Azjatycki sukces i taktyczna piłka byłego trenera

Dnia 10 listopada 2022 roku dwukrotny Mistrz Polski z Lechem Poznań, Maciej Skorża podpisał kontrakt z japońskim klubem Urawa Red Diamonds. Wybór klubu był wtedy logiczny, pod paroma względami Urawa jest podobna do Kolejorza, którego Skorża w sezonie 2021/2022 dał radę odbudować sportowo.

Maciej Skorża podpisał kontrakt z Japończykami 10 listopada 2022 roku, ale dopiero na początku 2023 roku objął Urawę Red Diamonds szkoloną wcześniej przez hiszpańskiego trenera. Skorża zabrał do Azji asystenta Rafała Janasa, trenera-analityka Wojciecha Makowskiego, który przybył do Kolejorza z Rakowa Częstochowa i pracował u nas przez rok, a także anonimowego w naszym kraju Wojciecha Ignatiuka odpowiadającego za przygotowanie fizyczne. Objęcie przez Macieja Skorżę tego konkretnego klubu dało się porównać z objęciem Lecha Poznań.

Dwukrotny Mistrz Polski z Kolejorzem i triumfator Superpucharu Polski przejął jednokrotnego Mistrza Japonii czekającego na tytuł od 2006 roku. Urawa należąca do koncernu Mitsubishi w sezonie 2022 toczącym się systemem wiosna-jesień zajęła dopiero 9. miejsce w lidze, zatem Skorża trafiając do Saitamy miał za zadanie przede wszystkim odbudować ją sportowo, aby w 2023 roku Urawa Red Diamonds zdobyła jakieś trofeum i jeszcze sięgnęła po puchar za zwycięstwo w Azjatyckiej Lidze Mistrzów. Były szkoleniowiec Lecha Poznań podjął się więc podobnego wyzwania, co w kwietniu 2021 roku wracając do Kolejorza, z którym na 100-lecie miał zdobyć mistrzostwo i powalczyć o dublet.

Lecha Poznań i Urawę Red Diamonds łączy potężne zaplecze kibicowskie, czerwono-biali mimo zajęcia dopiero 9. miejsca w lidze japońskiej 2022 mogli pochwalić się wtedy najwyższą najwyższą średnią frekwencją podczas swoich domowych spotkań, która w ubiegłych rozgrywkach wynosiła 23617 kibiców na mecz. Maciej Skorża zawsze chciał pracować w dużych klubach z kibicami, grać i sięgać po trofea, stawiać wysokie cele sportowe przed swoimi drużynami, trenować pod presją czy mieć konkretne cele do zrealizowania. Praca w Urawie pozwoliła mu się realizować mogąc pracować ze świadomością, że kogoś to interesuje.

Urawa Red Diamonds pierwsze, oficjalne spotkanie pod wodzą Macieja Skorży rozegrała w lutym, kiedy rozpoczął się sezon 2023 w lidze japońskiej. W pierwszych dwóch kolejkach jego zespół poniósł porażki 0:2 co tak naprawdę nie było wielką niespodzianką. Przed sezonem osoby zajmujące się azjatyckim futbolem nie wróżyły sukcesu tej drużynie zwracając uwagę m.in. na przeciętne okienko transferowe. Z zauważalnych transferów obcokrajowców przybył jedynie znany z występów w polskiej lidze napastnik Jose Kante i były stoper Bodo/Glimt, Marius Hoibraten.

Były trener Lecha przed wzniesieniem pucharu z Urawą
null

Maciej Skorża dysponuje w Urawie Red Diamonds głównie japońskimi, doświadczonymi piłkarzami, których już nie nauczy grać w piłkę. Skorża może im jedynie pokazać, jak taktycznie rozgrywać mecze co zresztą stara się robić. Ten zespół gra zupełnie inaczej niż Lech Poznań. Nie dominuje, zwykle nie prowadzi gry, a często oddaje piłkę, stawia na kontry, bazuje na taktyce w tym na grze defensywnej. Od wspomnianych dwóch porażek Urawa nie przegrała już żadnego meczu, jest niepokonana od prawie 3 miesięcy mając aktualnie serię 13 z rzędu gier bez porażki na wszystkich frontach.

