Pięć szybkich wniosków: Wisła – Lech 0:1

Pięć szybkich wniosków to cykl opisujący w skrócie dany mecz Lecha Poznań. Jeszcze przed przedstawieniem plusów i minusów danego spotkania, analizy meczu, statystyk pomeczowych, analizy gry danego zawodnika czy wyboru najlepszej akcji w wykonaniu Kolejorza, prezentujemy pięć szybkich pomeczowych wniosków. Kilkadziesiąt minut po każdym meczu na gorąco pięć spostrzeżeń na temat występu drużyny i poszczególnych piłkarzy.



Gol z pierwszej dobrej sytuacji

Lech przeciętnie wszedł w mecz z Wisłą, nie zdominował jej, był nawet trochę zaskoczony odważną postawą Wisły, która miała plan na to spotkanie. Gospodarze momentami atakowali wieloma zawodnikami przede wszystkim starając się wykorzystać nasze straty w środku pola. Po kwadransie poznaniacy oddali dwa strzały w tym jeden celny autorstwa Filipa Marchwińskiego i Michała Skórasia a po trzecim praktycznie z niczego strzelili bramkę na 1:0. Tym razem Lech nie potrzebował wiele szans, by zdobyć gola. Wystarczyło powalczyć w środkowej strefie, zastosować pressing, skorzystać ze złego wyprowadzenia piłki przez przeciwnika, żeby wyjść na prowadzenie. W 21 minucie gola na 1:0 zdobył Radosław Murawski, który skorzystał z błędu Dominika Furmana, przejął piłkę i sprytnym strzałem zza pola karnego umieścił piłkę w siatce. W 28 minucie tym razem po naszej kontrze na dwa razy próbował Filip Szymczak, który zmarnował te okazje.

Całkowity brak kontroli i fura szczęścia

Ostatni kwadrans pierwszej połowy był jednym z najgorszych w wykonaniu Lecha w tym sezonie. Nie wiadomo, co się stało, ale Lech całkowicie oddał pole gry rywalowi nie wiedząc momentami, co się dzieje. Obrona nie istniała, Bartosz Salamon kręcił się wokół piłki, Wisła stworzyła sobie 4 doskonałe szanse do zdobycia gola, w których ratowała nas nieskuteczność lub świetnie dysponowany Filip Bednarek. Lech taktycznie nie istniał, brakowało asekuracji, za dużo było prostych błędów, które tylko napędzały gospodarzy. W ostatnich 12 minutach pierwszej części mieliśmy naprawdę furę szczęścia, Wisła pudłowała w niemożliwych sytuacjach, sztab szkoleniowy wraz z analitykami musi przenalizować czas po 31 minucie gry.

Boiskowy chaos

Druga połowa meczu była jeszcze słabsza od pierwszej. Na boisku było sporo szarpanej gry, dużo walki, stan murawy pogorszył się co miało wpływ również na grę w piłkę w wykonaniu obu drużyn. Na placu gry często panował chaos z korzyścią dla Lecha, bo to w końcu Lech prowadził 1:0 próbując po zmianie stron bardziej kontrolować poczynania przeciwnika. Niestety w tym chaosie żółte kartki zarobili Jesper Karlstrom z Radosławem Murawskim, których w kolejną niedzielę zabraknie na murawie. Lech przez wiele minut drugiej części gry stworzył sobie raptem jedną sytuację, kiedy Mikael Ishak będąc ustawiony bliżej prawej strony boiska próbował przelobować Krzysztofa Kamińskiego. Poznaniacy przez ponad 90 minuty gry oddali na bramkę Wisły raptem 12 strzałów w tym 7 celnych (płocczanie wykonali 10 uderzeń i 5 celnych). Fizycznie było to trudne spotkanie, Lech miał raptem 51% posiadania piłki pokonując dystans nieco ponad 114 kilometrów co jest jednym z najlepszych Lechowych wyników w tym sezonie Ekstraklasy.

Co to miało być?

