Okres wielkich i niezapomnianych zwycięstw

Początek listopada to okres, w którym pisała się historia Lecha Poznań. Na początku listopada Kolejorz rozgrywał wielkie i niezapomniane mecze, które przez lata będą wspominane przez kibiców. Manchester City? Standard Liege? Villarreal? Tych pucharowych gier nie da się zapomnieć.



Jutrzejszy mecz Lecha Poznań z Ruchem Chorzów odbędzie się w dniu 13. rocznicy historycznego boju z Manchesterem City. Naszpikowany gwiazdami angielski zespół poległ przy Bułgarskiej z Kolejorzem 1:3, dzięki tamtemu zwycięstwu niebiesko-biali zrobili duży krok w kierunku awansu do 1/16 finału Ligi Europy 2010/2011.

Przełom października i listopada 2010 był czasem wielu emocji. Dobę przed meczem z Manchesterem City po dwóch wysokich zwycięstwach nad Cracovią oraz Wisłą zarząd klubu zwolnił Jacka Zielińskiego zatrudniając na jego miejsce Jose Bakero. Lechici byli wtedy odpowiednio ustawieni jeszcze przez poprzedniego trenera, a także niesamowicie nakręceni. W pierwszej fazie meczu mieli co prawda problemy, lecz z czasem śmielej ruszyli na Anglików. W grze Lecha były elementy, których nie widzieliśmy wówczas w Ekstraklasie, czyli walka, pasja, ambicja, determinacja czy zaangażowanie. W 31 minucie kapitalną bombą z daleka popisał się Dimitrije Injac, dzięki któremu stadion przy Bułgarskiej eksplodował. W 51 minucie po rzucie rożnym wyrównał kat Kolejorza w pierwszym spotkaniu, Emmanuel Adebayor, ale ostatnie dwa ciosy należały już do nas. W 87 minucie z rzutu wolnego dośrodkował Sergei Krivets, piłka odbiła się od głowy obrońcy, następnie o głowę Manuela Arboledy, a na końcu trafiła w słupek i wpadła do siatki. W 90 minucie ponownie Sergei Krivets podał na środku boiska do Mateusza Możdżenia, który odwrócił się z piłką, oddał strzał z dystansu zdobywając na końcu pięknego gola na 3:1. Radość była wtedy ogromna, szał na trybunach wręcz gigantyczny, to co było niemożliwe wydarzyło się naprawdę. Kolejorz sensacyjnie pokonał naszpikowany gwiazdami Manchester City sprawiając sensację na skalę nie tylko Ligi Europy! Dzień 4 listopada 2010 roku już na zawsze zapisał się w pucharowej historii klubu, wygrana nad Manchesterem City będzie wspominana przez wiele, wiele lat.

4. kolejka grupy A Ligi Europy 2010/2011 – czwartek, 4 listopada 2010, godz. 19:00
Lech Poznań – Manchester City 3:1 (1:0)
Bramki: 31.Injac 87.Arboleda 90.Możdżeń – 51.Adebayor
Żółte kartki: Rudnevs, Djurdjević, Możdżeń – Richards, Bridge
Sędzia: Pieter Vink (Holandia)
Widzów: 43500 (1200 kibiców MC)
Lech: Burić – Kikut, Bosacki, Arboleda, Henriquez – Injac (51.Kiełb), Djurdjević – Peszko (74.Wilk), Stilić (63.Możdżeń), Krivets – Rudnevs.
Manchester: Given – Richards, Boyata, Lescott, Bridge (70.Kolarov) – Milner (78.Kompany), Zabaleta, Vieira – Wright-Phillips (46.Silva), Adebayor, Johnson.

null
null
null
null
null
null

Roberto Mancini (trener Manchesteru): – „Jestem rozczarowany tą porażką i tym wynikiem. Po raz kolejny zabrakło nam szczęścia i wykończenia akcji. My na pewno awansujemy, bo kolejny mecz wygramy. Chcemy nadal grać swoje mimo tych trzech porażek z rzędu. Gdybyśmy grali kolejne 100 meczów z Lechem to aż 90 z nich byśmy wygrali. Dziś na pewno nie zasłużyliśmy na porażkę, ale taka jest piłka. Lech nie miał dziś niczego, czego nie miałby Manchester. W piłce nie jest tak, że zawsze wygrywa bogatszy, a dziś to się potwierdziło.”

