Wnioski po drugim i trzecim zimowym sparingu

Za Lechem Poznań drugi i trzeci sparing w trakcie zimowych przygotowań do rundy wiosennej 2023. Piątkowe mecze kontrolne z Eintrachtem Frankfurt wyglądały zupełnie inaczej, niestety Mistrzom Polski nie udało się odnieść choćby jednego zwycięstwa.

Po drugim oraz trzecim zimowym sparingu tradycyjnie można wysnuć kilka niezobowiązujących wniosków na temat gry Kolejorza oraz poszczególnych piłkarzy. Więcej poniżej.



Dwie różne pierwsze połowy

Obie drużyny wyszły na pierwszy, piątkowy sparing w mocnych, właściwie w optymalnych składach, choć w Lechu zaskoczeniem była gra Adriela Ba Loua na prawej pomocy oraz Filipa Szymczaka na dziesiątce. Od pierwszych minut to Eintracht miał przewagę, prowadził atak pozycyjny, który poza celnym uderzeniem w 2 minucie był nieefektywny. Niemcy bili głową w mur, Lech nastawił się na odpieranie ataków, na kontry, nie potrafiąc oddać w pierwszej odsłonie żadnego strzału. Trudno powiedzieć, czy taka była taktyka czy może poznaniacy aż tak mocno dali się zdominować? W każdym razie z optycznej przewagi Eintrachtu niewiele wynikało, pressing stosowany przez obie ekipy też nie przyniósł efektu, u nas mogła się podobać postawa duetu stoperów Bartosz Salamon & Antonio Milić, a także odpowiedzialna gra w środku pola Jespera Karlstroma z Radosławem Murawskim.

Skład w 1 meczu: Bednarek – Pereira, Salamon, Milić, Rebocho – Karlstrom, Murawski – Ba Loua, Szymczak, Skóraś (84.Antczak) – Ishak (64.Amaral).
Skład w 2 meczu: Holec – Żukowski, Czerwiński, Tomaszewski (45.Olejnik), Kozubal – Kvekveskiri (46.Amaral), Sousa – Tsitaishvili, Marchwiński (88.Dziuba), Velde – Sobiech.

Początek pierwszej połowy drugiego meczu towarzyskiego z Niemcami był wyrównany, ale pierwszą groźną sytuację mieli rywale oddając w 4 minucie celny strzał. Od tamtej pory przeważał już Lech, który dobrze czuł się z piłką przy nodze, po efektownej akcji z wymianą paru podań zdobył gola na 1:0 na którego zasługiwał. W 23 minucie poznaniacy strzelili drugą bramkę za sprawą efektownego uderzenia z rzutu wolnego Niki Kvekveskiriego. Gruzin w pierwszej odsłonie bardzo dobrze czuł się na boisku, był aktywny tak samo jak Afonso Sousa czy Kristoffer Velde. Ta trójka ciągnęła ofensywę Kolejorza, poszarpać próbowali też Artur Sobiech z Gio Tsitaishvilim, solidnie w defensywie spisywał się Alan Czerwiński a prowadzenie niebiesko-białych do przerwy 2:0 było jak najbardziej zasłużone. W pierwszej połowie drugiego piątkowego sparingu lechici lepiej czuli się piłkarsko i motorycznie, Eintracht momentami odstawał, kontaktowego gola zdobył przez brak koncentracji naszej defensywy w tym Antoniego Kozubala, który zapomniał, że to sędzia rządzi na boisku a nie piłkarz wymachujący rękoma. To przez jego juniorskie zachowanie poznaniacy łatwo dali się zaskoczyć.

Gra od 65 minuty oraz pech połączony z nieskutecznością

Druga odsłona pierwszego sparingu rozpoczęła się od straty gola. Eintracht usypiał, usypiał, ale w końcu strzelił bramkę na 1:0 po wymianie paru podań i po uderzeniu zza pola karnego. Lech próbował odpowiedzieć w 57 minucie za sprawą akcji Mikaela Ishaka z Michałem Skórasiem, jednak dopiero po 65 minucie poznaniacy rozkręcili się na dobre. Chwilę wcześniej na boisku pojawił się Joao Amaral, który już po kilkudziesięciu sekundach pokazał jakość. Od 65 minuty Lech był innym zespołem, nie grał już defensywnie, nie grał z kontry, tylko przeszedł na atak pozycyjny postanawiając pójść z Eintrachtem na wymianę ciosów. Do końca spotkania prowadzenie Niemców 1:0 nie było pewne, lechici umieli dłużej utrzymać się przy piłce, nasz zespół przeprowadził również parę akcji, które mogły dać wyrównującą bramkę. Kolejorz mimo wszystko przegrał zasłużenie, aczkolwiek od 65 minuty po wejściu Joao Amarala zaczął grać w piłkę.

