Pięć szybkich wniosków: Lech – Austria 4:1

Pięć szybkich wniosków to cykl opisujący w skrócie dany mecz Lecha Poznań. Jeszcze przed przedstawieniem plusów i minusów danego spotkania, analizy meczu, statystyk pomeczowych, analizy gry danego zawodnika czy wyboru najlepszej akcji w wykonaniu Kolejorza, prezentujemy pięć szybkich pomeczowych wniosków. Kilkadziesiąt minut po każdym meczu na gorąco pięć spostrzeżeń na temat występu drużyny i poszczególnych piłkarzy.



Optyczna przewaga Austrii z lepszymi szansami dla Lecha

W czwartkowy mecz lepiej weszła Austria Wiedeń, która od początku narzuciła trudne warunki. Goście lepiej czuli się na grząskim boisku, lepiej utrzymywali się przy piłce, potrafili wymieniać więcej podań, pierwszy kwadrans meczu należał do przeciwnika. Austria grając szybko, składnie i po ziemi identycznie jak w wielu innych spotkaniach zapominała o obronie, w 14 minucie skarcić rywala mógł Joao Amaral, ale po prostopadłym podaniu fatalnie przestrzelił. W okolicach 20 minuty Austriacy przestali już dominować, mecz toczył się głównie w środku boiska, gdzie momentami było wiele przestrzeni. Austria na mecz z Lechem wyszła w systemie 1-3-4-3, który w momencie pojedynczych ataków poznaniaków zmieniał się na ustawienie 1-4-3-3. Goście elastycznie przechodzili z systemu na system zostawiając jednak wiele przestrzeni w środkowej strefie, było widać, że taktyka nie jest ich mocną stroną, goście czasem grali zbyt szeroko starając się mimo wszystko stosować wysoki pressing już od pierwszej minuty. Pressing rywala wyglądał dobrze do 27 minuty. Właśnie wtedy Lech umiał spod niego wyjść, czterema podaniami stworzył sobie sytuację 1 na 1, którą z zimną krwią po prostopadłym zagraniu Joao Amarala wykorzystał Mikael Ishak. Niestety, po tym golu poznaniacy nie zachowali odpowiedniej koncentracji, już 2 minuty później dali się zaskoczyć wyrównującą bramką, w 34 minucie sędzia był nawet zmuszony podyktować rzut karny. Piłkę na 20 metrze przed bramką Austrii stracił Michał Skóraś, po tej stracie tym razem z kontrą wyszła Austria, która wcześniej grała w ataku pozycyjnym i po błędzie Pedro Rebocho (odskoczyła mu piłka, później Portugalczyk nadepnął rywala) goście mieli rzut karny doskonale obroniony przez Filipa Bednarka. Pierwsza połowa zakończyła się remisem, choć podczas jej trwania optyczną przewagę mieli Austriacy. Goście poza wspomnianą 27 minutą zwykle stosowali udany pressing, więcej grali piłką, nie popełniali tylu strat i nie notowali tylu niecelnych podań, co nasi piłkarze, którzy nie czuli się zbyt dobrze. Lech w pierwszych 45 minutach optycznie był gorszy, jednak to on stworzył sobie więcej groźnych sytuacji do zdobycia gola niż nieefektywni w ataku pozycyjnym wiedeńczycy.

null

Lepsza gra, więcej goli

Druga połowa była już inna. Z każdym kolejnym kwadransem Austria słabła, Lech za to rósł w siłę stwarzając w dodatku większe zagrożenie pod bramką przeciwnika. Dużo zmienił gol na 2:1, po tej bramce dla poznaniaków wiedeńczycy tak jakby spuścili z tonu, to trafienie chyba ich podłamało psując jednocześnie plan na ten mecz. Przeciwnik po zmianie stron nie grał już z tak dużą werwą czy determinacją w ofensywie, jak w pierwszych 45 minutach, na boisku nadal było więcej przestrzeni, udane zmiany przeprowadził też John van den Brom desygnując na murawę Kristoffera Velde oraz Radosława Murawskiego. Norweg głównie dzięki indywidualnym umiejętnościom zdobył dwa gole zabawiając się z obroną Austrii Wiedeń, natomiast drugi z pomocników dobrze zabezpieczył środkową strefę spisując się w defensywie lepiej niż Nika Kvekveskiri. Realne emocje w tym spotkaniu zakończyły się w 76 minucie, gdy Lech zdobył trzeciego gola. Po tej bramce Austria już zupełnie przestała grać, nie wierzyła nawet w remis, tak naprawdę miała tylko jedną akcję, w której straciła piłkę w taki sam sposób, jak tracił Lech w wielu akcjach podczas pierwszej połowy. Druga połówka była diametralnie inna od pierwszej, nie wiadomo, co stało się z Austrią z pierwszych 45 minut, ale to nie jest istotne. Ważna była lepsza gra Lecha, który z pierwszej połowy wyciągnął wnioski mając w drugiej odsłonie więcej pewności siebie, więcej kontroli nad wydarzeniami i przede wszystkim jeszcze więcej jakości w ofensywie.