Jose Bakero (trener Lecha): – „Pierwsza połowa a właściwe minuty były nieco nerwowe, a my traciliśmy za dużo piłek. W drugiej połowie nieco się to zmieniło, choć Manchester grał pressingiem. Na pewno trzeba podziękować kibicom za to, że pomogli nam odnieść to zwycięstwo. Po wejściu Silvy wiedziałem, że jest to świetny zawodnik i może stworzyć groźny duet z Adebayorem. To jednak my byliśmy lepsi i zasłużenie wygraliśmy.”

Sergei Krivets (pomocnik Lecha): – „Manchester City to bogaty klub i ma świetnych piłkarzy. Oni zawsze chcą wygrać, więc nasze zwycięstwo jest dziś wielką niespodzianką dla nas oraz dla wszystkich Polaków. Zagraliśmy z większym zaangażowaniem bardzo chcąc wygrać to spotkanie już przed meczem. Mamy szansę wygrać grupę, ale przed nami jeszcze ciężkie mecze, bo i z Juventusem i z Salzburgiem. W tych spotkaniach też będzie ciężko i także będzie trzeba w nich walczyć.”

Semir Stilić (rozgrywający Lecha): – „Już przed meczem mówiłem, że możemy grać o zwycięstwo. Dziś wygraliśmy co pokazało, że z powodzeniem możemy rywalizować ze wszystkimi drużynami na świecie. Wszystkie zmiany jakie dokonał dzisiaj Bakero wypaliły i cieszę się, że wygraliśmy. W kolejnym meczu na pewno będzie walka, spotkanie z Juventusem będzie dla nas kluczowe.”

Sławomir Peszko (skrzydłowy Lecha): – „Każdy z nas remis brałby w ciemno już przed meczem, a wyszła dla nas super kolejka. Przed nami jeszcze dwa mecze, więc nie możemy spocząć na laurach, bo nas to zgubi. Wydaje się, że spotkanie z Juventusem będzie kluczowe jeśli chodzi na nasze wyjście z grupy.”

Mateusz Możdżeń (pomocnik Lecha): – „Przyznam się, że nie mierzyłem. Po prostu uderzyłem jak najmocniej z prostego podbicia, a że piłka wpadła jak wpadła, to tylko pozostaje mi podziękować Bogu. Dla takiego młodego zawodnika jak ja jest to jakaś bajka, która na razie się nie kończy i niech trwa jak najdłużej. Przed meczem trener Bakero mówił, aby się nie bać, żeby jak najdłużej utrzymać się przy piłce. Bakero wspominał też o zaangażowaniu, bo wiedział, że umiejętności mamy dobre. Trenerowi udał się super debiut i co mogę jeszcze powiedzieć? niech trwa tak dalej.”

„Każdy wie co dzisiaj zrobił dobrego, dlatego też już czekamy na następne mecze. Z takim zawodnikami jacy występują w Manchesterze na pewno nie gra się na co dzień, ale ja w Lechu też mam od kogo się uczyć. Nikt przed pierwszym meczem w Lidze Europy nawet nie mówił, że będziemy pierwsi po 4. kolejce. Wtedy drugie miejsce bralibyśmy w ciemno.”



Trzy lata temu o tej porze Lech Poznań był tuż przed bardzo ważnym starciem z Belgami w Lidze Europy. Po dwóch kolejnych porażkach w fazie grupowej zespół Lecha Poznań dnia 5 listopada 2020 podejmował u siebie faworyzowany Standard Liege. Kolejorz wówczas totalnie zdominował Belgów wygrywając 3:1 i rozgrywając jeden z najlepszych meczów w Europie w XXI wieku. Tamto zwycięstwo było najniższym wymiar kary, lechici zdominowali przede wszystkim środek pola nie pozwalając gościom na zbyt wiele. Dnia 5 listopada 2020 na uwagę zasługiwały dwa gole Mikaela Ishaka po dwóch asystach bardzo aktywnego od początku Tymoteusza Puchacza, który 3 lata temu na początku listopada rozegrał być może nawet najlepszy mecz w seniorskim Kolejorzu.

