Pięć szybkich wniosków: Śląsk – Lech 3:1

Pięć szybkich wniosków to cykl opisujący w skrócie dany mecz Lecha Poznań. Jeszcze przed przedstawieniem plusów i minusów danego spotkania, analizą gry konkretnego zawodnika czy dogrywką, prezentujemy pięć szybkich i pomeczowych wniosków. Kilkadziesiąt minut po każdym meczu na gorąco pięć spostrzeżeń na temat występu drużyny Kolejorza, poszczególnych piłkarzy czy obecnej sytuacji zespołu.

Znany scenariusz

Lech Poznań wyszedł na mecz w eksperymentalnym składzie, z duetem Kvekveskiri – Sousa w środku pola, od początku zagrali przede wszystkim ci, którzy mieli siły. W Śląsku z kolei doszło do wielu zmian, skład również był eksperymentalny, trener Jacek Magiera zdecydował się defensywnie ustawić swój zespół zagęszczając środkową strefę. Śląsk chciał skopiować Spartak i wiele innych drużyn, które kontrami czy stałymi fragmentami gry wypunktowały Kolejorza. Gospodarze w pierwszej połowie stworzyli sobie tak naprawdę raptem dwie sytuacje, jedną po kontrze, w której w dobrej sytuacji nie trafił Nahuel i drugą, kiedy po prostym dośrodkowaniu Janasika głową z bliska do siatki trafił źle pilnowany Exposito. Obserwując ten mecz kwestią czasu była bramka z niczego dla Lecha lub właśnie taki gol dla Śląska, który po oddaniu pierwszego celnego strzału w tym meczu od razu zrobił użytek. Lech prowadząc nieudolny atak pozycyjny, grając wolno i przewidywalnie tylko napędzał wrocławian cierpliwie czekających na swoją szansę. Gospodarze w pierwszych 45 minutach wypunktowali grających bez pomysłu poznaniaków, którzy wyższego posiadania piłki nie umieli zamienić na gola.

null

Gol dający nadzieję

Druga połowa rozpoczęła się najlepiej jak mogła. Po rzucie rożnym Olsen faulował Afonso Sousę, a jedenastkę pewnym, mocnym strzałem na bramkę zamienił Kristoffer Velde. Po tym golu były nadzieje. Lech Poznań w ostatnich miesiącach parę razy niewiele pokazując umiał przepychać spotkania wykazując się dużą skutecznością mimo słabej optycznie gry. Przy stanie 1:1 nic się nie zmieniło, Lech nadal prowadził grę, a Śląsk cierpliwie czekał na swoje szanse m.in. po naszych stratach w środku pola czy szybkich kontrach. Z upływem spotkania wrocławianie mieli łatwiej, bowiem na boisku robiło się coraz więcej przestrzeni, dodatkowo upał panujący na Dolnym Śląsku osłabiał Lecha, który nie mógł zachować odpowiedniej koncentracji.

null

Koniec nadziei

W 72 minucie Śląsk wyszedł z dynamiczną kontrą środkiem pola, której nikt nie mógł powstrzymać. Na końcu jak junior na lewej obronie został ograny znowu tragiczny Elias Andersson, ale Lechowi udało się jakoś wybronić. Po tej akcji Śląsk Wrocław miał rzut rożny, do bardzo dobrze dośrodkowanej piłki najlepiej wyskoczył niepilnowany Erik Exposito, który bez trudu oddał strzał głową. Zachowanie naszej defensywy w tej sytuacji było karygodne, Hiszpan nie musiał nawet walczyć o piłkę w polu karnym, ta po prostu została idealnie wrzucona na jego głowę, a takiej klasy napastnik takiego prezentu od obrony Lecha Poznań nie mógł zmarnować. W Kolejorzu za defensywne stałe fragmenty gry odpowiada m.in. Dariusz Dudka, ciężko wyrokować, kto w tej sytuacji odpowiadał za krycie Exposito, który golem na 2:1 zakończył emocje w tym meczu, taką wiedzę ma tylko sztab szkoleniowy. Po trafieniu na 2:1 od razu było wiadomo, że Lech w ciągu ostatnich 13 lat rywalizacji we Wrocławiu nie odniesie 3 w historii zwycięstwa na obiekcie Śląska, bramka dla gospodarzy w 73 minucie rozwiała wszelkie nadzieje. Tak słabo grający Lech nie miał prawa ograć Śląska.

null

Jak to możliwe?

