Pięć szybkich wniosków: Lechia – Lech 0:3

Pięć szybkich wniosków to cykl opisujący w skrócie dany mecz Lecha Poznań. Jeszcze przed przedstawieniem plusów i minusów danego spotkania, analizy meczu, statystyk pomeczowych, analizy gry danego zawodnika czy wyboru najlepszej akcji w wykonaniu Kolejorza, prezentujemy pięć szybkich pomeczowych wniosków. Kilkadziesiąt minut po każdym meczu na gorąco pięć spostrzeżeń na temat występu drużyny i poszczególnych piłkarzy.



Dominacja od 10 minuty i nikłe prowadzenie

Lech źle wszedł w mecz z Lechią. Grając w dziwnym składzie był mało zdeterminowany, nie mógł utrzymać się przy piłce, nie bardzo wyglądał na zespół, który chce atakować, by wygrać to spotkanie. Pod koniec pierwszego kwadransa coś drgnęło. Poznaniacy łatwo stworzyli sobie trzy okazje w ciągu dwóch minut mogąc wyjść na prowadzenie. Po tych szansach natychmiast przycisnęła Lechia mając dwie szanse w ciągu następnych dwóch minut przez co mecz zrobił się zacięty i dla postronnego kibica bardzo ciekawy. W 18 minucie po wrzutce Barrego Douglasa prawie do własnej siatki trafił Joel Abu Hanna, po jego interwencji Lech miał korner zdobywając bramkę po przytomnym wycofaniu piłki przez Joela Pereirę i świetnym, technicznym uderzeniu zza pola karnego Niki Kvekveskiriego. Od 20 minuty Kolejorz zaczął rządzić na boisku, co chwilę z łatwością przedostawał się pod bramkę Dusana Kuciaka stosując na zmianę długie przerzuty piłki oraz krótkie podania po ziemi. Bardzo dobrze piłki zagrywali przede wszystkim Nika Kvekveskiri z Jesperem Karlstromem, świetnie fizycznie czuł się Michał Skóraś, nie do zatrzymania przez defensorów Lechii był Joel Pereira, którego dośrodkowania sprawiały gdańszczanom mnóstwo problemów. Po 40 minutach można było żałować, że Lech prowadzi tylko 1:0, bowiem sytuacji do zdobycia goli było naprawdę wiele, a na wyjazdach nie można marnować tylu sytuacji. W końcu w 42 minucie błysnął długo nieefektywny Skóraś wraz z Kristofferem Velde, który do wspomnianej minuty nie pokazywał nic ciekawego aż tu nagle potrafił nawinąć obrońcę i huknąć z gorszej lewej nogi zdobywając tym samym gola na 2:0. Lech Poznań do przerwy prowadził jak najbardziej zasłużenie, Lechia Gdańsk po bramce na 0:1 rozsypała się, nasza drużyna uwierzyła w siebie, była pewnego swa i powinna prowadzić wyżej 2:0.

Pełen luz

Po zmianie stron najważniejsze było nie stracić gola w pierwszym kwadransie, by nie dać uwierzyć Lechii w choćby remis. Lech krótko po wznowieniu gry zmarnował kolejną wyśmienitą okazję, w słupek uderzył Kristoffer Velde, a piłki dobić nie potrafił Filip Marchwiński. Z czasem do głosu więcej zaczęli dochodzić lechiści, zaczęły robić się luki w środku pola, ale to Lech zadał kolejny cios dosłownie rozklepując gdańszczan podaniami po ziemi. Bramkę na 3:0 zdobyli przede wszystkim wychowankowie, udział w tej akcji wzięli Filip Szymczak, Filip Marchwiński i Michał Skóraś, który w 59 minucie do asysty dołożył gola kończącego już emocje w tym meczu. Po bramce na 3:0 jasne było, że Lechia nie podniesie się, szarpiąc z przodu od czasu do czasu była bardzo słabo zorganizowana z tyłu, zostawiała naszym piłkarzom wiele przestrzeni, indywidualnie paru zawodników Kolejorza akurat miało swój dzień bazując na umiejętnościach czysto piłkarskich, dlatego w 60 minucie jasne stało się, kto w środę zdobędzie pełną pulę. Lech Poznań ten luz + pewność siebie miał aż do końca meczu, który potrafił kontrolować, choć gdańszczanie mieli dużo większą ochotę do gry, do atakowania aniżeli w niedzielę zawodnicy Piasta Gliwice.