Tamto spotkanie było wzorem jeśli chodzi o cechy wolicjonalne, które stały wówczas na najwyższym poziomie. Poznaniacy po dwóch porażkach w 1 i 2. kolejce mocno spięli się na Standard Liege. Gdyby szczególnie w drugiej odsłonie byli bardziej skuteczni, to 5 listopada 2020 roku odnieśliby wyższe zwycięstwo. Lech Poznań ogrywając u siebie Standard Liege rezultatem 3:1 w 3. kolejce Ligi Europy 2020/2021 sprawił wówczas miłą niespodziankę pisząc jednocześnie swoją piękną pucharową historię. W ciągu miesiąca i paru dni ograł drugi klub z Belgii, zarobił wtedy 570 tysięcy euro i zachował realne szanse na awans do 1/16 finału. Kolejorz wygrał dnia 5 listopada 2020 roku pierwszy mecz w fazie grupowej od 5 lat a u siebie od 10 lat. Było to także 60 zwycięstwo niebiesko-białych w historii występów w europejskich pucharach.

3. kolejka grupy D Ligi Europy 2020/2021, czwartek, 5 listopada, godz. 18:55
KKS Lech Poznań – Royal Standard de Liege 3:1 (2:1)

Bramki: 14.Skóraś 22 i 48.Ishak – 29.Lestienne

Asysty: 1:0 – Tiba 2:0 – Puchacz 3:1 – Puchacz

Żółte kartki: Ramirez, Muhar – Gavory, Bastien, Dussenne

Sędzia: Manuel Schuettengruber (Austria)

Widzów: (bez udziału publiczności)

Lech: Bednarek – Czerwiński, Satka, Rogne, Puchacz – Tiba (81.Muhar), Moder – Skóraś (62.Sykora), Ramirez (81.Awwad), Marchwiński (62.Kamiński) – Ishak (85.Kacharava).

Rezerwowi: Malenica, Dejewski, Crnomarković, Muhar, Sykora, Klupś, Kamiński, Awwad, Kacharava,

Standard: Bodart – Jans, Dussenne, Bokadi, Gavory (46.Sique) – Bastien, Cimirot (88.J.Carcela-Gonzalez), Raskin (72.Carcela-Gonzalez) – Lestienne (72.Oulare), Balikwisha, Amallah (60.Boljević).

Rezerwowi: Gillet, Henkinet, Siquet, Landu, Mabani, Sylvestre, Boljević, J.Carcela Gonzalez, Carcela-Gonzalez, Cop, Oulare, Avenatti.

Kapitanowie: Rogne – Bastien

Trenerzy: Żuraw – Montanier

Stan murawy: Dobry (równa płyta boiska)

Pogoda: +7°C, pogodnie

Miejsce: Stadion Miejski (ul. Bułgarska 17, Poznań)

Philippe Montanier (trener Standardu): – „Na początku nasza gra nie wyglądała źle, później po kontrach straciliśmy gole. Po przerwie byliśmy słabsi niż w pierwszej połowie, graliśmy słabo w środku pola co nie dało nam szans na zdobycie punktów. Strata 3 bramki podłamała mój zespół, po tym golu rywal dominował. Lech pokazał klasę, był lepszy. Technicznie nas przewyższał, grał z większym zaangażowaniem niż my.”

Dariusz Żuraw (trener Lecha): – „Mamy pierwsze 3 punkty i jesteśmy bardzo zadowoleni. Wygraliśmy w pełni zasłużenie, rozegraliśmy dobry mecz, stworzyliśmy więcej sytuacji podbramkowych zdobywając gole po ładnych akcjach. Boisko było trudne, ale graliśmy na nim to chcemy grać od dłuższego czasu. Taka gra przyniosła nam efekt w postaci zwycięstwa. Gol na 3:1 dał dużo spokoju, Standard nie miał już argumentów, by wrócić do gry w tym meczu.”

null
null
null

Na początku listopada ubiegłego roku podopieczni Johna van den Broma byli już poza Pucharem Polski i nie mieli realnych szans na tytuł Mistrza Polski. Kolejorz sezon 2022/2023 miał ratować europejskimi pucharami, w tym awansem do 1/16 finału Ligi Konferencji. Przez remis w 5. kolejce z Austrią Wiedeń na wyjeździe nasz zespół pozostał na 2. miejscu w grupie C, ale w ostatniej serii spotkań musiał co najmniej nie przegrać z pewnym awansu Villarrealem, w którym krótko przed meczem z Lechem Poznań zmienił się trener. Kolejorz do starcia z Hiszpanami podchodził parę dni po domowej porażce z Rakowem Częstochowa i bez zawieszonego za kartki Jespera Karlstroma. Lechici chcąc być pewni awansu musieli pokonać triumfatora Ligi Europy 2021 i półfinalistę Ligi Mistrzów 2021/2022. Remis także dałby awans, gdyby Hapoel Beer-Sheva nie pokonał Austrii Wiedeń wyżej niż 3:0.

