Nasz rywal: Śląsk Wrocław

Wieczorem o godzinie 20:30 zespół Lecha Poznań wyruszy w kolejną pucharową drogę, która prowadzi na Stadion Narodowy w Warszawie. Pierwszą przeszkodą na trasie do dwunastego w historii finału Pucharu Polski i piątego dnia 2 maja jest Śląsk Wrocław, któremu mamy się za co rewanżować.



Niedawno minęły trzy miesiące od ostatniego meczu Lecha ze Śląskiem a sytuacja w obu klubach jest diametralnie inna. W poznańskim zespole nie ma już problemów ze stoperami, dzisiaj na środku obrony na pewno nie zagra Nika Kvekveskiri i Maksymilian Pingot jak miało to miejsce 14 sierpnia. Z kolei w drużynie z Wrocławia obecnie funkcjonuje niewiele, a Śląsk zalicza się do grona ekip najgorzej grających w piłkę w całej lidze. Środowy przeciwnik zajmujący 13. miejsce w tabeli zdobył na wyjazdach raptem trzy bramki co jest najsłabszym wynikiem w PKO Ekstraklasie 2022/2023. Na dodatek na swoim koncie ma passę sześciu kolejnych meczów ze straconym golem (ośmiu w lidze). Wrocławianie ostatni raz zagrali na zero z tyłu dnia 31 sierpnia z Ruchem Wysokie Mazowieckie (4:0), natomiast w Ekstraklasie właśnie w Poznaniu z Lechem dnia 14 sierpnia (1:0) i choćby na tym rywal opiera swoje nadzieje przed drugą tej jesieni wizytą na obiekcie przy Bułgarskiej.

Lech Poznań w letnim meczu ze Śląskiem Wrocław miał aż 63% posiadania piłki oddając 19 strzałów w tym 6 celnych podczas gdy Śląsk miał tylko 7 uderzeń w tym 3 celne broniąc się 14 sierpnia przez całą drugą połowę. WKS wygrał wówczas z pomocą szczęścia i dzięki taktyce, którą dziś wieczorem przeciwnik chce powtórzyć. – „W Poznaniu chcemy powtórzyć to, co zrobiliśmy 14 sierpnia. Chcemy rozegrać dobry mecz, zagrać z koncentracją i chcemy przejść dalej. Śląsk często odpadał na początku zmagań o Puchar Polski, w tym sezonie chcemy zrobić w tych rozgrywkach coś więcej.” – zapowiedział w klubowej telewizji Śląska trener wrocławian, Ivan Djurdjević. – „Lech ma do dyspozycji wielu zawodników, ma kadrę na trzy fronty. Lech może nie zawsze gra dobrze, ale przepycha mecze. Lech nie gra jakiegoś wyjątkowego futbolu, lecz gra skuteczną piłkę co daje im pewność siebie. Wiemy, że jesteśmy w stanie ograć Lecha i z myślą wygranej podejdziemy do tego spotkania.” – oznajmił Serb.

Wieczorem po 20:30 wiele wskazuje na gole. Wliczając wszystkie fronty w ostatnich 24 meczach ze Śląskiem, w których gospodarzem był Lech padła co najmniej jedna bramka (ostatnie spotkanie Lecha ze Śląskiem przy Bułgarskiej, które zakończyło się wynikiem 0:0 miało miejsce w sezonie 1987/1988). Ponadto w ciągu ostatnich 14 lat Lech mierzył się ze Śląskiem łącznie 31 razy i w tym czasie tylko w jednym meczu w sezonie 2016/2017 (we Wrocławiu) nie było goli. Aktualnie trwa seria 13 kolejnych gier Lecha ze Śląskiem ze strzeloną bramką i kolejne trafienia muszą dziś paść, jeśli o awansie do 1/8 finału Pucharu Polski nie mają zadecydować rzuty karne, których w obecnej sytuacji Kolejorza koniecznie trzeba uniknąć.

