Lech Poznań nie obroni Mistrzostwa Polski

Dnia 22 kwietnia 2023 roku w sposób matematyczny stało się to, co tak naprawdę wisiało w powietrzu już od wielu miesięcy. Po sobotniej wygranej Rakowa Częstochowa zespół Lecha Poznań stracił szansę na obronę tytułu Mistrza Polski.

Według wielu Lech Poznań stracił realne szanse na obronę mistrzostwa już po rozegraniu pierwszych czterech meczów w sezonie 2022/2023, w których Kolejorz zdobył raptem jeden punkt przegrywając wszystkie trzy spotkania u siebie a według większości w 15. kolejce Ekstraklasy. Dnia 30 października 2022 roku Raków Częstochowa triumfował przy Bułgarskiej 2:1 i odjechał wówczas niebiesko-białym na aż 13 punktów. Dziś lider wygrał swój ligowy mecz co oznacza, że Lech Poznań dnia 22 kwietnia 2023 roku stracił szansę na obronę tytułu Mistrza Polski w sposób matematyczny.

Przypomnijmy, że Lech Poznań ósmy tytuł mistrzowski w swojej historii zdobył 14 maja 2022 roku a 21 maja po ostatnim meczu z Zagłębiem Lubin hucznie go świętował. Wcześniej już 20 kwietnia podopieczni ówczesnego trenera Macieja Skorży zapewnili sobie start w eliminacjach europejskich pucharów 2022/2023. Brak obrony tytułu Mistrza Polski w przypadku Kolejorza nie jest większą niespodzianką i żadną nowością. Tylko w latach 1983-1984 oraz 1992-1993 naszej drużynie udało się obronić mistrzostwo, po wcześniejszych dwóch tytułach osiągniętych w XXI wieku Lech Poznań nie potrafił wywalczyć nawet awansu do europejskich pucharów.

null

Mistrzostwo Polski: 1983, 1984, 1990, 1992, 1993, 2010, 2015, 2022
Wicemistrzostwo Polski: 2013, 2014, 2020
3. miejsce: 1949, 1950, 1978, 2009, 2017, 2018

Sezon 2022/2023 może być przełomowy. Patrząc na problemy, jakie miał Kolejorz od lata i na liczbę meczów, które rozegrał bieżące rozgrywki mogą być dobre, gdy podopieczni Johna van den Broma do ćwierćfinału Ligi Konferencji dorzucą nie sam wymagany awans do europejskich pucharów a 18 w historii klubu podium Mistrzostw Polski. Realnie Lech Poznań ma szansę na 7 w historii brązowy medal, o który walczy z Pogonią Szczecin (przed 29. kolejką ma nad „Portowcami” jedno oczko przewagi).

Zdobycie brązowego medalu Mistrzostw Polski pozwoliłoby dorzucić kolejną pamiątkę do otwartego w grudniu muzeum Lecha Poznań, a także zarobić klubowi więcej pieniędzy. Pomiędzy 4. pozycją dającą awans do europejskich pucharów a 3. miejscem są blisko 4 miliony złotych różnicy, zatem w ostatnich 6 kolejkach nasi piłkarze mają o co grać. Suma 4 milionów złotych lub jej brak byłaby widoczna w budżecie Kolejorza, dlatego od 24 kwietnia do 27 maja zawodnicy walczą o europejskie puchary, historię swoją i naszego klubu oraz o pieniądze od Ekstraklasy SA dla zarządu.

null

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <





19 komentarzy

  1. bombardier pisze:

    Liczenie milionów – ŚMIECHU WARTE!
    3 lub 4 miejsce to TOTALNA PORAŻKA MISTRZÓW POLSKI!
    Ile będziemy czekać na mistrzostwo 5, 7 lub więcej lat.
    Właściciel i zarząd to są OJCOWIE GIGANTYCZNEGO BLAMAŻU!!!

  2. 07 pisze:

    Przykre jest to że tytuł Lech przegrał tak łatwo i zbyt szybko. 3 miejsce to z tą kadrą obowiązek., aby mowić o częściowym uratowabiu sezonu. Nikt w Poznaniu z pozycji Kolejorza nie jest zadowolony. Można było wycisnąć więcej…..