null

Mecz z Villarrealem toczący się na oczach 30 tysięcy widzów od początku był interesujący. Obie drużyny atakowały, Villarreal do 25 minuty stworzył sobie kilka dobrych sytuacji, których nie wykorzystał i być może to był klucz do odniesienia wielkiego, historycznego zwycięstwa. W 26 minucie Lech wyszedł z kontrą środkiem pola, którą wykończył Kristoffer Velde. W 51 minucie Lech podwyższył prowadzenie, przeprowadził akcję-marzenie, wyprowadzając piłkę po ziemi z własnej połowy dosłownie rozklepał Villarreal zdobywając drugą bramkę po uderzeniu z bliska Michała Skórasia. Przy stanie 2:0 poznaniacy mogli się cofnąć, kontrolować mecz i to robili. W 76 minucie wykorzystali następny błąd Villarrealu podwyższając prowadzenie na 3:0. W tym samym czasie Hapoel Beer-Sheva prowadził z Austrią Wiedeń wymaganym wynikiem 4:0, więc Lech Poznań musiał ograć Hiszpanów, żeby wyjść z grupy C Ligi Konferencji. Ostatecznie 3 listopada 2022 roku niebiesko-biali dokonali wielkiej rzeczy. Przy Bułgarskiej poległ triumfator Ligi Europy 2021 i półfinalista Ligi Mistrzów 2022/2023, poległ jak najbardziej zasłużenie, Lech Poznań mądrą, skuteczną grą wypunktował Hiszpanów nie pozwalając im od 25 minuty rozwinąć skrzydeł.

null

Goście przez 90 minut oddali tylko 11 strzałów, w tym 2 celne przy 10 uderzeniach Lecha i 4 celnych. Villarreal zakończył wspomniane spotkanie z 70% posiadaniem piłki wyłącznie dzięki postawie Kolejorza, który od stanu 2:0 całkowicie zmienił styl nastawiając się na obronę i pojedyncze kontry. Dokładnie rok temu Bułgarskiej zaprezentowali się piłkarze, którzy w 2021 roku sięgnęli po puchar za zwycięstwo w Lidze Europy. W Gdańsku i 3 listopada 2022 przeciwko Lechowi Poznań zagrali Pino, Moreno, Parejo, Capoue, Trigueros oraz Coquelin. Ostatnia dwójka przy Bułgarskiej wystąpiła od początku podobnie jak Pino będąc tłem dla drugiej linii ówczesnego Mistrza Polski. Villarreal CF poniósł rok temu najwyższą porażkę w Europie od 2017 roku (0:4 z Romą) a na wyjeździe od 2016 (0:3 z Liverpoolem). A kiedy żółci ostatni raz tak wysoko przegrali w fazie grupowej? Należałoby się cofnąć do 2011 roku, do meczu z Manchesterem City 0:3. Lech Poznań dokładnie rok temu rozegrał wielki mecz, po którym dostał się do rundy pucharowej Ligi Konferencji mierząc się w niej z Bodo/Glimt.

null

null 6. kolejka grupy C Ligi Konferencji 2022/2023, czwartek, 3 listopada, godz. 21:00
null KKS Lech Poznań – Villarreal CF 3:0 (1:0)

null Bramki: 27.Velde 52 i 78.Skóraś

null Asysty: 1:0 – bez asysty 2:0 – Velde 3:0 – Ishak

null Żółte kartki: Trigueros

null Widzów: 30117

null Sędzia: Nathan Verboomen (Belgia)

null Sędzia techniczny: Lothar D’hondt

null Sędziowie boczni: Mathias Hillaert, Ruben Wyns

null Sędziowie VAR: (brak)

null Lech: Bednarek – Pereira, Satka, Milić, Rebocho – Murawski, Kvekveskiri (90+1.Salamon) – Velde (73.Czerwinski), Marchwiński (73.Szymczak), Skóraś – Ishak (88.Dagerstal).

null Rezerwowi: Rudko, Żukowski, Czerwiński, Salamon, Pingot, Dagerstal, Ba Loua, Amaral, Sousa, Tsitaishvili, Szymczak, Sobiech.

null Villarreal: Reina – De La Fuente (77.Femenia), Mandi, Cuenca, Mojica (68.Moreno) – Morlanes (77.Parejo), Trigueros, Coquelin (77.Capoue) – Pino, Morales (68.Danjuma), Jackson.

