Pięć szybkich wniosków: Lech – F91 Dudelange 2:0

Pięć szybkich wniosków to cykl opisujący w skrócie dany mecz Lecha Poznań. Jeszcze przed przedstawieniem plusów i minusów danego spotkania, analizy meczu, statystyk pomeczowych, analizy gry danego zawodnika czy wyboru najlepszej akcji w wykonaniu Kolejorza, prezentujemy pięć szybkich pomeczowych wniosków. Kilkadziesiąt minut po każdym meczu na gorąco pięć spostrzeżeń na temat występu drużyny i poszczególnych piłkarzy.



Szybki gol dający nadzieję na dobry mecz

Lech Poznań bardzo dobrze wszedł w mecz z Dudelange. Wiedział jak atakować, w jaki sposób zagrażać przeciwnikowi i szybko zdobył gola. Przed bramką na 1:0 poznaniacy atakowali skrzydłami, grali wysoko, dobrze od pierwszej minuty wyglądali Michał Skóraś, Pedro Rebocho, Joel Pereira a przede wszystkim Kristoffer Velde, który zasługiwał na asystę czy gola aż w końcu zdobył bramkę. Po trafieniu już w 6 minucie wydawało się, że lechici pójdą za ciosem. Zdominują Dudelange, zaraz podwyższą wynik i urządzą sobie strzelaninę w rywalizacji z gorszym rywalem. Tymczasem Luksemburczycy z każdą minutą zaczęli grać składniej, atakowali dużą liczbą zawodników, zgodnie z analizami i przewidywaniami grali piłką po ziemi wymieniając wiele podań w środkowej strefie. Były fragmenty w pierwszej odsłonie, kiedy Lech nie umiał wyjść z własnej połowy. Jednocześnie nie było to aż niepokojące, bowiem rywal grał zbyt wysoko, był słabo zorganizowany w obronie, na boisku było wiele przestrzeni, wystarczyła więc zwykła pojedyncza kontra, by poznaniacy podwyższyli prowadzenie. Niestety przed przerwą nie udało się podwyższyć prowadzenia, choć patrząc na obronę rywala aż kusiło, żeby w pierwszych 45 minutach załadować mu jeszcze z dwa gole.

null

Bardzo słaba druga połowa

W ubiegłym sezonie pierwszy kwadrans po przerwie był siłą poznaniaków, w tym wszyscy mogą na własne oczy zobaczyć, że z mistrzowskiego Lecha niewiele zostało. Czas od 46 do 60 minuty był fatalny. Poznaniacy nie kreowali gry, nie umieli utrzymać się przy piłce, nie oddali wówczas ani jednego strzału na bramkę Luksemburczyków starając się bardziej kontrolować przebieg zawodów niż strzelić gola na 2:0. W końcu w 66 minucie lechici zdobyli bramkę na 2:0. Nie była to niespodzianka, Dudelange słabo zorganizowane w defensywie łatwo dało się zaskoczyć bardzo prostą akcją. Wystarczył Nika Kvekveksiri -> Pedro Rebocho -> Mikael Ishak. Wystarczyły dwa podania górą, uderzenie z powietrza i mieliśmy gola praktycznie z niczego, który na dodatek padł z nieznacznego spalonego. W tej sytuacji potwierdziło się wszystko to, o czym każdy kibic Lecha mógł wiedzieć czytając o Dudelange. Nie jest to zespół, któremu trudno strzela się gole, to drużyna w starciu z którą łatwo jest pokonać Lucasa Foxa i w 66 minucie mieliśmy na to najlepszy dowód. Niestety po drugiej bramce Lech stworzył już tylko dwie groźne okazje, które zepsuł ociężały oraz niezdarny Filip Szymczak. Mimo niewielu sytuacji w drugiej połowie i praktycznie braku strzałów Lech Poznań i tak mógł ograć F91 Dudelange jeszcze wyżej dzięki czemu po 18 sierpnia brama Ligi Konferencji byłaby jeszcze bardziej uchylona.

