Europejski wynik Johna van den Broma

John van den Brom dzięki europejskim pucharom już zapisał się w ponad 100-letniej historii naszego klubu. Holender pracujący w Kolejorzu od pół roku jednocześnie sam zanotował dobry wynik na arenie międzynarodowej, wyszedł z grupy a to wcześniej nie zawsze mu się udawało.




John van den Brom dnia 3 listopada dołączył do wąskiego grona trenerów Lecha Poznań, którzy awansowali z Kolejorzem do wiosennej części europejskich pucharów. Wcześniej ta sztuka udała się tylko Franciszkowi Smudzie (sezon 2008/2009), a także Jackowi Zielińskiemu & Jose Bakero (rozgrywki 2010/2011). Sam Holender niedawno zrównał się z Mariuszem Rumakiem w liczbie meczów, w których poprowadził niebiesko-białych w europejskich pucharach, w lutym 56-letni trener ustanowi nowy klubowy rekord prowadząc Kolejorza w Europie odpowiednio 15 i 16 raz.

John van den Brom zapisał się jeszcze w historii Lecha jako trener za którego kadencji poznaniacy odnieśli najwyższe zwycięstwa w fazie grupowej. Wygrane nad Austrią Wiedeń 4:1 oraz nad Villarrealem 3:0 były najwyższymi w historii Kolejorza, który ma za sobą już piątą rywalizację w fazie grupowej europejskich pucharów (2008, 2010, 2015, 2020 i 2022 rok). Sam John van den Brom jako trener ma na swoim koncie łącznie 63 mecze w europejskich pucharach notując w nich bilans 21-15-27. Wspomniane wygrane nad Austriakami oraz Hiszpanami były najwyższymi zwycięstwami w fazie grupowej także w szkoleniowej karierze Holendra, który przy okazji ugrał jesienią rekordową liczbę punktów (9 oczek).

John van den Brom w meczu z Villarrealem
null

Lech Poznań w całej pucharowej historii rywalizował w fazie grupowej europejskich pucharów rzadziej niż John van den Brom. Doświadczony szkoleniowiec po raz pierwszy miał styczność z fazą grupową w 2012 roku, gdy poprowadził Anderlecht Bruksela w Lidze Mistrzów (bilans 1-2-3, gole: 4:9). Wtedy Belgom udało się wygrać tylko raz u siebie z Zenitem Sankt Petersburg 1:0. Rok później w Champions League było jeszcze gorzej, Anderlecht Bruksela trenowany przez van den Broma zaliczył bilans 0-1-5, bramki: 4:17 i znów zajął ostatnie miejsce w swojej grupie.

W 2015 roku minęliśmy się z Johnem van den Bromem w fazie grupowej Ligi Europy. Lech Poznań grał wtedy z FC Basel, Belenenses Lizbona i z Fiorentiną, natomiast Holender szkoląc AZ Alkmaar mierzył się z Partizanem Belgrad, FC Augsburg oraz z Athletic Bilbao. Holendrzy umieli wówczas postawić się tylko Hiszpanom, obecny opiekun Mistrzów Polski w 2. kolejce Ligi Europy 2015/2016 pokonał u siebie Athletic 2:1, w ostatniej kolejce zremisował 2:2 i to byłoby na tyle, bilans 1-1-4, gole: 8:13 jak na AZ Alkmaar był słaby.

Dwanaście miesięcy później AZ ponownie grało w Lidze Europy, a John van den Brom po raz czwarty miał okazję poprowadzić swój zespół w fazie grupowej europejskich pucharów. Jesień 2016 dla Holendra była szalona i mimo awansu do 1/16 nie bardzo było się czym chwalić. Owszem, AZ Alkmaar wyszedł wtedy z grupy z 2. miejsca, ale zdobył w niej tylko 8 punktów notując bilans 2-2-2, gole: 6:10. Alkmaar wówczas o oczko wyprzedził Maccabi Tel-Awiw i o cztery Dundalk.

Trener Lecha obserwujący spotkanie z Hapoelem
null

John van den Broma z Irlandczykami miał problemy, wówczas jego zespół w 1. kolejce tylko zremisował u siebie 1:1. W 2 serii spotkań przegrał w Rosji 0:5 a 3. kolejce uległ na swoim stadionie Izraelczykom 1:2. Przed 6 laty Holendrzy awansowali dopiero po ostatnich 3 meczach, w których ugrali 7 oczek (0:0 z Maccabi, 1:0 z Dundalk i 3:2 z Zenitem), jednak mimo gry wiosną w Europie niesmak pozostał. O rywalizacji Johna van den Broma w 1/16 Ligi Europy 2016/2017 z francuskim Lyonem lepiej już nie wspominać.

