Odczarowana bramka, odczarowany Poznań i pusty stadion

Dzień 19 lutego 2023 wpisał się w rozczarowującą rundę wiosenną. Lech Poznań znowu nic ciekawego nie pokazał, powielał te same błędy, znowu stracił punkty i mocno pogorszył swoją sytuację w tabeli. Na prawie pustym stadionie na który przychodzą już tylko najwierniejsi kibice zainteresowani jeszcze Ekstraklasą po latach zwyciężył nawet trener Waldemar Fornalik.



W niedzielne popołudnie przełamał się nie tylko były selekcjoner. Bramkę zdobył Artur Sobiech, który być może jeszcze przyda się Lechowi Poznań. Za tydzień nie wystąpi Mikael Ishak, zatem znowu będzie trzeba znaleźć kogoś do ataku.

Przełamanie Sobiecha – Dzień 19 lutego 2023 na pewno utkwi w głowie Artura Sobiecha. 33-latek najpierw pierwszy raz w historii wyszedł w pierwszym składzie Lecha Poznań na mecz ligowy, później oddał pierwszy celny strzał na bramkę rywala w lidze (w 14 minucie) a na końcu zdobył premierową bramkę dla Kolejorza na szczeblu Ekstraklasy (drugą w niebiesko-białych barwach). Dla Artura Sobiech był to pierwszy ligowy gol od 26 października 2019 roku (z akcji od 20 października 2019). Sobiech w Ekstraklasie zaliczył łącznie 35 trafień.

null

Kolejny gol w tym okresie – Lech stracił wczoraj pierwszą bramkę pomiędzy 31 a 40 minutą gry. Jednocześnie między 41 a 50 minutą sam strzelił 6 ligowego gola. To ulubiony okres poznaniaków w trwającym sezonie Ekstraklasy, w tych minutach strzelamy najwięcej bramek swoim rywalom. Warto zwracać uwagę na te minuty także w kolejnych spotkaniach.

Każdy może tu wygrać – Na ten temat powstanie wkrótce osobny artykuł, bo musi. Lech w tabeli wyjazdowej jest dziewiąty zdobywając u siebie 16 punktów (5-1-5, 11:12). Dokładając do tego pucharowe porażki ze Śląskiem oraz z Rakowem mamy domowy obraz nędzy i rozpaczy. W lidze tylko 3 drużyny strzeliły przed własną publicznością mniej goli od Lecha Poznań z czego jeden zespół w postaci Warty Poznań tak naprawdę nie gra u siebie. Lechowi raz udało się odnieść domowe zwycięstwo wyżej niż jednym golem. Nikt o tym bilansie nie pamięta, gdyż mało osób się zna. John van den Brom najpewniej wytłumaczyłby to brakiem skuteczności, ponieważ tak jest łatwiej. To podobny poziom wypowiedzi do Jana Urbana i Dariusza Żurawia.

null

Fornalik w końcu zwycięski – Waldemar Fornalik wygrał wczoraj w Poznaniu pierwszy raz od 10 maja 2006 roku, kiedy na starej Bułgarskiej święcił triumf z Odrą Wodzisław Śląski 2:1. Doświadczony szkoleniowiec zakończył tym samym passę 14 kolejnych wizyt w Poznaniu (wliczając mecze pucharowe) bez zwycięstwa. W sezonie 2022/2023 gościł u nas 2 razy, w sierpniu Lech pokonał Piasta 1:0, którego prowadził jeszcze wtedy Waldemar Fornalik. Niedzielny mecz był dla Lecha Poznań bolesną wpadką, zakończył passę 8 kolejnych meczów na 2 frontach bez przegranej, o statystykach gier z samym Zagłębiem Lubin lepiej kolejny raz nie wspominać.

Pustki na stadionie – Ostatnie 3 ligowe mecze zgromadziły na stadionie odpowiednio 12745, 10820 i 13074 widzów. Wczoraj frekwencja była nieco wyższa tylko ze względu na nieźle nabity sektor gości dzięki m.in. wizycie Zawiszy Bydgoszcz. Na samego Lecha przychodzi coraz mniej osób, nikt tego nie chce oglądać, Lech zrobił wczoraj absolutnie wszystko, by 3 marca o 20:30 obiekt podczas spotkania z Lechią znowu świecił pustkami a frekwencja ledwo przekroczyła 10 tysięcy. Taki mamy klimat. Wypada mieć nadzieję, że pojedyncze osoby mądrzące się o „braku skuteczności” licznie przyjdą 3 marca na stadion i na kolejne mecze koczując pod bramą już 1,5 godziny przed pierwszym gwizdkiem sędziego. Tak będzie?

null

Głośne gwizdy – W 71 minucie boisko opuścił Filip Marchwiński. Piłkarz schodzący ze zwieszoną głową został boleśnie wygwizdany przez kibiców, żaden inny zawodnik nie dostał z trybun aż takich gwizdów, jak popularny „Marchewa” będący zaszczuty od kilkunastu miesięcy. Porcja gwizdów w kierunku tego gracza nic już nie zmieni. On dla wielu nie istnieje, z góry wiadomo, że nie dźwignie go jakaś asysta czy gol, Marchwiński pozostanie już zawsze na Lechowym dnie.

Kolejne osłabienia – Lista zagrożonych piłkarzy zmniejsza się, ponieważ wczoraj po kartce obejrzeli m.in. Kristoffer Velde oraz Mikael Ishak. Obu zawodników zabraknie we Wrocławiu, do kadry wrócą natomiast Radosław Murawski i Jesper Karlstrom. Zagrożeni są teraz Barry Douglas, Afonso Sousa, Michał Skóraś i Alan Czerwiński.

null

Przykuty do ławki – W niedzielę ponownie na murawę nie wszedł Gio Tsitaishvili. Był to 6 mecz Lecha Poznań tej wiosny, który Gruzin obejrzał sobie tylko z ławki rezerwowych. Więcej nie ma co dodawać, to kolejny odpalony piłkarz przez Johna van den Broma.

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <





9 komentarzy

  1. Sapuaro pisze:

    A miało być tak pięknie…

  2. edved pisze:

    To dodam tylko, że na jednym z portali sportowych pojawiło się info, że Rebocho nie gra żeby nie rozegrał minimalnej liczny minut wymaganej do automatycznego przedłużenia kontraktu.

  3. Pawel68 pisze:

    ? dlaczego gra?Młodziezowiec?Nie widzę innych walorów?Brom widzi…

  4. Sp pisze:

    Tylko czemu ten Marchewa jest tak pchany skoro w czerwcu zostanie mu tylko rok kontraktu.

  5. Bigbluee pisze:

    Wypada mieć nadzieję, że pojedyncze osoby mądrzące się o „braku skuteczności” licznie przyjdą 3 marca na stadion i na kolejne mecze koczując pod bramą już 1,5 godziny przed pierwszym gwizdkiem sędziego. Tak będzie?

    Podpinam się pod pytanie i dodam że to nie takie pojedyncze te osoby. Piszących ze jest super, tylko goli nie ma, było bardzo wielu. Ostatnio po prostu się wyciszyli liczac na to że nie auta strzelba zaliczy ten przysłowiowy strzał i będą mogli jechać do konca sezonu na 1 meczu podobnie jak jesienią jechano tylko na Vilarealu niczym Pitry na golu z LTSK na Klozetowej 3.

  6. mario pisze:

    to że Velde nie będzie grał, to akurat chyba wzmocnienie. Gio gorszy nie będzie

Dodaj komentarz