null
null

Bolesne wypunktowane

Lech Poznań bardzo boleśnie wypunktował Austrię Wiedeń. Miał mniejsze posiadanie piłki (44% do 56%), wykonał mniej udanych podań (76%) i oddał mniej strzałów na bramkę od Austrii Wiedeń (11/5 do 14/4). Tym samym Kolejorz wykazał się wczoraj bardzo dużą skutecznością, z 5 celnych uderzeń zdobył aż 4 gole będąc na boisku zespołem przede wszystkim bardziej dojrzałym. Widać było, jacy piłkarze mają większe doświadczenie, kto ostatnio rozegrał więcej meczów w Europie oraz kto indywidualnie ma nieco lepszych piłkarzy w ofensywie. Sam trener Austrii Wiedeń przyznał po meczu, że jego dość młodej drużynie znajdującej się w przebudowie być może zabrakło właśnie tego europejskiego doświadczenia, które niektórzy piłkarze Lecha Poznań zbierają już od Ligi Europy 2020/2021. Obiektywnie patrząc na przebieg meczu wynik 4:1 jest trochę za wysoki, ale kogo to obchodzi? kto o tym za tydzień będzie pamiętał? Przed meczem liczyło się zwycięstwo i jest to zwycięstwo, a rezultat 4:1 to tylko miły dodatek. Kolejorz wygrał najwyżej w swojej historii w rozgrywkach fazy grupowej, w piątym domowym spotkaniu w sezonie 2022/2023 na arenie międzynarodowej wygrał piąty raz, przedłużył dobre passy z Austriakami, przedłużył parę innych pucharowych serii opisywanych w „Wokół meczu”. Wczoraj Mistrz Polski zrealizował cel i to z doskonałym wynikiem za co należą mu się wielkie słowa uznania.

null

Dwa kluczowe momenty

W czwartkowy wieczór były dwa kluczowe momenty. Przede wszystkim warto docenić świetną interwencję Filipa Bednarka, który przy stanie 1:1 obronił rzut karny. W ciągu 9 minut mogliśmy z nieba spaść do piekła, lecz między słupkami Lech Poznań miał bramkarza z prawdziwego zdarzenia, który wykonał swoją robotę. „Bedi” pokazał, komu należy się miejsce w bramce, do dobrych interwencji w paru innych pucharowych spotkaniach dołożył w czwartek obronioną jedenastkę. Drugim kluczowym momentem były zmiany Manfreda Schmida, który popsuł mecz, popsuł grę swojej drużyny. Austriak w 71 minucie za środkowego napastnika Fitza wpuścił lewego pomocnika Kelesa desygnując jeszcze prawego obrońcę Teigla za uniwersalnego Hollanda (stoper lub defensywny pomocnik w zależności od ustawienia). Po tych zmianach goście już kompletnie przestali grać, chyba nawet nie wiedzieli za bardzo, jak grać, co robić na boisku, siedli fizycznie przez zbyt intensywny pressing w pierwszej połowie dając sobie spokój w momencie gola na 3:1 dla Lecha Poznań. Rzadko który zespół potrafi rozegrać tak dwie różne połowy, jak w czwartkowy wieczór rozegrała Austria Wiedeń.