null

Indywidualności zadecydowały

Lech Poznań rozegrał słabe spotkanie, dużo gorsze od wszystkich poprzednich u siebie na arenie międzynarodowej. Wygrał, ponieważ rywal był kiepski, źle zorganizowany w defensywie, F91 Dudelange zagrało dokładnie tak jak można się było tego spodziewać. Poznaniacy zagrali za to chaotycznie, po szybkim golu na 1:0 obniżyli loty, często nie było widać chęci strzelenia kolejnych bramek. Lech bardziej starał się kontrolować ten mecz, czekać na więcej przestrzeni, na jakieś błędy Luksemburczyków w tym straty w środku pola niż narzucić rywalowi swój styl gry. Było to po prostu słabe spotkanie zarówno pod względem taktycznym jak i piłkarskim. Na dodatek pierwszy raz w sezonie 2022/2023 szło dostrzec fizyczne zmęczenie piłkarzy, lechici biegali wolno, czasami ewidentnie oszczędzali się. Liderzy drużyny tacy jak Mikael Ishak, Jesper Karlstrom czy Joao Amaral nic nie pokazali, szczególnie słaby był Portugalczyk, który pogrąża się z każdym kolejnym występem. Plusik można postawić tylko przy postawie skrzydłowych i to wszystkich (Michał Skóraś, Kristoffer Velde, Gio Tsitaishvili), którzy mieli przebłyski dobrej oraz dynamicznej gry. Minusem jest postawa Filipa Marchwińskiego oraz Filipa Szymczaka. Ten pierwszy zagrał jak zwykle, drugi natomiast Ishakowi będącemu bez formy i tak nie dorasta do pięt, jego powrót do Lecha z wypożyczenia wygląda na razie bardzo źle, a wczorajsze spotkanie pokazało „siłę” napadu Kolejorza. Lech Poznań wygrał 2:0, bo indywidualnie ma lepszych piłkarzy, którzy samymi przebłyskami technicznymi ograli F91 Dudelange dzięki wyższej skuteczności. Obie drużyny oddały w czwartkowy wieczór po 12 strzałów, po zmianie stron goście wykonali więcej uderzeń mając też wyższe posiadanie piłki.

null

Blisko, blisko

Wynik 2:0 poszedł w świat. W europejskich pucharach styl jest nieistotny, liczy się po prostu zwyciężanie, przechodzenie do kolejnych faz i realizacja celów sportowych. Lech Poznań po odpadnięciu z Karabachem Agdam robi już swoje, wyeliminował Gruzinów, Islandczyków oraz najprawdopodobniej odprawi z kwitkiem Luksemburczyków. Przed nami oczywiście rewanż, aczkolwiek powoli, powoli można już spoglądać w kierunku Ligi Konferencji, patrzeć na kolejnych potencjalnych rywali i zapisywać sobie Lechowe czwartki, w których będziemy grać do końca rundy jesiennej. Ta jesień tak naprawdę jeszcze się nie rozpoczęła. Od 25 sierpnia w przypadku wyeliminowania F91 Dudelange już na serio będziemy rywalizować co 3-4 dni, Lech Poznań do 13 listopada nie będzie mógł już nic przełożyć. Czy klub jest gotowy na taki maraton? Oczywiście, że nie! Brakuje z 3 zawodników do 3 formacji, brakuje szerszej kadry oraz odciążenia niektórych piłkarzy.

null

Co teraz?

Teraz przed Lechem Poznań trochę luzu, zawodnicy dostali 2 dni wolnego, a później będą przygotowywać się do kolejnych spotkań. Do rozpoczęcia wrześniowej przerwy na kadrę mającej tym razem miejsce w drugiej połowie przyszłego miesiąca Mistrzowie Polski rozegrają najprawdopodobniej 8 meczów, a stanie się tak w razie awansu do Ligi Konferencji. Przed Kolejorzem tydzień spokoju, parę dni na odpoczynek mentalno-fizyczny i na poprawienie formy sportowej. Nic już więcej nie trzeba dodawać. To trenerzy muszą wiedzieć, jak wykorzystać czas do 25 sierpnia. To może być kluczowy tydzień, po nim najzwyczajniej w świecie nie będzie już na nic czasu.

null

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <





11 komentarzy

  1. 07 pisze:

    Proponuje trenerowi intensywniejsze przebierzki oraz gre w dziada na treningach. Liczy sie w koncu team spirit bardziej niz dokladne podanie czy przyjecie piłki…… ;)

  2. edved pisze:

    To Rząsa ma teraz czas żeby znaleźć kluby pierwszoligowe Marchwińskiemu oraz Szymczakowi i sprowadzić dwóch zawodników na pozycje 10 i 9. A trener ma czas na ogarnięcie taktyki.

  3. John pisze:

    Velde przynajmniej w eliminacjach do pucharów robi swoje,choć w lidze jest tragiczny.
    Ja się pytam,gdzie jest Amaral,kluczowy zawodnik mistrzowskiego Lecha?
    Teraz to Ramirez miałby podstawowy skład pewnie,ale go oddano,i nie ma kogo za Amarala wstawić do składu.