Zespół Skorży grający na co dzień na obiekcie Saitama Stadium znanym z Mistrzostw Świata 2002 mało goli traci i niewiele więcej strzela. Prym w ekipie Macieja Skorży wiedzie norwesko-duński duet stoperów Marius Hoibraten & Alexander Scholz. Bardzo ważnymi zawodnikami są też środkowi pomocnicy Atsuki Ito i 35-letni Ken Iwao. Nie jest to jedyny weteran regularnie otrzymujący szanse od Macieja Skorży. Regularnie na szpicy występuje jeszcze starszy 37-letni napastnik, 16-krotny reprezentant Japonii i kolekcjoner trofeów w swoim kraju, Shinzo Koroki a na prawej obronie 33-letni kapitan, 75-krotny reprezentant Japonii, były defensor m.in. Hannoveru 96 czy Marsylii, a także kolejny kolekcjoner trofeów w lidze japońskiej, Hiroki Sakai.

Maciej Skorża świętujący triumf w Azjatyckiej Lidze Mistrzów
null
null

Jednym z celów Macieja Skorży na starcie swojej pracy z Urawą Red Diamonds był triumf w Azjatyckiej Lidze Mistrzów, którą wcześniej czerwono-biali wygrali w 2007 i 2017 roku. Rozgrywki ACF nie do końca są serio traktowane w Europie, bowiem dwumecz finałowy odbył się dopiero po 8 miesiącach od półfinałów. W finale klub z Saitamy mierzył się z Al-Hilal. W pierwszym meczu rozegranym w Arabii Saudyjskiej przewagę miał oczywiście rywal Macieja Skorży, który lepiej operował piłką, ale jego drużynie udało się wyrwać remis 1:1. W rewanżu 6 maja do triumfu w Azjatyckiej Lidze Mistrzów wystarczał bezbramkowy remis, ponieważ w Azji są inne zasady. Urawa grając czujnie postawiła kropkę nad i wygrywając u siebie 1:0 po bramce na początku drugiej połowy.

W rewanżu, który śledziło z trybun prawie 54 tysiące widzów Urawa Red Diamonds zaprezentowała taktyczny i skuteczny futbol. Przeciwnik z Arabii Saudyjskiej prowadził nieefektywny atak pozycyjny, nie mógł przebić się przez japoński mur, znaleźć sposobu na dobrze ustawioną taktycznie drużynę, którą Maciej Skorża doskonale przygotował. Jego zespół w finałowym dwumeczu z Al-Hilal pokazał, jak ogrywać faworyta mogąc świętować wielki triumf i to na swoim obiekcie.

Zwycięstwo polskiego trenera i byłego szkoleniowca Lecha Poznań obiegło polskie media, które 6 maja rozpisywały się o sukcesie Macieja Skorży na obcej ziemi. Japończycy dzięki wygranej w Azjatyckiej Lidze Mistrzów stali się pierwszym zespołem, który wystąpi w klubowych Mistrzostwach Świata, jednak zanim to nastąpi przed Urawą Red Diamonds są kolejne wyzwania. Przede wszystkim tak grająca drużyna może włączyć się do walki o mistrzostwo czy o krajowy puchar. Na razie Urawa z bilansem 5-2-2, gole: 13:8 jest na 8. miejscu w lidze, lecz w razie 3 wygranych w zaległych 3 spotkaniach zrówna się punktami z liderującym Vissel Kobe.

Warto przypomnieć, że Maciej Skorża pracował w Lechu Poznań w latach 2014-2015 i 2021-2022. Wraz z Lechem Poznań zdobył dwa tytuły Mistrza Polski, Superpuchar Polski, dwa razy zagrał w finale Pucharu Polski oraz raz w fazie grupowej Ligi Europy. Spośród szkoleniowców większe sukcesy z Kolejorzem osiągnął dotąd tylko legendarny Wojciech Łazarek.

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <





21 komentarzy

  1. Bigbluee pisze:

    Pan Trener Maciej Skorża. Niepasujący do wronickiej minimalistycznej myśli prowadzenia klubu. Niech mu się wiedzie. Dwóch MP w Lechu nikt mu nie odbierze, nikt nie zapomni i wątpię aby ktokolwiek kiedykolwiek nawet zrównał się z tym rezultatem w erze indolentnego trio.

