bandrowski, Stilić (65.Golik), Wilk (71.Kikut) – Rengifo, Lewandowski (90.Mikołajczak).
Skład FC Brugge: Stijnen – Vermeulen, Simayes, Alcaraz, Klukowski – Odidja-Ofoe, Vargas (82.Chavez) – Geraerts, Blondel, Dirar (72.Sonck) – Akpala.

null
null

Po wyrównanym początku rewanżu gola bezpośrednio z rzutu wolnego strzelił Semir Stilić. Bośniak miał dośrodkowywać, ale przelobował bramkarza. Zdobył przypadkową bramkę, która zaskoczyła kibiców, golkipera FC Brugge i samych sędziów. Belg zaczął machać rękoma domagając się faulu na sobie. Początkowo sędzia uznał jednak bramkę, potem pod wpływem protestów gospodarzy w tym kibiców zmienił decyzję, następnie się wahał, a na końcu pod presją Stijnena i trybun nie uznał prawidłowo zdobytego gola. Dlaczego to zrobił? Pozostaje to zagadką aż do dziś. Gdyby prawidłowe trafienie Bośniaka z rzutu wolnego zostało zaliczone wtedy gospodarze potrzebowaliby do awansu aż trzech trafień. Gol ostatecznie nie padł, FC Brugge strzeliło bramkę pod koniec spotkania i doprowadziło do dogrywki, a potem do karnych. W nich więcej szczęścia mieli Belgowie, którzy wygrali 4:3 dzięki czemu naszym kosztem awansowali do fazy grupowej. Lechowi po meczu nie pozostało nic innego, jak przeklinać błąd sędziego i rozpaczać. Gdyby poznaniacy szkoleni przez Jacka Zielińskiego dostali się do grupy Ligi Europy graliby w Bydgoszczy na obiekcie Zawiszy.

FC Brugge – KKS Lech Poznań 1:0 (0:0) k.4:3
Bramka: 79.Sonck
Żółte kartki: Vermeulen, Klukowski, Odidja-Ofoe, Vargas, Blondel – Kikut, Arboleda, Bandrowski, Djurdjević
Widzów: 29000
Sędzia: Alan Kelly (Irlandia)
Skład FC Brugge: Stijnen – Vermeulen, Simayes, Alcaraz, Klukowski – Dirar, Odidja-Ofoe, Vargas (95.Dahmane), Blondel (89.Geraerts) – Akpala (120.Chavez), Sonck.
Skład Lecha: Kasprzik – Kikut, Bosacki, Arboleda, Gancarczyk – Lewandowski (116.Chrapek), Injać (120.Golik), Bandrowski, Djurdjević – Stilić (66.Wilk) – Rengifo.

Sezon 2010/2011

W 2010 roku Lech Poznań zagrał w IV rundzie eliminacyjnej Ligi Europy jako Mistrz Polski. 12 lat temu Kolejorz nie dał rady w III fazie kwalifikacyjnej Ligi Mistrzów zespołowi Sparty Praga. Trafił więc do fazy play-off Ligi Europy losując rozstawione Dnipro Dniepropietrowsk. Kolejorz miał szczęście, bo mógł mimo wszystko wylosować znacznie gorzej. Dnipro będące faworytem w dwumeczu z Lechem nie było w zbyt wysokiej formie dzięki czemu poznaniacy mogli mieć nadzieje na awans. Już na początku pierwszego spotkania w Dniepropietrowsku gola głową po wrzutce Semira Stilicia z rzutu wolnego strzelił Manuel Arboleda. Lech szybko się cofnął, umiejętnie się bronił i z pomocą szczęścia dowiózł wygraną do końca.

FC Dnipro Dniepropietrowsk – KKS Lech Poznań 0:1 (0:1)
Bramka: 4.Arboleda
Żółte kartki: Injać, Tshibamba
Sędzia: Martin Ingvarsson (Szwecja)
Widzów: 25000
Skład Dnipro: Kanibolovsky – Lobzanidze, Rusol, Pashnev (58.Homeniuk), Denisov – Ferreira (46.Kravchenko), Holek, Cheberyachko, Kalinihenko – Gladky (67.Shakhov), Selezynov.
Skład Lecha: Burić – Kikut, Arboleda, Djurdjević, Henriquez – Injać, Bandrowski – Kiełb (72.Wilk), Stilić (90.Możdżeń), Krivets – Tshibamba (86.Zapotoka).

W rewanżu przy Bułgarskiej, który obejrzał komplet 13,5 tys. widzów ówczesny Mistrz Polski jeszcze bardziej postawił na grę z kontry i nastawił się tylko na zagranie na zero z tyłu. Nudny rewanż, w którym sytuacji z obu stron było jak na lekarstwo zakończył się bezbramkowym remisem premiującym oczywiście Lecha Poznań do fazy grupowej Ligi Europy. Kolejorz po 2 latach przerwy wrócił wówczas do Europy przede wszystkim dzięki taktyce Jacka Zielińskiego. To on bardzo mądrze ustawił zespół, który zdołał wyeliminować na papierze silniejszego przeciwnika za sprawą bramki strzelonej na wyjeździe oraz konsekwencji taktycznej.

