Jeden dwumecz z Litwinami

Żalgiris Kowno to drugi litewski klub, który stanie na drodze Lecha Poznań w europejskich pucharach. Kolejorz zagra z Żalgirisem niemal równo 10 lat po odpadnięciu z innym Żalgirisem. Do dziś odpadnięcie z zespołem z Wilna to jedna z największych kompromitacji naszego klubu na arenie międzynarodowej.

Lech Poznań przed pucharowym sezonem 2013/2014 miał najwyższy współczynnik w historii wynoszący 23.650. Sam Kolejorz przed dwumeczem III rundy eliminacji Ligi Europy był po paru sparingach, w których odnosił niezłe rezultaty, był także po dwumeczu z Honką Espoo oraz po 2 ligowych remisach. Poznaniacy na początku sierpnia szukali jeszcze optymalnej formy, ale nic nie wskazywało na problemy z Żalgirisem Wilno trenowanym wtedy przez polskiego szkoleniowca Marka Zuba, który do dyspozycji w ataku miał polskiego zawodnika Kamila Bilińskiego.

Żalgiris 10 lat temu identycznie jak teraz – był najmocniejszym klubem na Litwie, w którym grali najlepsi litewscy piłkarze i paru obcokrajowców. Pierwszy mecz odbył się 1 sierpnia w Wilnie, gdzie Lech musiał poradzić sobie z ambitnym rywalem oraz ze sztuczną nawierzchnią. Kolejorz na boisku nie istniał, Żalgiris przewyższał nas cechami wolicjonalnymi, atakował, był po prostu lepszy, po nieporozumieniu Krzysztofa Kotorowskiego z Manuelem Arboledą wygrał 1:0. Litwini zwyciężyli tylko 1:0, w tym spotkaniu byli dużo lepsi, Lech Poznań był dla nich tłem ośmieszając się na Litwie. Po meczu zawodnicy tłumaczyli się pod sektorem gości, wezwany pod sektor kibiców Kolejorza został też Mariusz Rumak.

Rewanż z Litwinami odbył się po tygodniu 8 sierpnia 2013 roku i krótko po 3 z rzędu ligowym remisie. Kolejorz był wtedy w dołku, lecz niesiony przez doping ponad 16 tysięcy widzów miał szybko strzelić bramkę i odrobić straty z Wilna. Poznaniacy atakowali, przeważali, ale w 29 minucie stracili gola po szybkiej kontrze, w której nie nadążył przede wszystkim Manuel Arboleda. 10 lat temu były inne zasady, bramki strzelone na wyjeździe „liczyły się podwójnie”, Kolejorz musiał więc strzelić 3 gole, żeby awansować dalej. Poznaniacy bili głową w mur, w 86 minucie wyrównali, w 90 strzelili gola na 2:1, było jeszcze jedno trafienie, lecz nieuznane przez sędziego z powodu spalonego. Słaby, grający bez pomysłu Lech Poznań ostatecznie wygrał 2:1, jednak odpadł z Ligi Europy nie potrafiąc wyeliminować nierozstawionych Litwinów.

null

Po tamtym meczu mówiło się nie tylko o sportowej hańbie z Żalgirisem Wilno. Media trąbiły także o oprawie widocznej na zdjęciu poniżej, gorąco na trybunach było jeszcze przed końcem i po meczu, kiedy zawodnicy bali się podejść pod trybuny. Kocioł skandował wtedy m.in. „Zrób jakieś zmiany, hej Rumak zrób jakieś zmiany, „dość pośmiewiska wypie*dalajcie z boiska”, „w Poznaniu bez zmiany, piłkarze są do wymiany” czy „jak na mieście was złapiemy, to wam giry obijemy”. Zarząd do kompromitacji z Żalgirisem podszedł normalnie, wynik dwumeczu nie zrobił na nim wrażenia, nie przejął się pamiętną do dziś hańbą, Mariusz Rumak pracował sobie dalej, jedynie na następne spotkanie z Koroną Kielce ceny biletów zostały obniżone.

Mariusz Rumak (trener Lecha): – ”Dzisiaj nie zabrakło ambicji i woli walki. Zabrakło jakości w polu karnym. Może jest to kwestia umiejętności czy presji. Odpadliśmy z rozgrywek i trudne chwile przed nami. Musimy się jednak skupić na przyszłości, aby zasłużyć na kolejny awans do pucharów.”

Mateusz Możdżeń (pomocnik Lecha): – „Bramka dla Żalgirisu na pewno podcięła nam skrzydła. W dodatku w pierwszych 20 minutach nie wychodzili ze swojej połowy, a potem dostaliśmy gonga i musieliśmy od razu strzelić trzy bramki. Przez pierwsze 20 minut Żalgiris nie wychodził z własnej połowy, a nasze wszystkie strzały były zablokowane. Brakowało nam czegoś w tych sytuacjach podbramkowych. Pod względem ambicji nie mamy sobie nie do zarzucenia. Nad skutecznością można jednak ubolewać i to jest wstyd. Jestem wściekły na siebie. Po pierwszym meczu padły ostre słowa i wszystko wskazywało na to, że teraz damy radę. Znów czegoś zabrakło i to boli najbardziej. Nie zaprezentowaliśmy się źle w tym spotkaniu tylko co dochodziliśmy do bramki, to Żalgiris blokował i czegoś nam brakowało.” .

