Pięć szybkich wniosków: Piast – Lech 1:2

Pięć szybkich wniosków to cykl opisujący w skrócie dany mecz Lecha Poznań. Jeszcze przed przedstawieniem plusów i minusów danego spotkania, analizą gry konkretnego zawodnika czy dogrywką, prezentujemy pięć szybkich i pomeczowych wniosków. Kilkadziesiąt minut po każdym meczu na gorąco pięć spostrzeżeń na temat występu drużyny Kolejorza, poszczególnych piłkarzy czy obecnej sytuacji zespołu.

Pierwsza połowa jak sparingi Lecha

Trener John van den Brom na pierwsze spotkanie w nowym sezonie 2023/2024 wystawił dość eksperymentalny skład stawiając m.in. na Eliasa Anderssona, Mikaela Ishaka i Alana Czerwińskiego, który musiał zastąpić Mihę Blazicia zmagającego się z lekkim urazem łydki. Lech w pierwszych 15 minutach dominował, później kontrolował grę, może nie forsował tempa, ale miał optyczną przewagę. Po 20 minucie obraz spotkania trochę się zmienił, poznaniacy nie mieli już optycznej przewagi, gra toczyła się w środku pola, od 32 minuty to Piast przeważał. Lech tak naprawdę sam napędził rywala tym, co robił na swojej połowie. Nagle pojawiły się nerwowe podania, dziwne interwencja Filipa Bednarka, naszej drużynie brakowało koncentracji i to w prostych sytuacjach. Na dodatek w 43 minucie sędzia podyktował dość kontrowersyjny rzut karny, Lech stracił gola z 11 metrów, którego swoją nieodpowiedzialną postawą podarował Piastowi. Nasz zespół w pierwszej połowie wyglądał tak jak w sparingach mając tylko fragmenty dobrej gry. Poza tym irytował nieporadnością, stratami, momentami brakiem pomysłu na rozegranie piłki w ataku pozycyjnym. W pierwszej połowie poznaniacy oddali raptem 3 strzały, w tym ani jednego celnego wyglądając na zespół zmęczony, nieprzygotowany, na zespół, który już się nie podniesie.

Co za kwadrans!

Lech Poznań już w pierwszej akcji po przerwie zdołał się podnieść. Elias Andersson najpierw źle dośrodkował piłkę, po chwili będąc na około 35 metrze potrafił ją odzyskać. To było kluczowe. Za chwilę piłka znalazła się pod nogami Joela Pereiry, ten płasko rozegrał ją do prawej strony, do Filipa Marchwińskiego a wychowanek Kolejorza z prawej strony pola karnego mocnym, precyzyjnym strzałem pokonał Placha. Lech strzelił gola na 1:1 po oddaniu pierwszego celnego strzału w tym meczu, w dodatku w 54 minucie wyprowadził kontratak, w którym miał sporo miejsca na rozegranie piłki i zdobył drugą bramkę. Wtedy piłka znalazła się pod nogami Kristoffera Velde, Norweg z lewej strony ściął do środka, wrzucił futbolówkę w pole karne, a tam świetnie odnalazł się Filip Marchwiński, który efektownym wyskokiem do piłki oraz uderzeniem głową pokonał bramkarza. Lech w ciągu niespełna 10 minut niespodziewanie odrobił straty, po 2 celnych strzałach zdobył 2 gole grając w pierwszym kwadransie po przerwie tak skutecznie, jak w mistrzowskim sezonie. Kibice mogli przecierać oczy ze zdumienia patrząc na to, co się dzieje, bowiem po pierwszych 45 minutach nie wskazywało na taki przebieg pierwszego kwadransa po zmianie stron.

