Wydarzenia mistrzowskiego roku (1): Stracony i odzyskany lider

2022 rok, w którym Lech Poznań obchodził 100. rocznicę założenia był jednym z najlepszych w historii klubu. Ósmy tytuł Mistrza Polski, piąty występ w fazie grupowej czy trzeci awans do fazy pucharowej to tylko pojedyncze wydarzenia z tych największych czy najistotniejszych w mijających 12 miesiącach.



Podczas zimowej przerwy w rozgrywkach w łącznie 10 odcinkach w sposób tekstowo-fotograficzno-filmowy przypomnijmy wszystkie najważniejsze Lechowe wydarzenia mające miejsce w mistrzowskim 2022 roku. W piątek, 2 grudnia czas na część pierwszą:

1) STRACONY I ODZYSKANY LIDER

Lech Poznań zdobywając w dwóch pierwszych wiosennych meczach 4 punkty utrzymał fotel lidera, ale dał się dogonić Pogoni Szczecin. W 22. kolejce „Portowcy” grali już w piątek, 18 lutego, kiedy szczęśliwie po golu w ostatnich sekundach pokonali na wyjeździe Stal Mielec 1:0. Po tej wygranej Pogoń o oczko wyprzedziła Lecha czekając na to, co poznaniacy zrobią w niedzielę w Gdańsku, gdzie Lechia walcząca o europejskie puchary chciała postawić się faworytowi. Kolejorz dobrze wszedł w mecz z lechistami, od początku atakował, od początku pachniało golem dla nas, gdańszczan ratowała m.in. poprzeczka. Lech grający bez kontuzjowanego Mikaela Ishaka zasługiwał na wygraną, ale nie zdobył nawet punktu, który pozwoliłby mu wciąż prowadzić w tabeli dzięki lepszemu bilansowi bramkowemu od Pogoni Szczecin.

null
null

W końcówce meczu rozegranego 20 lutego na oczach 11 tysięcy widzów i bez udziału kibiców Lecha zespół Macieja Skorży dał się zaskoczyć golem po wrzutce z rzutu rożnego. Poznaniacy niezasłużenie przegrali więc 0:1, choć Lechia oddała w tamtym meczu tylko 8 strzałów w tym 2 celne przy 20 uderzeniach Lecha i 7 celnych. Była to bardzo bolesna porażka, bowiem Kolejorz po 18 kolejkach spędzonych na fotelu lidera stracił 1. miejsce, przerwał też dobrą passę z Lechią (5 kolejnych zwycięstw), która miał również Maciej Skorża (5 z rzędu wygranych nad gdańszczanami w roli naszego trenera). Co najgorsze niebiesko-biali w perspektywie mieli kolejne dwa wyjazdy odpowiednio do Szczecina oraz później w ćwierćfinale Pucharu Polski do Zabrza, gdzie musieli wygrać drugi raz w sezonie, by nadal walczyć o dublet.

W tygodniu przed meczem z Pogonią w Szczecinie atmosfera była gorąca. W Lechu było trochę niepewności, bo jednak utrata lidera po tylu kolejkach spędzonych na 1. miejscu bolała, jednak z drugiej strony poznaniacy w Gdańsku wcale nie grali źle. Powtarzając taki mecz, jak z Lechią z pewnością mieliby szansę ograć Pogoń. A co się działo w Szczecinie? Po objęciu prowadzenia po 22. kolejce zapanowała tam jakaś chora euforia. Powstały piosenki o nadejściu mistrzostwa, obrażano Lecha, jego piłkarzy, Pogoń czuła się bardzo pewna siebie, jej kibice wyśmiewali trenera Macieja Skorżę, hejtem internetowym zaczęto już powoli fetować zdobycie tytułu Mistrza Polski. W Szczecinie po porażce Lecha w Gdańsku stracono kontakt z ziemią, pycha wypełniała wszystkie osoby związane z tym klubem łącznie z mediami, gwiazdą uczyniono nowego pomocnika oddającego strzały z daleka. Ponadto zupełnie zlekceważono problemy ze stoperami w szczecińskim zespole czy prawdopodobny powrót do składu Kolejorza rekonwalescenta Mikaela Ishaka.

Mecz rozegrany 26 lutego już o godzinie 15:00 w pierwszej połowie nie był wielkim widowiskiem. Był spotkaniem dla koneserów, Pogoń nastawiła się na kontry, Lech też bardziej zabezpieczał tyły chcąc przede wszystkim nie stracić bramki. Wszystko zmieniło się w 66 minucie, gdy Dawid Kownacki zastąpił na murawie Joao Amarala. Trzy minuty później po efektownym zagraniu górą Radosława Murawskiego i podaniu głową Jakuba Kamińskiego do siatki trafił Mikael Ishak. Minęły 3 minuty i po wrzutce z prawej strony Joela Pereiry bramkarza gospodarzy uprzedził Dawid Kownacki podwyższając wynik na 2:0. W 69 minucie Lech otrzymał już rzut karny po faulu, który pewnie wykorzystał król Mikael Ishak dzięki któremu poznaniacy w ciągu 7 minut rozbili Pogoń Szczecin. Podopieczni Macieja Skorży w tamtym spotkaniu byli bardzo skuteczni, z 8 strzałów w tym 5 celnych strzelili 3 gole boleśnie wypunktowując „Portowców”.

Lech Poznań triumfując nad Pogonią Szczecin aż 3:0 oczywiście wyprzedził ją w tabeli, pokazał, że mecz z Lechią w Gdańsku był tylko wypadkiem przy pracy. Jednocześnie Kolejorz pokazał, kto był i jest faworytem do zdobycia tytułu Mistrza Polski, niebiesko-biali dnia 26 lutego wybili „Portowcom” mistrza z głowy, zademonstrowali moc, sprowadzili Pogoń na ziemię, realnie szczecinianie byli zbyt słabi sportowo oraz mentalnie, żeby zajmować to 1. miejsce. Pojutrze w 2 z 10 odcinków wydarzeń mistrzowskiego 2022 roku wrócimy pamięcią do marca. W niedzielnym materiale będzie duuużo zdjęć.

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <





5 komentarzy

  1. kri$$ pisze:

    Wydawało się, że mecz z betonami będzie formalnością. Zwłaszcza, że prowadziliśmy grę. A na koniec taki gong – przegrana.
    Może było to potrzebne aby ochłodzić głowy i trochę zacząć chodzić po ziemi?

  2. Ołówek pisze:

    Przypomniały mi się te rajdy Baluja, minimalne pudła Kownasia i ten nieszczęsny zdobyty fartem gol przez Lechię. Ale druga połowa z paprykarzami to był majstersztyk : ).

  3. Sp pisze:

    Wtedy Trzepacza naprawdę odpłynęli jakby zostali mistrzami świata. Pięknie ich wtedy wyjaśniliśmy tym 3:0

  4. Levin_9 pisze:

    Mecz w Szczecinie udowodnił jak ważne jest posiadanie na ławce klasowego zmiennika. To był przynajmniej moim zdaniem najlepszy mecz Kownackiego w Lechu, pomimo że zagrał tylko około pół godziny. Jesienią zabrakło już pilkarza który dawałby tyle zespołowi wchodząc z ławki, tym bardziej trzeba docenić Broma że potrafił połączyć grę w lidze z pucharami, i przekonać piłkarzy żeby równie poważnie potraktowali obie formy rozgrywek.

Dodaj komentarz