null

Jest dobrze

Lech Poznań wygrał z Austrią 4:1, w drugim meczu Hapoel uległ Villarrealowi 1:2, zatem Mistrz Polski jest obecnie na 2. pozycji w grupie C zajmując miejsce premiowane awansem do 1/16 finału Ligi Konferencji. Zespół Kolejorza po dwóch dobrych meczach, w których nie potrafił wygrać, wczoraj zagrał nieco gorzej, ale za to dzięki dużej skuteczności w drugiej połowie zanotował bardzo dobry wynik, który będzie wspominany latami. W czwartek podopieczni Johna van den Broma zrealizowali swój cel, zwyciężyli, cały czas są w grze na trzech frontach robiąc wczoraj wystarczająco dużo, aby 6 października podczas meczu z Hapoelem Beer-Sheva frekwencja była jeszcze wyższa. Przed Mistrzem Polski ostatnie spotkanie przed wrześniową przerwą na kadrę. Lech jest w gazie, jednak cały czas ma co udowadniać oraz co odrabiać w Ekstraklasie. W niedzielę na Bułgarską przyjedzie Warta Poznań będąca formalnym gospodarzem derbów naszego miasta, w których faworyt znowu jest jeden i wypada wierzyć, że Lechowi starczy jeszcze ognia, by pojutrze strzelić „Zielonym” kolejne zwycięskie gole.

null

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <





8 komentarzy

  1. Piknik pisze:

    Po pierwsze gratulacje dla Lecha za wysokie zwycięstwo. Chyba bohaterem meczu jest jednak Filip Bednarek, który w ważnym momencie broni rzut karny. Mimo, że szanuje pana Filipa bo dużo zrobił dla Kolejorza, szczególnie notuje świetne występy w europejskich pucharach to jednak uważam, że Lech powinien szukać w przerwie zimowej nowego golkipera, który zastąpiłby Rudko. Już to pisałem marzy mi się dzień w którym Lech będzie miał najlepszego golkipera w lidze. Pan Bednarek co prawda świetnie obronił karnego, ale przy bramce dla rywala mógł zareagować lepiej i szybciej wstać po pierwszej interwencji. Fakt jest taki, że nasz bramkarz znowu ratuje Lecha w pucharach a może Piknik na siłę czepia się wszystkiego.
    Czy to był łatwy mecz dla Lecha? Gdyby ktoś nie oglądał meczu a znał tylko wynik to pewnie stwierdziłby, że pewnie tak, ale było widać szczególnie w pierwszej połowie, że nie jest to łatwy spacerek dla Kolejorza. I Lech podtrzymał tradycje naszego klubu i jak zwykle nie rozegrał dwóch równie dobrych połówek. W pierwszej odsłonie meczu było widać, że jak to mówi młodzież są „ciężary”. W drugiej połowie trener dokonał paru dobrych zmian i spowodowało, że Lech wysoko wygrał ten mecz.
    Pan Velde. Ten piłkarz to takie piłkarskie dziwadło. I znowu się będę powtarzał facet często irytuje, wkurza swoją grą a i tak notuje odpowiednie liczby. I co mu zrobisz? Dzisiaj facet strzelił dwie ładne bramki i może to będzie taki nasz joker, który indywidualną grą na podmęczonych rywali.
    Król Ishak. Ten zawodnik jest bezcenny dla Lecha i mam nadzieje, że włodarze klubu zrobią dużą a by z tym piłkarzem przedłużyć kontrakt.
    Byli też zawodnicy, którzy zagrali słabsze spotkanie. Irytował Amaral, który powinien wykorzystać przynajmniej jedną setkę, ale trzeba mu oddać, że asysta bardzo ładna, jednak uważam, że Portugalczyk nadal nie jest w pełni formy.
    Najsłabszym zawodnikiem na boisku był chyba Pedro Reboczo. Mamy problem w obronie na tej jednej stronie Reboczo pod formą a Douglas też ostatnio nie gra pewnie.
    Dosyć narzekania Piknika, Lech wygrał ważne spotkanie. Wróciły piękne wspomnienia z 2008 roku. Jest szansa wyjść z tej grupy i kontynuować przygodę w Europie. Tyle przemyśleń Piknika.

