Plusy i minusy: Lech – Radomiak 2:0

Niedzielny mecz był już siódmym kolejnym spotkaniem Lecha Poznań, które można zapisać po stronie plusów. Mimo różnych fragmentów Kolejorzowi udało się wyszarpać trzy punkty z Radomiakiem Radom i zadowolić ponad 23 tysiące ludzi, którzy w ciepłe popołudnie zawitali na Bułgarską.

Największy plus to oczywiście 3 kolejne zwycięstwo w sezonie 2023/2024 i 7 wliczając jeszcze tamte rozgrywki. Gra w tym sezonie nie zawsze powala na kolana, ale wyniki są wymarzone. Siedem goli, komplet wygranych, lepiej nie dało się rozpocząć tego sezonu, w którym Lech Poznań od początku rozdaje karty pokazując jednocześnie wszystkim, co jest celem, o co walczymy demonstrując momentami dużo piłkarskiej jakości, o jaką chodziło nie tylko kibicom.

Następny plus to niespodziewany awans na 1. miejsce w tabeli. Przed sezonem 2023/2024 nikt nie spodziewał się, że Lech Poznań tak szybko zostanie liderem. Aktualnie jest nim po raz pierwszy od maja 2022 roku i to teraz on rozdaje karty w lidze. Kolejorz przewodzi w stawce wraz z Pogonią Szczecin i Zagłębiem Lubin wyprzedzając te ekipy lepszym bilansem bramek. Za tydzień w niedzielę o 17:30 niebiesko-biali zmierzą się właśnie z „Miedziowymi” na ich terenie, ten pojedynek po ostatnich wynikach niespodziewanie wysunął się na absolutny hit 3. kolejki PKO Ekstraklasy 2023/2024.

null

Kolejny plus to następny dobry mecz Dino Hoticia. Bośniak od początku był aktywny, był najbardziej widocznym piłkarzem spośród wszystkich ofensywnych zawodników. Po zepsutej akcji w 1. minucie później było już lepiej, warty odnotowania był strzał głową, który obronił Majchrowicz a przede wszystkim to, co zrobił w 40 minucie. Po wymanewrowaniu obrońcy 90% skrzydłowych oddałoby uderzenie w kierunku bramki a zwłaszcza mając piłkę na lepszej lewej nodze. Dino Hotić zagrał jednak dla drużyny, popatrzył, rozejrzał się, dostrzegł Mikaela Ishaka, któremu wyłożył piłkę, Szwed wbiegający w pole karne jedynie dostawił nogę zdobywając bramkę na 1:0.

Dino Hotić ponownie był jednym z najlepszych lechitów na boisku. Stadion w Poznaniu ewidentnie go niesie, filigranowy piłkarz w ciągu 3 dni strzelił gola, zanotował asystę i miał jeszcze asystę drugiego stopnia. Doświadczony skrzydłowy ma świetne wejście do Kolejorza, stał się jedną z gwiazd, przyćmił nawet Kristoffera Velde, który przecież wcale nie gra źle i również jest na boku pomocy bardzo aktywny.

null
null

Następny plus to dobra optycznie gra Lecha Poznań przez ponad godzinę. Można było zastanawiać się, jak lechici dopiero wchodzący w sezon i będący wciąż w okresie przygotowawczym poradzą sobie rozpoczynając grę co 3 dni. Temperatura do gry nie była tak dobra, jak w czwartek, rywal też był silniejszy, poznaniakom przez ponad 60 minut udawało się jednak utrzymywać w miarę równe tempo, mieć optyczną przewagę, w pierwszym kwadransie po przerwie pełną kontrolę, której nie było tuż po przerwie w rywalizacji z Żalgirisem Kowno.