Przedostatni raz holenderski szkoleniowiec Lecha Poznań rywalizował w fazie grupowej 12 miesięcy temu. KRC Genk po zdobyciu Pucharu Belgii 2020/2021 otrzymało przepustkę do Ligi Europy 2021/2022. Zaczęło się dobrze, John van den Brom w 1. kolejce ograł w Wiedniu tamtejszy Rapid 1:0. Później przyszły porażki wynikiem 0:3 z Dinamem Zagrzeb i West Ham United, a na końcu bramkowe remisy w rewanżach z tymi ekipami. Do 6. kolejki nasz trener już nie dotrwał, wcześniej został zwolniony, a Genk w grupie H ostatecznie skończył na 4. pozycji.

Pucharowy sezon 2022/2023 dla Johna van den Broma jest więc najlepszy w jego szkoleniowej karierze, Holender zapisał się już w pucharowej historii Lecha Poznań, a wyeliminowanie Bodo/Glimt pozwoliłoby mu dalej pisać swoją historię i przy okazji historię Mistrza Polski.

Radość Johna van den Broma po pokonaniu Austrii Wiedeń
null

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <





10 komentarzy

  1. 100h2o pisze:

    A tak dokładniej to PIERWSZY trener o tzw „doświadczeniu z Zachodu” i niezłej jakości i CV w Lechu. Bjelicę nie liczę bo to Bałkan, Djuka to był świeżak, Pala/Pinter/Panik to porażka, a Bakero … o tym szkoda nawet wspominać. Tych ” z epoki dinozaurów” nawet nie wspomnę.
    Może to jest „droga ku piłkarskiej Europie”? Ciekawe ILE Brom dostał bejmów i czy pobił Srawałkę?
    Ma kontrakt do czerwca 2024 roku ( jest na 2 lata od czerwca 2022).

    • Sp pisze:

      A w 2012 chcieliśmy podbijać Europę z Rumakiem, który zarabiał 16 tys złotych na miesiąc, Nawałka to kolejny przykład niekompetencji nad prezesa Klimczoka dając mu taką gaże.
      Przy Bjelicy to nie było w klubie czasem mowy, że trener musi zarabiać więcej niż zawodnik by mieć autorytet?
      Jakie ten klub popełnia błędy to się w palę nie mieści.
      Mam nadzieję, że teraz znaleziono środek tego wszystkiego.

    • Zbychu pisze:

      Na razie wolę się nie wypowiadać, czy to dobry dla nas trener. Zobaczymy za pół roku, jak to wszystko poukłada. Z trenerami – tak jak piszecie obaj – to ten nasz skauting też sobie nie za bardzo radzi, wypala jeden na kilku. Ale droga jest raczej jedyna – trzeba brać trenerów z dobrym doświadczeniem w lepszych ligach. Wytrzymać presję i możemy odbić w górę. Bo od samego mieszania nazwiskami ze swojego podwórka ta herbata słodsza się nie zrobi. Żadne krótkoterminowe staże w lepszych klubach ani kolejne kursy nie wrzucą polskiej myśli szkoleniowej na wyższy poziom.
      Przydałby się też taki dyrektor sportowy, z doświadczeniem z dobrych lig. Mógłby być Polak, który pracował w dużym klubie, nawet nie jako DS. No, ale jak liga położy na dyrektorach łapę i trzeba będzie ich kursy kończyć, to będzie po ptokach. Rząsa ma kurs, a były DS jakiegoś klubu z Premieship nie będzie miał… (Nawiasem pisząc, na temat TR ostatnio wypowiedział się Makuszewski, niezbyt pochlebnie).

      • 100h2o pisze:

        Trener polski/trener zagraniczny (Holener,Francuz,Anglik,Niemiec). Taki pojedynek to jakby na ringu stawał bokser wagi piórkowej z bokserem wagi ciężkiej. Po porostu inna kategoria wagowa. O czym zresztą mówi się gdy jest dyskusja nad losami Grubego Czesia i ew. nowym selekcjonerze.
        Przy polskich trenerach będzie tylko „opcja oszczędnościowa” ,po taniości. Jeśli Lech ma się utrzymać w Ekstra to ta opcja krajowa może być, gdy chce grać rok w rok w Europie to nie ma o czym gadać!

      • Sp pisze:

        I tutaj fajnie przeszedłeś na temat DS.
        Wielu pisało, że Skorża takie problemy rodzinne miał, a zaczął kurs na dyrektora sportowego. No właśnie bardzo dobrze, że go zrobił bo w tym naszym PZPN jest taki bałagan, że zobaczycie iż za kilka lat ten papier będzie wymagany, no bo chcemy gonić zachód jednocześnie ustawiając sobie nowe wymagania które wszędzie indziej są traktowane jako papier do tyłka w toalecie. I tak przykładowo Pan Trener Skorża wracając z Japonii po powiedzmy 2-3 latach nie spełnia tych wymagań na naszym podwórku co Wawrzyniak, Majewski, Peszko czy który tam jeszcze piłkarzyki przechodzi przez szkolenie w Białej Podlaskiej narodowego modelu gry czy jak to się nazywa.
        Już było wiele razy przerabiane, że skoro Papa rutek tak dobrze zna Niemcy, młody wychował się w Frankfurcie to w klubie odpowiednią osobą byłby Niemiec, lub osoba że znajomości niemieckiego systemu. Jednak tatuś syna musi chronić i skoro Rutek został wysyłany na rozmowy do Węgier gdy rozmawiał ówczesny prezes z Artiomem Rudnevsem to jak teraz wprowadzi Pan Jacek kogoś wyżej niż syn, skoro to było ponad 11 lat temu i wyjdzie, że ten się niczego nie nauczył, a do Amiki go nie dopuści.

