Pięć szybkich wniosków: Lech – Puszcza 4:1

Pięć szybkich wniosków to cykl opisujący w skrócie dany mecz Lecha Poznań. Jeszcze przed przedstawieniem plusów i minusów danego spotkania, analizą gry konkretnego zawodnika czy dogrywką, prezentujemy pięć szybkich i pomeczowych wniosków. Kilkadziesiąt minut po każdym meczu na gorąco pięć spostrzeżeń na temat występu drużyny Kolejorza, poszczególnych piłkarzy czy obecnej sytuacji zespołu.




Gol i drugi gol

W 2 minucie Lech faktycznie zareagował na 0:5 w Szczecinie. Szybko zdobył gola na 1:0, by równie szybko stracić bramkę na 1:1. Zawinił wtedy przede wszystkim Miha Blazić, który podczas próby interwencji nie trafił w piłkę, ale też Bartosz Mrozek, który stał jak wryty czekając nie wiadomo na co. Od tamtej pory Mrozek grał bardzo nerwowo, nie potrafił kolejny raz grać nogami, nerwowymi i niedokładnymi podaniami/wybiciami piłki wprowadzał tylko wiele chaosu na boisku czy w poczynania Lecha Poznań. Z jednej strony Kolejorz już w 2 minucie zaliczył progres, bo po 3 z rzędu meczach, w których jako pierwszy tracił gola w końcu strzelił bramkę na 1:0, a z drugiej znowu stracił gola zachowując raptem 2 czyste w 14 spotkaniach na 2 frontach. Obrona wciąż leży, wciąż łatwo daje sobie strzelać gole, choć przecież trenerem Kolejorza jest były defensywny zawodnik, który powinien panować tym, co dzieje się w tylnej formacji.

null

Nerwowa gra i bramka do szatni

Lech od 4 minuty musiał znowu tak jakby odrabiać straty. Poznaniacy przy stanie 1:1 postawili na atak, starali się grać szybko, składnie, chcieli szybko rozgrywać piłkę, żeby wprowadzać chaos w obronne poczynania Puszczy. Momentami Lech sprawiał wrażenie, jakby chciał wejść z piłką do siatki, determinacja podczas gry ofensywnej była duża, gorzej wyglądało już prowadzenie samego ataku pozycyjnego. Lech polegał wyłącznie na indywidualnych zrywach, nie było widać żadnych wytrenowanych schematów, przez wiele minut pierwszej połowy poznaniacy nie potrafili oddać strzału na bramkę Zycha, który tylko przyglądał się nieefektywnym atakom Lecha Poznań kończącym się często na 20-25 metrze przed jego bramką. Szybka gra Kolejorza w ofensywie mogła się podobać, lecz wyłącznie do wspomnianego 20-25 metra. Dopiero pod koniec pierwszej odsłony Lech ponownie paroma podaniami po ziemi i z wykorzystaniem kilku piłkarzy rozmontował defensywę rywala strzelając efektownego gola zza pola karnego, którego autorem był Jesper Karlstrom. Trener John van den Brom nie zachęca piłkarzy do uderzeń z dystansu, według niego nie jest to piłka, o jaką mu chodzi. W 43 minucie Szwed na szczęście wyłamał się, nie podporządkował się założeniom, oddał strzał zza pola karnego i wyprowadził Kolejorza na prowadzenie. Bramka na 2:1 zamazała trochę obraz pierwszej połowy, w której Lech niby się starał, chciał grać szybko, z dużą determinacją, jednak polegając głównie na indywidualnościach nie był efektywny pod bramką Oliwiera Zycha.

