Pięć szybkich wniosków: Górnik – Lech 1:2

Pięć szybkich wniosków to cykl opisujący w skrócie dany mecz Lecha Poznań. Jeszcze przed przedstawieniem plusów i minusów danego spotkania, analizy meczu, statystyk pomeczowych, analizy gry danego zawodnika czy wyboru najlepszej akcji w wykonaniu Kolejorza, prezentujemy pięć szybkich pomeczowych wniosków. Kilkadziesiąt minut po każdym meczu na gorąco pięć spostrzeżeń na temat występu drużyny i poszczególnych piłkarzy.



Pierwsza połowa z optyczną przewagą

Lech Poznań grający w eksperymentalnym składzie od początku grał swoją piłkę starając się narzucić rywalowi swój styl. Kolejorz szybko strzelił gola wykorzystując błąd obrony i równie szybko stracił bramkę na 1:1 po karnym, który wzbudził wiele kontrowersji. Na szczęście ten gol niewiele zmienił, Lech był piłkarsko lepszym zespołem, było widać w wielu akcjach, że chce grać wysoko, ofensywnie i chce wygrać to spotkanie. W grze poznaniaków nie było widać jakiejś asekuracji, czekania na to, co zrobi przeciwnik, to Lech starał się narzucić rywalowi swój styl gry i przez wiele minut to mu się udawało. Poznaniacy momentami mieli 63-68% posiadania piłki, dobrze wyglądał nasz duet środkowych pomocników Nika Kvekveskiri – Radosław Murawski, słabiej prezentowały się skrzydła, aczkolwiek i tam momentami działo się dużo. Pierwsza połowa zakończyła się remisem, jednak dawała nadzieję na zwycięstwo w tym spotkaniu. Jakość piłkarska Kolejorza była widoczna gołym okiem, górników w pierwszych 45 minutach było stać co jedynie na pojedyncze kontry i to po naszych stratach głównie na połowie zabrzan.

Niezły Lech, zasłużone prowadzenie

Druga połowa od początku wyglądała podobnie jak cała pierwsza. Lech nadal prowadził grę, atakował, Górnik odgryzał się rzadko i to wyłącznie za pomocą kontr. Należy jednak podkreślić, że po zmianie stron uderzenia zabrzan były groźniejsze, szczególnie Podolskiego, który oddał dwa strzały zza pola karnego mogące zakończyć się golem. Po 63 minutach gry Lech miał dokładnie 68% posiadania piłki, można było wtedy czekać na drugiego gola, który z przebiegu meczu należał się poznaniakom. Mało kto się jednak spodziewał, że Mistrzowie Polski strzelą bramkę po rzucie karnym, który według wielu także był kontrowersyjny. Prowadzenie Kolejorza po 68 minutach było zasłużone i po wyjściu na prowadzenie 2:1 jasne stało się, jak będzie wyglądała końcówka meczu, gdy Lech nie zdobędzie trzeciego gola. Poznaniacy prowadząc na wyjeździe początkowo nie oddali inicjatywy rywalowi, trzymali go daleko od własnej bramki, choć powoli, powoli zaczęli przechodzić z ataku pozycyjnego na kontry grając nieco uważniej z tyłu. Dziwić mógł brak reakcji trenera na boiskowe wydarzenia, John van den Brom pierwszą zmianę przeprowadził dopiero w 75 minucie wpuszczając Jespera Karlstroma za zmęczonego już Radosława Murawskiego, który w środku pola wcześniej sporo się napracował.

Bez żadnej kontroli

Ostatni kwadrans meczu wyglądał bardzo źle. Nie wiadomo, czym to dokładnie było spowodowane, ale Lech całkowicie oddał pole gry rywalowi nie mając w środku pola żadnej boiskowej kontroli. Było to zaskakujące, bowiem Jesper Karlstrom wszedł na murawę właśnie po to, by poznaniacy mieli wspomnianą kontrolę i dowieźli wygraną do końca bez większego stresu. Tymczasem górnicy po 75 minucie zdominowali nas w każdej formacji, wrzucili wyższy bieg, często wrzucali też piłki w nasze pole karne z którymi mieliśmy wiele problemów. Na szczęście Lech miał w obronie dwóch zawodników w formie, którymi byli dziś Lubomir Satka oraz przede wszystkim Filip Bednarek będący cichym bohaterem tego meczu. „Bedi” wybronił choćby strzał Okunkiego czy bombę Janzy w doliczonym czasie gry naprawiając tym samym wiele błędów kolegów w ustawieniu. Poznaniacy w końcówce mieli prawo się cofnąć, ale nie powinni dać aż tak się stłamsić. Na dodatek sami nie umieli zamienić kontr na trzecią bramkę, dlatego do dosłownie ostatnich sekund pachniało w Zabrzu golem na 2:2. Doszło nawet do sytuacji, w której Bednarek otrzymał kartkę za grę na czas, a Kvekveskiri ujrzał 4 kartonik, który eliminuje go z występu w Krakowie. W końcówce dużo więcej można było spodziewać się po wspomnianym Karlstromie oraz Joelu Pereirze, który niestety w ostatnich minutach meczu nie zapewnił nam spokoju z tyłu. Lech wygrał z Górnikiem jak najbardziej zasłużenie, aczkolwiek ostatnie 20 minut spotkania sztab musi przenalizować.

