Plusy i minusy: Lech – Górnik 1:1

Sobotni mecz rozczarował ponad 20 tysięcy kibiców, którzy przyszli z nadzieją zobaczenia nie tyle co lepszej gry a chociaż wymęczonego zwycięstwa Lecha Poznań. Zespół Górnika Zabrze grał identycznie, jak w kwietniu, zagrał jak wielu innych przeciwników, którzy taktyką wypunktowali Kolejorza.

Pierwszym z paru minusów jest wolna i przewidywalna gra. Już po kwadransie każdy kibic Lecha Poznań wiedział, jaki pomysł na atak pozycyjny ma nasz zespół, wiedział o tym również przeciwnik, który od początku wiedział, w jaki sposób przeciwstawić się przewidywalnemu, nudnemu Lechowi. Poznaniacy wykorzystując w prowadzeniu ataku pozycyjnych całą linię obrony podawali sobie piłkę po ziemi z prawej do lewej strony, po czym na końcu ktoś wrzucał futbolówkę w pole karne.

null

Nasza drużyna wykonała wczoraj 41 dośrodkowań, bezmyślni piłkarze wrzucali często na oślep, do nikogo, dośrodkowywali piłkę z różnych pozycji. Lech Poznań tylko z jednego dośrodkowania zrobił użytek, w 70 minucie Dino Hotić miękko wrzucił piłkę w pole karne, gdzie wbiegał Alan Czerwiński i strzałem głową zdobył gola. Konsekwencja przyniosła efekt w postaci wyrównującej bramki, ale nie takiej gry oczekują kibice, którzy szybko połapali się w tym, jak zagramy. Równie szybko Górnik Zabrze dowiedział się o zmarnowaniu przez Lecha Poznań kilkunastu spokojnych dni na pracę, przez prawie 2 tygodnie drużyna nic nie poprawiła, niczego nie wypracowała, z uporem wrzucała piłki marnując w dodatku ponad 20 stałych fragmentów gry, w tym 14 rzutów rożnych.

null

Lech Poznań nie potrafił wygrać u siebie z rywalem będącym w kryzysie co jest kolejnym minusem. Górnik Zabrze do wizyty przy Bułgarskiej zwyciężył raptem raz w 7 wcześniejszych spotkaniach, parę dni temu stracił aż 4 gole na Podlasiu, miał najgorszą ofensywę, która zdobyła tylko 3 bramki. Remis z tak słabym zespołem to nic innego, jak strata cennych 2 oczek, końcowy wynik boli tak samo jak brak pomysłu na grę oprócz wrzutki w pole karne, które kibice Kolejorza dobrze znają pamiętając ostatnie mecze m.in. Mariusza Rumaka, Jose Bakero czy Nenada Bjelicy.

null

Następny minus to kontynuacja złych pass. Lech Poznań w trwającym sezonie 2023/2024 zachował tylko jedne czyste konto w 9 meczach. Wliczając mecze ligowe oraz pucharowe ma passę 6 kolejnych spotkań ze straconą bramką, na dodatek ma też passę 3 kolejnych gier w Ekstraklasie bez zwycięstwa (ostatni raz tak źle było w kwietniu). Ponadto Kolejorz przerwał wczoraj serię 5 z rzędu wygranych przy Bułgarskiej, w tym 3 ekstraklasowych.

null

To nie koniec minusów. Lech Poznań miał niby rozdawać karty w lidze, wykorzystywać rzadką grę (3-4 mecze w miesiącu) i wykorzystać dobry terminarz (6 z 7 najbliższych meczów u siebie). W rzeczywistości utknął w środku tabeli, czołówka zaczęła mu odjeżdżać, faworyci do tytułu Mistrza Polski zaczęli odskakiwać, zespół Kolejorza znajduje się w dużym dołku sportowym i prowadzi go trener, który pogubił się już w momencie ustalania letnich przygotowań.

