Pięć szybkich wniosków: Lech – Widzew 1:3

Pięć szybkich wniosków to cykl opisujący w skrócie dany mecz Lecha Poznań. Jeszcze przed przedstawieniem plusów i minusów danego spotkania, analizą gry konkretnego zawodnika czy dogrywką, prezentujemy pięć szybkich i pomeczowych wniosków. Kilkadziesiąt minut po każdym meczu na gorąco pięć spostrzeżeń na temat występu drużyny Kolejorza, poszczególnych piłkarzy czy obecnej sytuacji zespołu.





Problemy od samego początku

Lech na mecz z Widzewem wyszedł w najmocniejszym składzie, Widzew w eksperymentalnym, z wieloma obcokrajowcami o wątpliwej jakości. Od początku spotkania nie było jednak widać, kto gra u siebie, kto o utrzymanie a kto walczy o tytuł Mistrza Polski. Widzew dobrze czuł się na naszym boisku, grał szybko, składnie, grał otwarty futbol marnując rzut karny. W dobrych sytuacjach było wtedy 1 do 1, bowiem wcześniej Lech miał kontrę, którą zmarnował Kristoffer Velde mogąc objąć prowadzenie zanim zrobił to Widzew w 17 minucie gry. Bramka dla łodzian nie była przypadkowa, z przebiegu gry przeciwnik zasługiwał na tego gola, który był potwierdzeniem pomysłu przeciwnika na ten mecz. Widzew o dziwo nie cofnął się, nie murował dostępu do swojej bramki, zagrał tak jak na przedmeczowej konferencji prasowej mówił trener Daniel Myśliwiec, który postanowił zaskoczyć Lecha odważną grą swojej drużyny. Łodzianie w pierwszej połowie momentami lepiej operowali piłką, nie dali się zdominować Lechowi, szybko doskakiwali do naszych piłkarzy, zamykali wolne przestrzenie, taktycznie mieli pomysł na ten mecz doskonale go realizując. Poza pojedynczymi zrywami m.in. Kristoffera Velde czy za pomocą wrzutek Eliasa Anderssona nie udawało się mam stworzyć większego zagrożenia pod bramką Ravasa. Widzew kontrolował pierwszą połowę prowadząc po niej zasłużenie.

null

Wrzutki sposobem na Widzew

Po zmianie stron Lech siadł na Widzew preferując niestety prymitywny styl gry. Z nieznanej przyczyny lechici wykonywali wiele dośrodkowań w pole karne z różnych stref boiska. Często po przejęciu futbolówki ta od razu była dośrodkowywana w pole karne na chaos. Do piłek skakali dosłownie wszyscy, nawet Adriel Ba Loua mający 170 cm wzrostu co wyglądało trochę zabawnie. Prymitywny styl gry był łatwo przewidywalny, Widzew musiał być blisko naszych zawodników, musiał wygrywać pojedynki główkowe, by zapobiegać zagrożeniu. Przez wiele, wiele minut drugiej części Lech bił głową w mur, nie mając pomysłu na grę i żadnych wypracowanych schematów polegając wyłącznie na przebłyskach indywidualności, których nie było zbyt wiele pomagał łodzianom w interwencjach. Taka prymitywna gra pasowała Widzewowi, który przy odrobinie szczęścia mógł nawet prowadzić 2:0 wykorzystując m.in. błąd Bartosza Mrozka naprawiony przez Mihę Blazicia.

null

A może się uda?

W końcówce meczu Widzew mocno się cofnął czyniąc to, czego nie robił przez niemal całe spotkanie. Według Daniela Myśliwca łodzianie głęboko cofnęli się, bo zmusiła ich do tego jakość Lecha, który z uporem cały czas stosował wrzutki. W końcu poznaniacy strzelili gola, ale do tego potrzebny był stały fragment gry i złe krycie rywala poza polem karnym. Gol zdobyty w 88 minucie dał nadzieję, w 88 minucie była jeszcze nadzieja na wyszarpanie zwycięskiej bramki choćby w ostatnich sekundach. Niestety. Słabo grający Lech szybko rozwiał te nadzieje, znowu nie miał kontroli nad wydarzeniami w środkowej strefie boiska co skończyło się kartką dla Radosława Murawskiego i zyskaniem cennych sekund przez Widzew, który po straconym golu potrafił uspokoić grę.