KKS Lech Poznań – FC Dnipro Dniepropietrowsk 0:0 (0:0)
Żółte kartki: Bandrowski, Henriquez, Wichniarek – Kravchenko, Cheberyachko, Rusol
Sędzia: Bas Nijhuis (Holandia)
Widzów: 13500
Skład Lecha: Burić – Wojtkowiak, Arboleda, Djurdjević, Henriquez – Bandrowski, Krivets (90.Zapotoka) – Kikut, Stilić (85.Drygas), Kiełb – Tshibamba (68.Wichniarek).
Skład Dnipro: Kanibolovsky – Mandzyuk, Rusol, Cheberyachko, Denisov – Kravchenko, Holek, Rotan, Kalinihenko (55.Homeniuk) – Seleznyov (61.Gladky), Konoplyanka.

null
null
null

Sezon 2015/2016

W sierpniu 2015 roku Lech był Mistrzem Polski, Videoton Mistrzem Węgier. Obie drużyny były wtedy w kryzysie, ale ten Węgrów był jeszcze bardziej poważny. Trener tego zespołu nie dotrwał nawet do meczu z Lechem. Poznaniacy w losowaniu IV rundy eliminacyjnej Ligi Europy byli rozstawieni. Kolejorz miał naprawdę dużo szczęścia trafiając na tak słabego rywala, który był zupełnie bez formy i dla którego Europa nie była wtedy aż tak ważna, jak dla nas.

Lech szkolony przez Macieja Skorżę od początku miał przewagę wychodząc na prowadzenie już w 12 minucie za sprawą Karola Linettego, który wykorzystał podanie z lewej strony. W 57 minucie ładnie akcję po wrzutce z prawej flanki zamknął Denis Thomalla. Przy stanie 2:0 pachniało Europą, ale poznaniacy na tym nie poprzestali. Węgrów w 68 minucie po rzucie rożnym dobił jeszcze Łukasz Trałka. Kolejorz mający problem w Ekstraklasie oczywiście w Lidze Europy tego problemu nie miał, zawodnicy spięli się na bardzo słaby Videoton, którego rozbili bez żadnego problemu 3:0.

KKS Lech Poznań – Videoton FC Fehervar 3:0 (1:0)
Bramki: 12.Linetty 57.Thomalla 68.Trałka
Żółte kartki: Linetty, Burić – Simon, Kovacs, Ivanovski
Sędzia: Oliver Drachta (Austria)
Widzów: 14133
Skład: Burić – Kędziora, Dudka, Kamiński, Douglas – Trałka, Linetty – Lovrencsics (80.Robak, 88.Holman), Hamalainen (83.Formella), Pawłowski – Thomalla.
Skład Videotonu: Danilović – Szolnoki, Lang, Vinicius, Fejes – Patkai (72.Trebotić), Simon – Gyurcso (88.Sejben), Soumah (58.Kovacs), Oliveira – Ivanovski.

null
null
null

Rewanż na Węgrzech był już czystą formalnością. Już przed meczem wiedzieliśmy, że Lech po 5 latach wróci do Europy. Spotkanie rewanżowe było nudne, Videoton nie wierzył w awans, Lech natomiast kontrolował grę i przez konsekwencję wygrał po raz drugi. W 57 minucie zagapiła się obrona, piłka trafiła do Tomasza Kędziory, który uderzeniem z woleja zdobył gola na 1:0. Ta bramka już definitywnie pogrążyła Videoton Fehervar i zapewniła Kolejorzowi drugie zwycięstwo nad Węgrami, które przypieczętowało nasz awans do fazy grupowej Ligi Europy.

Videoton FC Fehervar – KKS Lech Poznań 0:1 (0:0)
Bramki: 57.Kędziora
Żółte kartki: Fejes, Simon, Luijckx – Thomalla, Formella
Sędzia: Stefan Johannesson (Szwecja)
Widzów: ok. 2500
Skład Videotonu: Danilović – Szolnoki, Vinicius, Juhasz, Fejes – Trebotić, Luijckx (58.Simon) – Ivanovski, Kovacs, Koltai (58.Gyurcso)- Feczesin (70.Rudolf).
Skład Lecha: Burić – Kędziora, Kamiński, Kadar, Douglas – Trałka, Dudka – Formella, Hamalainen (72.Holman), Pawłowski (74.Lovrencsics) – Thomalla (81.Kurbiel).

Sezon 2020/2021

Przed dwoma laty eliminacje Ligi Europy wyglądały nietypowo. Zaczęły się pod koniec sierpnia, wcześniej sezony w Europie przez covida były zawieszone i wznowione pod koniec maja/w czerwcu, dlatego kalendarz europejskich rozgrywek był wywrócony. W kwalifikacjach rozgrywano tylko jedno spotkanie, gospodarzem był pierwszy wylosowany zespół, Lech Poznań był rozstawiony tylko w dwóch pierwszych fazach. W I rundzie eliminacji trafił na łotewską Valmierę triumfując u siebie 3:0. W II rundzie nie miał szczęścia w losowaniu, ale na sztucznej płycie niespodziewanie zwyciężył w Szwecji z Hammarby 3:0. Później Lech Poznań trenowany przez Dariusza Żurawia zadziwił całą Europę wygrywając na Cyprze z faworyzowanym Apollonem Limassol aż 5:0 mogąc czekać na to, z kim zagra w fazie play-off Ligi Europy. Charleroi? Partizan? Wygrali ci pierwsi co nie było wtedy żadną niespodzianką. Belgowie byli wtedy w wysokiej formie, choć Partizan był drużyną o wiele bardziej doświadczoną.