W 72 minucie Jakub Rzeźniczak opuścił boisko za czerwoną kartkę co miało pomóc Lechowi. W rzeczywistości Lech nie wiedział, co robić. Nie zdominował Wisły, nie umiał dłużej utrzymać się przy piłce, rezerwowi w postaci Adriela Ba Loua, Artura Sobiecha, Afonso Sousy i Kristoffera Velde nic nie wnieśli do gry a Wisła momentami miała przewagę. Czasami płocczanie grali w dziesięciu lepiej niż wcześniej w jedenastu, w samej końcówce znowu musiał nas ratować Filip Bednarek, ponieważ słabo dysponowany Lech nie miał żadnej boiskowej kontroli słabnąc w oczach. Gra Kolejorza w ostatnich 20 minutach była karygodna, na domiar złego kolejne kartki ujrzeli tym razem dwaj obrońcy, którzy sprawiali wrażenie zdenerwowanych piłkarzy czekających na ostatni gwizdek sędziego. Nasza drużyna nie umiała strzelić gola na 2:0, nie miała nawet sytuacji do zdobycia goli. Nie potrafiła też uspokoić grę przez dłuższe utrzymanie się przy piłce dając nadzieję Wiśle na bramkę niemal do ostatnich sekund.

Bednarek za 3 punkty

W sobotę nawet grając 11 na 10 mieliśmy furę szczęścia, któremu pomógł dobrze dysponowany Filip Bednarek. Bez niego Lech mógłby się dziś nawet ośmieszyć, zespół rozegrał najgorsze spotkanie tej wiosny powielając błędy z poprzednich trzech meczów. Udało się poprawić jedynie skuteczność, inne mankamenty pozostały. Ciężko będzie je wyeliminować, jeśli John van den Broma nadal nie będzie ich dostrzegał, Holender nie panuje nad drużyną, która w sobotę trafiła na lepiej dysponowanego przeciwnika przez co miała dużo więcej problemów. Lech szczęśliwie wyszarpał 3 punkty, wciąż jest trzeci i zaczął odjeżdżać rywalom. To duży plus, to cieszy, lecz jak z taką grą przyciągnąć ludzi na stadion? Po prostu się nie da, z taką grą Lech nikogo nie porwie, nie zapełni trybun nawet w połowie. Kwestią czasu jest, kiedy trafi na lepszego, bardziej skutecznego rywala, który zacznie wykorzystywać sytuacje, jeśli poznaniacy nadal będą bronić w ten sam sposób. Lech ma spory kłopot z kontrolowaniem boiskowych wydarzeń, dodatkowo dziś szwankowało rozegranie piłki co akurat nie powinno dziwić, gdy Filip Marchwiński udaje rozgrywającego a Filip Szymczak marnuje się na skrzydle. Lech wyszarpał pełną pulę na trudnym terenie, punkty się zgadzają, jednak przed rywalizacją w Bodo na sztucznej murawie jest duża niepewność. Występ Lecha w Płocku nikogo nie uspokoił, pokazał za to problemy tej drużyny, których John van den Brom nie widzi.

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <





25 komentarzy

  1. Harnaś pisze:

    A może to tylko zasłona dymna? Minimalizm na pierwsze mecze, a od czwartku coś się zmieni?
    Matko, jaki ja naiwny jestem…

  2. 07 pisze:

    Cieszy tylko wynik. Jeśli bramkarz jest najlepszym zawodnikiem meczu to….. to wszystko wiemy.

  3. Bigbluee pisze:

    1. Brom to slaby trener albo nie nadaje się do tej drużyny. Zarówno jedno jak i drugie gwarantuje przeciętność jaka widzimy od początku sezonu jak i na początku rundy i w srodku stawki, max na 3 miejscu skonczymy.

    2. 4 mecze pokazały że okres przygotowawczy za granicą w ciepłych krajach jest niepotrzebny. Zarówno w grze nie ma progresu ani stylu jak i w sparingach osoby wyróżniające się, nie grają bo trener ma swoją wizję. Skoro ma wizję na którą nie ma wpływu okres przygotowawczy to z niego zrezygnujmy. Nie ch biegają po mieście jak Grzyb w Jagiellonii i efekt będzie ten sam. Był wyroznoajqcy się a jako jedyny nie był na obozie.

    3. Nie ma żadnego optymizmu przed meczem z Bodo. My nie wiemy jak oni grają i jakim składem wyjdą oraz oni nie wiedzą jak my wyjdziemy. Najgorzej że my też nie wiemy jak wyjdziemy.

    4. Marchewa na ofensywnym, Szymczak na skrzydle, granie uparcie na dwie 6 i rezygnacja z kreatywności od początku jakbyśmy byli jakąś Miedzią Legnica. Nie. Tu jest Lech Poznań. Tu się tak nie gra bo to nie da żadnego sukcesu.

