Wydarzenia mistrzowskiego roku (8): Nowa historia po 14 latach

2022 rok, w którym Lech Poznań obchodził 100. rocznicę założenia był jednym z najlepszych w historii klubu. Ósmy tytuł Mistrza Polski, piąty występ w fazie grupowej czy trzeci awans do fazy pucharowej to tylko pojedyncze wydarzenia z tych największych czy najistotniejszych w mijających 12 miesiącach.



Podczas zimowej przerwy w łącznie 10 odcinkach w sposób tekstowo-fotograficzno-filmowy przypomnijmy wszystkie najważniejsze Lechowe wydarzenia mające miejsce w mistrzowskim 2022 roku. W poniedziałek, 20 grudnia czas na część ósmą:

>> Wydarzenia mistrzowskiego roku (1): Stracony i odzyskany lider
>> Wydarzenia mistrzowskiego roku (2): 100 lat
>> Wydarzenia mistrzowskiego roku (3): Innym razem
>> Wydarzenia mistrzowskiego roku (4): 8-22 maja
>> Wydarzenia mistrzowskiego roku (5): Niespodziewane rozstanie
>> Wydarzenia mistrzowskiego roku (6): Trudne lato
>> Wydarzenia mistrzowskiego roku (7): Przyćmiony awans

8) NOWA HISTORIA PO 14 LATACH

Okres połowy września był już czasem, kiedy oglądaliśmy wszyscy nieco lepszego, bardziej zdyscyplinowanego taktycznie Lecha Poznań, który poprawił się przede wszystkim w polskiej lidze. Kolejorz na tle dużo mocniejszego rywala dobrze zaprezentował się także w 1. kolejce Ligi Konferencji z Villarrealem, w Walencji szybko zdobył gola na 1:0, umiał doprowadzić do remisu 3:3 przegrywając 1:3, na końcu pechowo stracił bramkę na 3:4 zostając z niczym. Pecha miał również w Szczecinie, gdzie przez błąd Barrego Douglasa stracił gola na 2:2 w samej końcówce tracąc jednocześnie szansę na wygraną, która z przebiegu gry należała się poznaniakom. Lech po 9. kolejce mając jedno spotkanie rozegrane mniej zajmował już 11. miejsce w ligowej tabeli. Miał co prawda tylko oczko przewagi nad strefą spadkową, ale wyłącznie wspomnieniem pozostała już ostatnia lokata zajmowana przez Kolejorza kilkanaście dni wcześniej.

Dzień 15 września mógł być ważną datą w pucharowej historii Lecha Poznań, który po 14 latach znowu podejmował u siebie Austrię Wiedeń. Tym razem Kolejorz nie mierzył się z Austriakami w eliminacjach a już w fazie grupowej europejskich pucharów będąc oczywiście faworytem starcia z wiedeńczykami, którzy bezpośrednio przed wizytą Polsce wygrali w swojej lidze 3:0. Mecz w połowie września z fiołkami przywoływał wspomnienia z 2 października 2008 roku, pozwalał wszystkim kibicom wrócić pamięcią do tamtych wydarzeń, każdy wierzył, że po 14 latach znowu uda się napisać pucharową historię właśnie w rywalizacji z Austrią Wiedeń.

Trening Lecha i stadion dobę przed meczem z Austrią
null
null
null

Nastroje w Lechu Poznań przed tamtym spotkaniem były bojowe. Po dwóch niezłych meczach z Villarrealem i Pogonią, które dały tylko punkt Lech chciał w końcu przełożyć dobrą formę na zwycięstwo. W poznańskiej ekipie praktycznie nie było kłopotu z urazami, nieobecni byli tylko Bartosz Salamon i Adriel Ba Loua, zespół czuł się dobrze, dotarł się meczami co 3-4 dni, trener John van den Brom miał spore pole manewru, nie miał przede wszystkim już żadnych problemów ze stoperami co dawało nadzieje na pierwszą wygraną w fazie grupowej europejskich pucharów od blisko 2 lat. Przed spotkaniem z fioletowymi było czuć powrót Europy do stolicy Wielkopolski, kibice wykupili ponad 20 tysięcy biletów, stadion dobę przed meczem był już obklejony czarno-zielonymi barwami Ligi Konferencji, wszystko zapięte na ostatni guzik. Każdy zdawał sobie wówczas sprawę z wagi starcia z Austriakami, jeśli Lech Poznań miał odegrać jakąś rolę w grupie C, to przede wszystkim musiał pokonać Austrię Wiedeń i opuścić ostatnie miejsce w grupie zajmowane przed 2. kolejką Ligi Konferencji 2022/2023.