Powiew mistrzowskiego Lecha

Po meczu John van den Brom mówił, że to był Lech Poznań, jakiego oglądał przed objęciem drużyny. Nie do końca miał rację. To był nawet lepszy Lech od tego mistrzowskiego, akurat ten konkretny mecz poznaniakom po prostu wyszedł, Kolejorz zagrał w Gdańsku nawet lepiej niż w lutym, kiedy pechowo i niezasłużenie przegrał z Lechią, choć był wówczas dużo lepszą drużyną od gospodarzy. Wczoraj tacy zawodnicy jak Nika Kvekveskiri, Jesper Karlstrom, Michał Skóraś, Joel Pereira, Filip Dagerstal czy Barry Douglas mieli przebłysk formy i umiejętności, przez co Lech grał szybko, składnie, zdominował swojego przeciwnika i zasłużenie wygrał różnicą aż trzech goli. Tak pewnie oraz na takich stadionach mistrzowski Lech nie umiał zwyciężać w aż tak przekonujący sposób, dlatego środowe spotkanie było w wykonaniu poznaniaków jednym z najlepszych w ostatnich kilkunastu miesiącach. W wyjazdowym meczu Mistrz Polski stworzył sobie ponad 30 sytuacji do strzelenia bramki oddając łącznie 22 strzały w tym 8 celnych. Kolejorz wygrał w Gdańsku najwyżej od 9 lat, pokonał Lechię na jej terenie, która w ubiegłym sezonie 2021/2022 poległa przed własną publicznością raptem raz.

Niespodziewane zwycięstwo

Co jest większą niespodzianką po meczu z Lechią? Wynik 3:0, który przecież i tak mógł być wyższy? czy może styl gry zespołu grającego w eksperymentalnym składzie? Należy pamiętać o zestawieniu, w jakim wystąpili poznaniacy, zespół Lecha zagrał bez m.in. Mikaela Ishaka, Lubomira Satki, Joao Amarala czy Afonso Sousy, który po strzeleniu zwycięskiego gola z Piastem Gliwice pojechał sobie do Gdańska na wycieczkę. Lech wygrał niespodziewanie wysoko i po równie niespodziewanie dobrej grze wyglądając na boisku po prostu jak zespół. Kibice widzący wyjściową jedenastkę łapali się za głowy, ten skład był na przełamanie Lechii, nic nie wskazywało na dobry mecz grając od początku z Filipem Marchwińskim, Filipem Szymczakiem czy Kristofferem Velde w przedniej formacji. Wczoraj się udało, Lech jako drużyna pokazał klasę, indywidualnie zawodnicy pokazali jakość co nie oznacza, że w przyszłości John van den Brom będzie mógł aż tak rotować i nadal szokować kibiców desygnowaniem kontrowersyjnych jedenastek. Chwaląc Lecha trzeba pamiętać też o formie Lechii, która obiektywnie pod względem taktycznym wyglądała fatalnie, była źle zorganizowana z tyłu, zostawiała mnóstwo przestrzeni, atakując zapominała o obronie co na szczęście poznaniacy umieli wykorzystywać. Mimo efektownej gry + efektownego wyniku trzeba nadal być na ziemi, nie można regularnie grać takim składem, jak w środę, Filip Marchwiński czy Filip Szymczak to nie ten poziom, co Joao Amaral oraz Mikael Ishak.

Pójść za ciosem

Lech Poznań na razie notuje bardzo dobry tydzień. Wygrał w niedzielę, wygrał w środę, ma 6 punktów w ciągu 3 dni i nie jest już w strefie spadkowej. Przed Kolejorzem na koniec ligowego maratonu mecz z Widzewem Łódź, który przegrywając wczoraj w Kaliszu 0:3 doprowadził do dogrywki a później do karnych. Beniaminka Ekstraklasy nie ma już jednak w rozgrywkach o Puchar Polski, przez dogrywkę stracił on w środę wiele sił, a John van den Brom desygnując wczoraj kontrowersyjną jedenastkę oszczędził wielu zawodników mogąc w niedzielę mocno zarotować. Obiektywnie jest szansa zakończyć ten tydzień kolejnym zwycięstwem, które po prostu trzeba odnieść przy Bułgarskiej, żeby Mistrz Polski nadal wyglądał jak Mistrz Polski i piął się w górę tabeli. W niedzielę należy pójść za ciosem, zespół ostatnio rośnie, taktycznie wygląda jak drużyna z potencjałem na coś więcej, dlatego nie można teraz nic zepsuć. Już za 3 dni jedynym celem jest wygrana, która krótki ligowy maratonik 3 ekstraklasowych gier w 7 dni można by ocenić na szóstkę.