    • edved pisze:

      Za Rutkowskich zdobyliśmy ponad połowę medali za rywalizację o mistrzostwo Polski. Aż boję się myśleć o ile więcej by tego było gdyby klubem rządził ktoś kto jednak zna się na piłce.

  2. Wamp pisze:

    Promowanie zdrajcy na KKSLech? Słabo.

  3. Mazdamundi pisze:

    Jakości piłkarskiej w tej drużynie zbyt wiele nie ma, więc ewentualne Mistrzostwo Japonii byłoby niewątpliwie kolejnym wielkim sukcesem Trenera, czego oczywiście życzę. A Rutkom życzę, by kiedyś udało im się znowu znaleźć trenera, który będzie chciał wygrywać za wszelką cenę, który sprawi, że znowu będziemy oglądać silnego i nieustępliwego Lecha, grającego z pomysłem. Tak jak udało się z Trenerem Skorżą, który za pierwszym razem przyszedł do drużyny w kryzysie, za drugim do drużyny skompromitowanej kilkoma latami niepowodzeń i za każdym razem potrafił odmienić charakter drużyny, poszczególnych jej zawodników, wynosząc wielu na zupełnie inny poziom w stosunku do tego prezentowanego wcześniej, a nawet działaczy. Taki trener z takim charakterem to jest taką osoba, której obecny zarząd Lecha potrzebuje, by odnosić poważne sukcesy. Zarząd potrzebuje menedżera, który nie będzie całkowicie bierny wobec ich „polityki”, który zarazi ich entuzjazmem, chęcia wygrywania i profesjonalizmem. A może po prostu potrzebuje osoby, która swoją postawą powie, że przynajmniej raz na jakiś czas wypada ruszyć dupę do roboty, by całkowicie nie zaprzepaścić swojego wizerunku w oczach kibiców, bo tak sobie myślę, że akurat w poprzednim sezonie zarząd dał radę – zbudowano silną kadrę, na której opłacenie wydano bardzo duże pieniądze, co dało upragnionego Majstra na Stulecie. Zimą ubiegłego roku ściągnięto ważnych piłkarzy może nie aż tak na boisku, ale na pewno dla mistrzowskiej szatni dla szatni – Kownackiego i Kędziorę – których powrót do Lecha byłby ciężki gdyby nie osoba Trenera Skorży. Szkoda tego odejścia w czerwcu ubiegłego roku. Jestem nawet nie tyle ciekaw czy ze Skorżą przeprowadzonoby takie same transfery, ale czy przykładowo z takiego Gio czy Żukowskiego nie wycisnąłby więcej, tak jak np. znacząco poprawił grę obrony w sezonie mistrzowskim w stosunku do poprzedniego sezonu, czy sprawił, że Kuba Kamiński, Karlstrom, a nawet Ishak stali się o wiele lepszymi piłkarzami niż byli przed jego przyjściem.

    • Mazdamundi pisze:

      I w tym miejscu zaznaczę, że doceniam też to jak Jonek rozwinął Skórasia czy Potężnego Krzycha, ale równolegle nie doceniam tego, że stracił Amarala i nie znalazł jego zastępcy jak i drużyna za jego kadencji notuje regres pod względem gry w lidze, regres taktyczny, brak istotnych wzmocnień np. w środku pola na pozycji 8/10 – tak, jest Sousa, ale to nie jest (jeszcze?) ten poziom, który gwarantowałby spokój kibiców. Jednak duet Amaral/Ramirez choć grał zazwyczaj tylko ten pierwszy budził większy optymizm niż trio Sousa/Marchewa/Szymczak. Niczego im nie ujmuję, to wciąż młodzi zawodnicy, ale nie jest to jeszcze gwarancja kreatywności, goli i asyst.

