Miesiąc zasługujący na gromkie brawa

Lech Poznań zanotował miesiąc, który śmiało można nazwać przedłużeniem euforii po majowym zdobyciu Mistrzostwa Polski. Tydzień pomiędzy pierwszym spotkaniem z F91 Dudelange a rewanżem w Luksemburgu pomógł Kolejorzowi, który zanotował spory progres pod względem gry, formy indywidualnej piłkarzy a przede wszystkim pod względem osiąganych rezultatów.



Wolny tydzień pod koniec lipca spowodowany odwołaniem meczu z Miedzią Legnica nic lechitom nie dał. Poznaniacy po tygodniu odpoczynku od rywalizacji i spokojnych zajęć nadal prezentowali się słabo, przegrywali, w zespole wciąż było wiele kontuzji, trener John van den Brom zupełnie nie panował nad drużyną, nie ogarniał realiów polskiej piłki i Lecha Poznań, w Kolejorzu nie udało się zauważyć żadnej taktyki. Początek pracy Holendra przy Bułgarskiej był ogromnym rozczarowaniem, doświadczony trener nie mając za wiele czasu na treningi z zespołem miał jesienią przede wszystkim nic nie popsuć i kontynuować to, co udało się wcześniej zbudować jego poprzednikowi przez ponad rok. Dziś już wiadomo, że jeszcze nie wszystko jest stracone, a czas na spokojną pracę od 19 do 24 sierpnia nie został zmarnowany. Mistrz Polski w ciągu ostatniego miesiąca przeszedł sporą metamorfozę i to na wszystkich możliwych polach. Aż nie chce się wierzyć, że od 19 sierpnia do 18 września udało się aż tyle poprawić. Za ostatni miesiąc wszystkim osobom tworzącym obecnego Lecha Poznań (piłkarzom i trenerom) należą się gromkie brawa!

Dobry bilans

Lech Poznań od 25 sierpnia do wrześniowej przerwy na kadrę zanotował bilans 5-2-1, gole: 17:8. Remis w Luksemburgu był dobrym wynikiem, był to zwycięski remis dający awans do fazy grupowej Ligi Konferencji. Po tym remisie Lech wskoczył na jakiś zupełnie inny poziom, w ciągu 7 dni niespodziewanie wygrał wszystkie 3 ligowe mecze i to bez straty gola. Po nich Kolejorz był bliski dużej niespodzianki, jaką byłby remis w Walencji z Villarrealem i równie bliski wygranej nad Pogoni w Szczecinie, którą stracił w 7 minucie doliczonego czasu gry. W 8 spotkaniach od 25 sierpnia do 18 września niebiesko-biali zachowali łącznie 4 czyste konta.

25.08, Dudelange – Lech 1:1 (LKE)
28.08, Lech – Piast 1:0
31.08, Lechia – Lech 0:3
04.09, Lech – Widzew 2:0
08.09, Villarreal – Lech 4:3 (LKE)
11.09, Pogoń – Lech 2:2
15.09, Lech – Austria 4:1 (LKE)
18.09, Warta – Lech 0:1

null

Z 18 na 7. miejsce

Lech Poznań przed ostatnim sierpniowym meczem z Piastem Gliwice zamykał ligową tabelę mając raptem oczko na swoim koncie i 15 punktów straty do liderującej Wisły Płock. W ostatnich 5 kolejkach zdarzył się cud. Kolejorz na 15 możliwych punktów do zdobycia ugrał aż 13 oczek przeskakując z 18. pozycji na 7. lokatę. Mistrz Polski do liderujących jeszcze niedawno „Nafciarzy” odrobił w ciągu niespełna miesiąca aż 12 punktów, najzwyczajniej w świecie nie chce się wierzyć, że Lech Poznań tak szybko zbliżył się do czołówki. Teraz do innego lidera traci 6 punktów, do podium traci 4 punkty mając do rozegrania jeszcze zaległe spotkanie. W XXI wieku nie było sezonu, w którym niebiesko-biali tak błyskawicznie wyszliby z kryzysu przeskakując wiele drużyn. Jest to Lechowy ewenement, rzecz warta odnotowania i docenienia, miła niespodzianka, która wydarzyła się na naszych oczach. John van den Brom zrobił coś, co nie udało się wielu poprzednim trenerom, żaden z nich tak szybko nie zniwelował strat do ekstraklasowej czołówki i to w niezłym stylu łącząc grę w Ekstraklasie z rywalizacją w Europie.

null

Najlepsi w ostatnich 5 kolejkach

Mistrz Polski w tabeli formy za ostatnich pięć kolejek jest pierwszy. Lech Poznań w minionych pięciu kolejkach ugrał 13 oczek notując bilans 4-1-0, gole: 9:2. Kolejorz mający w ostatnich pięciu kolejkach najlepszą obronę wyprzedza o 2 punkty Raków Częstochowa i Widzew Łódź oraz o 3 punkty Legię Warszawa. W ostatnich pięciu meczach ligowych podopieczni Johna van den Broma zdobyli m.in. o 4 oczka więcej niż Pogoń Szczecin czy aż 9 punktów więcej od Wisły Płock.

