Oko na grę: Maksymilian Pingot

W materiach z cyklu „Oko na grę” w każdym oficjalnym meczu Lecha Poznań baczniej obserwowany jest przez nas wybrany wcześniej zawodnik Kolejorza. W każdym spotkaniu wybrany piłkarz zostaje poddawany naszej analizie w tym często także statystycznej. Najpóźniej kilka godzin po meczu publikowane są wnioski na temat jego gry + ogólna ocena występu przeciwko danemu rywalowi.



Maksymilian Pingot do meczu ze Śląskiem Wrocław rozegrał 9 spotkań w pierwszej drużynie z czego ostatnie dnia 31 sierpnia. Jego kolejny występ w pierwszym zespole był idealną okazją, by pierwszy raz w historii bliżej przyjrzeć się postawie wychowanka Kolejorza w ramach cyklu „Oko na grę”.

Opis gry:

Maksymilian Pingot od 31 sierpnia nie grał już w pierwszym zespole, bowiem w Lechu Poznań skończyły się problemy ze stoperami. Wszyscy podstawowi obrońcy wyleczyli kontuzje, środkowy defensor mający być latem wypożyczony do I-ligi ostatecznie pozostał w klubie na rundę jesienną występując ostatnio w II-ligowych rezerwach. 19-latek spisywał się w nich bardzo słabo, wczoraj wrócił do pierwszego zespołu dostając szansę od początku, ale nie ze względu na promocję wychowanka. Zgodnie z regulaminem Pucharu Polski przez pełne 90 minut musiał grać co najmniej jeden młodzieżowiec, sytuacja kadrowa zmusiła Johna van den Broma do desygnowania od początku dwóch lewonożnych stoperów, którzy fizycznie byli przygotowani najlepiej.

null

Maksymilian Pingot w 6 minucie stał w murze przez który przeleciała piłka uderzona przez Erika Exposito. Młody obrońca nie ponosi winy na utratę pierwszej bramki, to Artur Rudko wówczas źle ustawił mur, Pingot nie miał wtedy nic do powiedzenia. Lewonożny stoper często otrzymywał wiele wskazówek od Antonio Milicia, nawet z trybun było widać to, jak Chorwat gestykulował pokazując mu w sposób zdecydowany, co robić na boisku w tym jak się ustawiać.

Wychowanek Lecha Poznań grając w ważnym meczu starał się być przede wszystkim czujny, uważnie rozgrywać piłkę i kontrolować to, gdzie są rywale przed bramką. Maksymilian Pingot nie ponosi winy za utratę gola na 1:2, ponosi już winę za utratę trzeciej bramki. W 83 minucie zawodnik, który ostatnio notował bardzo słabe występy w II-lidze powodując w niej m.in. rzut karny i to w rywalizacji ze Śląskiem II Wrocław – zgubił krycie. Pingot wtedy już nie kontrolował, gdzie jest przeciwnik, ślepo wracał pod bramkę biegnąc w kierunku Artura Rudki jednocześnie odpuszczając Johna Yeboaha. Nasz stoper w ogóle go nie widział, wyglądał w tej akcji na zagubionego, prezentował się tak jak często w rezerwach czy latem, kiedy musiał łatać dziurę przez kontuzje Antonio Milicia czy Lubomira Satki.

null

Niestety statystyka Lecha Poznań z Maksymilianem Pingotem grającym od początku przy Bułgarskiej w meczach na krajowym podwórku jest fatalna. Pięć meczów (trzy w lidze + jeden w PP i SPP) to pięć porażek Kolejorza, który w obronie momentami wręcz się ośmieszał. Wczoraj Lech Poznań skompromitował się odpadając z Pucharu Polski już na starcie i to jeszcze u siebie. Maksymilian Pingot miał swój udział w tym wstydzie, chłopak zasługuje na jedynkę za grę w tym słabym meczu, zasługuje także na dalszą grę w rezerwach lub na wypożyczenie. Z całym szacunkiem, ale pierwsza drużyna Kolejorza dla Pingota to na razie za wysokie progi. Nasza akademia od dawna nie wygląda dobrze skoro do jedynki trafiają tak nieprzygotowani zawodnicy mający jeszcze wiele braków. Aktualnie nie za bardzo jest kogo wprowadzać co jednak nie dziwi patrząc na osobę trenera rezerw. Posucha wśród juniorów z potencjałem trwa od miesięcy, obecnie nikt nie nadaje się do pierwszego zespołu Johna van den Broma.

