Oko na grę: Filip Marchwiński

W materiach z cyklu „Oko na grę” w każdym oficjalnym meczu Lecha Poznań baczniej obserwowany jest przez nas wybrany wcześniej zawodnik Kolejorza. W każdym spotkaniu wybrany piłkarz zostaje poddawany naszej analizie w tym często także statystycznej. Najpóźniej kilka godzin po meczu publikowane są wnioski na temat jego gry + ogólna ocena występu przeciwko danemu rywalowi.



Filip Marchwiński wciąż jest promowany przez zarząd i nowego trenera, zgodnie z przewidywaniami w niedzielę zagrał od początku co było dobrą okazją, aby drugi raz w sezonie 2022/2023 bliżej przyjrzeć się jego postawie w ramach cyklu „Oko na grę”.

Opis gry:

Filip Marchwiński notuje kolejne bardzo słabe miesiące marnując następną rundę w naszym klubie. W udane wypromowanie regularnie krytykowanego przez media i kibiców piłkarza wierzy tylko jego najbliższe otoczenie, zarząd liczący wciąż na zarobek i włoska agencja Branchini Associati. W niedzielę już przed meczem jasne było, jak zagra ten pomocnik oraz co będzie jego mankamentem. O dziwo obserwowany zawodnik nieźle rozpoczął mecz, stojąc tyłem do bramki otrzymał podanie odgrywając piłkę od razu na prawą stronę. Adriel Ba Loua nie umiał przedryblować rywala, Filip Marchwiński także nie potrafił odzyskać piłki, ale przez nacisk na stopera Górnika pomógł mu popełnić błąd. Szwedzki defensor zabrzan wybił futbolówkę prosto pod nogi Mikaela Ishaka, kapitan Kolejorza skorzystał z tego błędu i uderzając lewą nogą zza pola karnego wyprowadził Mistrzów Polski na prowadzenie.

Na akcji w 4 minucie zakończyła się przyzwoita gra „Marchewy”. W kolejnych minutach ofensywny pomocnik Kolejorza nie brał na siebie ciężaru rozgrywania piłki, nie szukał otwierających podań, zanotował za to dwie irytujące straty. W 26 minucie po stracie Filipa Marchwińskiego w centrum boiska rywal wyszedł z kontrą, tak samo było także w 39 minucie, kiedy na nasze szczęście Górnik Zabrze zmarnował szansę. Dopiero w 56 minucie rajd 20-latka środkiem pola zakończył się faulem na nim dzięki czemu Lech Poznań otrzymał rzut wolny. W 73 minucie meczu sam Kolejorz wyszedł z kontrą, w której brał udział Kristoffer Velde, Adriel Ba Loua i Filip Marchwiński. Norweg dobrze podał do Iworyjczyka, ten odegrał do „Marchewy”, jednak wychowanek Lecha Poznań oczywiście nie połapał się w tej akcji.

W ostatnich 20 minutach Marchwińskiego nie było już widać na boisku. Niesforny piłkarz grał właśnie tak jak zwykle, czyli był zupełnie niewidoczny, niezaangażowany w grę zarówno z przodu jak i z tyłu, nadawał się do zmiany najpóźniej w okolicach 75 minuty. Idealnie byłoby, gdyby zmienił go wtedy Joao Amaral, lecz John van den Brom miał inny pomysł. Filip Marchwiński o dziwo wytrwał na boisku przez 100 minut gry gasnąc w oczach z każdym upływającym kwadransem. Lech Poznań w końcówce meczu bardzo słabo bronił, środek pola nie istniał m.in. przez nieefektywną grę wielu zawodników w defensywie. Nie było widać zaangażowania i woli walki u „Marchewy” co akurat jest standardem u tego piłkarza, który przepadałby w każdym innym klubie z PKO Ekstraklasy a nawet z niższych lig, gdzie dużą wagę przywiązuje się właśnie do walki o piłkę, zaangażowania, ambicji i taktyki.