  4. Przemo33 pisze:

    Gratulacje dla trenera Skorży! Nie tylko wygrał pierwsze i ważne trofeum, ale przeszedł także do historii polskiej piłki. Dzięki zwycięstwu w tych rozgrywkach, Skorża został drugim polskim trenerem w historii, który wygrał Ligę Mistrzów (po Stefanie Żywotko). Dziwi jednak, że tak szybko po odejściu z Lecha wrócił do pracy (nie wiem czemu, ale spodziewałem się, że jego przerwa od piłki potrwa znacznie dłużej), to trochę takie dziwne. Ale to sprawa Skorży. Szacunek za wszystko, co zrobił dla Lecha i powodzenia w dalszej pracy w Japonii.

  5. Pawel68 pisze:

    Teraz wiadomo dlaczego odszedł jeden z 2 najlepszych naszych trenerów!On po prostu ma ambicje sportowe k…!!!!A niestety ten nasz własciciel od siedmiu bolesci tylko kasa i Żadnych ambicji sportowych!!!I nie oczekuje jakiejś polemiki od piesków!Bo od paru lat cały czas nie ma kasy za Teteha i cały czas nie ma kasy?I raty i co jeszcze wymyśla?Szkoda słow na tego Rutkowskiego z rodzina….

  6. edved pisze:

    Promyk nadziei nieśmiało wyłonił się zza burzowej chmury. Ci którzy wiedzą więcej i widzą dalej, wiecznie zasmuceni, bo wiedzą że okno transferowe będzie nieudane, że klub stacza się w otchłań niepewności i porażek, rozumieją że ich klub powinien rywalizować z Hiszpanami i Włochami o ten jeden jedyny puchar, a nie puchar biedronki, czują że sabotażyści po cichu wykańczają ich klub, tylko oni rozumieją, że żeby zarobić 100 trzeba zainwestować 120, patrzą w niebo i widzą znak. W kraju kwitnącej wiśni pojawił się ten klub. Jego nazwa grzmi dumnie, Urawa Red Diamonds, tłumacząc z japońskiego czerwone minerały z gromady pierwiastków rodzimych. Sponsorem klubu jest mało znana lokalna firma Mitsubisziiii, a nazwa klubu wcale nie nawiązuje do loga firmy. Keizo Fuchita wie jak zadbać o kibica. Na grę w pierwszym składzie nie ma szans żaden wychowanek. Keizo wie, że nic tak nie irytuje kibica jak wychowany w ich mieście dwudziestolatek którzy nie jest w stanie na boisku przepchać trzydziestolatka. Keizo jako wizjoner wie, że sukcesy należy budować na zawodnikach w wieku chrystusowym i wypożyczeniach. Rekordowe transfery dotyczą trzydziestolatków, młodzi mogą poczekać. Urawa zdobywa puchar którego nigdy nie zdobędzie ani Real Madryt ani Barcelona. O prestiżu tej nagrody niech świadczy fakt, że czerwone kamole zdobywały ją częściej niż mistrzostwo własnego kraju ogrywając między innymi takich tytanów jak al-hilal, co po arabsku znaczy rumaki pędzące w oparach unoszących się nad nad szybami naftowymi. Zwycięstwo odniesiono dzięki brawurowej akcji jednego z rumaków. Czerwone góry w swej doskonałości nawet nie musiały zdobywać goli, rywal ze strachu strzelił bramkę sam sobie żeby nie rozjuszyć dzielnych Japończyków. Ich trenerem jest on, the chosen one, polski neo, któremu w zdobyciu tytułu nie pomaga już Zagłebie Lubin tylko Nagoya. Ten który marnych Portugalczyków zamienia w bogów, niepotrzebnie nie traci czasu na jakieś europejskie pieszczoty, tylko bierze się za za największe wyzwanie w Europie, a może nawet na świecie. Wygranie ligi, w której wszyscy rywale skupiają się tylko na lidze, gdyż w pełni świadomie dają się ogrywać w eliminacjach europejskich nieświadomych niczego Łotyszom i Cypryjczykom. I on teraz zdobył ten tytuł. Kibic Lecha zapija prozac łykiem czystej. Może kiedyś on wróci, zamieni klub w czerwone głazy, a ci których imienia nie należy wymieniać skoczą ze skały a ich miejsce zajmie sam Keizo. Kibic wie jednak że nigdy nie zdobędą tego pucharu, nigdy nie dane będzie im pokonać arabskie rumaki mające w żyłach ropę zamiast krwi. Ale jest sposób na wyjście z depresji. Kibic ociera łzy niebiesko-białym szalikiem i zgłębia internet i czyta:

    „Od 11 października 2022 r. ruch bezwizowy z Polski do Japonii został przywrócony.”