null

Średnia druga połowa

Druga połowa w przypadku Lecha Poznań znowu była inna od pierwszej. Wolniejsza i pod względem optycznej gry – słabsza. Oczywiście duży wpływ na to, jak wyglądała na pewno miała bramka Mikaela Ishaka. Szwed w 51 minucie po zagraniu Kristoffera Velde miał bardzo wiele miejsca, postanowił indywidualnie rozwiązać akcję, odpowiednio ułożył sobie piłkę na nodze a później huknął z daleka zdobywając gola z większej odległości niż wcześniej jego rodak Jesper Karlstrom. Król Mikael Ishak trafieniem na 3:1 praktycznie zakończył emocje w tym meczu, Puszcza była zbyt słaba, żeby strzelić 2 bramki, a Lech mógł ze spokojem kontrolować mecz. Tak też się stało. Poznaniacy nie dominowali już tak mocno, jak w pierwszej połowie, częściej grali z kontry, polegali na indywidualnych umiejętnościach, momentami odpuszczali środek pola i mogli nawet stracić gola. Puszcza Niepołomice była słaba, źle zorganizowana taktycznie, lecz grała ambitnie mając swoje szanse do strzelenia kontaktowej bramki. Lech po zmianie stron zagrał bardzo ekonomicznie, nie było widać żadnych schematów, poznaniacy ewidentnie czuli, z kim grają nie przejmując się rywalem. Suche statystyki wcale nie pokazują dominacji Lecha Poznań, nie mówią nam również, kto był dużo, dużo lepszy piłkarsko. Lech oddał wczoraj 13 strzałów (9 celnych), Puszcza miała 10 uderzeń (2 celne) oraz mimo wysokiej porażki wyższy współczynnik xG (gole oczekiwane) – 1,69 do 1,39.

null

Obowiązek został spełniony

Lech Poznań w piątkowy wieczór spełnił swój obowiązek. Wygrał z beniaminkiem 4:1, wygrał wysoko i wypunktował słabego przeciwnika, który kadrowo mocno odstaje od Ekstraklasy. Puszcza Niepołomice w ostatnich minutach pokazała wiele ambicji, do końca chciała atakować i strzelić gola, ale jednak została zbita przez Kolejorza, który wcale nie grał wielkiej piłki. Przez wiele minut pierwszej połowy nie było widać tej mitycznej „reakcji na 0:5”, o której tyle przed meczem mówił John van den Brom krytykowany już przez kibiców za swoje pomeczowe słowa. Holender gdzieś widział jakąś reakcję i „bardzo dobrą grę” swojej drużyny. W rzeczywistości ciężko było ją dostrzec, finalnie liczy się wynik i po 4:1 faktycznie można mówić o pozytywnej reakcji na ostatnią kompromitację. Niemniej gra w każdej formacji była daleka od ideału, znowu nie było widać ręki trenera, znowu nie było widać nad czym zespół pracował w ciągu tygodnia. Po tym meczu cieszyć może tylko najważniejszy, suchy rezultat, który zawsze stoi na 1. miejscu, trafienie Jespera Karlstroma czy konkretne liczby wracającego do zdrowia Mikaela Ishaka, który po golu na 3:1 całował klubowy herb.

null

Nie jest gorzej, lepiej też nie

Lech Poznań zrobił wczoraj swoje, wywiązał się z roli faworyta, grając znowu u siebie pokonał beniaminka i spełnił swój obowiązek. Gorzej nie jest, lepiej też nie, wciąż jest bardzo wiele rzeczy do poprawy, żeby za chwilę np. podczas wyjazdowego spotkania Lecha Poznań nie spotkała kolejna bolesna porażka sprowadzająca wszystkich na ziemię. Wielu kibiców jest już gotowych na kolejną bolesną przegraną, w końcu niebawem trafi się trudniejszy rywal od Puszczy Niepołomice, z którym nie będzie można grać tak jak wczoraj. W każdej formacji jest co poprawiać, jest nad czym pracować, choć zawsze liczy się przede wszystkim wynik. Jeśli Lech Poznań w kolejnym meczu pokona ŁKS Łódź, to kibice ponownie przymkną oko na grę i to nawet wtedy, kiedy np. w grze obronnej nie zobaczą żadnych postępów. Z regularnym wygrywaniem Kolejorz szybko na stałe wskoczy na ligowe podium a być może zostanie nawet liderem tabeli. Wtedy można będzie mówić, że coś drgnęło. Na razie nie jest po prostu gorzej niż np. przed wrześniową przerwą na kadrę, jest trochę więcej spokoju niż miesiąc temu.