Filip Marchwiński (tutaj uwaga!) przez ponad 90 minut gry wykonał tylko 28 podań w tym 22 celne. Dla porównania grający niżej Radosław Murawski wykonał wczoraj aż 56 zagrań a Nika Kvekveskiri jeszcze więcej – 61 podań. Ta statystyka najlepiej pokazuje, jak „Marchewa” podchodzi do swoich obowiązków, jak jest zaangażowany w grę, jak wywiązuje się z roli klasycznej dziesiątki i dlaczego Maciej Skorża w ubiegłym sezonie ligowym dał temu zawodnikowi tylko 188 minut (teraz ma już 359 minut w Ekstraklasie). W Lechu Poznań zarząd, opiekunowie piłkarza oraz agencja managerska z Włoch nadal wierzą. Wierzą, że ten zawodnik z takim podejściem do meczów, do futbolu, do rywalizacji o stawkę, jeszcze odpali i nagle po rozegraniu w seniorach już 105 spotkań rosły pomocnik o bardzo słabej koordynacji ruchowej – odpali.

W niedzielę Filip Marchwiński zagrał tradycyjnie i naprawdę nie ma sensu więcej analizować jego postawy. Każdy od ponad 3 lat ją widzi, każdy ma taką samą opinię, każdy już poświęcił wiele czasu na temat nawet nie gry tego pomocnika a jego podejścia do piłki. Z czysto statystycznego obowiązku można jeszcze dodać, że Filip Marchwiński przez ponad 90 minut gry w Zabrzu zaliczył jeden udany odbiór i wykonał jeden udany drybling. Dzięki występowi przez całe spotkanie jest duża szansa na brak pojawienia się tego zawodnika w środę co oszczędzi mu porcji gwizdów z trybun, a także krytyki ze strony mediów oraz kibiców, którzy będą oglądać mecz ze Śląskiem w telewizji. Prawonożny piłkarz za występ na Górnym Śląsku dostaje trójkę, na szczęście udało się wygrać, piłkarz miał nawet mały udział przy pierwszym golu, dlatego wczoraj przynajmniej nie pogorszył swojej beznadziejnej sytuacji. Naprawdę przykro patrzy się na tego pomocnika, gdyż cały Lech Poznań walczy, gryzie trawę, wielu zawodników zostawia na boisku mnóstwo zdrowia a Filip Marchwiński cały czas rozgrywa swoje mecze zupełnie nie pasując do naszej drużyny, w której nie brakuje piłkarzy z charakterem.

Ocena gry: 3

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <





29 komentarzy

  1. Sosabowski pisze:

    Tę statystykę podań można odbierać też jeszcze inaczej. To pokazuje jak bardzo koledzy chcą grać z Marchewą i wierzą, że podanie do niego nie skończy się stratą. No to właśnie statystyka mówi, że jest 3 razy mniej godny zaufania niż Murawski czy KveKve. Często podobnie jest z Velde. Piłkarze mają swój rozum i mimo, że trener mówi inaczej często grają z tym kto nie narazi ich na stratę i rajd przez pół boiska za przeciwnikiem. Filip ma to coś objawiającego się raz na 10 – 15 meczy. A mianowicie fajne otwierające podanie. To tyle z jego walorów na ten moment. Irytują częste straty, brak przyjęcia, brak szybkości, zła decyzyjność i tak jak w przypadku wszystkich młodzieżowców gorąca głowa w kluczowych sytuacjach.