    • torreador pisze:

      Jak dla mnie, Velde jest w ogóle tragiczny,a nie tylko w lidze. Wczoraj poza bramką, grał jak zwykle koszmarnie. Gdyby był dziewiątką, to takie pojedyncze bramki może by nam wystarczały. Facet jest jednak skrzydłowym czyli ma kreować sytuacje dla dziewiątki. A takich sytuacji w dotychczasowych meczach wykreował może jedną-dwie. Pamiętam, że w jednym z pierwszych wywiadów po przyjściu, opowiadał jak to lubi dryblować. Problem polega na tym, że może i lubi ale kompletnie tego nie umie. A do tego jeszcze, i to chyba jest jego największy problem, w czasie gry nie myśli. Taki typ obrażającego się na boisku gamonia. I to wszystko za bańkę euro czyli błyskotliwa selekcja pana Rząsy.

      • edved pisze:

        Wiem, że jest moda na hejtowanie Velde, ale robienie tego w okresie gdy ma najlepsze liczby z całej drużyny, to już przesada, delikatnie mówiąc. Chłopak ma momenty przebłysku i coraz więcej daje drużynie, liczby ma lepsze niż 3 pozostałych skrzydłowych razem wziętych.

      • torreador pisze:

        edved
        Z Twoim zdaniem „wiem, że jest moda na hejtowanie Velde…”, trudno mi polemizować, bo oznaczałoby że mamy przyzwoitego grajka, który się rozkręca, a my kibole (bez związku z tym co widzimy na boisku) nic tylko go hejtujemy, bo taka moda 😊. Ja po prostu mam inne zdanie. Jeśli ktoś w ogóle go obserwował i postanowił wydać bańkę, to to czym facet nas raczy ma się nijak, do tych obserwacji i tej bańki. Zresztą to nie pierwszy taki wypadek: Keita, Barkroth i kolejnych pewnie naście nazwisk, to Ci których „bacznie obserwowano” i byli „nr 1 lub 2” na słynnej liście tzw komitetu transferowego. A potem nic z tego nie potrafili pokazać na boisku. Wtedy też czytałem w wielu komentarzach, że nie to że oni są słabi, tylko że jest moda wśród kiboli na hejtowanie. Argumentu na „liczby lepsze niż pozostałych skrzydłowych razem wziętych” tez nie kupuję (choć nie wiem czy Skóraś nie ma lepszych, na pewno jednak pokazuje się na boisku o klasę lepiej), bo przy tak słabej formie całej drużyny, bycie lepszym to jednak za mało żeby być usatysfakcjonowanym. Być może Velde jeszcze odpali, czego mu i sobie życzę. I jeszcze jeden komentarz. Summa summarum jednak, Velde gra jak umie i stara się jak umie, więc nawet jeśli dziś oceniam nisko jego umiejętności, to raczej koncentruję swoje pretensje do tych którzy „obserwowali” i postanowili wydać bańkę, a nie samego Krzyśka.

      • edved pisze:

        Velde: 3 bramki, 3 asysty
        Skóraś: 3 bramki, 1 asysta
        Tsitaishvili: 0 i 0
        Ba Loua: 0 i 0