    • tomasz1973 pisze:

      Długo nad tym myślałeś? Jeżeli tak, poświęć jeszcze raz tyle samo czasu i pomyśl nad sobą. Jeżeli nie, wróć do poprzedniego zdania.

      • edved pisze:

        Jak będziesz wylatywał pamiętaj aby zabrać ze sobą paszport, bo dowód nie wystarczy.

  7. kibic79 pisze:

    Gratulacje dla Skorży. Życzę mu sukcesów, ale nie tęsknię. W Lechu miał tyleż sukcesów co spektakularnych porażek. Nie rozumiem skąd to idealizowanie Skorży, a deprecjonowanie Papszuna, który w 4 sezony osiągnął połowę tego co Skorża przez niemal 20 lat. Chciałbym w Lechu trenera młodego, który osiągnie z Lechem w lidze tyle w 3 lata ile Papszun z Rakowem przez ostatnie 3 plus powtórzy występ w LKE z tego sezonu.
    Broma ocenie po sezonie. Zakładając, ze będziemy na 4 miejscu to za ligę 3,5/6, za puchary 5/6. Razem to daje 4/6 za całokształt. Jeśli będziemy na 3 miejscu ugrywając 7/9 lub 9/9 w ostatnich 3 meczach (w tym wygramy z Rakowem) to 4,5/6 za sezon dla trenera.
    Kolejny sezon zweryfikuje VdB ostatecznie. Lech musi grać w grupie LKE i z niej awansować oraz ugrać średnią punktów min. 2 pkt. na mecz w lidze.
    Zobaczymy jeszcze jakie „narzędzia” da trenerowi Zarząd.

    • Pawel68 pisze:

      Co ty piszesz trener to może 30%!Reszta to misiu kasa i jakość tych starych Japończyków!U nas cały czas skowyt ,ze nie ma kasy!Rebocho oddany za darmo,a za bramkarza chcą Mrozka ktory raczej na pewno nie będzie grał….Skorża nie chciał po prostu z tymi goscmi nic wspólnego!

    • Pawel68 pisze:

      A wogóle skąd ty tego pipszuna zaczałes opisywać jak temat jest o Skorzy?Taka miernotę porownujesz do niego?

      • kibic79 pisze:

        Stąd, że nie rozumiem fascynacji Skorżą, który nie osiągnął przez 20 lat nic poza zdobyciem kilku tytułów mistrza kraju z ewidentnie mocnymi kadrowo zespołami . Nic nie ugrał w Pucharach w Europie. Aktualnie wygrał finałowy dwumecz Azjatyckiej Ligi Mistrzów do którego wcześniej awansował poprzednik . Wcześniej trenował Wisłę i Legię. Do tego odszedł do Japonii zostawiajac Lecha. To facet który jest tam gdzie sa pieniądze, nie jest Lechitą tylko najemnikiem. To nie jest zarzut tylko zbiór faktów.
        Tak samo nie rozumiem niechęci do Papszuna. Osiągnął facet sukces z Rakowem. Wydaje się aktualnie najlepszym polskim trenerem w lidze. Zweryfikuje go czas. Trenuje medaliki, ogrywa Lecha, nie dał rady w Pucharach, ale to trener jakich było wieku. Nie rozumiem czym sobie zasłużył na tak duża niechęć na tym forum.

      • mario pisze:

        niechęć do Papuszyna wśród niektórych wynika tylko z jego zachowań w stosunku do Lecha, a właściwie jego wypowiedzi pod adresem Lecha oraz komentarzy nt sędziowania meczów jego drużyny.

      • tomasz1973 pisze:

        No Brom to jest Lechita jak nie wiadomo co! Nie potrzebuje wzmocnień, traci z 20 pkt do lidera, mówi to co zarząd chce usłyszeć, odstrzeli jeszcze z 2 najlepszych zawodników i będzie super! Skorżę z jego dwoma majstrami oceniamy względem pozostałych trenerów Lecha, a nie Wisły, kurwiszona czy jakiegoś Papszuna z jakiegoś Rakowa.