Szczęście + Bednarek

Lech nie jest w formie, znajduje się w okresie przygotowawczym, dlatego jego postawa po strzeleniu gola na 2:1 nie mogła dziwić. Poznaniacy początkowo próbowali grać wysoko i kontrolować mecz, z upływem spotkania nastawili się już wyłącznie na wynik próbując wybijać rywala z rytmu. Na murawie pojawili się nowi zawodnicy, którzy zmienili tych zmęczonych i sami łapali potrzebne minuty, było wiele fauli, pojawiły się kartki, gra toczyła się głównie w środku pola, co akurat pasowało Lechowi. Czas uciekał, poznaniacy prowadzili 2:1 dopuszczając w regulaminowym czasie gry tylko do jednej groźnej sytuacji. W 78 minucie Filip Bednarek najpierw sparował uderzenie, po chwili obronił jeszcze dobitkę Jakuba Czerwińskiego wyrastając na bohatera tego meczu. Z upływem zawodów słabł zarówno Lech jak i Piast, gliwiczanie długo bili głową w mur, ale i tak mogli tego meczu nie przegrać. W 12 minucie doliczonego czasu gry po wygranej główce Jakuba Czerwińskiego z Joelem Pereirą setkę miał Arkadiusz Pyrka, który urwał się Barremu Douglasowi. Młodzieżowiec rywala tylko w sobie wiadomy sposób z metra posłał piłkę obok słupka, dzięki czemu Lech mógł cieszyć się z pełnej puli.

Skuteczna inauguracja!

Mecz z Piastem był bardzo podobny do tego z Widzewem w Łodzi. Tam Lech też przegrywał 0:1 a finalnie wygrał 2:1 po 2 celnych strzałach w meczu. Wówczas po bramce zdobyli Kristoffer Velde i Filip Marchwiński, dziś „Marchewa” strzelił 2 gole, w tym jedną bramkę po asyście Norwega. Lech dosłownie wyszarpał pełną pulę, z tak słabego spotkania wyciągnął maksa popisując się po przerwie bardzo dużą skutecznością. Nie da się ukryć, że to zwycięstwo sprawiło kibicom Lecha wiele radości, bowiem nasz zespół szukający wciąż optymalnej formy nadal znajduje się w okresie przygotowawczym, a mimo to, ograł mocnego Piasta, który wygrał latem wszystkie sparingi. Ponadto Lech przerwał serię gliwiczan składającą się z 13 ligowych gier bez porażki pokonując najlepszy polski zespół w tym roku kalendarzowym i to na jego terenie. Kolejorz zwyciężając na inaugurację pierwszy raz od 5 lat zostawił dziś na murawie wiele zdrowia, pojawiły się mikro-urazy, były skurcze, zawodnicy pokonali blisko 119 kilometrów! Za Kolejorzem ciężkie, ale jakże ważne zwycięskie spotkanie. Spośród czterech pucharowiczów nasz zespół w 1. kolejce miał najtrudniejszego rywala, przed meczem wygrana wydawała się być mało realna, ostatecznie Lech Poznań zadziwił wszystkich wyszarpując pełną pulę, która przykrywa wszystkie niedoskonałości, jakie dało się dostrzec w grze.

Pozytywny tydzień

Zwycięstwo nad Piastem Gliwice osiągnięte z pomocą szczęścia od razu wywindowało Lecha Poznań do ligowej czołówki. A co przed Lechem? Teraz poznaniacy wracają na Bułgarską, 27 i 30 lipca czekają nas kolejne dwa ważne spotkania odpowiednio z Żalgirisem Kowno oraz z Radomiakiem Radom, w których trzeba wygrać, aby atmosfera była tak samo dobra, jak jest w tej chwili. Nie da się ukryć, że 22 lipca Lech Poznań zrobił sporo, wygrał spotkanie z rywalem, który na pewno zabierze punkty wielu innym drużynom. Dzięki sobotniemu zwycięstwu lechici mogą poczuć się jeszcze mocniejsi, mogą czuć mentalną moc, mogą także czuć zmęczenie, jednak do czwartku jest jeszcze trochę czasu na odpoczynek czy na spokojny trening. Pierwszy, trudny krok jest za nami. Przed nami teoretycznie łatwiejsze spotkania, w których Lech Poznań nie może jednak stracić koncentracji a musi poprawić swoją grę, jeśli mamy liczyć nie tylko na szczęście.