null Rezerwowi: Rulli, Alvarez, Femenia, Torres, Capoue, Parejo, Chukwueze, Garcia, Moreno, Danjuma.

null Kapitanowie: Ishak – Trigueros

null Ustawienia: 1-4-2-3-1 – 1-4-3-3

null Trenerzy: Van den Brom – Setien

null Obserwacja „Oko na grę”: Kvekveskiri

null Stan murawy: Dobry (równa płyta boiska)

null Pogoda: +8°C, pogodnie

null Miejsce: Stadion Miejski (ul. Bułgarska 17, Poznań)


Quique Setien (trener Villarrealu):„Dobrze rozpoczęliśmy ten mecz, mieliśmy okazję do zdobycia goli, ale Lech dobrze się bronił. Nie bardzo wychodziła nam gra bez piłki, rywal wychodził z kontrami co tworzyło sytuacje pod naszą bramką. Aktualnie przechodzimy etap zmian, musimy przenalizować nasze błędy i spróbować poprawić się w przyszłości. Ten mecz przypominał nasze ostatnie przegrane spotkanie. Lech był groźniejszy od Athletic, staraliśmy się wychodzić do przodu, grać pressingiem co nie zawsze się udawało.”

„Lech był dziś zespołem zdyscyplinowanym, jego piłkarze grali szybko. To silni zawodnicy fizycznie. Lech to wspaniała drużyna i ma szansę na dalszy rozwój.”

John van den Brom (trener Lecha): – „Jestem podekscytowany tym, o czym mówiłem wczoraj na konferencji i na odprawie z drużyną. Często wracacie do historii. W tym roku Lech zdobył mistrzostwo na 100-lecie co na pewno jest większym sukcesem od wygrania z Villarrealem, ale to też coś fantastycznego. Takie zwycięstwo jest fantastyczne dla nas, dla piłkarzy, dla kibiców, dla całej polskiej piłki. Wiosną nadal będziemy grali w Europie, awansowaliśmy dziś po dobrym meczu.”

„Nerwowo zaczęliśmy ten mecz, ale później zdobyliśmy gola, który uspokoił grę. Przeciwnik w drugiej połowie nie stworzył sobie zbyt wielu sytuacji, my za to zdobyliśmy dwa gole po których każdy widział, jak wyglądał stadion. Wszyscy tworzymy jeden zespół, Bartek Salamon dzisiaj wrócił na boisko, dołożył swoją cegiełkę. Wygraliśmy 3:0, nie mamy żadnych kontuzji, cieszymy się z awansu, ale już w niedzielę gramy kolejne spotkanie.”

„Wszystko co robię, robię z piłkarzami i ze sztabem. Mecz z Villarrealem był spotkaniem, w którym sam chciałbym wybiec i rywalizować przy takich kibicach oraz z takim przeciwnikiem. Każdy zawodnik dołożył cegiełkę do awansu, cały czas będę to podkreślał i to napawa mnie dumą tak jak wynik. Walka w końcówce meczu była wspaniała, jestem dumny, że w tym uczestniczę pisząc historię tego klubu.”

„Michał Skoraś pokazał najwyższą formę, ma otwartą drogę do Mistrzostw Świata. Za to Filip Marchwiński to nadal młody piłkarz, czasem ma straty piłki, ale prezentuje jakość i dziś dał właśnie jakość. Wierzę we wszystkich moich piłkarzy. Taki wynik, jak ten buduje pewność siebie. Do końca roku zagramy dwa mecze, to dzisiejsze spotkanie kosztowało nas dużo sił, więc w niedzielę na pewno nie zagramy w tym samym składzie. Nie ma jednak żadnych kontuzji, dlatego każdy może grać.”

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <





7 komentarzy

  1. Ostu pisze:

    A później…
    To nie tak miało wyglądać…
    Mówi dziś Skóras…
    Mówi dziś Kamiński…
    Mówi dziś Kownacki…
    A Linetty dziś dodaje – no faktycznie nie tak …

    • Kosi pisze:

      Kibicow raczej nie interesuje to gdzie potem i jak gral. Kownacki nawet nie wystapil w tych meczach.