    • 100h2o pisze:

      Z tymi bramkarzami Lecha to sprawa oczywista. W końcu Lech MUSI promować swojego wychowanka. Niech będzie to Drażdżewski czy Bąkowski. Było już tylu „zagranicznych” i jakoś żaden z nich nie rzucał na glebę ( Burić,Putnocki,Turina ,Hart itd). Mateusz Lis (25) to taki lkechicki „wyrzut sumienia”.
      W klubach Ekstra grają młodzi Polacy i sobie radzą, choćby Trelowski (19!) w Rakowie czy Niemczycki (23) w Cracovii ,Kobylak (20) w Radomiaku, Bielica w Zabrzu (23l.). I na koniec wyliczanki taki Bartrosz Mrozek (22 lata!!!) w Stali Mielec. Czy tradycyjnie w Zległej -teraz Tobiasz

  2. John pisze:

    Dalej czekamy na Amarala,jemu ta przerwa na kadrę się przyda,tak samo jak Sousie, wróci Ba Loua,oby bliżej powrotu był Salamon.
    Problem na lewej obronie,do rozwiązania jest.
    Niektóre decyzję Broma są dziwne,jak Szymczak na skrzydle,ale momenty swoje miał,najsłabszy na boisku nie był,pierwsza bramka to w dużej mierze jego zasługa.
    Każdy zawodnik ma jakąś rolę do spełnienia,każdy jest ważny,nawet Marchwiński coś potrafi dać z ławki.
    Najtrudniejsze dopiero przed Lechem,ale wygląda to nieźle.
    Miesiąc temu wyglądało to wszystko katastrofalnie wręcz,Pingot,pół skrzydłowego(Skóras),Ishak bez zmiennika,fatalny Amaral,brak Salamona,Ba Loua,brak bramkarza,nic tylko siąść,i płakać,nie zostało nic z mistrzowskiego Lecha.
    Nazwiska praktycznie te same,obraz gry zupełnie inny,inny Lech,gramy co 3 dni.
    No,nic,oby tak dalej,tak trzymać.
    Jak tak dalej pójdzie to Brom będzie miał ból głowy,kogo na skrzydle wystawić,nie mam nic przeciwko.

    • leftt pisze:

      Ishak jest w dalszym ciągu bez zmiennika, w dalszym ciągu nie ma Salamona, Ba Loua też nie ma, Amaral niby trochę lepszy ale ciągle słaby. No właśnie, Amaral – może w mniej spektakularny sposób niż Velde, ale też wkurwia niemiłosiernie i też robi liczby.

      • edved pisze:

        Velde to jeszcze podostrzy czy z kimś się poszarpie w obronie. Zwróć następnym razem uwagę jak Amaral dostojnie, jakby od niechcenia biega do pressingu. Nawet nie pressuje jak Ishak z boku żeby zamknąć bramkarzowi jeden kierunek do rozegrania, tylko truchta sobie centralnie. Amatorszczyzna na najniższym możliwym poziomie.

