Piąty raz z rzędu, utrzymana skuteczność i gole wychowanków

22 lipca 2023 zapisał się na kartach historii nowego sezonu 2023/2024. W sobotę błysnęli piłkarze pokazujący dobrą formę już w maju, dzięki nim kontynuowane są dobre passy nie tylko z Piastem Gliwice, zwycięstwo nad tym rywalem zwiastuje medal Mistrzostw Polski, a gol wychowanka transfer Filipa Marchwińskiego za kilka milionów euro.

Wychowankowie otwierający sezon

Za Lechem trzecia z rzędu ligowa inauguracja, podczas której pierwsze gole strzelali wychowankowie. Wczoraj na 1:0 trafił Filip Marchwiński, rok temu pierwszą ekstraklasową bramkę strzelił Michał Skóraś (w meczu z Wisłą), a 2 lata temu Jakub Kamiński (w meczu z Górnikiem). Obaj zostali później sprzedani za ponad 12 milionów euro.

Kolejne odrobienie strat

Za Lechem już 6 mecz w 2023 roku, w którym poznaniacy umieli podnieść się przy wyniku 0:1. Przegrywając 0:1 zremisowali z Miedzią, Legią, Radomiakiem i z Piastem. Wygrali za to w Łodzi oraz wczoraj z Piastem.

Prawie jak w Łodzi

Sobotnie spotkanie z Piastem w Gliwicach było podobne do tego marcowego w Łodzi z Widzewem. Wtedy Lech też przegrywał 0:1 potrafiąc na końcu wygrać 2:1 oddając przez 90 minut tylko 2 celne strzały. Jakie są inne podobieństwa? W obu meczach trafił do siatki Filip Marchwiński (3 gole, 2 głową), w Łodzi bramkę strzelił Kristoffer Velde, wczoraj asystował przy trafieniu „Marchewy”.

Velde i Marchwiński utrzymują skuteczność

Kristoffer Velde wciąż śrubuje swój dorobek. Od maja zaliczył już 4 asysty i strzelił 4 gole, w ostatnich 5 kolejkach tylko w meczu z Jagiellonią (zmarnował rzut karny) nie zanotował żadnych liczb. Skuteczność utrzymuje także Filip Marchwiński, który od maja zdobył 5 bramek. Wczoraj ustrzelił pierwszy dublet w seniorskim Lechu.

Będzie medal

Statystycznie Lech inaugurujący sezon z Piastem w XXI wieku zdobędzie medal Mistrzostw Polski. 14 i 9 lat temu wygrywając z gliwiczanami sięgał na koniec sezonu 2009/2010 oraz 2014/2015 po tytuł Mistrza Polski. Remisując w 1. kolejce sezonu 2019/2020 na finiszu był drugi.

2009/2010, Piast – Lech 1:3
2014/2015, Lech – Piast 4:0
2019/2020, Piast – Lech 1:1
2023/2024, Piast – Lech 1:2

Piąty raz z rzędu

Wliczając jeszcze poprzedni sezon ligowy Lech wygrał w sobotę 5 ligowe spotkanie z rzędu, podczas tej serii strzelił aż 12 goli. W ostatnich 13 kolejkach Ekstraklasy poznaniacy przegrali raptem raz (z Górnikiem Zabrze).

Wyjazdy siłą Lecha

Ekstraklasowe wyjazdy po meczu w Gliwicach nadal są wielkim atutem Lecha. Poznaniacy wygrali na obcym terenie 3 raz z rzędu, w tej chwili mają serię 7 ekstraklasowych wyjazdów bez porażki przegrywając na obcym terenie ostatni raz dnia 26 lutego (ze Śląskiem we Wrocławiu 1:2). Już w sierpniu Lech zawita do Lubina i właśnie do Wrocławia, gdzie będzie mógł potwierdzić swoją wyjazdową moc.