  8. werty pisze:

    Skorza wiedział kiedy odejść…
    Gratulacja dla Pana trenera Macieja
    A panom z Wronek kij w d…

  9. Mirco pisze:

    Ja tam nie jestem „kolegą” Trenera Skorży więc nie wiem jakie były prawdziwe powody jego odejścia po zdobyciu Majstra. Nie wiem, więc nie oceniam. Tyle w temacie. Trenerowi należy się szacunek za zdobycie dla nas Mistrzostwa na stulecie i już! Tak samo – zwycięstwo w Azjatyckiej Lidze Mistrzów to spory sukces i nikt i nic mu tego nie odbierze. Powodzenia Trenerze w Japonii! Życzę zdobycia japońskiego Majstra!

  10. Piknik pisze:

    Po pierwsze gratulacje dla trenera za zdobycie kolejnego trofeum. To duży sukces dla trenera z naszego kraju zdobyć tak ważny puchar dla piłki azjatyckiej i mieć szanse wystąpić w klubowych mistrzostwach świata. Ładny wpis w CV i może okazja do znalezienia mniej egzotycznego miejsca pracy w jakimś silnym klubie w Europie. To na razie taka nuta przyszłości, ale kto wie jak potoczy się kariera Maciej Skorży.
    Po drugie temat wyżej wymienionego trenera w Lechu. Pan Maciej był jednym z najlepszych trenerów, którzy mieli okazje być zatrudnieni w Lechu. Świadczą o tym zdobyte trofea w postaci Superpucharu i dwóch mistrzostw. Czy Skorża osiągał same sukcesy z Kolejorzem. Ameryki nie odkryje, że tak nie było. W końcu został zwolniony z Lecha za pierwszym razem nie udało się mu połączyć gry w krajowych rozgrywkach z pucharami europejskimi. Nie udało się zdobyć Pucharu Polski. Mimo niedoskonałości to świetny szkoleniowiec, który ciągle się rozwija i dał nam dużo radości i dla mnie jest legendą naszego klubu.
    Temat trzeci : odejście Macieja Skorży z Lecha. Zgadzam się w pełni z Mirco nie oceniam odejścia trenera ponieważ mam za mało informacji aby oceniać tu postawę trenera. Może Paweł68 ma racje, że miał dosyć minimalizmu włodarzy klubu, a może faktycznie chodziło o sprawy prywatne i chorobę członka rodziny, a może dostał świetną ofertę pracy z Japonii i sprawy prywatne były tylko wymówką do tego aby rozwiązać kontrakt z Lechem, a może wyjazd do Japonii był szansą na lepszą opiekę medyczną dla chorego członka rodziny trenera (jeśli faktycznie ktoś z rodziny pana Skorży zachorował bo tego też nie wiem, a morze jest głębokie a Piknik nie lubi teorii spiskowych ale fakty. A fakt jest taki, że nie mam wystarczającej ilości informacji aby ocenić odejście trenera.
    Temat czwarty wpis Wampa dotyczący promowania zdrajcy na tej stronie. Zupełnie nie zgadzam się ze zdaniem kolegi, że Maciej Skorża jest zdrajcą. Trener zawodnik ma prawo jak każdy inny człowiek poszukać sobie innej, może lepszej pracy. Maciej Skorża pracował przedtem w legii i wiśle Kraków. Dwóch drużynach znienawidzonych w Poznaniu i idąc takim tokiem rozumowania to pana Macieja nie należałoby w ogóle zatrudniać. Ja już dawno się przyzwyczaiłem, Ameryki tu nie odkryje, że trenerzy, piłkarze, są zazwyczaj bo (nie chcę generalizować że wszyscy) są najemnikami i identyfikują się z danym klubem, póki dostają pieniądze na konto. Czy Maciej Skorża zmienił pracę z powodu pieniędzy, powodów prywatnych, czy może nie dogadał się zarządem klubu to nie jest powód do tego aby nazywać go zdrajcą. Za wyniki sportowe jakie osiągnął z Lechem należy mu się szacunek.