  2. Muro pisze:

    Tej, aż się zalogowałem, bo dawno nic nie pisałem.
    Generalnie – i do wyrzygania – trzeba powtarzać jak mantrę, że na grę Marchwińskiego są papiery ze strony stajni managerskiej i od tego liczony jest procent sprzedaży i zysku dla klubu. Wydaje się, że wystawianie tego żelowego frajera to sabotaż? Nic takiego – to celowa decyzja władz klubu, wciąż licząca na w miarę sensowne pieniądze ze sprzedaży tego dupka. Dupek z mentalnością totalnej pizdy – ale z umiejętnościami technicznymi i ciągle w miarę młody. Facet zagrał sto meczów w Lechu – i poza tym, że jest najmłodszym strzelcem bramki nie zapisał się niczym wartościowym. Ale – jest Mistrzem Polski (tak jak Mistrzem Polski jest niejaki Tomczyk, ktoś jeszcze pamięta to drewno?), ma nazbierane mecze w pucharach europejskich i za dziesięć lat wyda książkę o swojej karierze piłkarskiej zwalając winę na kolegów z drużyny, nierówną murawę i złego fryzjera, ewentualnie na tych wszystkich złych i nieznających się na piłce kibicom, którzy wypisywali straszne rzeczy na jego temat w internecie.
    Wieść niesie, że nawet Warta nie chciała go wypożyczyć, wiedząc o jego niezbyt sportowym trybie życia (to być może plotki) i fatalnym mentalu w głowie (to absolutny pewnik, jeśli się to coś ogląda na boisku).
    Facet od miesięcy, od lat nie nadaje się do Lecha – to przedszkolak, który poradzi sobie w rozstrzygniętym meczu bez presji strzelając bramkę na cztery do zera, podając piłkę piętką czy tam marnując sytuację na osiem do zera, kiedy nie ma presji. Jak jest presja – widzieliśmy co było w meczu pucharowym, kiedy był sam na sam i jak zwykle dał dupy. Wszyscy widzą, że człowiek nie nadaje się ani na 10 ani na skrzydło – i pytacie się sami, czemu ciągle wychodzi w podstawowym składzie? Bo jest CIĄGLE inwestycją tego excelowskiego klubu. I do tego, zdaje się czasem słusznie, nawet grając w dziesiątkę – bo każdy mecz z Marchwińskim to granie w dziesięciu – można i tak wygrywać mecze w tej naszej polskiej lidze.
    Ale jeśli do tego czasem gramy w dziewięciu (Velde), a ostatnio nawet w ośmiu (Ba Lua), to nawet tak słaby Górnik może zagrozić i cisnąć, a meczu nie da się oglądać – szczególnie końcówki.
    Ale wracając do żelowego chłopczyka – nawet cała jego mowa ciała świadczy o tym, że facet wiary w siebie nie ma i chęci tyż i nadziei już żadnej. Te patykowate ruchy, ten brak zaangażowania (tak, Tomczyk był dużo bardziej zadziorny, Szymczak jest też zadziorny – choć tu nie ma umiejętności i zimnej głowy). Ostatnią sytuacją która wyklarowała Marchwińskiego – i tu pełna zgoda z Redakcją – był sezon Skorży, w którym ten frajer właściwie nic nie grał (i nie przeszkadzał).
    I na koniec element humorystyczny, żeby nie było jak zwykle. Niezwykle ubawił mnie ten fragment tekstu: „W 73 minucie meczu sam Kolejorz wyszedł z kontrą, w której brał udział Kristoffer Velde, Adriel Ba Loua i Filip Marchwiński. Norweg dobrze podał do Iworyjczyka, ten odegrał do „Marchewy”, jednak wychowanek Lecha Poznań oczywiście nie połapał się w tej akcji.”
    Obczajcie, trzech kurwa asów poszło z kontrą i chuja zrobili ;-) Napad Mistrza Polski – pastuch, żelowy chłopiec i uśmiechnięty wiecznie kontuzjowany turysta. Aż dziw, że w tej akcji nie szukali gdzieś Sobiecha – chuj, że nie był na boisku, mogli mu zagrać dobrą piłkę na ławkę, nie? ;-)
    Ja pierdolę, pół Zabrza musiało się zesrać ze śmiechu, jak magiczny trójkąt ofensywny Velde-Marchwiński-Ba Lua szarżował na ich bramkę. Ogólnie myślę, że ktokolwiek widzący taki wyjściowy skład Lecha od razu leci do kibla ;-)
    Tyle – kiedyś obiecałem sobie, że nie będę oglądać Kolejorza, jeśli w pierwszym składzie będzie występować Thomalla (pamiętacie?). Teraz i to jest bez sensu, bo od dwóch lat powinienem unikać meczów Lecha – bo Marchwiński I TAK zagra, jeśli nie ze Śląskiem, to w następnym meczu ligowym. A na pewno w ostatnim meczu z Austrią Wiedeń, o ile grupa konfederacji będzie rozstrzygnięta.

    • leftt pisze:

      Ostatni mecz gramy z Villarealem. Ze Śląskiem dla mnie może zagrać.

    • edved pisze:

      „Dupek z mentalnością totalnej pizdy” „przedszkolak” „żelowy chłopczyk”. Kibic się zalogował, żeby wyrzygać się na wychowanka Lecha. Aż musiałem sprawdzić czy to nie forum Legii czy innego Rakowa.

      • Muro pisze:

        @edved – i co, sprawdziłeś? Bo o wychowankach trzeba tylko dobrze mówić, tak? I broń bożu nie wolni krytykować?
        Mnie się chce rzygać w każdym meczu, jak widzę Marchwińskiego w podstawie. A każdym z większości tych meczy potwierdza moje opinie, tyle.

