Pięć szybkich wniosków: Pogoń – Lech 2:2

Pięć szybkich wniosków to cykl opisujący w skrócie dany mecz Lecha Poznań. Jeszcze przed przedstawieniem plusów i minusów danego spotkania, analizy meczu, statystyk pomeczowych, analizy gry danego zawodnika czy wyboru najlepszej akcji w wykonaniu Kolejorza, prezentujemy pięć szybkich pomeczowych wniosków. Kilkadziesiąt minut po każdym meczu na gorąco pięć spostrzeżeń na temat występu drużyny i poszczególnych piłkarzy.



Niezły początek, strata gola, problemy i ponownie niezła gra

Lech Poznań nieźle rozpoczął mecz z Pogonią i po 4 minutach powinien prowadzić. W fajnej, szybkiej akcji udział wzięło paru zawodników, na końcu strzał z pola karnego oddał Mikael Ishak, który w tej sytuacji wręcz musiał pokonać bramkarza. Niestety, zmarnowana setka zemściła się, w 8 minucie Pogoń ruszyła z akcją prawą stroną, łatwo przez Ponutsa Almqvista został ograny Barry Douglas, Filip Bednarek zrobił co mógł, ale wobec dobitki Sebastiana Kowalczyka był już bezradny. Przy stanie 0:1 lechici mieli duże problemy, bowiem ten gol napędził Pogoń dla której był to najważniejszy mecz w całym sezonie 2022/2023, już ważniejszego spotkania nie będzie. Szczecinianie przeprowadzili kilka groźnych sytuacji skrzydłami, by w 20 minucie stracić gola na 1:1. Wówczas poznaniacy ponownie ruszyli na bramkę „Portowców” i od razu po świetnej akcji środkiem pola umieli wyrównać. Od około 30 minuty to Lech zaczął dominować, Pogoń Szczecin chyba nie spodziewała się dość szybkiej odpowiedzi poznaniaków, którzy potrafili narzucić gospodarzom swój styl gry, dobrze czuli się fizycznie, środkowa strefa była nasza. Ostatni kwadrans pierwszej połówki dawał nadzieję na odrobienie strat po przerwie i na zwycięstwo Kolejorza, które w momencie przegrywania 0:1 byłoby miłą niespodzianką.

null

Niespodziewana dominacja

Lech Poznań rozpoczął drugą połowę jak w wielu meczach mistrzowskich rozgrywek. Już w 48 minucie prowadził 2:1 za sprawą akcji tych, którzy ciągnął Kolejorza, ich forma od dawna rośnie i którzy w Szczecinie od pierwszej minuty wygląda nieźle. Bliżej prawej flanki ładnie pograł Jesper Karlstrom, a później Mikael Ishak z prawej strony pola karnego świetnie dograł piłkę do wbiegającego pod bramkę Michała Skórasia. Tym samym Karlstrom miał udział przy obu strzelonych golach, natomiast jego rodak do bramki dołożył asystę. Lech wyszedł na prowadzenie jak najbardziej zasłużenie, zaskoczył Pogoń dobrą grą, która 3 dni po wizycie Kolejorza w upalnej Hiszpanii chyba nie spodziewała aż tak dobrej postawy poznaniaków. Nasz zespół do 60 minuty kontrolował zawody, pomiędzy 65 a 68 minutą powinno być już po meczu, Lech oddał wówczas aż 5 uderzeń i powinien prowadzić 3:1 a nawet 4:1. Pogoń zupełnie nie wiedziała wtedy, co się dzieje, nie wiedziała jak zatrzymać rozjuszonych poznaniaków, na zupełnie inny poziom wskoczył Michał Skóraś, świetnie na boku czuł się Joel Pereira, rozkręcił się także Afonso Sousa. Gdyby nie Dante Stipicia, to Lech Poznań wcisnąłby w końcu tego trzeciego gola na którego zasługiwał.

null

Za mało zmian

W Szczecinie nawet mimo prowadzenia 2:1 i niezłej gry trener John van den Brom przeprowadził za mało zmian. Wpuszczenie w 75 minucie Joao Amarala za Afonso Sousę było okej, zmianę w 85 minucie (Nika Kvekveskiri za Jespera Karlstroma) też da się zrozumieć, jednak nie można już zrozumieć tego, co wydarzyło się później. Dlaczego Barry Douglas mimo wyraźnych problemów nie został zdjęty z boiska? Pedro Rebocho ma kłopot z grą co 3-4 dni, ale przecież kilka czy tam kilkanaście minut dałby radę pobiegać. Idealnie na kontry pasowałby Gio Tsitaishvili, w końcu w 5 minucie doliczonego czasu gry na murawę wszedł Filip Dagerstal, lecz pojawił się na niej za późno. Za chwilę był VAR, była czerwona kartka, był rzut karny, wejście Szweda było wówczas bez sensu. Trener John van den Brom niestety nie popisał się zmianami, widział przecież wyraźne motoryczne problemy Barrego Douglasa, trzeba było go zdjąć najpóźniej w okolicach 90 minuty, Holender tego nie uczynił, więc przyczynił do straty 2 punktów w Szczecinie.