Debiuty dwóch piłkarzy

22 lipca ekstraklasowe debiuty zaliczyli Dino Hotić i Elias Andersson. Bośniak zanotował dyskretny występ, po wejściu z ławki w 55 minucie niczym specjalnym się nie wyróżnił. O wiele lepiej zagrał Elias Andersson, który z zespołem ćwiczy dopiero od wtorku. Szwed będący w rytmie meczowym pojawił się na lewej stronie obrony, to on odebrał piłkę na połowie rywala w 46 minucie i to m.in. dzięki Anderssonowi padł gol na 1:1. Lewonożny piłkarz kończący mecz na środku pomocy zaprezentował się bardzo solidnie, miał 87% celnych podań i 3 udane odbiory piłki.

Problemy z mikro-urazami

Pierwszy mecz Lecha w sezonie 2023/2024 to kolejne kadrowe problemy. W trakcie spotkania ucierpieli Afonso Sousa, Filip Marchwiński i Radosław Murawski, który musiał zejść z murawy (po meczu pomocnik zapewnił trenera, że będzie gotowy na czwartek). Do Gliwic pojechał Miha Blazić, ale nie znalazł się w kadrze meczowej ze względu na przeciążeniowy uraz łydki. Słoweniec szybko ma wrócić do treningów, wczoraj nie zagrał, ponieważ trenerzy nie chcieli ryzykować.

Biegowy rekord

Na pełen raport fitness trzeba jeszcze poczekać, ale już wiadomo, że Lech Poznań w ciągu ponad 102 minut gry przebiegł prawie 119 kilometrów (Piast ponad 122). Wynik blisko 119 kilometrów to najlepszy Lechowy rezultat od wielu miesięcy, w ubiegłym sezonie ligowym poznaniacy najdłuższy dystans pokonali w spotkaniu z Wartą 2:0 (116,70 km). Za Kolejorzem bardzo trudny, fizyczny mecz.

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <





15 komentarzy

  1. Franco pisze:

    Dobrze, że dostrzegliście Anderssona, któremu niewiele uwagi poświęca się po tym meczu. Pewnie, że nic wielkiego nie pokazał, ale to był dobry występ. Widać że jest przygotowany, nie musi się mitycznie aklimatyzować tygodniami, dobrze grał na lewej obronie. Douglas, który go zastąpił wypadł o wiele gorzej (dużo niedokładnych podań).
    Jedyne co Eliasowi nie wyszło to ten mega rajd w pierwszej połowie, gdzie popędził jak strzała i tylko on chyba wiedział co chciał zrobić.

    • Ada_z_konina pisze:

      Już pal licho niedokładne podania Douglasa, ale jego fatalne krycie Pyrki w 102 minucie meczu mogło (powinno) zakończyć się golem dla Piasta i dwoma frajersko straconymi punktami.

  2. Komarny pisze:

    Istnieje niejaka obawa, że może być trudno dostać pierdyliony euro za zawodnika, który ma rok do końca kontraktu i jego menedżerem nie jest Fabryka Futbolu.

    • Sp pisze:

      Jeszcze zobaczycie, że nie będzie chciał przedłużyć kontraktu, będzie miał formę, ale przez to nie będziemy korzystać z jego usług 😀
      Pchany do składu przez tyle sezonów zostanie odsunięty.

  3. Bigbluee pisze:

    Bardzo dobrze ze Marchwiński strzela. Znowu wraca temat bycia rozgrywającym do czego się nie nadaje i wchodzącym napastnikiem o czym wielu pisało już wcześniej. Przed meczem pisałem co Komarny celowo wyciął bo mi nie pasowało pod tezę, że jak już musi grac to najlepiej nie grac na niego jako rozgrywającego bo gramy wtedy jednego mnien ale trzeba grac skrzydłami i zagrywać na wchodzącego Marchwińskiego jako napastnika.
    Bardzo dobrze Andersson. Widać że jest w grze i powinien grac na lewej. Z Kownem oczywiście ławka i niech gra Douglas.

    • Komarny pisze:

      Każdy może sobie sprawdzić pierwszą stronę komentarzy pod meczem w Gliwicach.

      • Hazaj pisze:

        Marchwiński powinien mieć sporo swobody w wybieraniu sobie miejsca na boisku (może jak i Sousa kiedy gra). Te numerki 8,9,10 dobre dla Podolińskiego czy Borka, a tak naprawdę broni się futbol totalny w którym po prostu grają dobrze wyszkoleni gracze i sporo się biega. Marchwiński podobał się i z tego że nie „symulował’ odbiorów piłki a o nią walczył! To też pewna zmiana u niego.