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <





15 komentarzy

  1. Hazaj pisze:

    Nijak nie zgodzę się że Lech wygrał „szczęściem”. Zgodziłbym się z tezą o szczęściu gdyby obie bramki dla Lecha padły po rykoszetach, albo po samobójach. Tak nie było. Marchwiński strzelił „piłkarskie bramki” bo jest po prostu technicznie lepszy od Pyrki który przecież gdyby był LEPSZYM piłkarzem swobodnie wcisnął by piłkę do bramki. Marchwiński strzelał tam gdzie chciał strzelać i zrobił to dobrze. Nie pomogło mu żadne szczęście, piłka nie odbiła się od słupka i od pleców bramkarza..
    Po prostu Lech wygrał umiejętnościami piłkarskimi, a nie przy pomocy Marciniaka . A że strzelał 2 razy celnie i miał z tego 2 bramki…. były mecze kiedy strzelał ponad 20 razy i celnie ponad 10 razy i niewiele z tego wynikało. W końcu mecz wygrywa drużyna która strzela więcej bramek, na tym polega cała zabawa 😉

    • Radomianin pisze:

      Raczej chodzi o szczęście w tym że nie straciliśmy bramek więcej a mogliśmy bo Piast był groźny i miał kilka okazji

      • Hazaj pisze:

        Jeszcze raz. Gdyby Wilczek był taki DOBRY to nie musiałby mieć szczęścia by trafić w ogóle w bramkę. Gdyby Pyrka był taki dobry to nie musiałby mieć szczęścia by TRAFIC w bramkę (o strzeleniu bramki nie piszę).Marchwiński strzelił OBIE bramki nie korzystając ze szczęścia a korzystając z piłkarskich umiejętności (strzał nogą w bramkę, strzał głową w bramkę).
        Zresztą, Marchwiński nie miał akurat szczęścia kiedy piłka odbita przez niego biodrem, udem (???) i trafiła w słupek. Tak , bo akurat to nie był element piłkarskiego wyszkolenia tylko przypadek.
        O tym piszę, sorry. O umiejętnościach kiedy nie brak szczęścia a brak umiejętności, luki w wyszkoleniu przeszkadzają piłkarzowi w wykonywaniu zawodu – kopania piłki tak jak piłkarz zamierza. Szczęście zaś można mieć np. w Toto Lotka.

    • Zbychu pisze:

      Radomianin – moim zdaniem dobrze odczytałeś intencje Redakcji. Mój szybki wniosek: Marchwiński to napastnik, powinien operować w odległości 20 m od bramki. Powoli tworzy się fajny duet: Velde Marchwiński. A żartem: jeszcze tego brakowało, żeby Lech z Poznania stracił punkty przez Pyrkę. Pyrki som nasze!

  2. jerry21 pisze:

    Brawa dla piłkarzy!
    Kolejorz zagrał bardzo skutecznie.
    Ważne zwycięstwo na inaugurację, po raz pierwszy od pięciu lat
    Wygrana z Piastem czyli najlepiej w tym roku punktującym zespołem w lidze.
    No i piąta z rzędu wygrana Lecha licząc ostatnie mecze z wiosny.
    Dwa gole i dobry mecz Marchwińskiego.
    Oby to był jego sezon!
    Widać, że zespół nie jest jeszcze w pełni formy ale mimo to wygrywa.
    Dobry prognostyk na rundę jesienną.
    Czas pracuje na korzyść Kolejorza, forma przyjdzie, a czeka nas wiele spotkań.

  3. Ada_z_konina pisze:

    Moich 5 wniosków

    1. Andersson da nam wiele radości w tym sezonie. Z kolegami zobaczył się pierwszy raz jakieś 4 dni temu, a już na boisku był jednym z najlepszych. Nie chcę zapeszać, ale wydaje się, że za Rebocho płakać nie będziemy.

    2. Wygraliśmy mecz, a wielu Kibiców marudzi, że styl słaby, że Bednarek zagrał na „2” a Ishak nie lepiej etc. Dlatego raz jeszcze podkreślam, że Lech wygrał na wyjeździe z najlepszą drużyną w Polsce za rok 2023, grając bez kilku ważnych piłkarzy, w zasadzie nadal w trakcie okresu przygotowawczego. To jest wielka sprawa, więc olbrzymie gratulacje dla sztabu i piłkarzy!