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <





17 komentarzy

  1. Kibic z Bydgoszczy pisze:

    Wniosek jest jeden. Wszystkich meczów nie przegramy.
    Kadra nie została dostatecznie wzmocniona i już we wrześniu zobaczymy tego efekty.

  2. Pawel68 pisze:

    Redakcja tylko mamy jeden problem,że Piast był słaby,a betony mega słabe?I jakie wnioski można wyciągać oprócz tego ,że dla Marchwinskiego nawet rezerwy to za wysokie progi??

  3. F@n pisze:

    Nie zgodzę się, że Marchwiński to nie ten poziom co Amaral. Joao jest tak słaby obecnie, że nie powinien podnosić się z ławki. Nie wiem co mu jest. Może lepiej go na skrzydło dać, tam ostatno szło mu ciut lepiej

  4. klaus pisze:

    A mój wniosek jest taki, że gramy lepiej bez Ishaka. On zazwyczaj bierze się za rozgrywanie, a z przodu jest pusto. W ostatnich meczach widziałem wyodrębnione i przyporządkowane do poszczególnych zawodników sektory na boisku..

  5. edved pisze:

    Teza, że lepiej gramy bez napastnika niż z naszym najlepszym napastnikiem jest co najmniej kontrowersyjna. Ja powiedziałbym, że z Ishakiem w składzie wyglądalibyśmy jeszcze lepiej.

  6. fox pisze:

    Na dzień dzisiejszy Amaral nic nie jest lepszy od Marchewy powiedział bym nawet zę jest znacznie gorszy i nic praktycznie drużynie nie daje.To jest dla mnie największa zagadka co się stało z tym piłkarzem który w ubiegłym sezonie był gwiazdą a dzisiaj jest cieniem samego siebie.

  7. 07 pisze:

    Po raz pierwszy w tym sezonie dało sie to oglądać. Cieszą kolejne 3 punkty i gra szczegolnie tych grojków mocno krytykowanych – Marchwinski czy Velde. Widać ze łapią formę. Bednarek chyba juz do zimy posądził Rudko na ławce. A co stac Nas. Niech kasuje i lapie na teeningach….. ;)

  8. Wuchta pisze:

    Ja bym się jeszcze wstrzymał przed hura optymizmem. Obecnie Lech grał z dwoma najsłabszymi zespołami w lidze. Oczywiście brawa za wygrane ale do oceny wstrzymałbym się jeszcze do końca września.

  9. Piknik pisze:

    Gratulacje dla Lecha za zwycięstwo w Gdańsku. Pewne zwycięstwo na wyjeździe, rozbicie betonów i drugi mecz z rzędu gdzie Kolejorz nie traci bramki. Budowanie drużyny, która ma osiągnąć sukces zaczyna się właśnie od stabilnej formacji defensywnej. W ofensywie Lech miał pomysł na rozgrywanie akcji i gdyby poznaniacy wygrali to spotkanie strzelają cztery lub pięć bramek to nikt nie mógł by stwierdzić, że jest niesprawiedliwy wynik. Lechia jest w ewidentnym kryzysie ale dobrze, że Kolejorz na zimno wykorzystał słabości rywala. No i trzeba sobie zadać teraz pytanie: czy Lech jest tak mocny i wraca na właściwe tory, czy może beton z Gdańska jest tak kruchy, że Kolejorz mimo braku formy i tak wygrał to spotkanie. Czas pokaże czy Lech powoli wychodzi z kryzysu. Już w niedziele gramy kolejny mecz, który powinien być hitem kibicowskim. Widzew w dramatycznych okolicznościach przegrał z drugoligowym KKS Kalisz w PP (taki cios brudną szmatą w twarz kiboli Widzewa) i to jest dobry moment aby wykorzystać słabość rywala i zdobyć kolejne trzy punkty. Chociaż Piknik wolałby pisać o mocnym Lechu niż o słabościach kolejnych przeciwników.
    Plusem po meczu z Lechią jest też poprawienie sytuacji w tabeli. Oczywiście sytuacja w lidze nadal jest bardzo trudna, ale to początek sezonu i mam nadzieje, że Lech będzie się pioł w tej tabelce ligowej.
    No i słowo o grze Velde. Znalazłem ciekawy wpis na forum portalu Weszło z którym się częściowo zgadzam. Pan Velde jest takim dziwnym „piłkarskim stworem”, graczem który często irytuje swoją grą, który często na boisku nie dokonuje dobrych wyborów a jednocześnie buduje odpowiednie „liczby” w postaci asyst i strzelonych bramek. Panie Velde w każdym razie bramka piękna, ale jeszcze dużo pracy przed panem.
    Tyle wypocin Piknika.