null

Stracone 2 punkty

Przed meczem w Szczecinie remis nie wydawałby się aż tak zły. Pogoń miała bardzo dużo czasu na przygotowania, był to dla niej najważniejszy mecz w sezonie, w Szczecinie każdy kibic czy pracownik Pogoni zazdrości Lechowi sukcesów na arenie krajowej i międzynarodowej, Lech jest tam klubem znienawidzonym, dziś wszyscy liczyli na wykorzystanie częstej gry poznaniaków co 3-4 dni. Na niedzielne spotkanie „Portowcy” otworzyli nawet dodatkowe trybuny, mecz obejrzało prawie 17 tysięcy widzów, według bukmacherów Pogoń była faworytem do wygranej, nawet prowadziła 1:0, by na końcu szczęśliwie zremisować 2:2. W obu obozach mogą czuć rozczarowanie, cały Lech na pewno jest rozczarowany, bowiem z przebiegu spotkania zasługiwał na zwycięstwo. Poznaniacy ponownie nieźle wyglądali fizycznie, lepiej piłkarsko, umieli odrobić straty, pomiędzy 65 a 68 minuta nacierali na bramkę Dante Stipicy oddając wówczas aż 5 groźnych strzałów. Lech Poznań nie wygrał na własne życzenie, dziś stracił 2 oczka a nie zyskał jeden punkt. Mistrz Polski mający jeszcze do rozegrania zaległy mecz w przypadku zwycięstwa na które sobie zapracował traciłby do Pogoni Szczecin tylko 3 punkty. Niestety, przez remis nadal jest kogo gonić i co odrabiać, mimo zdobycia 10 punktów w ostatnich 4 kolejkach sytuacja Kolejorza w PKO Ekstraklasie wciąż jest przeciętna.

null

Dobrą grę przełożyć znowu na zwycięstwa

Za styl punktów się nie przyznaje. Faktem jest wypuszczenie punktów zarówno w czwartek jak i w niedzielę co może negatywnie podziałać na piłkarzy, ale z drugiej strony może również pozytywnie ich rozzłościć. Lech naprawdę nie gra źle, jego forma zwyżkuje, coraz lepiej czują się liderzy zespołu, wystarczy dalej grać tak jak dziś, a wtedy szczęście do Mistrzów Polski na pewno powróci. W najbliższych 5 meczach na 2 frontach poznaniacy będą grać tylko przy Bułgarskiej, gdzie Lech może liczyć na wsparcie wielu kibiców. Takiego Kolejorza, jak w Walencji czy w Szczecinie chce się oglądać, Lech Poznań jest dobry, z taką postawą wkrótce przyjdą kolejne dobre wyniki. Piłkarze! Nie załamujcie się, grajcie tak dalej! W czwartek WSZYSCY na Bułgarską, w niedzielę WSZYSCY na derby!

15.09, Lech – Austria (21:00)
18.09, Warta – Lech (17:30)
01.10, Lech – Legia (17:30)
06.10, Lech – Hapoel (18:45)
09.10, Lech – Radomiak (17:30)

null

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <





8 komentarzy

  1. Krzys pisze:

    Zgadza się „Piłkarze nie załamujcie się grajcie tak dalej!”.
    Więcej koncentracji zwłaszcza w ostatnich minutach.
    Teraz mam nadzieje dwa mecze i dwa zwycięstwa przy pełnym stadionie.

  2. edved pisze:

    Kolejne wnioski:
    1. Szymczak nigdy nie będzie skrzydłowym.
    2. Velde i Gruzin są zdecydowanie lepszymi skrzydłowymi od Szymczaka.
    3. Mamy podobno trzech graczy na prawą obronę plus Satkę a zajeżdżamy Pereirę w każdym meczu.
    4. Amaral zasłużenie grzeje ławę i zawodnik na pozycję nr 10 jest pilnie potrzebny.
    5. Nie jest winą Broma, że lewy obrońca wchodzi w pojedynek główkowy i wali przeciwnika z łokcia.