Skład w 1 meczu: Bednarek – Pereira, Salamon, Milić, Rebocho – Karlstrom, Murawski – Ba Loua, Szymczak, Skóraś (84.Antczak) – Ishak (64.Amaral).
Skład w 2 meczu: Holec – Żukowski, Czerwiński, Tomaszewski (45.Olejnik), Kozubal – Kvekveskiri (46.Amaral), Sousa – Tsitaishvili, Marchwiński (88.Dziuba), Velde – Sobiech.

Druga połowa drugiego meczu towarzyskiego z Niemcami wyglądała inaczej niż druga odsłona pierwszego sparingu. Przede wszystkim po wejściu Joao Amarala za Nikę Kvekveskiego zagraliśmy bez klasycznej szóstki a nawet ósemki. Najgłębiej ustawionym środkowym pomocnikiem był Filip Marchwiński, który zupełnie nie wiedział, co robić, jakie są jego zadania na boisku, rosły pomocnik przeszkadzał tylko w rozgrywaniu piłki innym zawodnikom biegając po murawie bez większego zaangażowania. Po zmianie stron Lech w drugim sparingu z Eintrachtem nadal przeważał, prowadził grę, w 60 minucie po podaniu Krisa Velde do siatki powinien trafić Gio Tsitaishvili, ale jak zwykle był nieefektywny. W grze Lecha Poznań mógł podobać się upór, nasza drużyna prowadząc 2:1 cały czas atakowała, prowadziła atak pozycyjny, powinna prowadzić wyżej aż w 78 minucie znowu na lewej stronie obrony zagapił się prawonożny defensywny pomocnik Antoni Kozubal, między słupkami nie popisał się niepewny Dominik Holec i z niczego zrobiło się 2:2. Pięć minut później po dwójkowej akcji Kristoffera Velde z Arturem Sobiechem setkę miał Norweg, lecz w tej sytuacji źle trafił w piłkę zaprzepaszczając dobrą szansę. Na końcu znowu Lech zagapił się po lewej stronie i w ostatnich sekundach straciłby gola, gdyby nie instynktowna interwencja Dominika Holca, który wybronił strzał głową z bliska.

Kto na plus? Kto na minus?

Za pierwszy dzisiejszy mecz z Eintrachtem warto pochwalić duet stoperów Bartosz Salamon & Antonio Milić, którzy nie pozwolili Niemcom za wiele tak samo jak lewy defensor Pedro Rebocho. Portugalczyk nieźle kasował akcje rywala pokazując do tego ambitną grę z przodu. Bardzo dobrze po wejściu z ławki w 64 minucie wyglądał Joao Amaral mający ogromny wpływ na diametralnie inną postawę Lecha Poznań od 65 minuty, sporo od siebie przez 6 minut dał też Jakub Antczak, który w końcówce pierwszego sparingu zmienił nieefektywnego dzisiaj Michała Skórasia.

W drugim piątkowym meczu towarzyskim z Eintrachtem Frankfurt przez 45 minut wręcz błyszczał Nika Kvekveskiri, który z łatwością rozgrywał piłkę i jeszcze zdobył efektownego gola. Dużo do ofensywy wnieśli aktywni Afonso Sousa i Kristoffer Velde, Norweg lepsze zagrania przeplatał z tymi tradycyjnymi co nie zmienia faktu, że był jednym z lepszych lechitów na boisku na którym Niemcy często nie radzili sobie z dynamicznym skrzydłowym Kolejorza. Pochwalić można kapitana Alana Czerwińskiego, który nieźle radził sobie na stoperze, był liderem tej formacji, liderem Lecha Poznań na boisku, w dodatku znowu dużo po wejściu z ławki wniósł aktywny Joao Amaral dobrze czujący się w rozegraniu piłki.

Kto dzisiaj zawiódł? Przede wszystkim Dominik Holec nie czuł się dobrze w rozegraniu piłki nogami, nie była to dziś jego mocna strona tak samo jak gra w powietrzu. Filip Marchwiński nawet nie udawał walki, w ustawieniu z Joao Amaralem, Afonso Sousą czy wcześniej z Niką Kvekveskirim był zbędny, desygnowanie go po przerwie na pozycję pomocnika najgłębiej ustawionego nie było dobrym pomysłem Johna van den Broma, który nie miał dzisiaj pomysłu na Marchwińskiego. W swoim stylu, czyli nieefektywnie zagrał Gio Tsitaishvili marnując w drugim meczu dobrą okazję w 60 minucie, kompletnie zawiódł za to Antoni Kozubal. Defensywny pomocnik biegający na lewej obronie był zamieszany w utratę obu goli, niestety pierwsza bramka dla Eintrachtu w drugim meczu towarzyskim padła wyłącznie z jego winy, lepiej będzie, jeśli prawonożny środkowy pomocnik powróci na swoją nominalną pozycję a nie męczy się na lewej obronie, gdzie kariery na pewno nie zrobi.