    • paj2 pisze:

      Idąc tym tokiem rozumowania to jest jego ostatni sezon u nas. Czas spieniężyć tę inwestycję, bo później będzie tylko niższa cena. Łatka młody, zdolny odkleja się już drugi rok, a jak odpadnie to skończy jak Możdżeń.

    • Mazdamundi pisze:

      Problem z kontrami to akurat bardzo poważna wada obecnego Lecha i nie ma się z czego śmiać, bo nieważne czy w akcji bierze udział Velde, Marchewa, Ba Loua, Gio, Amaral czy Ishak ostatnio nie potrafimy strzelać z takich akcji goli i zamykać spotkań, a niekiedy wychodzimy z akcją nawet 5 na 3.

    • Mirco pisze:

      @Muro fajnie opowiadasz, nawet zabawnie formułujesz swoje przemyślenia (fragment o kontrze trzech … asów), ale nie podoba mi się, że tak mieszasz z gównem naszego wychowanka. Owszem trzeba przyznać, że wczorajszy mecz w wykonaniu Marchwińskiego był zwyczajnie słaby, ale to nie powód by takim słownictwem z nim jechać. Według mnie Filip Marchwiński jest aktualnie za słaby na pierwszy skład Lecha, podobnie jak wielu na tym forum uważam, że dawno powinien zostać wypożyczony. Żeby było jasne, nie dlatego że nie ma umiejętności (bo je ma), ale dlatego, że mentalnie nie jest w stanie dźwignąć gry w podstawowym składzie Mistrza Polski. Pewnie zwyczajnie nie radzi sobie z tak dużo presją. Trzeba być jednak uczciwym, wielu przed nim – i to dużo bardziej doświadczonych – nie radziło sobie z mentalem grając w Kolejorzu (długo by wymieniać: wszystkie Zaptoki, Barkroty na Janku Sykorze kończąc), więc nie jest on pierwszym i niestety pewnie nie ostatnim, dla którego koszulka Lecha „waży” za dużo. Lepiej byłoby dla niego, gdyby do niej (czyli presji) przygotowywał się rozgrywając regularne mecze w jakieś Miedzi czy Stali Mielec (czyli jakiejś słabszej ekstraklasowej drużynie), albo innej ekipie z I ligi. Jak dawałby sobie tam radę, wtedy dałbym mu szanse powalczyć o pierwszy skład Lecha. Jak każdemu wychowankowi życzę powodzenia, ale nie przyłączę do chóru wyzywających go Kiboli.

      • Muro pisze:

        @Micro
        Generalnie sensownie i logicznie napisał o Marchwińskim @Bart kilka wpisów niżej – i ma absolutną rację.
        A ja Ci napiszę, co mi się nie podoba w tej sytuacji:
        1. Nie podoba mi się, że to prywatny klub i robi co chce i gra kim chce – więc funduje mi np. masę stresu jak przy końcówce poprzedniego meczu.
        2. Nie podoba mi się, że Marchwiński od czterech lat tu ciągle jest i nie robi postępu. A jest dlatego że:
        – nie chce być wypożyczony,
        – nie widzi sensu bycia wypożyczanym,
        – ma wszystko w dupie, byleby kasa i żel się zgadzały.
        3. Nie podoba mi się że nasz wychowanek nie idzie drogą innych, że przypomnę choćby Puchacza czy Bednarka – na wypożyczenie, na regularną grę, na zmężnienie i na weryfikację umiejętności. Wszyscy wychowankowie, którzy zmienili nasz klub zostali zweryfikowani: albo jak Serafin czy Drewniak, albo jak Puchacz czy Bednarek. Ewentualnie proces jest w toku – jak Szymczak czy wcześniej Tomczyk.
        4. Widzę masę podobieństw w zachowaniu na boisku z innym żelowym chłopczykiem: Łukaszem Madejem, który najpierw był zbyt wielki na Kolejorza i naciskał na transfer, a potem w całej swojej karierze chuja zrobił i spłakiwał się po latach, że niepotrzebnie odchodził z Lecha tak szybko.
        5. Wreszcie co mi się nie podoba u Marchwińskiego – nie widzę postępu, nie widzę chęci do gry. Tak jak trener może nakazać, tak piłkarz może się nie zgodzić, chcieć odejść na wypożyczenie itd. Jak widać – Marchwiński tkwi w matnie menagerów i innych frajerów robiących mu z mózgu kisiel.
        I żeby było jasne – jestem kibolem Lecha od 30 lat i dobro jest zawsze najważniejsze i właśnie DLATEGO jadę po Marchwińskim, bo to jest SABOTAŻ i jest to również jego wina. To pełnoletni obywatel, może sobie dziarę zrobić, może głosować na kogo chce i może kupić albo nie kupić jabola – i tak samo może podchodzić i do pracy i do życia.
        Nie radzi sobie z presją? Od czterech lat nie radzi. Była szydera z Kownasia? Była, nie radził sobie – nie radził – aż zdaje się sobie poradził. Tylko, że poza klubem, bez szklarni i chuchania i dmuchania na żelowy talencik.
        Więc jeszcze raz – mnie interesuje wynik i efekty, a nie promowanie zawodników. Mnie interesuje MP, Puchar i konkrety, a nie excel na zielono. Pokolenie Modera i Puchacza i Jóźwiaka odeszło z niczym z Lecha – choć każdemu z nich kibicowałem i kibicuję, Kamiński – ma Majstra i też trzymam za niego kciuki. Natomiast nigdy nie będę wybaczał sabotażu i parodystyki zawodnikowi – po czterech latach gry! – tylko dlatego, że jest naszym mitycznym wychowankiem. To nie przedszkole, tu albo profesjonalna piłka, albo wyjazd.
        I – pozdrowienia dla wszystkich.
        Tyle

    • Mirco pisze:

      @Muro – Po pierwsze pozdrawiam Ciebie. Po drugie razem z @ Bartem macie sporo racji oceniając sytuację z Filipem Marchwińskim. Jak na spokojnie spojrzysz na moją odpowiedź na Twój pierwszy wpis zauważysz, że podobnie wiele spraw widzimy. Ja wprost napisałem, według mnie aktualnie Filip na podstawowy skład nie zasługuje (nie będę rozwijał ponownie wątku) ot jesteśmy bronimy Majstra i niech to wystarczy. Zdecydowanie jednak zaprotestowałem co do Twojej formy komentarza – jak by nie było naszego wychowanka. Nie „zaczepiłem” Ciebie przypadkowo i swoją do mnie odpowiedzią to potwierdzasz. Kolejorza masz w serduchu tylko cztery lata mniej niż ja ;-) (nie odbierają tego proszę personalnie) więc dla mnie zrozumiałe, że po ciężkim emocjonalnie meczu możesz w swoich komentarzach się zagalopować – w końcu Lechowi podobnie jak i ja życzysz jak najlepiej. Tylko niepotrzebnie oceniając grę Marchwińskiego zagotowałeś się jak woda w czajniku (masz do tego pełne prawo). Odpowiadając mi elegancką polszczyzną wyjaśniłeś o co Tobie chodzi i jest to dla mnie zrozumiałe. Podobnie jak Ty uważam że Lech to nie przedszkole i opierdol piłkarzom za zawalone mecze się należy. Jednak dla mnie używałeś według mnie na jego temat zbyt ostrych sformułowań – i żeby było jasne nasz mityczny Marchwinio jest mi żadnym moim kumplem – ale jest jedna zasadnicza różnica pomiędzy nim a np. Velde czy Ba Lujem – otóż do pierwszej drużyny, jakby nie było trafił przebijając się przez drużyny juniorskie Lecha. Wiem że Ciebie może interesować tylko pierwsza drużyna, jednak ja za to cenię wychowanków, że na niższych szczeblach dawali coś z siebie dla Kolejorza, czy to w CLJ czy w rezerwach. Do kadry pierwszego zespołu sam siebie nie dołączył, do pierwszej jedenastki też siebie do protokołu nie wpisuje… Za to wspomniani uprzednio Krzychu czy Adriel przyszli do Lecha za nie małą kasę, zgrywają gwiazdeczki – są zwykłymi najemnikami, którzy przy pierwszej okazji od nas bez żalu odjadą – zatem od nich należy więcej wymagać, co również nie oznacza że mamy ich obrażać – to w końcu też są zawodnicy Lecha.