  3. Kargaren pisze:

    W porównaniu do przedmówców to 3 miejsce przyjmę z dużym uśmiechem i radością. Raków w tym sezonie wykręca niesamowitą średnią (2.3 pkt/na mecz, 3 najwyższa w XXI wieku). My mieliśmy ogromne problemy na początku i zapowiadało się na powtórkę z sezonów po mistrzostwie 2010 i 2015. Także malkontenci schowajcie ego do kieszeni i módlmy się, żeby zarząd zainwestował pieniądze z pucharów i Skórasia w 5-6 niezbędnych transferów, żeby ta przygoda w pucharach nie była jednorazowa 😉

    • jankers pisze:

      W pełni się zgadzam. Oceniajmy puchary o ligę razem, przecież to są rzeczy od siebie zależne!! Pisanie o miejscu w lidze nie powinno być oderwane od pucharów (i zmiany trenera na starcie). Jak będzie 3. miejsce (plus 20 meczów w Europie i ćwierćfinał LKE) to to będzie sukces i trenera i piłkarzy i zarządu i Rząsy i greenkeeperów i całego klubu. Nie ma co się zachwycać 3. czy 4. miejscem, ale razem z LKE to JEST sukces.

  4. Przemo33 pisze:

    To niestety było bardzo prawdopodobne, wręcz pewne już od rundy jesiennej. Po prostu jesienią straciliśmy zbyt dużo punktów, przez co od początku musieliśmy gonić nie tylko lidera, ale też inne drużyny w tabeli. Nasza strata do lidera już wtedy była dość spora i niestety na wiosnę się nie zmniejszyła. Jeszcze na początku tego roku kalendarzowego można było się łudzić, mieć jakieś nadzieje, że uda nam się włączyć do walki o mistrzostwo Polski, że przynajmniej powalczymy z Rakowem. Niestety początek rundy wiosennej w naszym wykonaniu był po prostu kiepski, po raz kolejny straciliśmy w głupi sposób punkty, właściwie samemu odbierając sobie realnie szansę na obronę tytułu mistrza Polski. Chociaż dopiero teraz straciliśmy matematycznie na to szansę, to niestety moim skromnym zdaniem tak się stało już wcześniej, właśnie na początku wiosny. Z Pucharu Polski odpadliśmy niestety bardzo szybko, za to w Lidze Konferencji szło nam na prawdę dobrze. Można gdybać, jak potoczyłby się nasz sezon w lidze, gdyby nie tak długa gra w Lidze Konferencji, jak poradzilibyśmy sobie, grając w praktycznie każdym meczu w najsilniejszym, podstawowym składzie, a nie w rezerwowym, z rotacjami. Ale to gdybanie, tego się już nie dowiemy. Za nami piękny sezon w europejskich pucharach, który przeszedł już do historii i o którym nie zapomnimy.
    Oczywiście każdy z nas ma prawo odczuwać niedosyt, bo mimo wszystko fajnie było by obronić tytuł mistrzowski i przynajmniej na prawdę o niego powalczyć. Mimo wszystko, gdy spojrzymy na poprzednie sezony, to tym razem udało nam się połączyć grę na dwóch frontach i to pomimo różnych przeciwności oraz kadry, która wymagała i wymaga wzmocnień. Tak jak wcześniej, gra w europejskich pucharach odbiła się na naszych wynikach w lidze, ale nie tak bardzo, jak w poprzednich latach, gdy sezon kończyliśmy poza podium bez prawa udziału w eliminacjach do europejskich pucharów. Tym razem może być inaczej i mamy szansę zakończyć sezon na 3 miejscu w tabeli. Łatwo nie będzie, ponieważ Pogoń wygrała wczoraj swój mecz i musimy wygrać z Radomiakiem, by wrócić na podium, ale jest to do zrobienia. To jest nasz cel, a po odpadnięciu z Ligi Konferencji możemy teraz rzucić wszystkie siły na Ekstraklasę. Grając w podstawowym składzie tym bardziej może nam się to udać i oby tak było. Teraz możemy już tylko walczyć do końca i zakończyć fajnie, udanie ten sezon.