Źle nie było, dobrze też nie

W piątek Lech Poznań rozegrał dwa zupełnie inne sparingi. W pierwszym grając w mocnym składzie do 65 minuty tylko się bronił przegrywając na końcu zasłużenie. W drugim zasługiwał już na zwycięstwo, rozegrał dobre 45 minut i przyzwoitą drugą połowę, ale roztrwonił dwubramkowe prowadzenie i niewiele brakowało, aby jeszcze pechowo przegrał. Co wiemy po dzisiejszych grach kontrolnych z silnym sparingpartnerem? Bartosz Salamon wraca do dobrej dyspozycji, Pedro Rebocho tak samo, Joao Amaral również powoli odzyskuje formę, skrzydłowi lepsze momenty przeplatają z gorszymi, Gio Tsitaishvili pewnego poziomu nie przeskoczy, Filip Marchwiński nie jest już nawet królem okresu przygotowawczego, natomiast pomysł z przekwalifikowaniem Antoniego Kozubala na lewego obrońcę nie wypalił. Nie ma co robić krzywdy temu chłopakowi, sam Lech Poznań to na razie chyba trochę za wysokie progi dla tego zawodnika, który powinien przede wszystkim grać w środku pola, jeżeli kiedykolwiek ma u nas zaistnieć. Kolejorz w trzech sparingach rozegranych w ZEA nie wygrał ani razu, dzisiaj wszystkie trzy gole stracił po akcji rywala prawą stroną, czyli tam, gdzie bronili Pedro Rebocho oraz Antoni Kozubal. Wkrótce Mistrz Polski wraca do kraju, przed Lechem Poznań już tylko jeden mecz kontrolny z Hansą Rostock w przyszłą sobotę.



null Drugi zimowy sparing 2023, piątek, 13 stycznia, godz. 10:05
null KKS Lech Poznań – Eintracht Frankfurt 0:1 (0:0)

null Bramki: 51.Kamada

null Asysty:

null Żółte kartki: Sow

null Widzów: ok. 50

null Lech: Bednarek – Pereira, Salamon, Milić, Rebocho – Karlstrom, Murawski – Ba Loua, Szymczak, Skóraś (84.Antczak) – Ishak (64.Amaral).

null Kapitanowie Lecha: Ishak, Salamon

null Trenerzy: Van den Brom – Glasner

null Stan murawy: Dobry (równa płyta boiska)

null Pogoda: +23°C, słonecznie

null Miejsce: JA Sports Center (Dubaj, Zjednoczone Emiraty Arabskie)

null Trzeci zimowy sparing 2023, piątek, 13 stycznia, godz. 12:15
null KKS Lech Poznań – Eintracht Frankfurt 2:2 (2:1)

null Bramki: 11.Sobiech 23.Kvekveskiri – 41.Alario 78.Olejnik – sam.

null Asysty: 1:0 – Velde 2:0 – bez asysty

null Żółte kartki: Borre

null Widzów: ok. 50

null Lech: Holec – Żukowski, Czerwiński, Tomaszewski (45.Olejnik), Kozubal – Kvekveskiri (46.Amaral), Sousa – Tsitaishvili, Marchwiński (88.Dziuba), Velde – Sobiech.

null Kapitan Lecha: Czerwiński

null Trenerzy: Van den Brom – Glasner

null Stan murawy: Dobry (równa płyta boiska)

null Pogoda: +22°C, pogodnie, wietrznie

null Miejsce: JA Sports Center (Dubaj, Zjednoczone Emiraty Arabskie)

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <





5 komentarzy

  1. Radomianin pisze:

    Po obu sparingach widać jedno,to co wszyscy widzimy. Potrzebujemy skrzydłowego,dobrego skrzydłowego w tym okienku transferowym. Reszta pozycji jest już dobrze obsadzona. Wolę jeden bardzo dobry transfer skrzydłowego niż 3 średnie czyli skrzydłowy napastnik i środkowy pomocnik.
    Co do meczów i tak było całkiem dobrze patrząc na rywala i etap treningów obu drużyn

  2. bas pisze:

    Oglądałem oba sparingi.Więjszość zawodników pierwszego wyboru też przyzwoicie.Najbardziej cieszy mnie dobra gra Reboczo i Amarala. Bartek też widać że wraca do swojej dyspozycji. Velde dobrze i co najważniejsze dobre decyzje.Ba lua też mógł się podobać. Co do tych słabiej to Gio tradycyjnie dużo wiatru i zakiwał się chwilami sam ze sobą czyli norma,irytował też Marchewa zagubiony. Większych wniosków też nie ma co wyciągnąć, Wstydu nie było w miarę poprawnie.