Szymon Pawłowski (pomocnik Lecha): – „Najważniejszym punktem było to, aby nic nie stracić. Wtedy jednym golem byśmy doprowadzili do dogrywki. Ten mecz wygraliśmy, ale co z tego. Awansu i tak nie ma. „W Wilnie nie strzeliliśmy bramki, a ta na pewno dużo by nam dała. W czwartek wygraliśmy, ale co z tego. Nadal dużo jest do poprawy.”

Bartosz Ślusarski (napastnik Lecha): – „Wiemy, jak ważna była ta Europa dla nas, dla klubu i dla kibiców. Nie pamiętam, kiedy była taka krytyka na trybunach. Musimy grać tak, aby kibice nas dopingowali, a nie tak jak wczoraj.”



III runda kwalifikacyjna Ligi Europy 2013/2014 – 1 sierpnia 2013
VMFD Żalgiris Wilno – KKS Lech Poznań 1:0 (1:0)
Bramka: 44.Kuklys
Żółte kartki: Freidgeimas – Kędziora, Hamalainen, Kamiński, Ceesay
Sędzia: Vlado Glodjović (Serbia)
Widzów: 5000 (ok. 550 kibiców Lecha)
Żalgiris: Vitkauskas – Svrljuga (51.Janusauskas), Skerla, Perić, Veitkunas – Zulpa – Leliuga (46.Freidgeimas), Kuklys, Komolov (77.Velicka), Silenas – Biliński.
Lech: Kotorowski – Ceesay, Kamiński, Arboleda, Kędziora – Trałka, Drewniak – Pawłowski (61.Lovrencsics), Hamalainen, Ubiparip (87.Formella) – Teodorczyk (69.Ślusarski).
Rezerwowi: Burić, Możdżeń, Wołąkiewicz, Drygas, Formella, Lovrencsics, Ślusarski.

III runda kwalifikacyjna Ligi Europy 2013/2014 – 8 sierpnia 2013
KKS Lech Poznań – VMFD Żalgiris Wilno 2:1 (0:1)
Bramki: 86.Teodorczyk 90.Perić – sam. – 29.Leliuga
Żółte kartki: Teodorczyk – Silenas, Janusauskas, Freidgeimas
Czerwone kartki: Teodorczyk – Velicka (po meczu)
Sędzia: Ken Henry Johnsen (Norwegia)
Widzów: 16326 (ok. 50 kibiców Żalgirisu)
Lech: Kotorowski – Wołąkiewicz, Kamiński, Arboleda, Henriquez – Trałka, Drewniak (61.Ślusarski) – Możdżeń (54.Lovrencsics), Hamalainen, Pawłowski (54.Teodorczyk) – Ubiparip.
Rezerwowi: Gostomski, Drygas, Ślusarski, Lovrencsics, Teodorczyk, Wolski.
Żalgiris: Vitkauskas – Freidgeimas, Skerla, Perić, Vaitkunas – Zulpa – Leliuga, Komolov, Kuklys, Silenas (64.Janusauskas) – Biliński (69.Velicka).

Autor zdjęć: Krzysztof Krause

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <





7 komentarzy

  1. Sp pisze:

    Ku*wa tak ro*jebać współczynnik

  2. Pawelinho pisze:

    Dobrze pamiętam wtedy też była podobna euforia po losowaniu tak jak teraz przy okazji dwumeczu z Zalgirisem Kowno. Jednakże pierwszym mecz dobitnie pokazał, że to nie będzie takie łatwe zadanie zwłaszcza, że litewski zespół taktycznie i doskonale wiedział jak grać z ówczesnym Lechem. Lech pomimo zwycięstwa w rewanżu zwyczajnie skompromitował się w tamtym dwumeczu i stąd moje obawy. Wiadomo awans z takim rywalem jest wręcz obowiązkiem Lecha, ale historia pokazuje, żeby nie robić tego przed meczem.

    • tomek27 pisze:

      Wilno , podobnie jak dzisiaj to była najmocniejsza druzyna na Litwie , w formie . Kowno jest średniakiem w tej lidze . Nie ma w ogóle polotu do Wilna . Ta sama nazwa i kraj , poziom sportowy zupełnie inny

    • Pawelinho pisze:

      Niby tak, ale obawy są podobne 🙂

      • tomek27 pisze:

        Odpaść można z każdy, wiadomo , ale gdyby dzisiaj padł tamtem wynik to nawet byśmy nie odpadli, bo było 2-2 . Ja myśle ze dwumecz rozstrzygniemy już w Poznaniu

      • Sp pisze:

        Zważywszy, że pierwszy mecz jest właśnie na Bułgarskiej

      • Sp pisze:

        Kurde sory, umknęło mi to „już” 🙂