Gol na 1:3 całkowicie obnażył już wolną, niezdyscyplinowaną i niezdarną obronę Lecha Poznań, którą tworzą zawodnicy będący zupełnie bez formy + fatalny w destrukcji Elias Andersson, który od dawna gra w Kolejorzu tak słabo, jak w marcowym rewanżu, w którym Djurgarden Sztokholm poległ 0:3. Ciężko naprawdę zrozumieć, jakim cudem Lech Poznań przegrał już 4 kolejny mecz ze Śląskiem Wrocław i 2 spotkanie w 2023 roku na Dolnym Śląsku? Zespół WKS-u kpi sobie z naszej drużyny, Z Lechowej społeczności, cały Śląsk ma niezły ubaw, przyjazd Lecha Poznań to gwarancja rekordowej frekwencji we Wrocławiu, gdzie od razu pachnie zwycięstwem nad grającym bez pomysłu Kolejorzem. John van den Brom nie wyciąga wniosków z gry Lecha Poznań, nie wyciąga ich także z rywalizacji ze Śląskiem Wrocław. W ubiegłym sezonie 3 razy identyczną taktyką wypunktował go Ivan Djurdjević, wczoraj to samo uczynił Jacek Magiera, którego zespół zagrał bardzo podobnie jak drużyny „Djuki”. Lech Poznań przegrał na wyjeździe w lidze pierwszy od 26 lutego, gdy również ograł to ten sam przeklęty dla nas Śląsk Wrocław, który dzięki Kolejorzowi wychodzi z kryzysu i buduje frekwencje na swoim stadionie.

null

Rozkład drużyny

Długo słabą grę przykrywały szczęśliwe wyniki. W końcu szczęście opuściło Lecha Poznań, trafili się za to rywale dobrze przygotowani taktycznie, skuteczni i bardziej zdeterminowani od naszej słabej drużyny, która w dniach 17-20 sierpnia zniszczyła wszystko na co pracowała tyle czasu. Lech Poznań został boleśnie wypunktowany, nie odrobi już odpadnięcia ze Spartakiem Trnava, porażkę ze Śląskiem Wrocław da się odrobić w innych meczach, ale na razie wszyscy oglądamy mentalny i sportowy rozkład zespołu, w którym nic nie funkcjonuje. Nie ma liderów, nie ma schematów, obrońcy nie mają siły biegać, 2 raz w ciągu 3 dni Lech stracił aż 3 gole przegrywając ze Śląskiem Wrocław po niemal identycznym spotkaniu, jak ze Spartakiem Trnava. Wydawało się, że Kolejorz po eksperymentalnym okresie przygotowawczym jakoś dojdzie do formy meczami i do dobrych wyników zacznie dorzucać dobrą grę. W rzeczywistości ostatnimi meczami rozmontował się do końca, fizycznie padł, nie ma sił, nie ma werwy, nie ma też żadnych sportowych atutów. John van den Brom nie panuje nad tym, co się dzieje, ma jednak mocną kadrę, prędzej czy później Lech Poznań znowu zacznie bazować na indywidualnościach, dlatego Holender dzięki jakości piłkarzy jakoś wybrnie z tej sytuacji. 2-3 wygrane pod rząd z taką kadrą i przy grze raz na parę dni nie będzie żadnym większym wyczynem, po którym będzie można van den Broma poklepać po plecach. Każdy inny trener osiągnąłby to samo.

null

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <





18 komentarzy

  1. djwiewiora pisze:

    Przyznam, że taki szarlatan z tego Broma, że długo nie mogliśmy poznać się na nim.
    Niestety problem polega na tym, że kolejnego mamy na stanowiska dyrektora sportowego… Czyli kto będzie wybierac nam następcę „szarlatana”?
    Tak!!! Kolejny „szarlatan”!
    Czy to nie jest piękne?