Priorytetem naszego klubu dnia 1 października 2020 roku był awans do Ligi Europy przez co przełożono mecz z Pogonią Szczecin. Poznaniacy mieli tydzień na odpowiednie przygotowanie się do starcia z zespołem, który walczył wówczas o największy sukces w swojej historii. Royal Charleroi przed meczem z Kolejorzem pozostawało bez domowej porażki od 4 października 2019 roku. Było liderem Jupiler League oraz faworytem w rywalizacji z Kolejorzem. Zespół Dariusza Żurawia jako pierwszy wyszedł na prowadzenie za sprawą strzału z daleka Daniego Ramireza. Jeszcze przed przerwą wynik kolejnym uderzeniem z dystansu podwyższy Tymoteusz Puchacz przez co upragniony awans wydawał się być bardzo, bardzo blisko. Po zmianie stron lechici nie zachowali odpowiedniej koncentracji. Poczuli się zbyt pewnie, rywal miał rzut karny, który obronił Filip Bednarek. W końcu Charleroi i tak zdobyło kontaktową bramkę grając jeszcze w końcówce z przewagą jednego zawodnika.

W 77 minucie za drugą żółtą kartkę z boiska wyleciał Lubomir Satka, przez co Lech przez kilkanaście minut musiał bronić dostępu do własnej bramki. Poznaniacy mieli trochę szczęścia, ratował nas m.in. Thomas Rogne, Filip Bednarek aż na końcu w strugach ulewnego deszczu Kolejorzowi udało się wywalczyć awans do fazy grupowej Ligi Europy! W końcówce nie zemściła się kontra Jakuba Kamińskiego, który w sytuacji 1 na 1 i po minięciu bramkarza nie trafił do siatki. Ogromna nerwówka w końcówce, gra w „10” i tzw. obrona Częstochowy zakończyła się udanie, Lech pierwszy raz wygrał w Belgii stając się jednocześnie pierwszym polskim klubem od 45 lat, który zwyciężył w tym kraju.

Latem i jesienią 2020 roku Lech Poznań pierwszy raz od 2008 roku przebrnął dwóch rozstawionych rywali i dostał się do fazy grupowej, a w dodatku stał się pierwszym polskim klubem, który awansował do Ligi Europy poprzez przejście wszystkich czterech rund kwalifikacyjnych. Sam Kolejorz w drodze do wielkiego, niespodziewanego sukcesu wygrał na wyjazdach aż 3 razy. Był też pierwszą polską drużyną od 5 lat, która wygrała 4 kolejne spotkania w europejskich pucharach. W Lidze Europy 2020/2021 były raptem 3 kluby, które przebrnęły wszystkie 4 rundy kwalifikacyjne. To oczywiście Lech Poznań, a także izraelski Hapoel Beer-Sheva oraz bułgarskie CSKA Sofia. Był to duży sukces, bowiem w sierpniu w I fazie eliminacji startowały aż 94 kluby. Na dodatek od 2009 roku, czyli od momentu kiedy Liga Europy zastąpiła Puchar UEFA raptem 13 klubów przebrnęło wszystkie 4 rundy kwalifikacyjne. Kolejorz miał oczywiście najtrudniej, bowiem nie było rewanżów, 3 razy grał na wyjazdach i 2 razy nie był rozstawiony.

Royal Charleroi SC – KKS Lech Poznań 1:2 (0:2)
Bramki: 56.Fall – 33.Ramirez 42.Puchacz
Żółte kartki: Rezaei, Nicholson – Ramirez, Satka
Czerwona kartka: 77 min. – Satka (za drugą żółtą)
Sędzia: Felix Zwayer (Niemcy)
Widzów: (bez udziału publiczności)
Skład Charleroi: Penneteau – Busi (57.Hendrickx), Dessoleil, Willems (84.Henen), Kayembe – Fall, Ilaimaharitra (89.Ribeiro Costa), Morioka, Gholizadeh – Nicholson, Rezaei.
Skład Lech: Bednarek – Czerwiński, Satka, Crnomarković, Kravets (71.Skóraś) – Tiba, Moder – Kamiński, Ramirez (78.Rogne), Puchacz – Ishak (87.Marchwiński).

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <





1 Odpowiedź

  1. Reyvan pisze:

    Z pierwszego meczu z Brugge pamiętam kretyńskie zachowanie Peszki, po strzeleniu gola. Zdjęcie koszulki i złapanie za to żółtej kartki, i pozbawienie się i drużyny możliwości występu w rewanżu.

Dodaj komentarz