  10. Bigbluee pisze:

    Też bym sie wstrzymał przed hura optymizmem chociaż jakieś promyki zza tych chmur już przebijają.
    Można w końcu pobiegać, nawet jak przeciwnik słabszy ? Można. 113km zrobili.
    104km z Piastem. Jest różnica ? To jest 1km per zawodnik wiecej.
    W ogóle wydaje mi sie ze to rekord w tym sezonie jesli chodzi o samego Lecha.
    jak ktoś ma staty poprzednich meczów to może porównać.

  11. paj2 pisze:

    Graliśmy z przeciwnikiem, który miał swoje wewnętrzne problemy przed tym meczem, a informacja o napiętej sytuacji w szatni była informacją dostępną w mediach. Zachowanie Kuciaka w trakcie meczu tylko to potwierdzało.
    Czy zagraliśmy dużo lepiej niż w dwóch poprzednich meczach ligowych? Moim zdaniem nie, z pewnością zagraliśmy skuteczniej. Mecz ze Śląskiem przy lepszej skuteczności to powinno być nasze zwycięstwo, mecz z Piastem pełna kontrola i zero celnych strzałów na naszą bramkę uważam za dużo lepszy w naszym wykonaniu, a wczoraj wręcz przeciwnie to Lechia zaczęła od groźnych akcji zresztą po indywidualnych błędach naszych zawodników. Po podobnych strzałach zza pola karnego traciliśmy bramki w pierwszych kolejkach. W statystykach strzałów celnych mieliśmy ich chyba kilka powyżej 10. Pamiętam mecze w poprzednim sezonie gdzie było ich około 20, a my w pełni dominowaliśmy przeciwnika. Dlatego nie jestem przekonany, że zagraliśmy taki wspaniały mecz.
    Nie chciałbym jednak żeby to wybrzmiało, że zagraliśmy źle. Po prostu hamujmy nasze ohy i ahy. Jest dobrze, ale może być lepiej.
    Jeśli chodzi o zestawienie składu na mecz to cieszy mnie, że wreszcie zaczęliśmy tą samą parą środkowych obrońców jak w ubiegłym meczu i duetem Kvekve i Jesper w środku. Ci dwaj ostatni świetnie się uzupełniają i wydaje mi się, że Radek Murawski w tej chwili to powinien być zmiennik dla Szweda. Od kilku meczy podoba mi się sposób rozrzucania piłek przez Kvekve, a Murawski ze swoim stylem gry tego nie oferuje. Co do zestawienia ofensywnych zawodników z pierwszego składu to wszyscy oni uczestniczyli w akcjach bramkowych. Chciałbym zwrócić uwagę jak przy drugiej bramce zachował się Szymczak. Dzięki jego zdecydowanemu ruchowi w lewo Velde wyszedł na czyste pole. Ciągle irytują sytuacje kiedy mamy przewagę i albo podajemy w aut (Velde) albo nie potrafimy oddać strzału (Marchwiński w drugiej połowie).
    Odnoszę wrażenie że trener wreszcie zaczął coś wiedzieć o tej drużynie, a forma fizyczna zaczyna wracać. Skąd ta myśl? Pierwszy gol – stały fragment gry (wyćwiczony). Pressing w ataku był bardziej skoordynowany niż poprzednio, przemieszczanie zawodników w obronie zabezpieczało potencjalne wolne strefy (trener+przygotowanie fizyczne).
    Osobną kwestią jest sędziowanie tego meczu – prawy obrońca Lechii to z trzy żółte mógł spokojnie dostać, za podobne zachowanie np. Velde obejrzał kartonik.