  3. Bart pisze:

    Bardzo mocno zdziwił mnie brak zmian. Po coś jest te 5 zmian. Trzeba było najpóźniej koło 70 minuty zmienić Douglasa który wyraźnie niedomagał, zdjąć Szymczaka i wpuścić na skrzydło Velde albo Gio, a w końcówce meczu gdy Pogoń cisnęła a Lech miał ciężary trzeba było zrobić kolejne zmiany by zagrać na czas, wybić Pogoń z rytmu i dać odsapnąć obronie Lecha. Do Douglasa można mieć słuszne pretensje za zajebanie meczu, ale tak naprawdę to trener zajebał ten mecz nie pomagając drużynie zmianami.

    PS. Wizerunkowo powrót Barrego to był bardzo ruch bo to duże nazwisko i lubiany piłkarz, ale sportowo jest bardzo przeciętnie. To nie jest już ten Douglas. Ok, w obronie zawsze zawalał, ale teraz stracił też ten błysk który miał w ofensywie. Douglasowi bliżej teraz do luksusowego przedemeryta. Jestem bardzo rozczarowany grą Bashera. Wyraźnie teraz widać dlaczego w poprzednim sezonie Rebocho grał wszystko, choć też miał wahania formy i gorsze momenty.

  4. Ostu pisze:

    Dawno nie pisałam wniosków bo musiałem się „upewnić”…
    1. Mamy kilku piłkarzy, którzy już za Pana Macieja pokazywali, że mają problemy z grą co 3 dni
    – Rebocho
    – Milic
    A TERAZ okazało się że problem z grą przez pełne 90 minut ma Douglas – choć był objeżdżany od samego początku – i powinno się go zmienić zwłaszcza gdy nie trafił główki z 5-ego metra do praktycznie pustej bramki
    2. NIESTETY okazuje się że i Douglas nie ogarnia tyłów – Rebocho też ma z tym problem co widzieliśmy w poprzednich meczach – ale wydaje się że Rebocho zmieniajacy Douglasa w drugiej połowie dałby radę na poziomie trzepaczy…
    3. Szymczak – zupełnie jak Marchwinski – ma taki nonszalancki sposób poruszania się, coś co można nazwać „nieangazowaniem się”. Bez odpowiedniej dynamiki, z takim ciągłym „luzem”, bez odpowiedniej dynamiki która jest obowiązkowa praktycznie na każdej pozycji w dzisiejszym futbolu ..
    Szymczak to taki „napastnik” z końca XX wieku – coś poszło nie tak z tym Jego szkoleniem do nowoczesnej piłki – ale być może Brom go „zmobilizuje” i coś zmieni w Szymczaku w Jego MYŚLENIU o piłce
    4. Jestem już przekonany, że Brom będzie zadowolony z kadry bo szykuje sobie całą 20-ke, którą będzie rotował i każdy z Tej 20-ki ma pewność, że będzie grał…
    5. Skoro Ishak dawał radę w 2 Bundeslidze to i w eklapie da radę pod względem fizycznym – grać co 3 dni – tak samo jak predyspozycje do tego mają Skóras i Pereira…
    Mam niejaką satysfakcję gdy widzę jak rozwija się Skóras bo napisałem – można sprawdzić – na początku rundy, że Michał będzie naszym podstawowym skrzydłowym.
    Na koniec uwaga natury ogólnej – grajki chyba uwierzyły Bromowi i zaczynają widzieć sens większej, mocniejszej, INTENSYWNIEJSZEJ pracy na treningu,..
    Trzeba TYLKO czasu żebyśmy wszystkich zaczęli rozjeżdżać – nie przejmujemy się ta stratą punktów w Szczecinie – i czekam na SPOKOJNOSCI na powrót do gier po przerwie na kadrę…

  5. Kuki pisze:

    Wniosek główny jest taki że naprawdę bardzo fajnie to poukładał Brom.
    Jeśli Lech po ciężkim meczu w Hiszpanii i po przelotach, wygląda lepiej niż Pogoń na własnym boisku w meczu sezonu. Trzeba dodać do tego fakt, że graliśmy Szymczakiem na skrzydle i Douglasem w obronie, co ostatecznie kosztowało nas wygraną.
    Wielu pisało tutaj że remis z paprykarzami brałoby w ciemno, a teraz jest jebanie Broma, bo nie zdjął Douglasa. Moim zdaniem on doskonale wie co robi. Lepiej trzymać Douglasa i ryzykować zawalenie jednego meczu, niż się wkręcić w jakąś spiralę bez wyjścia i serię porażek i zajechać Rebocho do końca.
    Ten remis z Pogonią w kontekście remisów w zeszłym sezonie z Łęczną, Mielcami nie jest do końca taki zły. Nasza gra pozwala być pozytywnie nastawionym do dalszej części sezonu.