    5. Czy jest nadzieja? Moze przepchniemy coś z Bodo a może nie, tego nie wie nikt bo styl jest zaden. W lidze? Obecnie męczymy się ze średniakami. Bardzo słabo to rokuje.
    Oczekiwania są inee

  4. edved pisze:

    Dwa stałe punkty programu: trener nie ogarnia, Marchwiński udaje piłkarza. Co do drugiego punktu to już kompletnie jest niezrozumiałe, bo na pewno Marchwiński nie był gorszy od kolegów z ofensywy, a od swojego zmiennika był wyraźnie lepszy. Co do pierwszego to wypadało czymś poprzeć tak odważną tezę. Wydaje mi się, że mocno niedoceniona jest Wisła. Jakby nie było, to drużyna z górnej części tabeli, świetnie punktująca u siebie, z mocnym środkiem pomocy. U siebie z lidze przed meczem z nami przegrali tylko jeden mecz a ogrywali choćby Legię. My tymczasem myślami jesteśmy zapewne w Norwegii, a mamy swój problemy, choćby na lewej obronie, czy na skrzydłach, gdzie ewidentnie zawodnicy nie dojechali z formą. Ważne 3 punkty i jedziemy dalej. Wygrywanie meczów gdy nie jest się w optymalnej formie to tez sztuka.

    • mario pisze:

      czyli od kogo Marchwinski był wyraźnie lepszy?
      Bo ja i nie tylko ja znów widziałem gościa który nie umie kierować grą.

      • leftt pisze:

        Od Sousy, Czerwińskiego, Skórasia, Pereiry, Velde na przykład.

      • mario pisze:

        leftt, naprawdę sądzisz że był wyraźnie lepszy? Tak samo kreował grę jak Czerwiński bronił, a Skoras atakował bokiem. Ta sama kaszana. Żaden przez Ciebie wymienionych nie robił swojej roboty. Także i Marchwiński źle rozgrywał.

      • edved pisze:

        Kibicowi Lecha mam pisać kto był zmiennikiem Marchwińskiego w tym meczu? Bez jaj. Szanujmy się.

      • kilo82 pisze:

        Marchew zagrał lepiej niż w ostatnich meczach, co nie znaczy, że był to jego bardzo dobry mecz. Był w miarę przyzwoity. Natomiast wypadł lepiej niż inni, wymienieni przez @leftt koledzy. Co niekoniecznie świadczy jakoś super o nim, ale raczej źle o tych innych zawodnikach. A to co pokazał Velde to po prostu dramat.

      • mario pisze:

        edved, po prostu chcę zrozumieć, czy zmiennikiem Marchewy nazywasz kogoś kto w tym sezonie zagrał dużo więcej minut od niego, czy tylko chodzi Ci o te konkretną zmianę.

  5. John pisze:

    Defensywa dzisiaj słabiutko.
    Za to patrzę na ofensywę,i nie bardzo jest kim straszyć,Ishak ostatnio nieskuteczny,Skóraś pod formą,drugie skrzydło lepiej przemilczeć, Marchwiński, nieskuteczny,i chaotyczny Szymczak,defensywni Murawski, Karlstrom,Sousa z ławki nic nie pokazał.
    Amarala nie ma.
    Defensywa się ogarnie,ale co z ofensywą,piłkarze są,ale jakości im brakuje.
    Velde,co za gość,nie miał udanego zagrania,zero.

    • Hazaj pisze:

      Sorry niedawno „nieskuteczny ,chaotyczny” pisano o Skórasiu. Zatem…. trochę refleksji przed pisanymi wnioskami. A mecz ligowy i wygrany. Kto powiedział, że Lech to super ekipa w super lidze. Wygrana „przepchnięta kolanem”. Pytanie co lepsze – „być może wygrana 6-0” z Miedzią Legnica i remis 2-2 czy o-1 w Płocku.
      I tak najfajniejsze mecze to te w rozgrywkach UEFA, niestety. A TUTAJ mamy polską ligę i skwaszonego selekcjonera na trybunie w Gdańsku i Płocku.

      • Bigbluee pisze:

        Skóraś miał pół sezonu. Dzisiaj? Nieskuteczny i chaotyczny. Nieprawda? Prawda. My obecnie wygrywamy bądź rwmidujemy z ekipami under 8. Czy to ma być powód do radości. Chyba dla ciebie bie jak masz minimalizm rutkowy we krwi. LKE czy Puefa to dodatek. Nagroda za dobry sezon. Nie wolno a wręcz ZABRONIONE JEST patrzenie na sezon przez pryzmat rozgrywek europejskich. One są dodatkiem do tortu a skór drużyną nie ugra tortu to nie ma dodatku. Lech ma zdobywać MP ZAWSZE. Ma być najlepszy w Polsce. A Europa? To jest bonus. Fajnie że jest ale najważniejszy jest mistrz Kolejorz co rok.