    3. Marchwiński – Pan Piłkarz. Gole golami, ale on także brał ciężar gry na siebie, zastawiał się umiejętnie, zgrywał piłki, przyspieszał grę. W porównaniu do jesieni 2022 to jest zupełnie inny piłkarz. Brawo Filip! Brawo JvDB!

    4. Cieszyć się ze zwycięstwa trzeba jak najbardziej, ale nie można zapominać, że Piast sam jest sobie winien, że nie wyrównał, bo miał dwie „setki”, a my poza dwoma okazjami nie potrafiliśmy za bardzo nic wykreować.

    5. W odpowiedniej dyspozycji na chwilę obecną wydaje się być tylko Marchwiński i Andersson. A po reszcie widać, że do ich maxa brakuje jeszcze bardzo dużo. Oczywiście jest to zrozumiałe, biorąc pod uwagę jak wyglądał okres przygotowawczy i kiedy dołączyli kadrowicze oraz nowi piłkarze. No i jak wiadomo, że MP nie zdobywa się w lipcu i sierpniu, o czym przekonała się Wisła Płock

    • tomek27 pisze:

      2.Tutaj kibice zawsze marudzą . Zobaczysz co będzie po porażce .
      5.Mamy teraz 3 – wydaje się dość łatwe -mecze , po tym czasie powinno być już dobrze

      • 07 pisze:

        Radomiak wygrał w Zabrzu…. 3 łatwe mecze? Moim zdaniem na poczatkek sezonu trafilismy na mocnych rywali. Ok to nie ta sama półka co top 4 lecz…. moim zdaniem miejsca 5-6. Wiec….. tego.

  4. janusz.futbolu pisze:

    Jescze jeden wniosek z meczu. Dotyczy sędziowania. Varciniak nie jest tak dobrym sędzią jak go malują. Na pewno nie jest obiektywny. Zadufany w sobie dupek. A wszystkie pochwały lizuzów jakie na niego spływają tylko go utwierdzają w jego nieomylności. Sędziował finał MŚ i już wszyscy się boją wytknąć mu błędy.

    • tomek27 pisze:

      Jest w tej chwili najlepszym sędzią na świcie , wiec wiadomo ze nikt nie będzie się z nim spierał w sytuacjach nieoczywistych . Wole żeby więcej nam nie sędziował .

  5. kibic79 pisze:

    Od momentu jak zobaczyłem plan pierwszej kolejki rzuciło mi się w oczy, ze pucharowicze, poza Lechem, zostali oszczędzeni w 1 kolejce. Legia i Raków zaczęły u siebie od stosunkowo prostych rywali, Pogoń wyjazd w Grodzisku ze słabo w tym sezonie wyglądająca kadrowo Warta. Wszyscy poza Lechem grali z drużynami typowanymi do obrony przed spadkiem . Do tego Varciniak w obsadzie meczu Lecha. Nie lubię teorii spiskowych , dla mnie karny ewidentny (Bednarek swoją interwencja uniemożliwił strzał i wpadł w rywala), ale kilka innych wątpliwych decyzji o 11 doliczonych minutach nie wspominając.
    Mimo to mamy 3 punkty po bardzo trudnym meczu granym „w okresie przygotowawczym”. Zostają nam jeszcze 3 „sparingi” z Radomiakiem i 2 z Zalgirisem, do tego czasu powinni wrócić środkowi obrońcy i Kvekve, a formę złapać trzon drużyny. Ewidentnie słabo Ba Loua to jest gość, który do Lecha nie pasuje. Na szczęście jest Hotic, a „zaraz” będzie Golizadeh.
    Marchwinski zagrał super mecz. Moim zdaniem od początku grał dobrze, był pod gra. Wyglada na to, ze to może być jego sezon, to ze dostał opaskę tez nie jest przypadkiem i świadczy ze reszta drużyny widzi jego wartość i potencjał.
    Świetny mecz Anderssona. Po kilku niepewnych interwencjach Bednarka nikt się nie boi postawy ewentualnego zmiennika.
    Mi brakuje jeszcze jednego środkowego obrońcy i lewego obrońcy za Douglasa.
    Andersson może bowiem grać zarówno na skrzydle jak i na pozycji 6, co dawałoby dużo możliwości gdybyśmy mieli drugiego lewego obrońcę. Na ten moment, zanim się okaże czy gramy w grupie LKE, skład jest super, a to jak wróciliśmy do meczu i odrobiliśmy straty mimo problemów buduje.
    Początek, biorąc pod uwagę etap przygotowań do sezonu, idealny.