    • Pawelinho pisze:

      „Niedosyt” to idealne określenie obecnego sezonu podobnie jak dwumeczu z Fiorentiną i tak zasadzie ta kampania wyglądała. Dobre mecze przeplatane fatalnymi lub kiepskimi i tak dalej. Do tego tradycyjna porażka w PP. Regularna gra w europejskich pucharach powinna być celem samym w sobie, a liga środkiem do tego celu, ale niestety zarząd dalej tego nie rozumie i mam spore obawy, że kolejny sezon nie będzie już tak dobry patrząc na to ilu piłkarzy ma odejść z klubu. Wiadomo życie nie znosi próżni, ale wzmocnienia są konieczne lecz tylko takie, które podniosą jakość Lecha, a nie przeciętność którą rzonsa zafundował latem sprowadzając m.in ukraińskiego turystę z wakacji na Cyprze. Wiadomo, że ekstraklasa jest teraz priorytetem bo Lech odpadł z pucharów, ale nie byłoby tego, gdyby nie kilka spotkań, których Lech nie wygrał na własne życzenie tylko przez własną nieudolność w przeciętnymi drużynami jest aktualnie w takim a nie innym miejscu.

      • Przemo33 pisze:

        @Pawelinho
        Z Ligą Konferencji kojarzą się jeszcze słowa „radość” i „duma”, ale niestety i tutaj, a zwłaszcza po meczu rewanżowym z Fiorentiną można mówić o „niedosycie”. Bo i w tych rozgrywkach można odnieść wrażenie, że mogliśmy zrobić więcej. Najpierw w fazie grupowej, gdzie straciliśmy punkty w dwumeczu z Hapoelem, ale także z Austrą, a już zwłaszcza tydzień temu, gdy byliśmy blisko dogrywki w meczu z Fiorentiną i zabrakło nam wtedy jednej bramki do bezpośredniego awansu. Rywal później strzelił dwie bramki, my już żadnej i niestety odpadliśmy, a szkoda, bo na prawdę byliśmy wtedy blisko. Ale ogólnie, tym bardziej jeśli chodzi o ligę to w pełni się z Tobą zgadzam. Mimo, że to jest niezły sezon w naszym wykonaniu, to jednak czuć wręcz ogromny niedosyt. A szkoda, bo gdyby nie sporo głupich straconych punktów, to moglibyśmy teraz walczyć o mistrzostwo Polski. Już pomijając błędy sędziów, to sami jesteśmy sobie winni, że tak nie jest. Głupie błędy w obronie i brak skuteczności nas załatwiły.

  5. Reyvan pisze:

    Szczerze mówiąc, to nie ma to dla mnie żadnego znaczenia, biorąc pod uwagę jak fatalnie wyglądała sytuacja Lecha w lidze w poprzednich sezonach kiedy jednocześnie grał w pucharach, to obecny wynik w pucharowy w połączeniu z ciągle wysokim miejscem w lidze – oczywiście mecz z Radomiakiem należy wygrać, żeby ciągle trzymać się na pudle – to ja ten sezon odbieram jako zwyczajnie bardzo dobry.
    Oczywiście żal kilku bardzo głupio straconych punktów, jak choćby w meczu z Pogonią na wyjeździe, czy w wyjazdowym ostatnio spotkaniu z Legią. Ale wygląda na to że nie zaważy to na tym że Lech w kolejnym sezonie znów zamelduje się w eliminacjach pucharów.
    Jeśli zaś Lechowi znów uda się do grupy LKE awansować, to naprawdę będzie można powiedzieć że był to świetny czas.