W niedzielę były też dwa minusy. Lech Poznań po 68 minucie miał dołek, oddał pole gry rywalowi, w ubiegłym sezonie ligowym Lech Poznań tylko raz miał niższe posiadanie piłki po końcowym gwizdku niż rywal (w Warszawie). Wczoraj niespodziewanie również rzadziej utrzymywał się przy piłce (przez 48% czasu), wyrównane były także strzeleckie statystyki (15/7 do 13/3), co najlepiej pokazuje, jak dobrze zagrał Radomiak Radom, który był momentami równorzędnym rywalem dla Kolejorza a czasem umiał nawet narzucić nam swój styl.

null

W grze głównie obrońców było trochę prostych błędów. Wynikały one bardziej z braku ogarnia, komunikacji a nie z umiejętności. Szczególnie w pierwszej odsłonie trochę problemów miał Miha Blazić, który m.in. nie zrozumiał się z Filipem Bednarkiem, oprócz tego czasem mieliśmy problemy z decyzyjnością na 20-30 metrze przed bramką przeciwnika, co także idzie zrozumieć pamiętając o letnim okresie przygotowawczym, który Lech Poznań wciąż nadrabia.




Plusy meczu z Radomiakiem 2:0

– Trzecia wygrana z rzędu, siódma licząc tamten sezon
– Awans na 1. miejsce
– Kolejny dobry mecz Hoticia
– Dobra optycznie gra przez godzinę

Minusy meczu z Radomiakiem 2:0

– Kryzys w grze po 68 minucie gry
– Kilka prostych błędów w defensywie

Plusy meczu z Żalgirisem 3:1

– Wymagane zwycięstwo, 6 wygrana z rzędu
– Kolejny udany pucharowy wieczór przy Bułgarskiej
– Bardzo dobra pierwsza połowa
– Efektywny mecz nowych piłkarzy
– Rozstrzygnięcia w innych spotkaniach II rundy eliminacyjnej

Minusy meczu z Żalgirisem 3:1

– Bardzo słaba druga połowa na stojąco
– Stracony gol i brak awansu już 27 lipca

Plusy meczu z Piastem 2:1

– Wygrana na inaugurację po 5 latach
– Przedłużenie dobrych pass z Piastem
– Wyszarpane zwycięstwo po 2 celnych strzałach
– Umiejętność odrobienia strat
– Przebłysk Marchwińskiego
– Brak strat po 1. kolejce

Minusy meczu z Piastem 2:1

– Problemy z grą w powietrzu
– Mikro-urazy

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <





4 komentarze

  1. John pisze:

    Cieszą bramki Ishaka i Szymczaka,mimo,że Ishak zagrał dość słaby mecz,a Szymczak po wejściu był niewidoczny to jednak strzelili po sztuce.
    Kolejny tydzień za nami forma powinna zwyżkować,a zawodnicy kontuzjowani są coraz bliżej powrotu.
    W sumie to same plusy.

  2. Sosabowski pisze:

    Mamy Lidera, i teraz niech Ci co przekładali doliczają sobie niezdobyte punkty.

  3. jerry21 pisze:

    Oczywiście największe PLUSY to 3 kolejne zwycięstwo w sezonie i 7 kolejne zwycięstwo w meczach o punkty! Takie są fakty.
    Kolejny plus to gołe naszego kapitana Ishaka oraz Szymczaka.
    Pierwsze ich gołe po powrocie do gry po długiej przerwie.
    Teraz będzie napewno im się grało łatwiej, z mniejszą presją.
    I jeszcze plus dla trenera za dobre rotowanie kadrą, które mimo różnicy w przygotowaniu zawodników daje nam wygrane i punkty.
    Minusów dziś nie będzie, choć coś by się znalazło.

  4. jerry21 pisze:

    A tak w ogóle Redakcjo powtarza się pewna zależność komentarzy od wyników.
    Gdy wyniki lepsze to komentarzy dużo mniej.
    Gdzieś ci wieczni malkontenci się chowają wtedy.
    A jak jest gorzej z wynikami to nagle się zjawiają…
    Dziwna przypadłość, taka nasza jakby, polska…