  6. John pisze:

    Jakiej refleksji?
    To są pomeczowe wnioski.
    Nie dawno pisano tak o Skórasiu,bo taki był , chaotyczny,i nieskuteczny,teraz też najlepiej nie wygląda.
    Jak jest za co chwalić to chwale, dzisiaj tylko wynik się zgadza.
    Lech to MP,więc można oczekiwać lepszej gry.
    Najfajniejsze mecze są w pucharach,to prawda,ale patrzę na dyspozycję zawodników,i jestem lekko zaniepokojony.

  7. Sosabowski pisze:

    Piłkarski Va Banque.
    Albo strzelimy im szybko, albo padniemy…
    Widać było, że plan na ten mecz to zabiegać rywala od pierwszej minuty. Docisnąć i zadusić. To nam się udało. Lech próbował, naciskał i tym razem dał radę. To my zdobyliśmy pierwszego gola. Za to przeciwnik musiał na to jakoś odpowiedzieć. Mam tylko dziwne przeczucie, że gdyby i dzisiaj skuteczność nie dojechała to Lech pograłby tak jeszcze maksymalnie 10 minut, a potem… a potem byłby zjazd kondycyjny i ciężary.
    Dzisiaj najlepszy na boisku Bednarek i Murawski. A to wiele mówi o tym spotkaniu. Ten pierwszy czasem nastrzelany, a czasem dobrze ustawiony. Koniec końców wybronił nam ten mecz. Dlatego warto to odnotować, bo Wisła miała w tym meczu naprawdę dobre sytuacji.
    Drugi to Murawski i nie mówię wcale o strzelonej bramce, piekło zamarzło i trafił, chwała mu za to. Jednak w końcu wykreował dla Lecha sytuacje. Przecinał i odbierał. Do tego świetna motoryka i kondycja konia. Forma końcówki tamtej rundy wróciła.
    Czego niestety nie można powiedzieć jeszcze o Salamonie. Wygląda na ten moment niepewnie co odbija się na całej linii defensywy. Nie pomaga Alan na nie swojej pozycji, ani Pereira podający wzdłuż. Wszystko to sprawa, że jest elektrycznie. Że panuje chaos.
    Lech po raz kolejny nie potrafi zamknąć meczu, zapewniając sobie thriller w końcówce. Brakowało tylko jakiejś głupiej wrzutki na stopera i Wisła z tak beznadziejnej sytuacji mogłaby w tym meczu osiągnąć remis. Remis który zdecydowanie by ich zadowalał.
    Chce też podkreślić pewną tendencję którą zauważyłem. Mocne opadanie z sił drużyny w okolicach 70 min. Formacje się rozjeżdżają. Zaczynamy grać szybkim atakiem, przypominającym kontratak. Niestety bez zaangażowania więcej niż 1-2 graczy. Co wygląda momentami groteskowo.
    A na koniec napiszę, że wyrządza się dużą krzywdę Szymczakowi na „skrzydle” a właściwie schodzącym napastniku. Ta pozycja obiera mu atuty. Gra bardzo fajnie, ale mam wrażenie, że Marchwiński zabiera mu miejsce. Że ktoś chce upiec dwie pieczenie na jednym ogniu. I nie wyjdzie mu to na dobre. Czas pokaże.
    Mam ważne trzy punkty. Wywalczone wręcz pięściami. Ale po raz kolejny nieprzekonujące w stylu jaki to osiągnęliśmy.

    • ColgatesBilly pisze:

      Mało kto zauważa, jak katastrofalnie niecelne podania ma Kalstroem, jak nie tylko pomocnicy opóźniają każdą akcję i nie podają piłek natychmiast do przodu, by podążyć za tą akcją.
      A Szymczak, cóż, poprzednio popisał sie świetną podcinką, a teraz znów, kiedy mógł nam dać 2:0, wali płasko w bramkarza.
      No i dziwi mnie, że nikt nie pisze o ewidentnym karnym, co się nam należał, podobnie jak Rakowowi, a ta historia powtarza się przecież rok w rok i chyba wszyscy wiedzą dlaczego.