      • Muro pisze:

        @Micro
        Dziękuję Ci bardzo za wyczerpujący i z klasą napisany komentarz zwrotny. W wielu miejscach myślimy podobnie – racja, w paru się nie zgadzamy (vide juniorzy i przebijanie się do pierwszej drużyny), ale to nie ma znaczenia – każdy ma prawo do własnej oceny sytuacji.
        Co do Kolejorza w sercu – well, świadomie na mecze chodzę od 1990 (co by dawało 32 lata), kibicowałem już wcześniej jako gówniarz, ale to faktycznie nie ma personalnie żadnego znaczenia.
        Serdeczności, wszystkiego dobrego. I w górę serca!

  3. kibic79 pisze:

    Patrząc na skład Lecha w ligowych meczach wyglada na to, ze celem wystawiania młodzieżowców czyli Szymczaka i Marchwinskiego jest uniknięcie kary w Pro Junior. Skorza miał Kamyka, VdB nie ma takiego młodzieżowca.
    Mam nadzieje, ze do formy wróci Amaral, a wreszcie formę złapie Ba Loua i Sousa i wtedy mając Skórasia i Ishaka , a do tego Velde i Gio(którzy i tak są lepsi od Marchewy) zobaczymy co zrobi VdB. Tym bardziej, ze wejdziemy w kluczowy moment sezonu, gdzie więcej można już stracić remisując niż płacąc kary za Pro junior . To ze teraz zbieramy minuty młodzieżowców to lepsze niż żeby to robić w decydującej fazie sezonu.

  4. kibic79 pisze:

    Więc sprawdziłem i w LIDZE młodzieżowcy rozegrali łącznie 1297 minut w 12 meczach, co daje średnią 108,08 minuty na mecz. Tylko w dwóch meczach z Widzewem 70 minut i Legią 11 minut występujący młodziezowiec/cy grali łącznie mniej niż 90minut i były to mecze z Widzewem (kontuzja Marchewy w 7 minucie) i Legią (bez młodzieżowca w składzie). W składzie występowało tylko 3 młodzieżowców i tak: Szymczak – 561 minut, Pingot – 388, Marchwiński – 348.
    W Lidze Konferencji Europy: Szymczak – 145 minut, Marchwiński – 86 minut; razem 231 minut czyli 57,75 na mecz.
    To w mojej ocenie przeczy tezie, że to promocja młodych. Wygląda to zdecydowanie jak wypełnianie normy obowiązkowej gry przez młodzieżowców przez 3000 minut w sezonie. Biorąc pod uwagę, że kary wynoszą od 0,5 miliona do 3 milionów w zależności od ilości minut rozegranych przez młodzieżowców w ciągu całego sezonu Lechowi do pułapu 2000 minut (milion kary) brakuje 703 minut (przy zachowaniu dotychczasowej średniej minut – 7 spotkań), a do 2500 minut (kara 0,5 mln) 1203 minut (11 spotkań). Ponieważ Lech ma do rozegrania 24 kolejki to powoduje, że (przy zachowaniu średniej 108 minut w meczu z udziałem młodzieżowca) w 13 z 24 pozostałych meczów Lech może zagrać bez młodzieżowca otrzymując tylko 0,5 mln kary. To biorąc pod uwagę olbrzymie kłopoty kadrowe na początku sezonu (wtedy minuty zrobił Pingot), formę Amarala i brak 2 napastnika, napięty terminarz oraz ilość zdobytych punktów w lidze i pucharach uważam za bardzo pozytywną okoliczność.
    Zauważcie, że najmniej minut młodzieżowcy rozegrali z Legią i Villareal, co też wskazuje, że sztab właściwie ocenia hierarchię umiejętności i przydatności zawodników, Te dane wskazują, że VdB to nie wsiowy głupek sterowany życzeniami Zarządu i Rząsy, co do promocji młodych, ale facet, który raczej korzysta z młodych wtedy kiedy „najmniej szkodzą”, czy tez dają najwięcej (mając na względzie to komu zabierają miejsce w składzie). Jednocześnie VdB zostawia sobie nie tylko furtkę, ale szeroką aleję do tego, żeby w decydującej części sezonu nie mieć „kagańca” w postaci 3, czy nawet 2 milionów kary wiszącej nad drużyną, co mogłoby ograniczyć mu dobór składu. Nie sądze, żeby 05, mln, czy nawet milion kary (mając na uwadze, ile kasy wiąże się ze zdobyciem mistrza) spowodowało, że Excell u Rutkowsich pokaże większy sens promocji Marchwińskiego niż obrony tytułu. To by musiał być jakiś piracki Excell.