  6. slavo1 pisze:

    Nie jestem zdziwiony takim obrotem rzeczy – MP nam odjechał w dwóch etapach. Najpierw kiedy odszedł Skorża (brak kontynuacji schematów, gry, treningu) a drugi raz kiedy na początku wiosny (już w tym roku) straciliśmy kilkanaście niezwykle ważnych punktów. Jak ważna jest kontynuacja trenerska na odpowiednim poziomie pokazał Papszun – jego zbieranina średnich grajków potrzebowała trzech kolejnych lat aby wspiąć się na szczyt. Zobaczymy co się stanie w nowym sezonie… obrona MP i PP (choć uważam, że Legia wygra w Warszawie) będzie cudem. No chyba, że znowu zderzą się z LM i w drugiej rundzie pa-pa a marzeniami – a wtedy kwasy, wyprzedaże i … Na środek tabeli ich potencjał starczy. Drugi raz potraciliśmy punkty z winy VdB bezpośrednio PO pierwszym okresie przygotowawczym. Założył, że piłkarze z PRL-ligi sa takimi samymi grajkami jak z Be-NL a tu.. dupa. Stąd rotacje, słabe gry i fatalne wyniki. Jakoś uważam, ze jeśli VdB pozostanie na nowy sezon to przygotowania przebiegną w innej formie i z innym skutkiem. Teraz potrzebujemy 3-5 klasowych graczy. Wykrystalizowało to się podczas długiego sezonu. Mamy 11-13 graczy na poziomie naszej sfery możliwych osiągnięć (bo nie porównuję Lecha do LM i TOP5) i potrzeba nam tych kilku aby pokazać się jeszcze lepiej. Jak to się ma do obrony MP w tym sezonie? Ano tak, że mamy opóźnienie 1 roczne. I tutaj winę ponosi Maciej „Boski” Skorża. To on dał dupy i on zamknął nam szansę na obronę MP. Ale to dobrze – nie chcę go więcej widzieć w Poznaniu. Nie interesują mnie powody tak wieloznaczne (biorąc pod uwagę co TERAZ robi w Japonii). Pierwszy raz skłócił szatnię a drugi raz uciekł z Lecha. Z oceną VdB już raz przestrzeliłem … poczekam na koniec następnego sezonu. Uważam, że za rok będziemy się ekscytować zbliżającym się finałem PP i prawie pewnym MP. Zapisz to faken. Jest jedno ALE… jeśli koralik-menelik miał jednak rację to będziemy mieli nie dzień ale miesiąc-rok-5lecie … świstaka. W innym poście napisałem, że najbliższe 3-4 miesiące dadzą mi na to odpowiedź.

    • Bigbluee pisze:

      „Jakoś uważam, ze jeśli VdB pozostanie na nowy sezon to przygotowania przebiegną w innej formie i z innym skutkiem”.

      Mam dejavu. To samo czytałem w październiku, listopadzie i grudniu, że po taaaaaakiej długiej przerwie zimowej to rozjedziemy każdego, klękajcie narody jak tylko VdB przepracuje z nimi porządnie przygotowania bo w lipcu nie miał na to czasu. Przerwa zimowa była dłuższa niż przerwy letnie. Czasy starczyło nawet na wakacje w Dubaju. Jak to się skończyło to widzieliśmy w Legnicy i Mielcu.
      Nie twierdzę że tak będzie teraz. Po prostu należy pamiętać że już 1 okres przygotowawczy ma za sobą i skutek mizerny.

      • slavo1 pisze:

        No widzisz – pominąłeś pierwszą część tego wywodu cytując tylko konkluzję….

        „Założył, że piłkarze z PRL-ligi sa takimi samymi grajkami jak z Be-NL a tu.. dupa. Stąd rotacje, słabe gry i fatalne wyniki”

        TO BYŁ jego błąd – bez wątpienia. Ale uczy się 🙂 – wyniki przyszły później.

      • slavo1 pisze:

        I jeszcze jedno : „skutek mizerny”??? – to samo pisałeś po meczach w LKE? Daj se luz… mecze z Fiorentiną czy Djurgarden przeszły do historii POLSKIEGO FUTBOLU nie tylko Lecha.