  6. mario pisze:

    ad4. Przecież Brom sam od kilku tygodni pierdoli że ma dobrą i szeroką kadrę

  7. Mirco pisze:

    Wczoraj zaraz po końcowym gwizdku byłem tak wnerwiony, że odpuściłem sobie meczu komentowanie. Wpływ na to miała oczywiście sytuacja z tzw. karnym. Dla mnie to był wał i tyle. Mają racje ci z naszych Kiboli, którzy zauważają, że Bary nadawał się do zmiany (mimo mojej sympatii dla tego zawodnika, uczciwie muszę przyznać, że rozgrywał słabe zawody). I nie tylko chodzi o tę ostatnią jego nieudaną interwencję, ale choćby uprzednie zawalenie sytuacji bramkowej – takie piłki trzeba wykorzystywać.
    Mnie generalnie nasza gra – szczególnie w drugiej połowie się podobała. Było pełne zaangażowanie, doskok, generalnie cisnęliśmy śledzi aż miło. Zabrakło tylko trzeciej bramki. W sumie podczas oglądania transmisji mówiłem do syna, że jak nasi nie strzelą trzeciej kasty, to sędzia portowcom „pomoże” meczu nie przegrać i… niestety się nie pomyliłem. Cóż nasz zespół musi się zachowywać, jak w walce bokserskiej pretendent do tyłu. Generalnie jest tam tak, że jeśli ów pretendent nie posadzi nokautem na dupę posiadacza tytułu, to nigdy walcząc w ringu w kraju mistrza nie wygra z nim na punkty, sędziowie zawsze pomogą gospodarzowi…. Zatem LECH powinien w każdym meczu jeśli jest tylko szansa, to dobijać przeciwnika, tak aby trzy punkty były absolutnie pewne.
    Wczorajszy mecz zmusza mnie do postawienia jeszcze jednego wniosku: bez klasowego bramkarza trudno zdobyć w naszej ektraklapie tytuł majstra. Powiedzmy sobie wprost bez Stipicy, pogoń oberwałaby od nas lanie. Na warunki naszej rodzimej ligi, to jest on kozakiem i niestety o tym się w niedzielę przekonaliśmy. Nie chodzi mi to o to by krytykować naszego Filipa Bednarka – wcale nie. Chłopak gra na ile mu zdrowie i jego własny talent pozwalają – niestety pewnego poziomu nie przekroczy. Tymczasem w długim sezonie będą nas czekały nieraz spotkania, podczas których bramkarz będzie musiał nam ratować skórę i co wtedy? Zarząd wypożyczył gościa, któremu nawet dali bluzę z jedynką i co? Gość grzeje ławę, bo zwyczajnie nie daje rady… co to za wartość dodana…
    Osobny temat, to ocena działań trenera VDB – tak jak napisałem to wyżej pomysł na naszą grę mi się podobał i tu trzeba oddać trenerowi, że jest w tej materii duży postęp, ale zdecydowanie spóźnił się ze zmianami. Podobnie jak @Bart uważam, że dla utrzymania nas na połowie pogonii należało wpuścić Gio (niechby choćby przysłowiowego wiatru narobił), ale być może trener ma do niego uzasadnione pretensję o jego brak działań przy strzelonej nam przez Villareal 4 bramce. Tego nie wiemy.
    Mam nadzieję, że strata dwóch punktów będzie dla nas brzemienna w skutkach na koniec sezonu. Teraz czas pokonać Austrię Wiedeń i Wartę Poznań!!!

    • Kuki pisze:

      Gio to jest taki piłkarz, który nie daje nic w defensywie, w ofensywie zresztą też średnio, dlatego nie dziwi mnie że Brom go nie wpuścił. Tym bardziej, że trzeba było trzymać wynik a nie robić wiatr z przodu.
      Można się zastanawiać czy nie warto było wpuścić Rebocho, ale nie wiadomo w jakim on był stanie i jeżeli te 10 minut miały mu pomóc w regeneracji albo 3 pkt w Szczecinie, to też nie wiem czy sam bym nie zostawił Douglasa. To jest gość z doświadczeniem, a zrobił błąd jak junior, a potrzebujemy obu do gry, czy tego chcemy czy nie. Nie ma co przeżywać, sezon jest długi.

Dodaj komentarz