      • Ostu pisze:

        Nie interesuje mówisz….
        Może masz rację….
        Mnie interesuje bo byłem na tych meczach i widzę co się teraz stało…
        Ale może masz rację, że nikogo to nie interesuje…

      • Didavi pisze:

        Ja powiedziałbym trochę inaczej. Losy naszych interesują każdego, ale nie tak jak wydaje się ludziom w klubie. Dla nich sprzedaż wychowanka to sukces. Jeśli idzie do lepszej ligi, lepszego klubu tym większy. A dla nas w pierwszej kolejności to strata. Później jest ciekawość jak sobie poradzi. Jest początkowe zainteresowanie. Później czasem się włączy jakiś mecz, ale głównie to sprawdzanie jak sobie ktoś radzi poprzez flashscore i transfermarkt. Ile meczów Torino można oglądać dla Linettego? Jeśli ktoś nie siedzi w Serie A i nie ogląda większości meczów, to włączenie takiego spotkania dla naszego raczej się nie wydarzy. Od czasu do czasu, przy ciekawszych meczach, ale nie tydzień w tydzień, co kolejkę. Jasne, że kontroluje się przebieg kariery wychowanków i wiemy, że Moder właśnie gra w rezerwach Brighton i gdy zagra już w jedynce to pewnie taki mecz z chęcią przynajmniej ja obejrzę, ale czy każdy? Wychowanek gra, strzeli gola i co nam z tego? Można się ucieszyć, uśmiechnąć i co dalej. Nic. Bo dla naszego Lecha i naszej sytuacji nie ma to żadnego znaczenia.

  2. Hazaj pisze:

    Generalnie życie. Raz na wozie raz pod wozem. Najfajniej wspominać te udane imprezy i zapomnieć o tych co kończyły się wtopami. Tak po prostu lepiej się żyje.

  3. Ostu pisze:

    Nie powiem, fest argumenty…
    Takie życie….
    Ale zdaje się w „założeniach” klubowych to Złotousty chce by potem – po zakończeniu dużej kariery – nasi zawodnicy wracali do klubu…
    I co….?
    Sprzedany, zapomniany a potem nagle „wracaj do klubu z miłości do barw…” ?
    Tak sobie to wyobrażacie..
    To oni potem też powiedzą – nara, takie życie….
    Tak się buduje przywiązanie do Klubu ..?
    Tradycję ..?
    Ciągłość…?
    Nie szanuje się swoich wychowanków i tego co zrobili…?
    No ale ja się nie znam…
    Może inni lepiej się „znadzą”…

    • Didavi pisze:

      Nikt nie mówi o braku szacunku do nich. Jesteśmy do nich przywiązani. Kibicujemy im. Ale czy jesteśmy w stanie oglądać każdy mecz każdego z nich? No nie. Co nie oznacza braku zainteresowania nimi. Myślę, że większość z nas tutaj obudzonych w nocy jest w stanie powiedzieć dokładnie co się dzieje z każdym z nich obecnie. Tylko, że to nijak się ma właśnie do tych klubowych założeń. Wydaje mi się, że dla nich sukces wychowanka za granicą jest niemal tym samym co sukces Lecha. A to nie tak. Przecież nie będziemy przeżywać, np. zdobytego mistrza Bundesligi przez Wolfsburg tak samo jak majstra Lecha, tylko dlatego, że gra tam Kamyk. To sprawia radość, uśmiech, dumę, ale to nie to. Dla nas kibiców to dalej nie jest sukces, przynajmniej ja to tak odbieram. Czy mamy się zamartwiać tym, że Skóraś nie gra, a Satka może spaść z ligi? Czy to nas bardziej powinno martwić czy kontuzja Karlstroma i to, że nie wiemy czy zagra jutro? Dla mnie Karlstrom bo to ma wpływ na wyniki Lecha, a one są najważniejsze. Ile meczów Skórasia w Brugge obejrzałeś? (nie jest to przytyk). Nie ma na to czasu. Nie da się obejrzeć wszystkiego. I czy fakt, że śledzimy jego losy poprzez Twittera i flashscore sprawia, że mu nie kibicujemy? Kibicujemy. Jutro o 5 rano Skorża gra finał pucharu Japonii. To nie wychowanek, ale nasz człowiek. I ze względu na porę, późniejsze obowiązki nikt „normalny” 🙂 tego meczu nie obejrzy, ale sam fakt, że wiemy, śledzimy, oznacza, że kibicujemy. Wstając rano, sprawdzając wynik, większość z nas się ucieszy jeśli wygra, bo cieszy nas to, że dobrze mu się wiedzie. I tak samo uważam jest z naszymi wychowankami. Kto jest według Ciebie zapomniany? Żaden wychowanek nie jest, nie był i nie będzie zapomniany. To jest w ogóle nierealne.