  7. yossarian pisze:

    Niestety w wielu meczach nasza gra wołała o pomstę do nieba i stad jest tak krucho w lidze. Wynik w Europie zaciemnia trochę fakt naszej słabej gry – bo z niej wynika nasz dorobek punktowy, a nie z powodu braku szczęścia. Przepaść pomiędzy nami a Rakowem jest ogromna. Jakieś tam przebłyski w naszej grze są, od czasu do czasu, dlatego niech Brom poprowadzi jeszcze zespół w kolejnym sezonie. Brak Mistrzostwa to bezwzględny out, a w przypadku słabej gry w trakcie rundy trzeba go pożegnać wcześniej. Cały czas mam ambiwalentne z nim skojarzenia niestety.
    Jestem bardzo ciekawy jak będziemy finiszowali. Jutro pierwszy sprawdzian, oby na szóstkę.

  8. smigol pisze:

    Piękny to byl sezon, nie zapomnę go nigdy.

  9. Pawelinho pisze:

    Generalnie szansa była, ale złożyło się na to wiele czynników, o których większość wyżej już napisała i nie ma większego sensu powielania tego tzn takich jak fatalna gra w niektórych meczach ligowych, gdzie w meczach z teoretycznie słabszymi tych punktów powinno być obowiązkowo więcej niż jest aktualnie. Wtedy nie było takiej przepaści do liderujących medalików, a tym bardziej nerwowej końcówki o być albo nie być na najniższym stopniu. Na pewno wpływ na obecną sytuacje Lecha miała nie tylko gra w pucharach, ale przede wszystkim tradycyjnie zawalone letnie i zimowe okienko transferowe. W Lechu potrzeba przede wszystkim dobrych jakościowo piłkarzy takich jak np Sousa, który nie wiedzieć czemu przegrywa rywalizacje z Marchwińskim bo ten musi być na siłę promowany (jak już musi to niech wchodzi na ostatnie 20/25 minut bo tylko na tyle się nadaje). Osobną kwestią pozostaje kwestia przychodu do strat bo będąc na miejscu rutka zaryzykowałbym stratę kasy za młodzieżowca nad kasą z europejskich pucharów, która jest warta ryzyka co pokazał start w bieżącym sezonie ECL. Generalnie cel minimum czyli trzecie miejsce plus gra w fazie grupowej europejskich pucharów oraz zdobycia PP został zrealizowany w 2/3 bo trener stwierdził, że wzmocnienia nie są potrzebne. Tak czy inaczej wynik w europejskich pucharach nieco zamazuje niektórym osąd ligowej szarzyzny. Na razie oceniać latającego tulipanka nie będę (i to nie jest szydera jeśli ktoś tak to odbiera po prostu kraj tulipanów i tyle). Reasumując za dużo straconych punktów z takimi rywalami jak Stal, Zagłębiem Lubin (np remis i porażka), Piastem czy Miedzią na wyjeździe, który Lech zremisował na własne życzenie. Takich przykładów można mnożyć i chociażby z tego powodu obrony tytułu nie będzie, a będzie jedynie cel minimum co patrząc na całokształt sezonu oraz brak wzmocnień i tak należy uznać za solidny wynik jeśli obniżymy wymagania i standardy wg których powinno się oceniać drużynę, która został w zeszłym roku MP.

    • Bigbluee pisze:

      „Tak czy inaczej wynik w europejskich pucharach nieco zamazuje niektórym osąd ligowej szarzyzny”.

      Nie niektórym a prawie wszystkim tutaj obecnym. Na palcach 1 reki wymienić mogę tych którzy patrzą trzeźwo bez Europejskiej mgły przed oczami. Wszyscy się cieszymy z sukcesu w LKE ale to jest bonus. Co nam z tego bonusu jeśli go wykorzystać nie możemy w kolejnym sezonie bo nie dojedziemy do pucharów? Ciekawa byłaby ankieta w której zadanoby pytanie: Jaki scenariusz liczy się dla Ciebie bardziej. MP i odpadnięcie z LKE w grupie czy awans do 1/4 LKE i 4 miejsce w lidze.
      Dobrze zw Ty czy @Didavi wyrażacie podobne poglądy bo mnie nie oszczędzają gdy tak pisze 🙂
      Wielu nie chce widzieć że cały sezon w lidze gramy dokładnie to samo toczka w toczkę każdy jeden mecz. Kalkę można przyłożyc. Z DJU czy Fiorentina na wyjeździe (bo u siebie graliśmy taknjak w lidze), dało się zagrać inaczej. Na to pytanie niech odpowie trener i sprawi aby zawsze tak wyglądała gra a przede wszystkim ZAANGAŻOWANIE bo za chwilę jedziemy do przepotężnego Radomiaka i znowu będziemy drzeć o wynik.