  8. jerry21 pisze:

    @edved zgadzam się z Tobą.
    Jak coś się nie układa to winny trener, winny Marchwiński.
    Redakcjo! Marchwiński udaje rozgrywającego?
    Może napiszcie o innych?
    Sousa lepszy? Tak… Super zmianę dał…
    A może Amaral? Z niego byłby rozgrywający, tak… I jeszcze w super formie jest akurat.
    Marchwiński gra z meczu na mecz lepiej, procentuje to , że gra coraz więcej i to od pierwszej minuty. Spójrzcie obiektywnie proszę.
    Inna sprawa, że nie mamy takiej 10 jak Ivi Lopez w Rakowie czy Josue w Legii.

    • mario pisze:

      To, że Marchwinski nie grał gorzej od pozostałych w ofensywie nie znaczy że zagrał dobrze. Zagrał po raz kolejny źle, nie nadaje się na rozgrywającego drużyny z polskiego topu. Tylko o to chodzi. A Sousa w tej rundzie dostał ponad 50% mniej minut od Marchewy. A techniczne jest od niego dużo lepszy.

      • edved pisze:

        Mario, z tym tematem to startuj to dyrektora sportowego. Nie jest winą ani trenera ani Marchwińskiego, że w kadrze na dzisiaj nie ma zawodnika istotnie lepszego od młodego. Zgadzam się co do jednego. Też wolałbym aby na dziesiątce grał Lopez albo Amaral z zeszłego sezonu, ale gramy tym co mamy i narzekanie nic tu nie zmieni. Co do Sousy to uważam ze dostaje za mało szans po czym wychodzi na zmęczoną i osłabioną Wiśle i swą grą wybija mi wszystkie argumenty. Ostatecznie wydaje się, że większe problemy dzisiaj to mamy na lewej obronie na skrzydłach.

      • 07 pisze:

        Uwazam że Marchewa i tak gra lepiej niż przed rokiem. Powinien jednak coraz bardziej byc efektywny. Po 4 kolejkach można pokusić sie o kilka wniosków. 1 – pożar na lewej obronie. 2- Salamon co mecz robi babola – poki co bez konsekwencji. 3- skrzydła to nie jest nasza mocna strona, 4- skuteczność do poprawy.
        Na sztucznej murawie widze miejsce dla zawodników technicznych. Velde w podstawie.

      • mario pisze:

        edved, ale z czym mam startować do ds? Z oceną gry Marchewy? jest po prostu słaby i słabo zagrał jak reszta jego kolegów z wyłączeniem bramkarza. Nie piszmy, że nie był zły, bo koledzy byli żli. Wszyscy byli chujowi. A Marchewa jest chujowy częściej niż inni. Tyle

  9. Mazdamundi pisze:

    Niech 3 punkty nie zaciemniają obrazu tego katastrofalnego w naszym wykonaniu meczu.
    O ile domowy mecz z Międzią mógł wlać w serca ciut optymizmu, bo gra faktycznie nie była przez większość meczu zła, piłeczka chodziła, ale nie wpadała, tak wczoraj gra Lecha wyglądała jak za Nawałki. Nie mogę się zgodzić, że było to zwycięstwo wyszarpane, wyrwane. Raczej wymodlone i to już taką momentami dość rozpaczliwą modlitwą. Kolejne fartownie zdobyte punkty w tym sezonie, choć trzeba zaznaczyć, że w kilku meczach też je pechowo traciliśmy. Zastanawiam się tylko kiedy i czy w ogóle Lech Broma zacznie w końcu brać sprawy w swoje ręce i odnosić zasłużone, przekonujące zwycięstwa, choć przyznam, że gdy zobaczyłem skład to nie wyobrażałem sobie niczego dobrego. Kreatywność formacji ataku zerowa. Ishak dobrze w defensywie, a w ofensywie jak zwykle ostatnio zero pożytku. Skóraś dno jak w każdym meczu po wznowieniu gry. Marchwiński do pewnego momentu całkiem aktywny również w defensywie, ale to mało. Dziesiątki raczej z niego nie będzie. Tak jak ktoś pisał ostatnio, gdy wchodził 4 lata temu do zespołu z takim wzrostem trzeba było bardziej postawić na trening siłowy i może dziś byłby z niego obiecujący napastnik. Szymczak marnuje się na skrzydle, ale to jak ten chłopak potrafi się zastawić, przepchnąć obrońcę – wczoraj choćby tego Kapuadiego – ruszyć z przeciwnikiem na plecach jest niekiedy imponujące.
    Murawski bardzo dobrze, Karlstrom przeciętnie. Obrona słabo – zbyt wiele okazji miał przeciwnik, których na szczęście (Jonek wymodlił, jestem tego pewien) nie wykorzystał. Dodatkowo Joel Pereira z tymi swoimi tysiącami kiepskich ostatnio wrzutek zaczyna mi bardzo przypominać Vasyla Kravetsa, który dwa lata podczas przelotu w Lechu również lubił zacentrować w każdej sytuacji po otrzymaniu piłki. Jeśli już nawet wrzutka od Pereiry nie działa, to założenia taktyczne gry ofensywnej idą się… ten tego.
    Można nie być fanem Filipa Bednarka, rugać za brak wyjścia do wrzutki, równać go z ziemią po wpuszczonym golu, ale ten gość i tak nam więcej wybronił w tym sezonie niż zawalił. Wczoraj trzy punkty dzięki niemu, wybronił nam punkt z Cracovią, kilka dobrych strzałów z Górnikiem, mecz z Austrią u siebie, kluczowa interwencja z Vikingami na Islandii na sam koniec meczu, która uchroniła nas przed wyższą porażką. I pewnie jeszcze coś o czym zapomniałem. Szacunek mu się należy.
    Reasumując – regres, regres, regres. Brak stylu, brak kontroli nad meczem, słaba gra defensywna i jeszcze gorsza ofensywna. Uratował nas wyszydzany często bramkarz i pierdołowatość rywala. Pomimo tego wszystkiego kolejkę pod względem układu tabeli można ocenić bardzo pozytywnie i to tyle jeśli chodzi o pozytywy. Lokomotywa póki co jeszcze jakoś się toczy.