      • smigol pisze:

        @Komarny Kibice krytykują nawet najlepszych piłkarzy na świecie. Krytykują Messiego czy Lewandowskiego. Ludzie mają prawo do własnej opinii. Tak Marchwinho był i nadal jest przesadnie krytykowany przez niektórych kibiców. Udowodnił swoją postawa wielu że się mylili. Twoje wieczne odpalanie krucjaty przeciw każdemu kto napisał coś przeciwko niemu jest co raz bardziej komiczne. Pomimo że w dobrej sprawie to mimo wszystko komiczne. Pozdrawiam.

    • tomek27 pisze:

      Bigblue
      Przecież pisałeś o kabarecie z marchwinskim w składzie i martwym środku . Nie wiedząc nawet gdzie i jak będzie grał . Poza tym , to nie jest tak ,ze on tylko te dwie bramki strzelił . W drugiej połowie wiele piłek przechodziło przez niego ,wziął ciężar gry na siebie . Po meczu chyba nikt przy zdrowych zmysłach nie powie o kabarecie z Marchwinski kosztem Sousy . Pozwólmy w końcu ustalać skład Bromowi , a nie krytykować jeszcze przed meczem czy nawet sezonem

      • Noe pisze:

        Wystarczy zobaczyć statystki Marchewy z meczu np. na Sofascore. Na 6 dryblingów, 6 udanych. A bramki strzelał nie z pozycji 9, a wchodząc w strefę ataku z drugiej linii. W tym meczu świetnie wywiązał się z roli 10. I to nie jest jakaś interpretacja tylko gołe statystki także z tego, gdzie się poruszał na boisku.

      • Noe pisze:

        Ale Bigblue to nie jest kibic Lecha, więc nie wiem czy jest sens z nim dyskutować.

      • Sosabowski pisze:

        Nie ma co nawet dyskutować. Marchwiński i bez tych dwóch bramek był najlepszy na boisku. Zastawiał się, dryblował. Był chyba jedynym kreatywnym zawodnikiem jeśli już dostał piłkę o co było niestety ciężko. Wyglądał co najmniej o klasę świeżej niż koledzy. Być może decyzja o wcześniejszym powrocie do przygotowań był strzałem w 10.

  4. Bart pisze:

    Po zobaczeniu Marchwińskiego w grafice ze składami przez moment pomyślałem „znowu on a nie Sousa?”, ale potem przypomniałem sobie jego mecz z Villarealem czy mecze z wiosny i stwierdziłem że już nie ma się co przypierdalać. Szacunek że w Lechu byli do niego tak cierpliwi. W wielu klubach by tyle nie czekali. Szacunek dla samego Filipa że wygrzebał się z dołka i krytyki. Myślałem że on się u nas już nie podniesie. To kwestia nabrania większej dojrzałości? Trenera który obdarzył go zaufaniem? Krytyka Marchwińskiego była oczywiście przesadzona, pewnie sam też nie jestem tu najświętszy, ale jednak przez kilka lat był pchany do składu niekoniecznie na to zasługując. Irytował nonszalancją, stratami, odpuszczaniem. Widać sporą poprawę w tym elemencie bo w Gliwicach walczył o wiele piłek. Miał jednak jeden moment gdzie odpuścił, w akcji w doliczonym czasie gdy Wilczek uderzył nożycami. Marchewa wtedy stanął jak wryty i nie atakował bezpańskiej piłki ani nie zaangażował się w obronę. Wtedy go 'odcięło’ i zgubił na moment koncentrację. Zdarza się. Salamon też miał podobną akcję gdzie go odcięło i biernie się przyglądał piłce. Marchewa faktycznie sprawdza się jako dodatkowy napastnik. Wyskakuje do główek jak Cristiano. Z zimną krwią wykańcza akcje. Przyjęciem kierunkowym potrafi sobie ustawić piłkę do dalszej gry. Musi na pewno poprawić podanie, bo tego mi u niego trochę brakuje – nieszablonowego podania w punkt jakie miał np Jevtić, czy jakie ma Kvekveskiri.