Lech Poznań na pewno zagra dzisiaj w zmienionym składzie co i tak nie ma wpływ na cel, jakim jest wyłącznie awans do 1/8 finału piłkarskiego Pucharu Polski. Kolejorz to faworyt wieczornego starcia, to od Mistrza Polski grającego przed własną publicznością wymaga się przejścia do następnej rundy, która odbędzie się w dniach 8-10 listopada. Na Śląsku Wrocław nie ciąży za to żadna presja, Puchar Polski dla tego klubu na pewno nie jest priorytetem. Drużyna z Dolnego Śląska w ubiegłych rozgrywkach szczęśliwie uniknęła degradacji do I-ligi, w tym sezonie jej głównym celem również jest spokojne utrzymanie się w Ekstraklasie. Terminarz wrocławianom nie sprzyja, bowiem w niedzielę Śląsk zagra u siebie z Jagiellonią Białystok, która odpadła już z Pucharu Polski, więc ma więcej czasu na przygotowanie się do ligowego spotkania.

Podopieczni Ivana Djurdjevicia mieli za to więcej czasu na regenerację po poprzedniej kolejce niż Lech, bowiem Śląsk Wrocław grał w Radomiu już w sobotę o 12:30, natomiast poznaniacy rywalizowali w niedzielę w Zabrzu dopiero o godzinie 17:30. Ostatni okres przynajmniej na papierze niewiele pomógł trenerowi Śląska Wrocław, który zmaga się z dość poważnymi problemami kadrowymi. – „Mamy kilku chorych zawodników, Daniel Leo Gretarsson po ostatnim meczu poczuł się bardzo źle musząc opuścić boisko już w drugiej połowie i John Yeboah tak samo. Wirus mają też Michał Szromnik, Karol Borys i Diogo Verdasca, którzy są chorzy. To nas hamuje. Mimo to, cały czas musimy iść do przodu.” – odparł podczas briefingu serbski szkoleniowiec rywala, który dodatkowo nie skorzysta z usług kontuzjowanego Martina Konczkowskiego i Dennisa Jastrzembskiego. – „Jesteśmy skupieni na przyszłości mając przed sobą dwa bardzo ważne mecze. Lech to aktualny Mistrz Polski, który podchodzi do tego spotkania bardzo poważnie. My tak samo, dlatego wystawię najmocniejszy skład, jakim dysponuję. Na razie skupiam się tylko na Lechu a nie na Jagiellonii.” – dodał wczoraj „Djuka”.

Lech Poznań ostatni raz przegrał u siebie w meczu 1/16 finału Pucharu Polski jesienią 2000 roku ulegając przy Bułgarskiej zespołowi Odry Wodzisław Śląski 0:1, a ostatni raz w 1/16 grał przed własną publicznością w 2014 roku z Wisłą Kraków, którą pokonał 2:0. Dziś wieczorem na boisku przez pełne 90 minut musi przebywać co najmniej jeden młodzieżowiec (zawodnicy z polskim obywatelstwem z rocznika 2001 lub młodsi). Mimo tanich biletów dla karnetowiczów i sporych zniżek dla kibiców, którzy w tym sezonie co najmniej dwa razy gościli przy Bułgarskiej mecz Lecha Poznań ze Śląskiem Wrocław cieszy się słabym zainteresowaniem. My z tradycyjnym przedmeczowym i meczowym raportem na żywo prosto ze stadionu ruszamy na KKSLECH.com już o godzinie 19:00. Pierwszy gwizdek sędziego Tomasza Musiała z Krakowa zabrzmi o 20:30, według prognoz temperatura ma wynosić wtedy tylko +4°C. W razie wywiązania się z roli faworyta Mistrz Polski kolejnego przeciwnika w Pucharze Polski poznałby podczas losowania w piątek po 12:00.

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <





Dodaj komentarz