null

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <





11 komentarzy

  1. Mazdamundi pisze:

    1. Bednarek do bramki. Mrozek nie broni, nie umie kopać, przechwytuje tylko proste dośrodkowania, gdy nie musi z nikim o nie walczyć, nie pobudza defensywy. Za spokojny jest to chłopak.
    2. Ba Loua jeśli mu żre to niech gra. Nie stać Lecha na to, by grać ciągle tylko dwoma zawodnikami robiącymi liczby.
    3. Teraz jest idealna seria spotkań z najgorszymi, by Ishak wracał do formy, a jeśli zdobywa taką bramkę, nie mówiąc o asyście, to chyba już nie jest z nim tak źle. Tu dalej powinna wystarczać jakość indywidualna zawodników, a trzeba odbudować konkurencję na 9.
    4. JK6 to rdzeń tej drużyny.
    5. Wciąż patrzę na mowę ciała Jonka i utwierdzam się w przekonaniu, że należy go stąd pogonić jak najprędzej, a już najpóźniej przed startem zimowych przygotowań. To nie jest osoba, która intensywnie myśli i reaguje w trakcie meczu, a raczej bierny uczestnik dziejących się zdarzeń.

    • John pisze:

      Jednak nie jestem sam jeśli chodzi o Mrozka.
      Tak jak już mówiłem, Bednarek w tej bramce żyje, podpowiada, ustawia obrońców, opie*doli jeśli trzeba, a Mrozek jest za spokojny.
      Cała gra defensywna wygląda gorzej, ani szczególnie nic nie wybroni, wybija w trybuny albo do przeciwnika,Bednarek znacznie lepiej wznawiał grę.
      Na dobrą sprawę nie zasłużył na ławkę, przypisuje mu się błędy w sytuacjach gdzie nie wiele mógł zrobić, a w grze na przedpolu też zrobił postęp.
      Jestem za powrotem Bednarka do bramki.
      Gdyby w tym momencie to Bednarek był na miejscu Mrozka, każdy by pisał, że ręcznik w bramce.

    • mario pisze:

      Mrozek to nasz chłopak ale chyba muszę się zgodzić z tym, że jest gorszy od Bednarka, który…orłem nie jest.
      Brom niech spierdala.

  2. John pisze:

    Trzeba być dobrej myśli.
    Terminarz nie wygląda najgorzej,ale wiadomo, że w ekstraklasie każdy może wygrać z każdym.
    Karlstrom wraca do wysokiej formy, tak mi się wydaje, a to jest klucz do tego żeby regularnie wygrywać, nawet bez fajerwerków ale wygrywać.
    Po raz kolejny wraca Dagerstal, z nim ta defensywa powinna wyglądać lepiej, bo Blazić to porażka.
    Hotić powinien być już do gry po przerwie na kadrę a i Golizadeh jest coraz bliżej, żeby wreszcie zacząć grać,pewnie nie od początku, ale zwiększy pole manewru.
    Jest jak jest, 2 punkty na mecz, tragedii nie ma, teoretycznie powinno być z górki.