  3. yossarian pisze:

    Wiem, za męczę bułę ale w pierwszej kolejności potrzebujemy bramkarza. To jest zbyt newralgiczna pozycja, a wszystkie nasze „jedynki” grają słabo na przedpolu. Ta mityczna gra nogami chyba nie równoważy tak bardzo tego mankamentu. Gdybyśmy dorzucili bramkarza z prawdziwego zdarzenia to przy naszych obrońcach naprawdę ciężko byłoby nam strzelić bramkę. A już na pewno na ligowym podwórku.

  4. Bender pisze:

    Obejrzałem z odtworzenia oba spotkania. W pierwszym nastawiliśmy się na defensywę, stąd choćby para Karlstroem-Murawski. Grając z cofniętym napastnikiem Szymczakiem obok Ishaka, graliśmy faktycznie bez rozgrywającego, za to szarpać przeciwnika miały nasze wzmocnione skrzydła (ofensywni boczni obrońcy + skrzydłowi). Nie wyglądało to źle, stracona bramka była trochę przypadkowa, a i udało się wypracować parę sytuacji, choć większość, gdy na boisku był już Amaral. Dobry mecz obu stoperów i to trzeba podkreślić, fajnie też pokazał się Antczak, szkoda, że grał tak krótko.

    Drugie spotkanie to czas eksperymentów. Niektóre z nich się udały, inne nie. Przede wszystkim – dojrzale pokazał sie Tomaszewski, szkoda, że odniósł kontuzję, ale już widać, że mamy zawodnika nie gorszego, niż Pingot, który w razie czego może zagrać na stoperze. Przy urazach szatki czy Dagerstala to może okazać się przydatne. Olejnik także nie zagrał źle, ale i tak najlepszym stoperem drugiego spotkania był Czerwiński. Widać, że doświadczenie robi swoje. Kwekweskiri zagrał bardzo „swój” mecz – błyskotliwie z przodu, nie zawsze pewnie z tyłu, ok, ale to On, wiemy, że tak to będzie wyglądać. Velge i Gio byli bardziej chaotyczni, niż Skóraś i Ba Loua, ciekawe, czy miało to związek z niezgraniem z obu bocznymi obrońcami. Żukowski zagrał nawet nieźle. Słabo natomiast wyglądał Sousa. Chłopak jest trochę rzucany na różne pozycje, dwukrotnie był ostatnio „ósemką”, ale przy ofensywnej „szóstce” nie potrafił się do końca odnaleźć. Chciałbym, by z Rostockiem zagrał obok Karlstroema lub Murawskiego. Marchwiński nie ma papierów na środkowego pomocnika z dużą ilościa zadań defensywnych i drugi sparing to pokazał. W pierwszej połowie „Marchewa” był bardziej przydatny. Ten eksperyment van den Bromowi nie wyszedł. Osobna kwestia, to wystawianie na lewej obronie Antoniego Kozubala. Kozubal to utalentowany piłkarz, zarówno dziś, jak i z Arabami pokazał przebłyski dużych umiejętności, ale zdecydowanie nie jest to materiał na lewego obrońcę! Takie uporczywe ustawianie go na nie jego pozycji nie przysłuża się temu chłopakowi. Niestety pokazuje to także toksyczne zagrania działaczy przy okazji „promowania” młodzieży. Lech ma utalentowanego lewego obrońcę w drugim zespole (Palacz), chłopaka ogranego już w II lidze, notującego liczby i po bardzo dobrej jesieni. Piłkarz ten jednak aż tak nie rokuje, jak wszechstronniejszy Kozubal, więc na obóz z pierwszą drużyną nie pojechał, mimo, że wiadomo było, iż w sparingach z Douglasa nie skorzystamy. natomiast w ramach promowania Kozubala wystawiono go akurat tam, gdzie był wakat, nie licząc się z predyspozycjami tego piłkarza. Efekt widzieliśmy… Chętnie bym się przekonał, jak będzie wyglądała lewa obrona Lecha w OBU sparingach z Hansą za tydzień. Jeśli telewizja klubowa pokaże oba spotkania, być może nadarzy się okazja, by porównać tych zawodników.

  5. Didavi pisze:

    Najlepsi dzisiaj: Kvekveskiri, Velde, Milić, Rebocho, Czerwiński
    Najgorsi dzisiaj: Gio, Holec, Żukowski, Marchwiński, Kozubal.

Dodaj komentarz