Lech Poznań przegrałby wczoraj z bardzo słabym Górnikiem Zabrze, gdyby nie Dino Hotić. Bośniak po wejściu z ławki rezerwowych najpierw zaliczył asystę, w 4 minucie doliczonego czasu świetnym powrotem do defensywy naprawił błąd ponownie fatalnego Eliasa Anderssona i uratował nas przed utratą drugiej bramki po kontrataku. Remis dla Lecha Poznań to jak porażka, jednak mogło być jeszcze gorzej.

null




Plusy meczu z Górnikiem 1:1

– Wejście Dino Hoticia

Minusy meczu z Górnikiem 1:1

– Wolna i przewidywalna gra już po kilkunastu minutach
– 40 bezsensownych dośrodkowań
– Zmarnowane 2 tygodnie na pracę
– Marny remis w rywalizacji z zespołem będącym w kryzysie
– Kontynuacja złych pass
– Coraz większe straty

Plusy meczu ze Śląskiem 1:3

(brak)

Minusy meczu ze Śląskiem 1:3

– Fatalna gra, przygnębiająca przegrana
– Widoczny brak formy u wielu piłkarzy i brak pomysłu na grę
– Druga bolesna porażka w ciągu 3 dni
– Kolejny nieudany mecz we Wrocławiu i ze Śląskiem
– Przerwane dobre serie

Plusy meczu ze Śląskiem 1:3

(brak)

Minusy meczu ze Śląskiem 1:3

– Fatalna gra, przygnębiająca przegrana
– Widoczny brak formy u wielu piłkarzy i brak pomysłu na grę
– Druga bolesna porażka w ciągu 3 dni
– Kolejny nieudany mecz we Wrocławiu i ze Śląskiem
– Przerwane dobre serie

Plusy meczu ze Śląskiem 1:3

(brak)

Minusy meczu ze Śląskiem 1:3

– Fatalna gra, przygnębiająca przegrana
– Widoczny brak formy u wielu piłkarzy i brak pomysłu na grę
– Druga bolesna porażka w ciągu 3 dni
– Kolejny nieudany mecz we Wrocławiu i ze Śląskiem
– Przerwane dobre serie

Plusy meczu ze Spartakiem 1:3

(brak)

Minusy meczu ze Spartakiem 1:3

– Wielki wstyd, jedna z największych kompromitacji w historii klubu
– Miliony złotych straty, zmarnowana szansa na fazę grupową
– Roztrwonione prowadzenie
– Brak pomysłu i sił na grę
– Proste błędy w obronie

Plusy meczu ze Spartakiem 2:1

– Kolejna wygrana przybliżające do gry w fazie play-off
– Następne zwycięstwo u siebie w Europie
– Optyczna dominacja i kontrola przez większość meczu
– Kolejny bardzo dobry mecz Pereiry

Minusy meczu ze Spartakiem 2:1

– Momentami wolna, przewidywalna gra
– Głupio stracony gol, przez który Lech nie może być pewny awansu
– Defensywne stałe fragmenty gry
– Niezrozumiałe zmiany

Plusy meczu z Zagłębiem 1:1

– Charakter przy stanie 0:1 i po czerwonej kartce
– Udane zmiany Johna van den Broma
– Stałe fragmenty gry w ofensywie
– Wyrwany remis dający lidera
– Kolejny mecz na wyjeździe bez porażki

Minusy meczu z Zagłębiem 1:1

– Słaby mecz, w którym Lech miał szczęście
– Słaba postawa obrony
– Kolejne nieudane spotkanie z Zagłębiem i przerwanie zwycięskiej passy

Plusy meczu z Żalgirisem 2:1

– Przypieczętowany awans wygraną
– Udana rotacja
– Brak urazów i odpoczynek czołowych piłkarzy
– Przedłużone passy w Europie i nie tylko

Minusy meczu z Żalgirisem 2:1

– Kolejny stracony gol w Europie

Plusy meczu z Radomiakiem 2:0

– Trzecia wygrana z rzędu, siódma licząc tamten sezon
– Awans na 1. miejsce
– Kolejny dobry mecz Hoticia
– Dobra optycznie gra przez godzinę