null

Awans i szanse na kolejny awans

Ostatni miesiąc rywalizacji od tygodnia przerwy na odpoczynek psychiczno-fizyczny czy na spokojny trening to nie tylko PKO Ekstraklasa. To także europejskie puchary, w których Lech Poznań dotąd wygrał u siebie wszystkie domowe mecze. Od 25 sierpnia, czyli od rewanżu z F91 Dudelange, w którym przyklepał awans do fazy grupowej Ligi Konferencji zdołał zdobyć 3 oczka w grupie C. Wygrana nad Austrią Wiedeń 4:1 daje po dwóch kolejkach 2. miejsce premiowane awansem do 1/16 finału rozgrywek. Kolejorz ogrywając Austriaków różnicą trzech bramek dopisał do pięknej, pucharowej historii kolejny niezapomniany mecz, który będzie wspominany przez wiele, wiele lat a i wcześniejsze spotkanie z Villarrealem na długo zapadnie w pamięci kibiców. W starciu z triumfatorem Ligi Europy 2021 oraz półfinalistą Ligi Mistrzów 2021/2022 drużyna Mistrzów Polski już od 2 minuty prowadziła 1:0, później wyciągnęła wynik z 1:3 na 3:3 umiejąc postraszyć wielki Villarreal. Niewiele było ostatnio zespołów, które podopiecznym Unaia Emery’ego potrafiły strzelić aż trzy gole.

null

Rosnąca forma liderów

Ostatni miesiąc był wręcz kapitany dla Mikaela Ishaka, który z różnych powodów i tak opuścił trzy ligowe spotkania. Szwed we wrześniu zdobył aż 5 goli i zanotował 4 asysty, dla Lecha Poznań strzelił w Europie już łącznie 15 bramek będąc oczywiście najlepszym strzelcem klubu na arenie międzynarodowej. 29-latek wraz z trzema innymi zawodnikami jest najlepszym strzelcem w fazie grupowej Ligi Konferencji (3 trafienia) i najlepszym asystentem (2 asysty). We wrześniu błysnął też Michał Skóraś (4 gole + 2 asysty), który m.in. dzięki tym liczbom został powołany do reprezentacji Polski. We wrześniu liczbowo błyszczał także Kristoffer Velde strzelając efektowną bramkę w Gdańsku czy notując aż 2 trafienia w meczu z Austrią Wiedeń, którą udało się rozbić właśnie dzięki Norwegowi. Ponadto premierowego gola w niebiesko-białych barwach strzelił Joel Pereira, a Afonso Sousa dwiema bramki po dwóch asystach Filipa Szymczaka dał Mistrzom Polski ligowe zwycięstwa nad Piastem i Wartą wynikiem 1:0. Konkretne liczby zanotował nawet głęboki rezerwowy i piłkarz, który jest dotąd rozczarowaniem. Gio Tsitaishvili zaliczył asystę przy debiutanckim trafieniu Joela Pereiry w Luksemburgu oraz bramce Mikaela Ishaka z Widzewem Łódź na 2:0.

Bramki:

5 – Ishak
4 – Skóraś
3 – Velde
2 – Sousa
1 – Pereira, Kvekveskiri, Amaral

Asysty:

4 – Ishak
2 – Tsitaishvili, Szymczak, Pereira, Skóraś
1 – Marchwiński, Amaral

null

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <





4 komentarze

  1. paj2 pisze:

    Pomyśleć że gdyby nie wpadki w końcówkach dwóch meczów mogłoby być jeszcze lepiej. Mimo to brawa.

  2. mario pisze:

    mnie wciąż boli ten remis ze śledziami

    • kibic79 pisze:

      Boli, bo chyba każdy widział, ze Douglas jest do zmiany bo w najlepszym razie dostanie 2 żółta , a w najgorszym zawali gola lub zrobi karnego . Można tam było postawić kogokolwiek na te ostatnie 10 minut plus doliczony.

  3. inowroclawianin pisze:

    Szkoda tych brakujących punktów ze Szczecina. Tam byliśmy lepsi i powinny być 2 punkty więcej. Jednak reasumując, jest progres zarówno w zbieraniu punktów jak i w samej grze. Do lidera brakuje niewiele, ale najpierw trzeba się z legła u siebie rozprawić. Niestety z odpoczynkiem trochę lipa bo pojechali na reprezentacje. Szkoda. Wracając jeszcze do samej gry to co prawda jest duża poprawa w stosunku do lipca, ale do takiego szczytowego Skorzy jeszcze brakuje. Fajnie, że postępy robi Skoras i Velde. Potrzeba jeszcze mocnego Amarala i lepszego Sousy. Na koniec rundy jesiennej będzie można dużo więcej powiedzieć. Gdyby od początku była taka forma to prawdopodobnie byli byśmy już teraz liderem. No zobaczymy jak to dalej się potoczy.

Dodaj komentarz