Liczą się punkty

Lech Poznań oddał dzisiaj aż 23 strzały w tym 7 celnych. Jak na eksperymentalny skład a już szczególnie w środku pola (Ba Loua -> Marchwiński -> Velde) stworzył sobie bardzo wiele sytuacji do zdobycia gola mogąc przy lepszej skuteczności wygrać wyżej niż 2:1. Z kolei Górnik, który przez wiele minut nie pokazywał nic ciekawego po końcowym gwizdku miał ostatecznie 18 strzałów i aż 8 celnych. To już bardzo zły wynik, który pokazuje, że przede wszystkim w środkowej formacji gra Lecha nie był dobra, poznaniacy zwłaszcza po 75 minucie pozwolili gospodarzom na bardzo, ale to bardzo dużo musząc na końcu dosłownie wyszarpać wygraną. W obecnej sytuacji, przy tej grze co 3-4 dni, liczy się każde kolejne zwycięstwo, które zawsze przykrywa wszelkie niedoskonałości. Tak było właśnie dziś, Lech Poznań wygrał, w ostatnich 8 kolejkach ugrał aż 20 oczek na 24 możliwe i za to należą mu się wielkie brawa. Kolejorz w niezłym stylu przepchnął jakoś kolejny mecz tracąc do podium już raptem 3 punkty, a przecież ma jeszcze do rozegrania zaległe spotkanie. W obecnej sytuacji Mistrzów Polski każde jesienne zwycięstwo jest na wagę złota, każda wygrana sprawia, że Lech nie przegrywa ligowego sezonu już jesienią i już dziś wiemy mniej więcej, o co powalczy wiosną.

Z optymizmem w przyszłość

Lech Poznań ma za sobą trudne dni z których mimo wszystko wyszedł zwycięsko. Przed nim kolejny ciężki czas, poznaniacy dotrą do domów w środku nocy, a już w środę Lech zagra u siebie ze Śląskiem o awans do 1/8 finału Pucharu Polski. Dzięki rotacji w niedzielę paru podstawowych ostatnio piłkarzy nie grało wcale albo zaliczyło niewiele minut, dlatego 19 października bez problemów od początku będzie mógł wystąpić choćby Joel Pereira, Jesper Karlstrom, Joao Amaral, Gio Tsitaishvili czy Filip Szymczak. Ważne, że mimo wielu przeciwności Lech jakoś idzie do przodu, przepycha te mecze i taki sam cel należy postawić drużynie na nowy tydzień. Nie ważne jak, ważne jest przepchnąć środowe spotkanie ze Śląskiem i niedzielne z Cracovią, by wciąż cały Lech Poznań podchodził z dużym optymizmem myśląc o przyszłości bez większych obaw. Na razie jest dobrze, niech w środę o 22:30 będzie tak samo. Do boju KKS!

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <





1 Odpowiedź

  1. 100h2o pisze:

    Jeszcze jeden wniosek: niby polska liga „siłowa” , ale tzw „faule” wyniikające z tzw „twardej gry” nie gwizdane np w LK tu od razu „częstowane żółtymi kartkami”. Frankowski (sędzia) chyba wyżej sra niż dupę ma skoro dał kartkę Ishakowi który nie zgadzał się z sędzią ( a jako KAPITAN ma do tego prawo). To że się sędziowało w jakiejś tam Lidze UEFA „TYLE ZNAC CO IGNACY A IGNACY GÓWNO ZNACY” (cytat z Piłsudskiego mówiącego o prezydencie Ignacym Mościckim).

Dodaj komentarz