Minusy meczu z Radomiakiem 2:0

– Kryzys w grze po 68 minucie gry
– Kilka prostych błędów w defensywie

Plusy meczu z Żalgirisem 3:1

– Wymagane zwycięstwo, 6 wygrana z rzędu
– Kolejny udany pucharowy wieczór przy Bułgarskiej
– Bardzo dobra pierwsza połowa
– Efektywny mecz nowych piłkarzy
– Rozstrzygnięcia w innych spotkaniach II rundy eliminacyjnej

Minusy meczu z Żalgirisem 3:1

– Bardzo słaba druga połowa na stojąco
– Stracony gol i brak awansu już 27 lipca

Plusy meczu z Piastem 2:1

– Wygrana na inaugurację po 5 latach
– Przedłużenie dobrych pass z Piastem
– Wyszarpane zwycięstwo po 2 celnych strzałach
– Umiejętność odrobienia strat
– Przebłysk Marchwińskiego
– Brak strat po 1. kolejce

Minusy meczu z Piastem 2:1

– Problemy z grą w powietrzu
– Mikro-urazy

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <





6 komentarzy

  1. 07 pisze:

    Skoro grali wolno to przemeczeni po 2 okresie przygotowawczym. 😉 teraz 3 okres przygotowawczy wiec może w zamian 2 tygodnie wolnego… 😉

  2. Mazdamundi pisze:

    Lech nie potrafi grać z zespołem w kryzysie.
    Lech nie umie grać z zespołami nie w kryzysie.
    Lech nie radzi sobie w ataku pozycyjnym.
    Lech się kompromituje, gdy ktoś go przyciśnie i musi zagrać z kontry.

    Lech obecnie nie umie grać w piłkę…

  3. Szymek pisze:

    Broma Ekstraklasa przerasta to za trudna liga ,powinien zacząć pracować w jakiejś lidze może Litewskiej , tam może nie trzeba żadnych przygotowań, taktyki i schematów ..
    Tak poza tym co bylo już powiedziane Rutek czeka aż będzie po sezonie i wtedy podejmie jakieś kroki . Brom i Rząsa out.