  2. SKYisLIMIT pisze:

    „Z Lechowej społeczności, cały Śląsk ma niezły ubaw, przyjazd Lecha Poznań to gwarancja rekordowej frekwencji we Wrocławiu, gdzie od razu pachnie zwycięstwem nad grającym bez pomysłu Kolejorzem”.

    Dlaczego gwarancja rekordowej frekwencji? W zeszłym sezonie było około 14 tys. W lidze na meczu z Lechem, a np. Z Legią mieli około 22 tys.

  3. Jakub80 pisze:

    Mam taką propozycję do Redakcji abyście zawsze wysyłali 5 szybkich wniosków do trenera/klubu. On i sztab póki co nie wiedzą co się dzieje być może pomożemy im tym samym. Wspólnymi siłami jakoś z tego wyjdziemy.

  4. Ostu pisze:

    Już wczoraj je miałem ale czekałem co napisze @Redakcja…
    A te wnioski nie dotyczą tylko tego meczu – patrzyłem i powiązalem go z występem w trnawie – bowiem to co teraz obserwujemy ma i będzie miało dalekosiężne konsekwencje…
    Wnioski łączą się z wątkami, opisywanymi już przez @Redakcje
    Ale po kolei…
    1. Mamy pretensje do Broma, że nie umie ustawić taktyki pod określonego przeciwnika ale czy my mamy dział analiz z którego opinią i analizami możemy się zgodzić…?
    Brom nie umie ustawiać
    Dział analiz nie umie analizować
    Analitycy są tak cieniutcy, że tracą robotę – po kilku tygodniach – gdy przejdą do innego klubu…
    Brom z Lanndzatem będzie umiał nagle analizować i ustawiać zespół…?
    Ano nie…
    2. Wywnioskowałem jakiś czas temu, że problemem jest przemęczenie grajków, które wynika ze złego przygotowania – teraz to już oczywiste – ale problemem jest jak z tego wyjść…
    Dodam także, że brał w tym przygotowaniu utworzony dział medyczny i bodaj we współpracy z profesorami z AWF a więc należy zapytać o to kto go tworzy i dlaczego się poukładało tak nieprofesjonalnie i tragicznie dla Lecha…
    Bo TERAZ podkręcanie treningów skutkować będzie tylko pogłębieniem tego problemu fizycznego a więc dalej nie można pracować nad intensywnością a tylko nad taktyką – z kim ? – ustawienia w grupach, przesuwanie formacjami a przede wszystkim JAKOŚĆ piłkarską – podstawy – przyjęcie pilki, podania bliskie, podania dalekie, przyjęcie i obrót z piłką w wybranym wcześniej kierunku, WSZYSTKO dokładnie i powoli i bez intensywności…
    3. Ten punkt jest w łączności z tym powyżej…
    Gdy oglądałem jak Hotic tuż po wejściu – na pełnym biegu – nie mógł dogonić biegnącego z piłką Jastrzębskiego, trzech naszych zawodników nie moglo dogonić biegnącego z piłką Exposito – to wiedziałem że jest źle…
    Potwierdziło się, że mamy tragiczne wyniki badania krwi w zakresie zmęczenia i wydolności…
    My nie możemy trenować „na intensywności”
    Jakże przyda nam się przerwa – gramy 2 mecze w ciągu miesiąca – na SPOKOJNY trening…
    4. Naszą siłą było granie na intensywnościponieważ Mamy jakościowo dobrych zawodników to ich kreatywności jakoś pozwalała nam wygrywać…
    … a teraz co ..?
    Widzę, że „betonowe trampki” to nie kwestia indywidualnych przymiotów bramkarzy – skoro nawet konia można nauczyć skakać – to Bednarka można nauczyć wyjść do piłki a wczorajsza pierwsza bramka to była winą Mrozka…
    Tak, tak…
    Piłka leciała na takim pułapie, tak długo – nikogo nie trzeba było kontrolować w polu karnym bo nikogo nie było – że strzał z 5 metrów w ogóle nie powinien mieć miejsca…
    Mrozek MUSI wyjść na róg pola bramkowego, wyciągnąć łapy i zgarnąć piłkę z głowy SAMOTNEGO Exposito…
    No więc mamy problemy w szkoleniu bramkarzy a po przyjściu „nowego” trenera bramkarzy z rezerw mamy ich JESZCZE więcej…
    5. Podałem już kilka razy ale po kolei…
    – zamiana mającego problemy w defensywie Rebocho na mającego JESZCZE większe problemy w defensywie i nieogarnietego Andrrsona…
    – za lidera defensywy Salamona mamy nieogarnietego, nerwowego – takiego Rudko 2.0 – Blazica…
    – za dynamicznego skrzydłowego Skórasia mamy kontuzjowanego GołegoZadka…
    – może Hotic się jakoś obroni…
    – niepełnosprawny Ishak – nie wiem czy kiedykolwiek będzie sprawny – nie ma prawa występować w 2 drużynie…
    – Marchwinski musi grać na 9 – wczoraj zagrał na 10 i widzieliśmy jak to wyglądało…
    – Kvekve – niedokładne podania, nie w tempo, mającego pretensje do wszystkich – wczoraj miał pokazać, że w każdej chwili może zastąpić kogoś w środku bo taka jest rola rezerwowego – być przygotowanym i gotowym – to zagrał jakąś tragedię…
    Ja cały czas nie rozumiem co on JESZCZE robi w Lechu…
    – Sousa – kim on w końcu ma być…? Wczoraj PRÓBOWAŁ rozgrywać, być na 6 – co robi Kvekve,…?
    I przedłużeniu Sobiecha i Douglasa – tu nie miejsce na zatrudnianie „nie robiacych kwasów w szatni ’ zawodników…
    Tu właśnie mają być wkur.eni zawodnicy, walczący o swoje miejsce w pierwszej jedenastce…
    Inaczej ZAWSZE będziemy wybierać zawodników, którym nic nie zagraża – bo jak im zagrozi na przykład w meczu to ZAWSZE będą „przegrywami”