  3. Mirco pisze:

    Lech miał wygrać i wygrał – więc zasłużone gratulacje. Owszem możemy się czepiać, za I połowę, która zwłaszcza w pierwszych dwudziestu minutach w naszym wykonaniu była słaba. Sporo było niedokładnych, niechlujnych podań i prawdę mówiąc lepsza ekipa niż Austria Wiedeń mogłaby nas za to skarcić. Jednak mimo błędów w środku pola, nasza obrona w większości dali radę – może z małym wyjątkiem – Rebocho, którego wczoraj niemiłosiernie objeżdżali… Trzeba jednak docenić, wczorajszy mecz był dla nas szalenie ważny i istotne są dla nas przede wszystkim 3 punkty i je zdobyliśmy. Nieważny był styl, super, że jednak w drugiej połowie zagraliśmy o wiele lepiej. Wpływ na to miały na to zmiany, przede wszystkim plus dla VDB zmienił Kvekve na Murasia, który zasuwał aż miło. Obaj mają duże umiejętności techniczne, ale Muraś to walczak i według mnie na tę chwilę to jemu należy się miejsce w podstawie. Osobny temat to Krzysiek Velde, jego postawa to zupełna zagadka, nawet we wczorajszym spotkaniu, chłopak wychodzi nawet specjalnie nie zasuwa, ale skubany jest w polu karnym tam gdzie trzeba i… trafia! Objechanie obrońcy przy bramce na 3:1 po prostu super – niby od niechcenia, ale z pełnym luzem – dla mnie niech trafia jak najczęściej i nie wiem, czy lepiej dla nas, czy Velde wychodzi w pierwszym składzie, czy wstaje z ławki rezerwowych? Podejrzewam, że z nim będzie cały czas tak samo, czyli: będzie wychodził w podstawie i będzie nas wnerwiał średnim zaangażowaniem, ale w najmniej spodziewanym dla wszystkich momencie strzeli dla nas kastę ;-)
    Kolega Piknik bardzo fajnie ocenił postawę Filipa Bednarka – podobnie jak i on doceniam zaangażowanie naszego bramkarza – mega szacun dla niego za obronionego karnego. Jednak mam tak samo jako wspomniany Kolega po szalu – uważam, że musimy cały czas myśleć o poszukiwaniu 1 bramkarza, po prostu powiedzmy sobie szczerze, aby kiedyś dominować w ekstraklapie, czy myśląc o ewentualnych sukcesach w drodze do LM musimy mieć w bramce kozaka. Filip zawsze w meczu da z siebie 100%, jednak chyba już zawsze będziemy mieli wyższe ciśnienie przy rzutach rożnych, kiedy nasz bramkarz stoi jak przyspawany do linii bramkowej… ale może się mylimy i jeszcze Filip się w tej dziedzinie rozwinie na lepsze – myślę, że zaczepiany przeze mnie sympatyczny Piknik nie miałby nic przeciwko temu ;-)
    Mam nadzieję, że wczorajsze zwycięstwo poniesie nas do samych wygranych w naszej ekstraklapie, a po przerwie reprezentacyjnych ogolimy zarówno na wyjeździe, jak i u siebie mośków, a potem w Wiedniu Austrię!

  4. Przemo33 pisze:

    Trudny mecz z Austrią, ale na szczęście zwycięski. Chociaż jako pierwsi strzeliliśmy bramkę, to pierwsza połowa dla drużyny z Wiednia, która potrafiła stworzyć groźne sytuacje, szybko wyrównała po straconej bramce i równie szybko mogła wyjść na prowadzenie. Na na szczęście Bednarek obronił karnego i za to brawa. Druga połowa była już lepsza, byliśmy groźniejsi, skuteczniejsi i na końcu sięgnęliśmy po 3 punkty. Na plus zmiennicy, zwłaszcza Velde, który strzelił dwie bramki i Murawski, ale nawet Marchwiński, który mógł mieć asystę. Dobry mecz Skórasia, Pereiry, Ishaka. Plus też dla trenera, który w przerwie zmienił będącego wczoraj w słabej formie Rebocho na Douglasa oraz za zmiany w drugiej połowie. Można gdybać jak potoczyłby się wczorajszy mecz, gdyby Austria wykorzystała karnego i była skuteczniejsza w 1 połowie, ale to już nie ma znaczenia, cieszy za to to, że drużyna w drugiej połowie dobrze zareagowała, zaczęła grać lepiej i przejęła kontrolę nad meczem oraz przede wszystkim wykorzystała swoje sytuacje. Jest nadal nad czym pracować, pomimo obronionego karnego nadal potrzebujemy dobrego bramkarza i jednak przydałyby się wzmocnienia składu. Mam nadzieję, że trener dotrze do Amarala, bo aż żal patrzeć na Portugalczyka w takiej formie oraz do obydwu lewych obrońców. Teraz przed nami mecz z Wartą i na tym teraz trzeba się skupić, żeby wygrać oraz piąć się w górę tabeli. Natomiast po przerwie na kadry robić dalej swoje w lidze oraz Lidze Konferencji. Jeśli wygramy dwumecz z Hapoelem, a Villareal wygra swój dwumecz z Austrią, to po 4 kolejce będziemy mieć 9 punktów i zapewnione 2 miejsce w grupie i baraż o awans do fazy pucharowej. I taki powinien być nasz cel, bo wtedy w dwóch ostatnich kolejkach będziemy mogli grać bez presji (ale oczywiście nadal w każdym meczu o zwycięstwo, przynajmniej z Austrią i o poprawę współczynnika) i skupić się na lidze. Ale o tym pomyślimy po przerwie na kadry, teraz wygrać z Wartą.

Dodaj komentarz