  3. jerry21 pisze:

    1. Wreszcie to Lech zdobył gola jako pierwszy.
    Jednak szybka strata bramki na 1:1 przekreśla ten dobry początek.
    2. Ogólnie dobry mecz Kolejorza.
    Od pewnego czasu piłkarze grają dużo szybciej, widać, że fizycznie jest nareszcie w porządku.
    Ale mentalnie jeszcze nie całkiem.
    Nie można po niespełna 2 minutach tracić gola na 1:1.
    Zdobyć bramkę w 2 min. i stracić w 4?!
    3. Równy poziom trzymają Velde, Marchwiński i Murawski.
    Na nich można liczyć cały czas.
    Ostatnio doszedł do nich Karlstrom.
    4. Martwi gra obronna zespołu.
    Błędy indywidualne.
    Defensywa nie jest monolitem.
    Moim zdaniem z Bednarkiem w bramce wygląda to lepiej.
    Obrońcy czują się pewniej.
    I Bednarek potrafił wybronić nam coś ekstra. No a Mrozek na razie nie…
    Ale chcieli niektórzy Mrozka w bramce…
    Prawda jest taka, że bluza z nr1 w Lechu waży więcej niż ta w Mielcu.
    Bednarek ma mocniejszą psychikę i doświadczenie.
    Inaczej też broni się w takim klubie jak Stał, gdy bramkarz jest pod obstrzałem i ma kilkanaście sytuacji do obrony a inaczej w Lechu, gdy trzeba zachować koncentrację, a sytuacji jest kilka.
    Poza tym Blazic słabo.
    Dagerstal jest lepszy, oby tylko zdrowie mu dopisywało.
    Milic na razie średnio, niepewnie.
    Pereira po kontuzji też jeszcze nie w optymalnej formie.
    Andersson lepiej w ofensywie niż w bronieniu.
    5. Cieszy gra Ishaka, oby już na stałe forma i zdrowie było.
    Plus dla Ba Loua , nareszcie ma liczby, oby to była stała tendencja.

  4. Ostu pisze:

    Wnioski, ach te wnioski…
    Dziwny mecz ale spróbuję…
    1. Widziałem Mrozka w Stali i chciałem by grał w bramce Lecha by się uczył i rozwijał…
    Ale widać, że Mrozek jest obecnie znacznie gorszy od Bednarka – jak się zaczął cofać w rozwoju i przez kogo to wiadomo – ponadto widać, że Mrozek „boi się” strofować starszych kolegów i ich przestawiać stąd jego bojaźliwość, rozedrganie i niepewność….
    Aby chronić Mrozka należy go na razie przestać wystawiać do bramki i wstawiać od razu Bednarka – oby nie było za późno – by nie był to przykład Dolha 2.0
    Inną kwestią jest z kim oni mają trenować – widać że trener, który przyszedł z akademii – nie mając żadnych sukcesów – to kolejny beznadziejny pomysł…
    Nie wiem dokładnie kogo ale to powinna być kompetencja DS
    2. Dostaliśmy po raz kolejny przykłady tego, że nie należy wystawiać graczy, którzy „mają dochodzić do formy minutami – bo zwyczajnie będziemy się osłabiać – a jeśli ktoś nie wie o co mi chodzi to niechaj obejrzy jeszcze raz powtórki jak gola strzelał Ishak – przy każdej odrobinę lepszej i szybciej grającej drużynie lshak nie miałby prawa oddać nawet strzału….
    3. Wróciliśmy do tego co było czyli nie mamy już wątpliwości jak dalej będzie to przebiegać – do grania Ishakiem na 9 – a więc występy Marchwinskiego na 10 gdy nie ma większego pożytku z Niego na tej pozycji…
    Ponadto Brom na konferencji mówi, że tak właśnie będzie bo Ishak grać musi na 9….
    4. Widzieliśmy w pewnym momencie, że jednak zaczyna się pewien postęp bo „zbiorowa mądrość forumowa'” dostrzegła, że naszym systemem powinno być 4-3-3 – zdecydowana większość drużyn z LM gra tym systemem a jeśli Brom jest słaby w taktykę to wystarczy oglądać mecze i kopiować rozwiązania – bo do tego systemusmy jako tako przygotowanych piłkarzy i mieści się to w granicach możliwości grajków grać w systemie „do którego mamy wykonawców….
    A Brom mówi na konferencji, że nasz system to 4-3-3 ale w tym meczu ustawia jakiś dziwny system i dobiera dziwnie łudzi…
    5. No więc zdaje się że wczoraj widzieliśmy drużynę, która raz będzie grać lepiej, raz gorzej ale będziemy przepychać mecze – moglibyśmy je zwyczajnie wygrywać – większość oczywiście chciałaby byśmy pięknie grali ale przed meczem myślą/piszą tylko byśmy przepchnęli choć 1-0…