    To pytanie na koniec – na czym mamy się oprzeć, na czym mamy opierać nadzieję..?
    Na czym mamy budować…?
    Otoczyliśmy drogiego Broma i Landzatta miernotami i nieudacznikami z działu
    – trenerskiego
    – analitycznego
    – medycznego
    – przygotowania fizycznego
    – skautowskiego
    – transferowego
    Nie wiem jak z tego można wyjść w sposób ZADOWALAJĄCY…
    Znaczy kolejne Wnioski się nasuwają same ale wiemy, że z tym składem osobowym – Złotousty, Exelencja i Nieudaczny Tomaszek – to my nic nie zrobimy…

    • klaus pisze:

      Ostu nie wiem czy Skorża miał te działy na wysokim poziomie, ale wiem, że miał kilka wariantów gry i często bywało, że my murowaliśmy bramkę licząc na kontrę. Smuda pewnie też nie miał zbyt wielu doradców, ale jak piłkarz spacerował, to Franciszek wydarł mordę, rzucił bidonem o ziemię i piłkarzyna wiedziała, że coś się trenerowi nie spodobało. Tulip siedzi na ławce ze smutnym spojrzeniem i nie wie co ma zrobić. On dla mnie jest jałowy, nie wymusza na piłkarzach zżerania murawy, nie nakazuje rzucania się przeciwnikowi do gardła.

      • klaus pisze:

        Oni mogli przegrać, ale po walce, a tu od stanu 3:1 piłka krążyła po obwodzie między obrońcami!! I Brom to akceptował

    • Mazdamundi pisze:

      Faktycznie, tego analityka 2 lata temu pogoniono błyskawicznie z Rakowa.
      Tylko, że trochę ponad rok temu pracował w tym klubie inny trener, który też posiadał asystentów, analityków itd. i ich praca przyczyniła się do zdobycia Mistrzostwa Polski, do zagrania w finale Pucharu Polski, ale przede wszystkim do tego, że Lech z drużyny przegrywów stał się drużyną najlepiej punktującą, najwięcej strzelającą i najmniej tracącą. Innymi słowy – grającą z pomysłem, najlepszą drużyną ligi, która zjadała taktycznie i piłkarsko inne zespoły z ich trenerami na czele. Ekstraklasa się nie zmieniła. Ekstraklasowi trenerzy się nie zmieniło. To Lech się zmienił.
      I teraz pytam, bo nie wiem – czy odchodzący Maciej Skorża zabrał ze sobą wszystkich tych pracowników do Japonii, a Jonkowi zostawił ino pana Mietka z grupą inwalidzką i praktykanta Brajanka?
      Czy jednak część/większość nadal pracuje w klubie z obecnym sztabem trenerskim?
      I czy teraz, „nagle” po roku pracy dochodzimy do wniosku, że trener, który miał być tylko od trenowania nie może być już nawet rozliczany… z trenowania?
      W takim razie po co on nam?
      Żeby denerwować kibiców wypowiedziami na konferencjach?
      Żeby kasować kolejnych do niedawna czołowych piłkarzy Lecha?
      Nad tym trzeba się zastanowić – po co?

      • Ostu pisze:

        Zdaje się, że większość odeszła wraz ze Skorżą – przynajmniej jego asystenci – a potem wylądowała w Japonii…
        Żeby było jasne – nie bronię Broma – widzę co się dzieje…

    • mario pisze:

      trochę namnożyłeś tych działów…
      Nie ma działu trenerskiego, jest po prostu sztab trenerski.
      Nie ma działu przygotowania fizycznego, jest po prostu od tego specjalista, którego ma każdy trener.
      Również prawie każdy trener ma swojego analityka, a jeśli go nie ma to klub mu jakiegoś załatwia, ale nie to nic wspólnego z działem.
      Nie ma działu transferowego, u nas jest po prostu co najwyżej komitet, który i tak składa się z osób pracujących w różnych komórkach.
      A podstawy, o których piszesz, że piłkarze mają się ich uczyć, to są wypracowywane w szkółce czy akademii przez juniorów mlodszych a nie na treningach przez piłkarzy za miliony euro.

      • Ostu pisze:

        Ależ oczywiście, że powinni mieć wypracowane podstawy ale…
        …ale nie mają, co widać w ostatnich meczach, a jeśli mają to je zatracili i muszą do nich wrócić…
        Skoro są przemęczeni i nie można trenować na intensywności to TRZEBA wrócić do podstaw…
        No chyba, że są niedotrenowani to trzeba im dołożyć ale ja obstawiam to pierwsze i proponuję powrót do podstaw…

  5. melon771 pisze:

    Jak dla mnie wyczerpała się pewna formuła. Utrzymanie kadry to ważna rzecz, jednak w momencie gdy za dobrych zawodników przychodzą słabsi (Rebocho>Anderson, Šatka>Blazić, HoticGholizadeh) pojawia się zwątpienie w wiedzę decydentów i kompetencje. Druga sprawa jest taka, że wszyscy Ci zawodnicy są zdecydowanie wolniejsi od tych co odeszli. Różnica nie jest mała a.wręcz drastyczna. Zważywszy na fakt, że w całym naszym składzie nie ma wiele naprawdę szybkich zawodników (w mojej opinii ( 13-15 punktów w skali 20 przy wartościach przyspieszenie oraz prędkość max):Perreira, Czerwiński, Pingot, Ba Loua i być może Sousa, pozostali w miarę szybcy( 11-13 w powyższej skali): Murawski, Hotic, dawny Ishak, Szymczak, Milic? Wilak?) Pozostali zawodnicy są zawodnikami bardzo wolnymi, żeby nie szukać daleko Blazić, Sobiech, Karlstrom, Marchewa.czy Kvekve.
    Co oznacza to dla nas? Właśnie to co widzimy tzn wolne rozgrywanie piłki, gdyż ciężko jest znaleźć przestrzeń w która możemy podać do partnera, gdyż ten nie jest wstanie wyprzedzić przeciwnika. Skutkuje to tym,.że każda.pilka.musi.być grana do nogi żeby zawodnik mógł ją przyjąć, co naturalnie mocno zwalnia grę. Również jeśli każde podanie musi być do nogi, drobna niedokładnosc jest od razu piłką dla przeciwnika którą może wykorzystać przez nasze braki szybkościowe, co zresztą widzieliśmy w dwóch ostatnich meczach.
    Moja konkluzja jest taka: Nie możemy grać tak wysoko w tym ustawieniu. O ile prawa strona może nadrobić swoje błędy w ustawieniu fizycznoscią o tyle lewa to jakaś porażka, gdyż ani Velde ani Anderson nie gwarantują niczego w obronie. Tzn niczego dla Lecha,.bo dla przeciwników całkiem sporo.
    Teraz się zabawie w Football Managera:
    Zmieniłbym ustawienie na 3-4-3
    Para srodkowych Milic i Dagerstal/Blazić oraz Libero tzn Czerwiński, Pingot lub Murawski. Libero gra bez krycia asekuruje środkowych obrońców. Kolejna 4 to Prawa strona Perreira/Kvekve/Ktoś z rezerw Środek Sousa/KveKve/ Karlstrom/Murawski/Anderson i z lewej Hotić/ Gholizadeh/ Anderson Gurgul.
    Zadaniem bocznych pomocników/ obronców jest atak i kreowanie sytuacji poprzez dośrodkowania lub podania do środka. Środkowi pomocnicy głównie asekurują sektory obronne zostawione wolno przez skrzydła. Szukają równiez uderzeń z daleka oraz prostopadłych zagrań.
    Kolejna trójka to napastniko-skrzydłowi: Ishak, Velde, Marchewa, Szymczak, Wilak, Hotic, Gholizadeh, Ba Loua i Sobiech. Ich zadaniem jest szukanie miejsca w okolicy: od bramki do ok 30 metra. Szukanie zagrań na 1-2 kontakty oraz dryblingu. Bardzo częste strzały niemalże z każdej pozycji w tym przedziale metrowym. Celem wyciągnięcia obronców nieco dalej od bramki, tak by zrobić miejsce dla skrzydłowych wchodzących na wolne pole. Dobra koniec tego Science Fiction

    Myslę

    • Ostu pisze:

      Zobacz powtórkę wczorajszego meczu…
      Śląsk cofnięty na 20 – 25 metr a my rozgrywamy na 30 – 35 metrze bo w jednej linii – na 16 metrze STOI 4 lub 5 lechitów…
      Gdzie poruszanie się miedzy 16-tym a 30 – tym metrem…?
      Gdzie rozgrywanie piłki przed polem karnym przeciwnika…?
      Gdzie tworzenie okazji do strzałów z 20-ego metra ..?
      Jacy my jesteśmy bezradni….
      Jacy ograniczeni…
      Tu brak wrzutek – kontuzja Pereiry – niewiele zmieni…
      Mając potencjał piłkarski – indywidualne umiejętności zawodników – MUSIMY wykorzystywać powyższe…MUSIMY…!
      Ale czy wykorzystamy…?
      Nie sądzę…
      Właśnie w TAKICH sytuacjach – gdy połowa ligi chce nam oddać piłkę, bronić nisko i czekać na swoje 2-3 kontry – my MUSIMY – mając zjechanych grajków, którzy nie są w stanie dużo i szybko biegać – grać SZYBKO, na jeden kontakt ewentualnie przyjęcie pilki obrót w wybranym wcześniej kierunku i podanie, właśnie w tej strefie między 16 a 30 metrów przed bramką…
      Tak gra większość jakościowych drużyn z top 5 i mają niskie – jak na naszą ligę – wyniki przebiegniętych kilometrów w meczu…
      No i te strzały zza pola 16-tu metrów…!
      Nie można grać bez formy szybko w tłoku pola karnego – gdy drużyna broni nisko….
      No i te strzały…!