      • Zbychu pisze:

        Polscy trenerzy – to tak jak z tym przykładem Majewskiego Stefana, na blogu – biebrzą i biebrzą, a sensu to nie ma. I wszystko wiedzą, ale „teoretycznie”. Taki Ulatowski to „uczy napastników w akademii jak gra Ramos”. W TV się chwalił i przez radio też. Ale jakoś uczy i uczy, a rezerwy nie grały jak Ramos.
        Problemem są też te kursy w Białej Podlaskiej. Możesz zrobić specjalizację trenerską na AWF, pięć lat się kształcić, mieć wiedzę z treningu fizycznego, taktyki, fizjologii, nawet elementy psychologii i zarządzania zespołem, ale nie masz papierka z krótkiego, w sumie zaocznego kursu i nic z tego, nie poprowadzisz zespołu. Co kogo obchodzi, kogo właściciel (ale prywatny) stawia na stanowisku? Jak chce, to może obsadzić wszystkie stanowiska bezrobotnymi po podstawówce. Jego ryzyko. Ale nie, chcesz grać u nas w lidze, to się stosuj i dawaj na nasze kursy (ile to kosztuje?).
        Tu by trzeba takiego DS z wizją, z kontaktami, bo nawet jak Br wypali, to kiedyś też SIĘ WYPALI i potrzebna będzie zmiana, a wtedy najlepiej trzeba mieć kogoś, kto zastąpi i nie postawi wszystkiego znowu do góry nogami.

      • 100h2o pisze:

        @Zbychu -z tym „stawianie na bezrobotnych po podstawówce” to masz rację. No ale…. Kolejorz gra w Ekstra. I nie mógłby grać w Bundeslidze bo… koszta by go zjadły ( pisząc tylko o kosztach). Ekstra (i PZPN) zaś w ten sposób „skubią pacjentów”. Tak jak i za np transfery z klubu Lech MUSI odprowadzać dziesięcinę. To coś jak „świadectwo energetyczne” Co prawda płacisz za gaz i powinno być że jak możesz i masz słabe ocieplenie to płacisz, twoja broszka. Ale nie, jest świadectwo energetyczne.
        Jak w tej ruskiej bajce, że car wprowadził PODATEK OD ODDYCHANIA :-)

      • Zbychu pisze:

        @100h2o – Jestem świadom, że tak to działa. Opłata przesyłowa musi być… No i każda taka organizacja broni swojego monopolu – żeby przypomnieć projekt superligi. Ale… odeszliśmy od tematu. Czasem Brom przypomina mi Velde – liczby dobre, przebłyski – kilka bardzo udanych meczy, kilka meczy wygranych pomimo słabej gry, kilka straconych punktów w sumie na własne życzenie. Mam nadzieję, że takie dobre w sumie wyniki są „pomimo” nieprzygotowanego wejścia w nową drużynę, nieznajomości ligi i naszego tercetu egzotycznego RKR, a nie szczyt możliwości tego trenera. Wierzę, że wiosna będzie nasza – wszak brom podaje się na uspokojenie nerwów (bez wchodzenia w szczegółowe działania ;) )!

  2. edved pisze:

    Z tymi papierami na DSa to bym się wstrzymał z zachwytami. Jak znam życie, to tak jak napisano wyżej, zaraz stanie się to wymogiem, ale jak zwykle będzie obowiązywał limit, tj. PZPN będzie szkolił maksymalnie 10 osób rocznie i na koniec okaże się, że na kurs dostanie się 5 trenerów, którzy się już przeterminowali, 2 byłych sędziów, 2 „wybitnych reprezentantów” i na koniec Tomek Hajto i właściciel klubu stanie przed wyborem wybrania jednego z tego grona. I okaże się, że w Polsce nie możesz zrobić tego co zrobił Stuttgart, który za 500 tys. EUR wykupił DSa z 2 Bundesligi, bo u nas się okaże, że nie ma on odpowiedniego papieru a drzwi do szkolenia PZPN na długie lata będą dla ludzi z niższych lig zamknięte. To jest hermetyczne zamykanie kolejnego stanowiska w polskiej piłce tylko dla swojaków pod pozorem profesjonalizacji. Według stanu na rok 2020 w Polsce 229 miało licencję UEFA PRO, podczas gdy w Niemczech ponad 900 a aplikacje trenerów z niższych lig o przystąpienie do kursu są odrzucane bez podania powodu. Nie mają problemu z dostaniem się na kurs byli reprezentanci Polski, więc za kilka lat się okaże, że właściciel klubu stanie przed wyborem czy na DS wziąć Tomka Hajtę, Grzegorza Krychowiaka czy Jacka Bąka.

Dodaj komentarz