Ocena gry: 1

null

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <





7 komentarzy

  1. kaktus pisze:

    Przydałyby się statystyki Pingota, bo moim zdaniem nie wyglądał źle. Na oko miał sporo przejęć i wygranych pojedynków. Wciąż nie wyglądał tak dobrze w rozegraniu jak Satka czy Milic (ale grał po prawej jako lewonożny, co nie ułatwia), ale chociaż nie odwalał cyrków z rozegraniem jak na początku sezonu. Pingot jest tak na prawdę ofiarą kontuzji Salamona i braku Helika (hehe), bo on powinien się teraz ogrywać przez rok półkę niżej. Mam nadzieję, że Salamon wróci i Pingot zimą odejdzie na wypożyczenie. On jeszcze będzie naszym wychowankiem, z którego będziemy dumni, potrzeba tylko czasu.

    Jeśli chodzi o trzecią bramkę, to wszystko działo się bardzo szybko. Śląsk miał 3 piłkarzy po prawej stronie na jednego Satkę i trudno było to wybronić. Po wbiegnięciu w pole karne Yeboah był kryty właśnie przez Satkę i to prawda, że Pingot nie przejął krycia gdy Satka ruszył za piłką a Rebocho przesunął do środka, ale gdy przy kontrze brakuje zarówno środkowych pomocników jak i bocznego obrońcy, to trudno się dobrze ustawić. Zabrakło doświadczenia.

    • 07 pisze:

      Powiem tak- wypożyczyć pod rękę trenera ktory potrafi czegos nauczyć. Powrot za 1 rok moze 1,5 jak ogarnie podstawy – przyjecie, wyprowadzanie, odbiór.

    • Mazdamundi pisze:

      Oprócz doświadczenia sprawia też wrażenie jakby brakowało mu siły fizycznej. Exposito to nie jest co prawda jakiś ułomek, ale parę razy tak go przestawił, że żal było patrzeć. Szkoda, że wysypał się temat letniego wypożyczenia. Ostatnio nawet w rezerwach notował bardzo słabe mecze, więc niezrozumiałe było dlaczego gra Piniu, a nie Bąkowski, który gdzieś w końcu powinien zacząć łapać minuty w pierwszej drużynie, jeśli klub wiąże z nim nadzieje.

  2. Kuki pisze:

    Niestety zgadzam się z oceną. Jeden z najgorszych na boisku.
    Nie ma co się dziwić, że na początku sezonu Lech przegrywał mecze, skoro jedynym prawdziwym stoperem był właśnie Pingot.
    To że on źle ustawia się w defensywie to jedna sprawa, ale to jak fatalnie on wyprowadza piłkę zasługuje na osobny akapit. Miał kilka razy sytuację gdzie po prostu wypieprzył piłkę „na chaos” do przodu właściwie bez powodu. Kvekveskiri czy Kalstroem musieli się cofać do lini defensywy po piłkę bo Pingot grał właściwie tylko do najbliższego obrońcy. W ten sposób brakowało ich w środku pola i Śląsk sobie mógł spokojnie podchodzić do przodu, a Lechowi zostawało granie do boku. Jakiekolwiek przerzuty kończyły się na zawodnikach Śląska albo po prostu były masakrycznie niedokładne.
    Exposito robił go jak juniora, co właściwie jest wyjątkowo delikatną recenzją jego gry. Żółta kartka za łokieć będąc przy piłce… No brak pozytywów w jego grze, kilka wygranych główek nie maskuje innych mankamentów niestety.

  3. Didavi pisze:

    Nie jest gotowy, bo w rezerwach nawet gra słabo. Zimą wypożyczenie najlepiej 1,5 roczne. Nie spalcie kolejnego młodego przez wystawianie go na siłę, bo nigdy nic z tego dobrego nie wynikło. Albo ktoś jest gotowy albo nie jest. Pingot nie jest.

  4. inowroclawianin pisze:

    Brom jest ślepy. Jak może stawiać na Rudko i Pingota, którzy nie dają sobie rady? To jest skandal. Mógł zagrać Bąkowski i nawet Antczak. Tymi decyzjami znów nas wyeliminował. Tym razem z PP. Młodzieżowcy mieli być atutem Lecha, ale w tym sezonie niestety są hamulcowymi (Pingot, Szymczak, Marchwinski).

Dodaj komentarz