      • Pawelinho pisze:

        Wiesz ja akurat celowo użyłem „niektórym”.

      • Pan T.Arhei pisze:

        No i ta brudna membrana ,ona chyba najbardziej „zamazuje”,gro osób tutaj obecnych z tego właśnie powodu nie chodzi na mecze ,no i jeszcze z braku w menu czerwonego wina 🙂

    • Przemo33 pisze:

      @Pawelinho
      Niestety ćwierćfinał Ligi Konferencji zamazuje obraz ogólny tego sezonu, który tylko ze względu na dojście tak daleko właśnie w tych europejskich rozgrywkach oraz niezłe łączenie gry na dwóch frontach może być uznany za niezły. Ale nie da się zapomnieć tego, co często graliśmy w Ekstraklasie i jak wiele punktów straciliśmy w głupi sposób na własne życzenie. Oczywiście było trochę błędów sędziowskich, zarząd po raz kolejny zawalił i letnie i zimowe okienko transferowe (gdyby nie Sousa i Dagerstal, to była by mocna jedynka, bo tylko oni się sprawdzili), ale przede wszystkim straciliśmy zbyt dużo punktów przez głupie błędy w obronie i brak skuteczności pod bramką przeciwnika. Mistrzem kraju zostaje ten, kto najmniej razy się potknie. A skoro my tracimy punkty w końcówce meczu z Legią, ale też z Miedzią, Stalą Mielec i innymi zespołami, to nie ma nawet co myśleć o mistrzostwie Polski. Jak do tego doda się wręcz błyskawiczne odpadnięcie z Pucharu Polski, to ogólny obraz w rozgrywkach krajowych jest na prawdę słaby. Najgorsze jest to, że przed sezonem z podstawowych, kluczowych piłkarzy odszedł tylko Kamiński, którego w tym sezonie godnie zastąpił Skóraś. Nawet jeśli weźmiemy pod uwagę, że Amaral ma znacznie gorszy sezon, niż ten poprzedni (chociaż statystyki bramek i asyst nie są złe) i trener woli na jego pozycji wystawiać Marchwińskiego, to znów mamy także Sousę, który w rundzie wiosennej gra już lepiej i potrafi decydować o losach meczu. Więc pomijając brak wzmocnień i dodając Dagerstala to mamy praktycznie tak samo mocną kadrę, jak w poprzednim sezonie, jeśli chodzi o podstawowych piłkarzy. Do tego praktycznie na każdej pozycji mieliśmy po dwóch piłkarzy, dlatego kadra była szeroka. Niestety problemem byli zmiennicy, którym brakowało jakości i nie wnieśli do gry tyle, ile mogliby. Były u nich lepsze mecze, pewne przebłyski, ale z małymi wyjątkami większość z nich zawiodła. Można oczywiście gdybać, jak potoczyłby się ten sezon, gdybyśmy nie awansowali do fazy grupowej Ligi Konferencji i co by było, gdybyśmy mieli lepszego bramkarza (Rudko kilka ważnych meczów zawalił, a Bednarek, chociaż był solidniejszy, to jednak jest golkiperem, który mógłby być zmiennikiem podstawowego bramkarza). To już niestety tylko gdybanie, ale moim skromnym zdaniem biorąc to wszystko pod uwagę mogliśmy zrobić w tym sezonie zdecydowanie więcej w Ekstraklasie. Mogliśmy walczyć o mistrzostwo Polski. Tak się jednak nie stało i z tego powodu można odczuwać ogromny niedosyt. Być może w następnym sezonie będzie pod tym względem lepiej, ale to już czas pokaże.