  4. Sosabowski pisze:

    Nie wiem jakim cudem mając w sztabie trenerskim Cepka, mogli zepsuć te przygotowania. Miałem tego faceta za totalnego profesjonalistę. Potwierdzały to jego wyniki od kiedy przyszedł do Lecha. Szczególnie ten poprzedni sezon gdzie wydawało się, że nie widać po piłkarzach gry co trzy dni. Jeśli ten element dalej działa. To trzeba stwierdzić, że faktycznie zawalił trener Brom.
    Jednak nie zwalniałbym go tak jak część oburzonych. Nic nam nie da teraz taka wymina. Z polskich trenerów mógłby przyjść jakiś Stokowiec. Pozwólcie sobie, że tej drogi nie będe rozwijał i po prostu ją pominę. Mógłby przyjść ktoś podobny lub nawet lepszy z za granicy. Ale byłaby to po pierwsze wielka niewiadoma, po drugie zanim poznałby zespół minąłby kolejny sezon przejściowy.
    Tu trzeba działać z tym trenerem i tym co mamy. Być może karta się jeszcze odwróci. My mamy dołek teraz, a inni złapią go za dwa tygodnie, może trzy. Ważne jest by teraz to wszystko uspokoić i zabrać się do pracy. Póki co u mnie Brom ma dalej dużą dawkę zaufania. Bo moja pamięć bywa długa. I pamiętam tamten sezon. Z innym trenerem moglibyśmy się pożegnać nawet już na jakimś Vikingurze.
    Jednym jest problem fizyczny, a innym może według mnie nawet ważniejszym jest nomen omen to co powiedział Lewandowski o Kadrze.
    Aktualnie w wielu momentach gry w Lechu nie ma osobowości. Mówi się o naszych indywidualnych umiejętnościach. To ja w tym momencie zadaję pytanie: Kto konkretnie umiera na boisku za Lecha?
    Czerwiński robi co może, ale ograniczają go umiejętności, Blazić wpuszcza kolegów na miny. Milić (fakt tym strzałem pokazał złość) Andersson nieobecny myślami. Velde myślami w LKE bo w Ekstraklasie odpoczywa. Sousa ruszał, ale lider to to nie jest. Karlstrom obudził się jak mleko było rozlane. Marchwiński? Grał w ogóle w tym meczu? Ba Loua…
    Tu nie ma liderów. A jeśli już są to totalnie pod formą jak Karlstrom i Milić. Brakuje bardzo Bartka Salamona, Brakuje kapitana Ishaka, który by podciągnął. Nawet Radka Murawskiego żeby krzyknął na kolegów. Zespół wygląda jak podręcznikowy przypadek apatii.
    Nie ma odpowiedzi na tracone bramki. Gramy cały czas to samo, mozolnie, wolno, ospale.
    Nie ma gry kombinacyjnej.
    A najbardziej mnie wkurza jak wszyscy ofensywni gracze w chodzą w linię z obrońcami. Takie rozwiązanie jest ciekawe gdy masz za sobą piłkarza kreatywnego potrafiącego posłać passa za obrońców albo na dobieg, albo pomiędzy. (Pedro Tiba wróć) A nie kolejne zagranie na skrzydła i piłka do nikogo. Bo rosły obrońca tylko na to czeka.
    Na boisko wchodzi Hotić, chłopak który z Lechem jeszcze nie ma tyle wspólnego co choćby Marchwiński. I facet odpala motor jakby grali ostatni mecz o utrzymanie.
    Nie ma już kręgosłupa który trzymał tę drużynę. Tym samym każdy próbuje oddać piłkę byleby nie zawalić. Całość przekłada się na le cabaret.
    Tym bardziej stawiałbym chwilowo na Bednarka niż młodego Mrozka. Nie za umiejętności a choćby za to, że jak nie szło to Amaral prawie się rozpłakał od „odpierdolu” Bednarka. Czasem trzeba twardo.

    • sorel pisze:

      Badnarek, choć umie być twardy, nie pokona swoich ograniczeń, choćby braku wzrostu. Mrozek powinien zostać w pierwszym składzie, tym bardziej że ma o wiele większy potencjał od Filipa, tylko na razie trafił na drużynę w rozkładzie, a i sam mógł zrobić więcej (choćby przy pierwszym straconym golu w meczu z kiepskimi). Kto bronił pozostałym graczom zapierdalać w sobotę tak jak Hotic? Brak przygotowania fizycznego i psychika panienek… Tak to wygląda. Piszecie, aby nie zmieniać trenera… Czy Wy jeszcze wierzycie w tulipana? Każdy kolejny dzień jego „pracy” to dzień straconej szansy na poprawę. Trzeba czasem działać zdecydowanie. VdB przegrał mistrzostwo i puchar w ubiegłym sezonie, zawalił eliminacje do LKE w tym i kompromituje nas ostatnio w lidze, czego skutkiem bardzo duża strata do czołówki. Ćwierćfinał LKE wiosną to było osiągnięcie, ale nie można na tym „jechać” w sytuacji, gdy zespół się posypał.

  5. jerry21 pisze:

    @Sosabowski
    Zgadzam się z Tobą, że nie czas teraz na zmianę trenera.
    Najłatwiej teraz pisać „wyp…….ć Broma”
    Ale kto za niego? Tymczasowo jakiś asystent, ktoś z akademii?
    Bez sensu.
    A kto z polskich trenerów?
    Skorża zajęty. A z wolnych?
    Papszun. Ale on czeka na kadrę.
    A poza tym Rutkowski i Rząsa go nie zechcą. Nie pasuje do ich modelu, ich szablonu trenera Lecha
    Myślę, że zarząd już się rozgląda za kimś.
    Ale pewnie zmiana możliwa będzie dopiero zimą.
    Jeśli ktoś z zagranicy to nie ma sensu żeby to było wcześniej.
    Będzie potrzebował czasu na poznanie drużyny.