  10. Ostu pisze:

    No tak…
    Marchwinski gra lepiej ale czy dobrze…?
    Czy ja piszę że on nic nie umie…?
    On umie… ale niedostatecznie dużo…
    No to chyba taki wniosek 1
    2. Mamy chyba pierwszą odpowiedź na to dlaczego więcej nie gra Sousa
    2. Widzimy także dlaczego Salamon powinien – przynajmniej na razie – grać mniej
    3. „Tą razą” zgadzałem się z Bromem, że z Wisłą – z jej środkiem pola – powinniśmy zagrać na dwie 6
    4. Gra i zachowania piłkarzy wskazują jakby w okresie przygotowawczym Brom „podkręcił” intensywność i wyraźnie widać że nie wszyscy to wytrzymują – a się w ogóle nadają do uprawiania piłki z III dekady XXI wieku? – i chyba kilku nie akceptuje…
    5. Gra wczoraj to całkowity brak koncentracji – czyżby byli głowami już przy meczu z Bodo…?
    Nie wiem…
    Ale ten mecz wczorajszy to taki w którym NIC się nie zgadzało…
    TYLKO wynik…
    I na koniec uwaga natury ogólnej
    – NAPRAWDĘ jestem bardzo ciekaw co się wyłoni z tego chaosu i czy ten chaos jest planowaną częścią całej gry przez który to okres MUSIMY zwyczajnie przejść i czy Brom jakoś kontroluje ten chaos…

    • leftt pisze:

      Marchewa po prostu nie był wczoraj najgorszy. Zagrał na 3 przy średniej większości drużyny 2 z kawałkiem. Wybitny piłkarz to raczej nie będzie, jeżeli pójdzie za 2-3 bańki to będzie ok. Na 10 chyba wolałbym Szymczaka. Ale Szymczak zagrał na skrzydle bo skrzydłowi są tragiczni. Nie wiem, dlaczego. Na razie gramy coraz gorzej a wyniki są coraz lepsze. Taki paradoks, bo moim zdaniem najlepszy piłkarsko wiosną był wyjazdowy mecz z Miedzią. Zobaczymy, co się z tego wyłoni w Norwegii. Albo i nie zobaczymy, bo po co transmitować puchary kiedy legiunia w nich nie gra.

  11. jerry21 pisze:

    Myślę, że z ocenami poczekajmy do meczów z Bodo.
    Początek wiosny ( zimą ) średni.
    Ale 8 pkt w 4 meczach to nie jest zły wynik.
    Spójrzmy na innych z czołówki.
    Wiem to nie jest tłumaczenie.
    Powinno się patrzeć na siebie.
    Początek jesieni też był dość słaby.
    Myślę, że to efekt cięższych treningów w styczniu.
    Poczekajmy, będzie dobrze! Cierpliwości.