    Na koniec znów uwaga natury ogólnej
    Choć pragniemy znacznie więcej to mamy świadomość Otaczającej Rzeczywistości a więc Wiemy że pewne rzeczy się nie wydarzą i pewnych rzeczy nie MOŻEMY zmienić…
    A więc cieszmy się z tego – przykrego do oglądania – zwycięstwa i prośmy by mimo wszystko przepychać ich jak najwięcej…

    • mario pisze:

      tak tak, Ostu, cieszmy się z tego zwycięstwa bo za chwilę będzie już pod górkę.
      Ja jakoś nie potrafię świętować po tym meczu. Dużo bardziej bym chciał żeby gra była naprawdę dobra a wynik dużo niższy. To dawałoby jakieś nadzieje. A tak, bardziej zdyscyplinowany przeciwnik znów nas zaraz wyjaśni. Bo nie mamy trenera.
      Brom dostaje kolejny mini okres przygotowawczy – zobaczymy efekty za dwa tygodnie. Jak nie będzie poprawy, to będzie też sensu wysnuwać kolejnych wniosków.

  5. mario pisze:

    ja nie przymknę oczu na słaba grę po jednym czy dwóch zwycięstwach nad beniaminkami.
    Graliśmy z biedną Puszczą a wyglądaliśmy jak zlepek indywidualności. Blisko 1/3 sezonu a my nic nie gramy. Mamy kiepsko obsadzoną bramkę. Obrony nie mamy. Atak tylko w postaci Marchewy (!) no ale może Ishak się powoli odradza. Tylko pomoc coś gra. Trenera brak. Co kilka meczów jesteśmy pośmiewiskiem i nie ma nawet pół słowa przeprosin.
    Niestety ten mecz nie był żadnym światełkiem w tunelu. Myślałem, że po blamażu w Szczecinie zespół naprawdę zareaguje, że w końcu zacznie grać szybciej i dokładniej, z pilotem. W końcu graliśmy tylko z Puszczą Niepołomice. A tu nic z tych rzeczy. Były może że 3 składne akcje a nie wiadomo jakby się wszystko potoczyło, gdyby Puszcza strzeliła na 2-2 gdy miała swoją dobrą okazję.
    Nie widzę żadnych pozytywów w grze zespołu. Indywidualnie już tak, dobrze po raz kolejny grał Velde, odnajduje się chyba BaLoua i może Ishak, wraca do formy Karlstrom. To tyle. Nadal gramy podwórkową piłkę typu „nasi na wasi a gruby na bramkę”. Boję się meczu z Jagiellonią i Cracovią a 12 listopada będę musiał przed meczem się upić by się zobojętnić na to, co może się zdarzyć w siedlisku qrwy i szatana.

  6. 07 pisze:

    Moje 5 wniosków.
    1 – z 3-ki pretendentów do M.P. mamy najsłabiej obsadzoną pozycję nr 1. – bramkarz.
    2 – defensywa nie jest monilitem, tracimy zbyt dużo goli.
    3 – kadra mocna na papierze, na boisku tego nie widać.
    4 – wielu pod formą, najlepszy przykład Filip Szymczak.
    5 – wujek John lepszym kumplem niż trenerem.

  7. Bart pisze:

    „Trener John van den Brom nie zachęca piłkarzy do uderzeń z dystansu, według niego nie jest to piłka, o jaką mu chodzi.”

    Co? Powiedzcie proszę że to żart.