  12. Mirco pisze:

    Zawsze lepiej mecz podsumować dzień później, bo na gorąco zwykle są nerwy i ocena może być przez to podszyta emocjami. Szczęśliwie te z wczoraj (emocje) są bardzo pozytywne. Owszem widać było, że Lechia ma mnóstwo swoich problemów, że ich obrona miesza się strasznie, gubi krycie, że zagotowany jak czajnik był Kuciak – no ale czy to nasz problem? Ważne, że Kolejorz te słabości przeciwnika wykorzystał. 3:0 z betonami w Gdańsku brzmi super, a że po spotkaniu trener Kaczmarek jest byłym trenerem Lechii? – cóż jak dla mnie do końca sezonu mogą pozostałe drużyny zmieniać trenerów po spotkaniach z nami, będzie to oznaczało, że nam idzie ;-) Tak szczerze nasza gra nie była idealna, ale istotne były dla nas kolejne 3 punkty. Mnie osobiście doceniając jak zawsze dobre dośrodkowania Joela Pereiry, wkurzały jego ze dwie czy trzy straty podczas konstruowania ataku – szczęśliwie odbyło się to dla nas bez konsekwencji. Podobała mi się organizacja naszej gry w obronie, spokój Filipa Bednarka pełna kontrola środka pola, dzięki skracaniu pola i dokonywania dobrych wyborów (podań) Karlstroema i Kvekve (później Murasia). Dobre zdanie wypada powiedzieć o młodych Filipach: uczciwie trzeba przyznać rozegrali – jak na swoje umiejętności, całkiem niezłe zawody – Szymczak elegancko szarpał na szpicy i w bocznych sektorach, zaś Marchewie brakowało strzelonego gola na co miał szansę, ale ją spartolił. Niemniej był cały czas pod grą i elegancko wyłożył piłkę Skórasiowi. Co do skrzydłowych – ich grę należy ocenić także pozytywnie i nie tylko ze względu na strzelone bramki. Widać np. że z każdym meczem „rośnie” nam Skóraś, goście od betonów mieli jego harców tak dosyć, że co chwila go wycinali (szczególnie Stec – nie wiem co ten młodzian ma w głowie, ale wczoraj w piłkę nożną to on nie grał, a jedynie polował na giry Skóry). Podsumowując – jakieś wybitnej gry nie mieliśmy, nowej taktyki nie widziałem, ale rozegranie rzutu różnego po którym strzeliliśmy gola, wyglądało naprawdę dobrze – więc nie będę w czambuł krytykował naszego Tulipana. Ważne są trzy punkty i tyle. Teraz najważniejsze, abyśmy na tym nie poprzestali – w niedzielę trzeba ograć widzew!

  13. jerry21 pisze:

    Moje wnioski:
    1. Najlepszy mecz Lecha w rundzie.
    2.Od meczu ze Śląskiem (mimo porażki) piłkarze wyglądają coraz lepiej fizycznie.
    3. VD Brom coraz lepiej zna zawodników. Trafia bardziej ze składem
    4. Po awansie do fazy grupowej piłkarze lepiej wyglądają mentalnie.
    Tak jakby mieli chłodniejsze głowy po wykonaniu planu minimum jakim był ten awans.
    5.Jest szersza kadra , wróciło kilku nieobecnych a przez to większą możliwość rotacji.
    6. Nareszcie stabilizacja w obronie i od razu efekty widać.
    7. VD Brom nie boi się ryzyka.
    Skład na Lechię odważny i wypalił w 100 procentach.
    Plus za posadzenie na ławkę Amarala. Sousa i Marchwiński (tak !) obecnie lepsi od niego.
    8. Nareszcie zdobywamy gole po strzałach z dystansu ( Sousa , Kvekve, Velde)

  14. jerry21 pisze:

    Co do Amarala…
    Najlepszy okres jego gry miał miejsce po powrocie z wypożyczenia do Portugalii.
    Wtedy walczył o nowy kontrakt i to była główna przyczyna zwyżki formy co potwierdził pół żartem pół serio nawet Skorża pytany o formę Amarala.
    Wiosna było już gorzej, choć grał jeszcze dobrze.
    Ale miał konkurentów do miejsca w 11. Najpierw Ramireza , a potem Kownackiego.
    Po ich odejściu poczuł się pewniakiem.
    Myślę, że posadzenie na ławce dobrze mu zrobi
    Zrozumie , że nie jest niezastąpiony.
    Ostatnie mecze to pokazały.
    Sousa i Marchwiński są obecnie lepsi.
    I proszę oceniajcie Marchwińskiego za grę a nie za nazwisko i całokształt.Z Lechią zagrał dobrze i miło , że prawdziwi kibice to zauważyli.

Dodaj komentarz