  4. Ostu pisze:

    Co to jest spirit to wiem ale team to nie widzę…
    A tak na poważnie to
    1. Czy ktoś ma jeszcze jakiekolwiek wątpliwości jak na organizmy zawodników i ich mięśnie wpływa wzrost intensywności treningu…?
    Zejście Karlstroma w 60 minucie – gdy facet usiadł na murawie – wskazuje jak BARDZO nie byliśmy i JESZCZE nie jesteśmy przygotowani do większej INTENSYWNOŚCI gry…
    2. Myślicie że gra Amarala wynika z tego że mu się nie chce…?
    Nie, on ma takie same problemy jak cała reszta – a „drobna” zmiana – jak ją niektórzy nazywają – w sposobie treningu powoduje, że piłkarze tracą „mięśniowe” czucie piłki….
    3. Jeśli Lech ma kontynuować wzrost intensywności OCZEKIWANEJ to będzie się musiał składać z większej ilości z młodych bo ich organizmy łatwiej się „zmobilizują” i są bardziej ambitni i się dostosują….
    4. Mamy potwierdzenie – właśnie z takim zespołem – że Rebocho nie ogarnia tyłów…
    Może na eklape jeszcze wystarczy ale na poważnie należałoby się zastanowić nad przesunięciem Rebocho na LP….
    Choć nie pamiętam w tej chwili do kiedy ma kontrakt to nawet gdybyisl grać przesunięty do przodu do końca sezonu to i tak warto spróbować
    Może On i Pereira – gdyby i Jego przesunąć wyżej – pokazali by trochę tej portugalskiej kreatywności z Amaralem i Sousa..,
    Choć TRZEBA uczciwie przyznać że zdecydowanie lepiej „chodzącymi” skrzydłami są Veldek i Skóras…
    I TRZEBA będzie po prostu stworzyć coś na kształt „dwóch środków” pola w zależności od meczu i na co dzień niechaj walczą o 1 skład…
    5. MUSIMY zdać sobie sprawę że jeśli chcemy pchnąć do przodu – powyżej poziomu eklapy – grę drużyny to kiedyś MUSIMY zacząć robić takie zmiany jak TERAZ – niektórzy myślą że można „nieznacznie” zmieniać treningi i osiągać dobre wyniki…
    Osobną kwestią oczywiście jest czy sposób myślenia – Romantyczny jak go nazwałem – Broma o MYŚLENIU na boisku i KREATYWNOŚCI jest najbardziej odpowiedni w okresie przejściowym…
    Czy my zwyczajnie nie za dużo wymagamy od piłkarzy, którzy jak napisał @deel zwyczajnie nie są gotowi/nie pasują do niderlandzkiego modelu gry…
    I na koniec uwaga natury ogólnej
    Widać już wyraźnie że NIKT nie jest zadowolony z gry i „niemoc” coraz bardziej frustruje piłkarzy i teraz pytania
    – czy piłkarze zrozumieją że INNEJ drogi nie ma
    – czy zarządzik wytrzyma ciśnienie…
    – czy ktoś/ktokolwiek wyjdzie i powie po co i DLACZEGO mamy cierpieć obecnie My kibice….

    • Pawel1972 pisze:

      >Jeśli Lech ma kontynuować wzrost intensywności OCZEKIWANEJ to będzie się musiał składać z większej ilości z młodych<

      Ogólnie się z Tobą zgadzam, ale jedno pytanie: skąd wziąć tych młodych? Bo wśród tych, którzy są w pierwszym zespole, jakoś nie widzę wielkiej jakości, nawet u Skórasia (widzę ambicję, ale nie jakość).

  5. Sosabowski pisze:

    Uważam, że kiedyś w końcu coś pęknie w piłkarzach i się odkręcą. Być może będzie to w przerwie między rundami, a być może wcześniej. W każdym razie jeśli już postawiliśmy na totalne zaoranie kondycyjne piłkarzy. I wcale tu nie chodzi o granie co trzy dni. To nie powinniśmy w ogóle myśleć o zwolnieniu trenera. W końcu przyjdzie świeżość i zaczniemy grać na wyższym poziomie. To powinno się wydarzyć w tym klubie w innym momencie niż byliśmy na początku sezonu. To był duży błąd. Ale jeszcze większym byłoby teraz z tego rezygnować i zaczynać wszystko od nowa. Sezon i tak jest już odpuszczony. W lidze nie mamy co liczyć na powtórkę z poprzedniego sezonu. Skoro stawiamy wszystko na szali „Nowa intensywność” to uważam, że zrobi nam to dobrze. Choćby w tym sensie że nasi wychowankowie wskoczą na wyższy poziom, a trening szybko zweryfikuje kto w ogóle da sobie rade i będzie mógł trenować z pierwszym zespołem. Widać po starszych zawodnikach, że oni szybko się nie dostosują. Taki Amaral będzie potrzebował dużo więcej czasu niż Sousa. Ale efektem będzie gra jak w Rakowie. Docelowo powinniśmy wybiegać 90 min, rozbijać słabe drużyny a potem jeszcze mieć siłę. Bo aktualnie przez to nasze apatyczne trenowanie jesteśmy kilometry za Europą, a w samej Ekstraklasie potrafimy przegrywać z Radomiakiem czy inną Stalą. Te różnicę wywołane są tym, że wszyscy piłkarze trenują na dość miernym poziomie.

  6. edved pisze:

    Tak, myślę że Amaralowi się nie chce. Jest niechlujny w ataku, do pressingu idzie od niechcenia albo wcale. Nawet na rozgrzewce rusza się jak amator.

Dodaj komentarz