  6. Mazdamundi pisze:

    Mam jeden wniosek.
    Żaden z już przeprowadzonych transferów do klubu ani żaden z ewentualnych przyszłych takich ruchów nie był i nie będzie nam do niczego potrzebny.
    Po prostu dla obecnego trenera nie ma znaczenia, czy w kadrze ma 16 czy 26 gotowych do gry zawodników. On i tak ich wszystkich jest w stanie błyskawicznie zaorać. Nawet teraz jestem w stanie lepiej zrozumieć Broma i to dlaczego tak długo wzbraniał się przed transferami, mówiąc nawet, że jak jest dużo transferów, to jest to oznaka popełnionych błędów. Wąską kadrą może się on zawsze tłumaczyć, właściwie on tłumaczy się głównie brakiem wiedzy, a wąską kadrą tłumaczą go kibice, a tak jak dostaje nowych piłkarzy, którzy mają jakieśtam przetarcie w lepszych ligach, to odpada wymówka i zaczynają wychodzić umiejętności trenerskie. A właściwie ich brak.
    I bardzo martwi mnie fakt, że Ali już powoli zaczyna wracać do treningów. To oznacza, że przyszły obecny trener prawdopodobnie zdąży go „dotknąć”, co poskutkuje tym, że przyszły trener będzie miał o jednego zawodnika mniej do grania. Na koniec jeszcze darmowa, bo i tak stracił ostatnio sporo pieniędzy, rada dla Piotra:
    Pioter, ty weź trzymaj te pieniądze co masz w kieszeni, nie wydawaj tego na transfery, bo nie są one aktualnie potrzebne, chyba że zdecydujesz się zluzować Jonka. Najpierw zluzuj Jonka, potem rób transfery. Tylko w tej kolejności to ma sens i może wypalić.

    • Ostu pisze:

      Twoje słowa to już nie tylko teoria i możesz mieć rację @Mazdamundi…
      Możesz mieć rację…
      Brom do tej pory niewiedzący co się właściwie dzieje ma małe szanse by wyjść z kryzysu ale znając Złotoustego to on takich szybkich decyzji nie podejmuje, on da Bromowi kolejne szanse – jak to w Lechu…
      Ale ja już postawiłem to pytanie – jeśli WSZYSCY się z tym zgadzają, że trzeba zwolnić Broma – jak nie Brom to kto…?!
      Dlatego od soboty piszę, że nie wiem jak z tego wyjść..

      • Mazdamundi pisze:

        Ja mogę tylko dać sugestię.
        Nie można zakładać, że każdy zagraniczny trener jest taktycznym matołem.

      • mario pisze:

        to, że Ty nie wiesz jak z tego wyjść jest akurat stwierdzeniem nic nie wnoszącym do sprawy, bo to Brom ma z tego wyjść.
        W zeszłym sezonie poradził sobie z kryzysem, który co prawda miał inne podłoże ale w końcu dał radę. Piłkarze zaskoczą, późno ale w końcu zaskoczą. Inna sprawa jednak jest taka, że Brom nie dojeżdża taktycznie i jest dupą a nie mentorem dla piłkarzy.
        Bo ja rozumiem, że można nie mieć siły, ale żeby przegrywając na kilkanaście minut przed końcem meczu grać na swojej połowie w poprzek boiska, to już jest skandal jakich mało. Tu nie tylko brakowało siły ale i woli walki, woli wygranej.
        Pamiętam jak kiedyś na swoich zawodach miałem to samo. Byłem po kontuzji, nie przygotowany, przegrywałem. Trener wrzeszczy: „Koorwa, chociaż walcz!” I poszedłem na całość, nadziałem się, poleciałem i chooj bombki strzelił. Ale trener był zadowolony.
        A tu nic, nie ma walki a Brom mówi tylko że bierze to na siebie i że źle grali w obronie,..Zwykle pierdolenie i tyle.

  7. John pisze:

    Zaoszczędziłem sobie nerwów,i spotkania nie oglądałem.
    Po czwartku,i kontuzjach,to jak zawodnicy wyglądają, spodziewałem się porażki.
    Niestety, sprawdziło się.
    Jeszcze Pereira wypadł,jeden z najlepszych i najrówniej grających zawodników Lecha,strach oglądać, Czerwiński fajny gość ale do Pereiry mu strasznie daleko.

  8. bombardier pisze:

    Moja rada jest WRĘCZ SUPER PROSTA.
    Jakikolwiek polski trener, żadnych stranieri – sami polscy zawodnicy.
    Walka w ekstraklasie od 7 do 12 miejsca.
    Zapomnieć o europejskich pucharach.
    Nie będzie ze strony kibiców żadnych zapaści, szoków nerwowych.