    • mario pisze:

      za legalny Excel trzeba dużo więcej zapłacić, więc… 😉

    • kibic79 pisze:

      Liczyłem to sam na podstawie Transfermarkt, a według tabeli PJS jest trochę inaczej. Szymczak 554 minuty, Pingot – 387, Marchewa 267. To daje łącznie 1208 minut i trochę zmienia wskazane wyliczenia.
      Pozostaje jeszcze kwestia nagród za miejsce w PJS na koniec sezonu.
      Wniosek się moim zdaniem nie zmienia. Wystawianie młodzieżowców prezentujących jakość Pingota, Marchwińskiego, czy Szymczaka, to poza brakami w kadrze i kontuzjami jest wynik kalkulacji w Excellu, ale bardziej złożonej niż wyłącznie chęć promocji średniej jakości wychowanków.

      • Zbychu pisze:

        Ja również nie wierzę w wymuszanie gry młodych na Bromie i Twoje dane też o tym świadczą. Podobnie – mecz z ległą, kiedy van der Trener pewnie miał świadomość wagi meczu. Zobaczymy, jak wyjdziemy na Częstochowę. A prawda jest taka, że w obecnym składzie większość pomocników jest za słabych na Lecha. Każdy potrafi szorować po dnie i każdy potrafi błysnąć w pojedynczym meczu. Amaral z tego roku to by w zeszłym sezonie murawę stadionu wąchał tylko na rozgrzewce. Mamy skład, jaki mamy i tyle. Nie trzeba było oddawać Ramireza albo Tiby, żeby zrobić miejsce dla Rudko.

  5. Bart pisze:

    Odetchnę jak Marchwiński kiedyś odejdzie. Wszystko jedno czy zostanie sprzedany, wypożyczony, czy odejdzie za free. Nie obchodzi mnie już to. Odetchnę bo ta sytuacja już jest męcząca dla wszystkich. Dla kibiców którzy się frustrują jego grą i niewykorzystywanymi szansami. Dla samego Filipa który na boisku nie domaga i jest na okrągło jebany. Dla klubu który uparcie w niego wierzy, choć argumentów na boisku nie ma. Ta sytuacja jest chora i męcząca. Lech robi krzywdę sobie i Filipowi uparcie stawiając na niego kosztem wyników. Marchewa tkwi w miejscu w coraz bardziej duszącej atmosferze. Klub i menedżerowie widzą w nim tylko miliony z transferu, a nie młodego i zagubionego człowieka. Sam Marchwiński albo ma na wszystko wyjebane i wisi mu czy zrobi karierę czy nie, albo słucha złych doradców. Dziwię się że nie próbuje stąd odejść na jakieś wypożyczenie żeby pograć gdzieś bez presji i toksycznej atmosfery, wrócić z wyczyszczoną głową i zbudowaną pewnością siebie i spróbować zaistnieć w Lechu jeszcze raz.

  6. Kuki pisze:

    Marchwiński nie zagrał też jakoś najgorzej. Miewał dużo gorsze mecze. Pastwienie się nad nim kolejny raz, chyba też tutaj nic nie zmieni. Raz, że i tak nie ma nikogo na jego miejsce, bo Amaral TEŻ gra tragicznie a Sousa to trochę melodia przyszłości, a dwa że nie pomaga samemu zawodnikowi. Niestety, przy tym natłoku meczów raczej jeszcze nie raz zobaczymy Marchwińskiego w podstawie, bo najzwyczajniej w świecie rotować trzeba.
    Problem Filipa Marchwińskiego polega na tym, że pomimo umiejętności nie pasuje profilem do 10 jaka powinna grać w Lechu. Tam wszystko dzieje się za wolno, za mało dynamicznie. Kilka razy Filip potrafił się odwrócić w kierunku bramki, czy zgrać ładnie piłkę „z pierwszej”, ale zaraz potem zamiast pociągnąć szybciej z akcją, to zostaje w tyle czy podaje nie w tempo. Mam tutaj wrażenie jakby przeskok z juniorów do seniorów był dla niego „za duży” i intensywność jest za wysoka.
    Ciekawostka – zaraz po meczu, były statystyki gdzie pokazane było, że Filip przebiegł w tym meczu najwięcej spośród zawodników Lecha, co też mówi nam o tym że nie przeszedł obok meczu.