    • ColgatesBilly pisze:

      Szczerze mówiąc, tego Hotica jakoś nie zauważyłem na boisku, więc chyba Rząsa nie trafił z następcą Skórasia.
      Poza innymi brakami, mnie nadal brak klasowego pomocnika defensywnego z liczbami, bo przy zbierającym kartki Murawskim i pomijanym Kvekve, może być że często będziemy tam łatać kimkolwiek, albo zajeździmy Kalstroema. A mówiłem, brać Łakomego za każde pieniądze!

  6. Ostu pisze:

    No to jedziemy z tymi wnioskami…
    1. Marchwinski UDOWADNIA, że nie jest 10 a sens jego wystawiania na 9 jest jak najbardziej głęboki – cieszę się że widzę to od dawna…
    Obecnie Ishak nie może grać „jak Ishak”, który haruje na całym boisku i może być co najwyżej fałszywym napastnikiem , który skupia na sobie uwagę obrońców i jest gotowy do gry przez około 45 minut…
    2. Bednarek – jaki jest każdy widzi – a wczoraj okazał się świetny w rozwiązywaniu problemów, które sam stworzył…
    A mówiąc otwarcie to coś czuję, że robi się nerwowy czując oddech Mrozka na plecach – tak, w następnych meczach powinien wystąpić Mrozek
    3. Po pierwszym meczu trudno opowiadać o „zakupach” ale zdaje się, że jeśli gramy „w okresie przygotowawczym” to co dopiero będzie jak zagramy w „normalnym” trybie…
    Napisałem, że będziemy grać na poziomie nieosiągalnym dla innych kapel z eklapy i głęboko czuję, że tak właśnie będzie ..
    4. Brom już nauczył się ligi i do swoich umiejętności czysto trenerskich – rozwijania zawodników i ich gry – dołożył JESZCZE umiejętność „czytania sytuacji boiskowej” – niechaj ktoś zaprzeczy, że dokonał dobrych zmian w dobrych momentach…
    5. Byłem przed meczem pełen obaw czy Varciniakowi już przeszło czy JESZCZE nie i okazało się że umiemy wygrać PRZECIWKO takiemu Varciniakowi i poradzić sobie z Jego „nieomylnoscią” – komentarz specjalisty od pucharu biedronki i tym, że kto podważy decyzje VARciniaka wystawia temu „ekspertowi” świadectwo….
    I jak zwykle na koniec uwaga natury ogólnej
    Jeśli tak gramy na początku to co będzie później…?
    @kibol z IV ma jak NAJBARDZIEJ rację…
    Czyli jak NAJBARDZIEJ Realne jest
    #MajsterNa102…
    I tey wersji się będę trzymał…

  7. J5 pisze:

    Oczywiście Lecha w przygotowaniach do sezonu w trakcie sezonu trzeba zaakceptować, zważywszy na możliwą luczbę spotkań oscylującą w granicy 60 meczów. Tak samo rotacje w meczach które nie zawsze się podobają, ale są konieczne. Ważne, aby z meczu na mecz forma rosła, i dołączali do zespołu kolejni jeszcze nie gotowi piłkarze, i może nawet ktoś nowy do środka pola. W Gliwicach Kokejorz ewidentnie wykorzystał doświadczenie z pucharów, potrafiąc strzelić dwa gole trudnemu rywalowi na jego obiekcie i dowieźć wynik do końca. Styl może nie zachwyca, ale jeśli to są przygotowania, to nie można się czepiać

    • kibic79 pisze:

      W takich meczach , w ktorych nie idzie, trzeba gonić wynik i ogólnie jest pod górkę rodzi się często drużyna. Brakowało nam mentala, powtarzalności i umiejętności odwracania wyniku. Na początek dostaliśmy taki mecz na przełamanie i wyszło. To może dać drużynie kopa i dodatkowo zmotywować.