Bułgarska tuż przed meczem Lech – Austria
null
null
null

W mecz, który rozpoczął się w czwartek, 15 września, o godzinie 21:00 lepiej weszli goście, którzy od początku zdominowali Lecha narzucając nam swój styl gry. Po akcji Michała Skórasia to jednak my w 14 minucie powinniśmy objął prowadzenie, jednak Joao Amaral w dobrej sytuacji posłał piłkę nad poprzeczką. W 23 minucie z kontrą prawą stroną wyszła Austria a konkretnie Gruber, który w świetnej sytuacji nie potrafił zdobyć gola. Z przebiegu gry wiedeńczycy zasługiwali na bramkę na 1:0, piłkarsko byli lepsi, grali szybciej, składniej, na murawie lepiej czuli się od Lecha, który 2 raz zaskoczył w 25 minucie i od razu zdobył gola. Tego gola kibice zapamiętają na długo, bowiem bramka na 1:0 z Austrią Wiedeń padła po prostopadłym zagraniu Joao Amarala oraz indywidualnym rajdzie Mikaela Ishaka. Szwed mając piłkę przy nodze biegł z nią przez kilkadziesiąt metrów aż w sytuacji sam na sam z bramkarzem zdołał ją umieścić w siatce obok interweniującego Fruchla. Dosłownie po chwili już było 1:1, gdy do naszej siatki uderzając na raty trafił Braunoder. Lech Poznań nie zachował wówczas koncentracji, na dodatek nie bardzo wiedział, co się dzieje. W 34 minucie nasz zespół wyszedł z akcją, piłkę na połowie przeciwnika stracił Michał Skóraś, który źle zagrał do Pedro Rebocho, Austria Wiedeń wyszła z kontrą, a wracający Rebocho źle przyjął piłkę, faulował rywala i sędzia podyktował ewidentny rzut karny. W prostej sytuacji Portugalczyk popełnił błąd, nagle z 1:0 mogło stać się 1:2, ale między słupkami na wysokości zadania stanął Filip Bednarek. Nasz bramkarz doskonale wyczuł przeciwnika, obronił strzał po ziemi, na trybunach po jego interwencji zapanowała wrzawa, hałas był ogromny, nawet większy aniżeli przy golu na 1:0 dla Kolejorza. „Bedi” w trudnym momencie meczu w 100% wywiązał się ze swojej roli, to dzięki niemu do przerwy w tym meczu był remis, choć to rywal w tym ciekawym, ofensywnym spotkaniu miał delikatną przewagę lepiej operując piłką.

null
null
null

W przerwie meczu doszło do zmiany, Pedro Rebocho na drugą połowę już nie wyszedł, a na boisku nadal mieliśmy ciekawy, otwarty mecz, w którym mało było taktyki a dużo gry w piłkę. W 62 minucie znowu dobrą szansę miał Gruber, dosłownie po chwili miękko w pole karne wrzucił Joel Pereira, na środku znalazł się Michał Skóraś, który uniknął spalonego strzelając gola na 2:1. Po tej bramce strzelonej z powietrza „Skóra” zaprezentował cieszynkę, która zdobiła już parę artykułów na KKSLECH.com i którą warto pokazać również teraz. Po 70 minucie spotkania trener rywala Manfred Schmid zaczął przeprowadzać zmiany, które tylko osłabiały jego zespół napędzając jednocześnie Lecha Poznań. U nas na murawie z nowych piłkarzy byli już Barry Douglas, Radosław Murawski, Filip Marchwiński i Kristoffer Velde, który po kolejnej fajnej akcji Mistrza Polski w 76 minucie zdobył efektowną bramkę na 3:1. W tamtej sytuacji Norweg dosłownie zabawił się z Ranftlem, wymanewrował go efektowną ruletą dzięki której wpisał się na listę strzelców. Przy dwubramkowym prowadzeniu Lech Poznań był naprawdę blisko wygranej, co najważniejsze Kolejorz zaczął rządzić na boisku, Austria Wiedeń zupełnie się posypała, zaszkodziły jej zmiany, zmiany w taktyce, przeciwnik będący lepszy w pierwszej połowie, w drugiej odsłonie gasł z każdą minutą.

null
null
null
null

Po bramce na 3:1 pachniało kolejnymi golami, w końcu w 90 minucie znowu błysnął Kristoffer Velde, który tym razem oddał mocny strzał zza pola karnego po wcześniejszym stałym fragmencie dla poznaniaków. Lech mając w swoich szeregach super zmiennika rozbił Austrię Wiedeń 4:1 zarabiając wtedy pół miliona euro za sprawą najwyższego wtedy zwycięstwa w fazie grupowej europejskich pucharów w swojej historii. Mistrz Polski dnia 15 września 2022 po 14 latach napisał nową historię pokonując u siebie Austrię Wiedeń wyżej niż w pamiętnym meczu 2 października 2008 roku. Wynik 4:1 był wysoki, może za wysoki, ale poszedł w świat. Kolejorz zrobił wówczas coś dużego, coś pamiętnego, po tamtej wygranej wskoczył na 2. miejsce w grupie C Ligi Konferencji 2022/2023, którego nie oddał już do końca zmagań. Pomeczowy nagłówek na KKSLECH.com brzmiał – „Noc jest nasza, jutra nie ma!”, trzy miesiące temu na oczach 20102 widzów napisała się pucharowa historia naszego klubu, która będzie wspominana latami. Sam Lech Poznań odniósł wygraną w podobnym okresie września, kiedy w 1983 roku pokonał Athletic Bilbao 2:0, w 2010 roku zremisował z Juventusem Turyn 3:3 a w 2020 triumfował w Szwecji nad Hammarby 3:0. Piąte z rzędu pucharowe zwycięstwo przy Bułgarskiej w sezonie 2022/2023 nakręciło podopiecznych Johna van den Broma, którzy po 3 dniach triumfowali jeszcze w derbach naszego miasta 1:0 mogąc ze spokojem udać się na jedyną jesienną przerwę na kadrę.

null
null
null
null
null
null






>> Wydarzenia mistrzowskiego roku (1): Stracony i odzyskany lider
>> Wydarzenia mistrzowskiego roku (2): 100 lat
>> Wydarzenia mistrzowskiego roku (3): Innym razem
>> Wydarzenia mistrzowskiego roku (4): 8-22 maja
>> Wydarzenia mistrzowskiego roku (5): Niespodziewane rozstanie
>> Wydarzenia mistrzowskiego roku (6): Trudne lato
>> Wydarzenia mistrzowskiego roku (7): Przyćmiony awans

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <





Dodaj komentarz