Bramkowa analiza: Lech – Ajman Club 1:1

Autorem pierwszego gola dla Lecha Poznań został piłkarz, który miał bardzo udaną drugą połowę 2022 roku. Michał Skóraś brylujący jesienią w europejskich pucharach znowu strzelił bramkę zagranicznej drużynie otwierając wynik sparingowego spotkania z Ajman Club w 19 minucie gry.



Obie niedzielne bramki padły w nietypowy sposób. Dwa gole zostały strzelone po błędach drużyn oraz po strzałach oddanych w polu karnym. Lech Poznań zanotował trafienie po stracie i w momencie liczebnej przewagi przeciwnika w polu karnym.

Bramka na 1:0 – 19 minuta

Gol na 1:0 został strzelony po tym jak piłkarz Ajman Club będący na naszej połowie i stojący tyłem do bramki Krzysztofa Bąkowskiego źle odegrał piłkę do partnera. Ten jej nie opanował, to rywal napędził kontrę Lecha a konkretnie Filipa Szymczaka za którym ruszył Adriel Ba Loua obiegający z lewej strony. Rozgrywający Lecha w tym spotkaniu zwolnił nieco akcję, poczekał aż Iworyjczyk się rozpędzi, mógł podać więc do niego, ale też mógł poszukać uderzenia z dystansu a nawet spróbować zagrać do Artura Sobiecha bądź Michała Skórasia. Szymczak dobrze wybrał, zagrał na lewo do Ba Loua, który na dobrej szybkości od razu płasko podał w pole karne do wbiegającego Skórasia mogącego tylko przyłożyć nogę. Była to wzorowa kontra Kolejorza po przejęciu piłki, największą robotę w 19 minucie wykonał oczywiście Szymczak, pozostali piłkarze tacy jak Ba Loua i Skóraś zrobili wówczas tylko to, co powinni zrobić. Nawet mimo liczebnej przewagi rywala w polu karnym.

null
null
null
null
null
null
null
null

Bramka na 1:1 – 56 minuta

Gol na 1:1 padł przez naszą nonszalancję i brak zdecydowania w polu karnym po wcześniejszym złym ustawieniu obrońców. Zaczęło się z naszej prawej strony od wyrzutu piłki z autu. Radosław Murawski niby stał przy rywalu, później go odpuścił, piłka go minęła, w pogoń za przeciwnikiem ruszył schodzący do środka Joela Pereira, do piłki chciał doskoczyć jeszcze Bartosz Tomaszewski, lecz był spóźniony. Później obaj obrońcy przeszkodzili sobie, Pereira dał się łatwo ograć, Tomaszewski był niezdecydowany a na Artura Rudko nie było już sensu liczyć. W 56 minucie Lech łatwo stracił gola przy którym zabrakło koncentracji i zrozumienia w defensywie. Zapewne z Bartoszem Salamonem czy Filipem Dagerstalem nie dalibyśmy się aż tak łatwo zaskoczyć.

null
null
null
null
null
null
null

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <





Dodaj komentarz