    W mojej opinii, w grze Broma na 10tce potrzebny jest silny i szybki zawodnik, który potrafi się zastawić, odwrócić w kierunku bramki i w moment podprowadzić akcję pod pole karne rywala.

  7. Toruń pisze:

    Ostatnio pisałem, że z takim podejściem odesłał bym go do rezerw. Cofam to. Odesłał bym go na trybuny i przebrał za Koziołka.

  8. aaafyrtel pisze:

    doceńmy jednak fakt, że marchwiński zaplatał się pozytywnie przy kaście iszaka… wielu nawet tego nie ma…

  9. inowroclawianin pisze:

    Mam nadzieję, że najpóźniej latem stąd zniknie. Nie ten poziom.

  10. J5 pisze:

    Całe szczęście że przy akcji bramkowej Marchwiński nie zdołał podać do Ishaka, tylko podawał przeciwnik, bo tej bramki by nie było. Przydał się do naciskania i to wszystko. Występ Marchewy w tym meczu był irytujący. Niepewny, piłka odskakiwała podczas jej przyjęcia, bardziej mógł stać się przyczynkiem kontrataku rywala niż pomóc w przerwaniu akcji na bramkę Lecha. Ten piłkarz przez długie minuty był niewidoczny, co sprawiało wrażenie jakby Kolejorz grał w ” dziesiątkę”. Szczerze mówiąc nie chciałbym już więcej oglądać go w naszych barwach. Niech odejdzie już chociaż za darmo. Wronieckie sknery o wiele lepszych piłkarzy w ten sposób oddawali. Jego występ oceniam na 1

  11. jerry21 pisze:

    Muro ochloń chłopie.
    Niektórzy piszą tylko kiedy mogą ponarzekać, pomarudzić , no i wyżyć się na kimś.
    Przeczytaj jeszcze raz to co napisałeś.
    Lepiej się poczułeś, lżej ci?
    Super.
    Ale może pisz już gdzieś indziej.

  12. smigol pisze:

    Marchwinho nie zagrał super kaszany ale nie zagrał też meczu na przyzwoitym poziomie. Taka zupa marchewkowa, delikatnie niedoprawiona jaką serwuje nam Filip od lat. Chyba wszyscy przestali wierzyć że ten piłkarz się rozwinie, może oczekiwania były za wysokie. Trudno powiedzieć. Cokolwiek się wydarzy dalej w karierze tego zawodnika ja mu życzę mu jak najlepiej. To jest przecież nasz Marchwinho 🥕🔝

  13. 100h2o pisze:

    Zastanawiam się czy wypożyczenie to „złoty sposób” żeby zrobić z chłopca mężczyznę. Na przykład- wypożyczony do Termalicy/Rakowa Skóraś wcale nie „dojrzał/zmężniał”. Kozubal utknął (po wypożyczeniu) w rezerwach a mógłby „zarabiać Lechowi punkty juniorskie”. Zresztą „robotę Marchewy” mógłby wyrabiać Pacławski, gracz o podobnym profilu grania.
    Więc „obecność Marchewy” to nie jest mus.
    Pytanie: co z „wychowankiem/poznaniakiem” zrobić ? Upychać go po wypożyczeniach do bólu. Jak np Borowskiego? I czekać na koniec kontraktu?
    Bo, niestety „statystyka minut” to deczko mało by Marchwińskiego sprzedać np za granicę. Tam ważne ( w przypadku pomocnika) – gra w reprezentacji (dorosłej), ligowe asysty, bramki. A tu….plaża.
    Może Marchiński powinien strzelać karne by „zrobić sobie liczby”?
    Niestety to „stracone złudzenia”. W sumie szkoda bo…. to rodzony poznaniak, lechita od zawsze. No ale…. wielu takich było i gdzieś się „rozmyli”.
    Ciekawe tylko CO widzi pozytywnego NA TRENINGACH Lecha trener John van der Brom w wykonaniu Filipa Marchwińskiego ?
    Ciekawego na tyle by grał od początku do końca meczu np z Zabrzem.

Dodaj komentarz