null

Zasłużona porażka

Gol na 2:1 w 93 minucie gry dla Widzewa zakończył już emocje w tym spotkaniu, trzecia bramka nie miała na nic wpływu. Trafienia na 1:2 udałoby się uniknąć, gdyby Lech był lepiej ustawiony, skoncentrowany czy gdyby Antonio Milić nie popełnił indywidualnego błędu w kluczowym momencie. Obiektywnie Lech przegrał dziś jak najbardziej zasłużenie. Chciał bazować tylko na indywidualnościach a w rzeczywistości został wypunktowany przez Widzew, który zagrał agresywnie w doskoku, ofensywnie, z większą determinacją i mimo finalnie tylko 31% posiadania piłki oddał przy Bułgarskiej aż 14 strzałów, w tym 7 celnych. 38-letni młody trener z łatwością przerobił będącego od dawna na taktycznej drugiej stronie Johna van den Broma, którego ośmieszył kolejny szkoleniowiec mający pomysł na Kolejorza, którego bez trudu da się rozgryźć. Lech będący piłkarsko lepszy od chyba każdej drużyny w Polsce nie ma szans z dobrze ustawionymi taktycznie przeciwnikami, którzy potrafią wyłączyć z gry naszych ofensywnych zawodników i sami potrafią zaprezentować coś, czego John van den Brom nie dostrzega. Dodatkowo Lech nie ma żadnych szans z wybieganymi rywalami, a takim przeciwnikiem był właśnie Widzew, który pokonał 11 kilometrów więcej niż Lech (łodzianie przebiegli dystans 125,51 km).

null

Nędza

16. kolejka miała być naszą. To miała być seria spotkań, w której 3 punkty z Widzewem będą smakować jak 6 oczek. Dzięki nim mieliśmy wskoczyć na 2. miejsce i przede wszystkim odskoczyć Pogoni czy dwóm pucharowiczom. W rzeczywistości pucharowicze zmniejszyli do nas straty, tak naprawdę nie mamy nad nimi żadnej przewagi, a w tabelę lepiej nie spoglądać. Lech przerwał wczoraj wszystkie dobre passy z Widzewem, po przerwach na kadrę i jeszcze poległ u siebie pierwszy raz od 30 kwietnia. Ten mecz pokazał, jak wygląda Lechowa jesień, dlaczego John van den Brom nie powinien dostawać więcej szans oraz czemu kibice tak bardzo go nie lubią domagając się zwolnienia pogubionego Holendra. Mecz Lech – Widzew obnażył wszelkie słabości Kolejorza, nie ma sensu kolejny raz ich wypisywać, rozmyślać nad tym spotkaniem, które było jedynie kopią paru poprzednich, nieudanych meczów, dlatego można by skopiować rzeczy opisywane już w sierpniu, we wrześniu czy w październiku po słynnym starciu w Szczecinie. Lech po prostu taki jest. Raz wygra, raz zremisuje, raz przegra, ale na końcu i tak bolesnych rozczarowań, wpadek czy porażek jest więcej. Od sierpnia stoimy w miejscu, leżymy na wielu polach, skończyły się mecze z beniaminkami, skończył się też listopad, w którym ugraliśmy nędzne 4 punkty w równie nędznym stylu. W poniedziałek nie pojawią się „Pyry z gzikiem”, bo niby co nowego miałoby w nich być? Odgrzewany obiad nie smakuje zbyt dobrze, obecna sytuacja boli, lecz my jej nie naprawimy (nie nadamy jej smaku). Kiedyś będzie lepiej.

null

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <





42 komentarze

  1. Szota Arweladze pisze:

    Po dzisiejszym meczu mam jeden wniosek. Smutny.

    Cały Lech, od władz, poprzez dyrektorów, wielu piłkarzy, na trenerze kończąc jest jak portier z Misia, który z niewzruszona mina mówi: ” Nie mam pańskiego płaszcza i co mi pan zrobi?!”.

    Oni tam będą sobie w tej portierni siedzieć, ci co mają przyjść coś zjeść to przyjdą, a jak klienci bez krawata będą się burzyć to dadzą napis że „bez krawata nie wpuszczamy”. Aha, na koniec zrobią analizę. I wolne.

    Ja wytrzymam jeszcze te cztery mecze do końca jesiennego grania. Ale nie pozwolę, by ktoś po tylu latach kibicowania, po tylu nerwach, meczach, tak bezczelnie pluł mi w twarz mówiąc „i co mi pan zrobi!?”

    Więc wyciągam wniosek dla siebie: jeżeli w rundzie wiosennej zobaczę Josepha van den Broma na ławce, to przestaję się angażować mentalnie, czasowo i poetycko. Jak już kiedyś pisałem: to wstyd, żebym ja się bardziej przygotowywał do meczu i robił analizę przeciwnika niż piłkarze…

    Do czego ty nasz prowadzisz zarządzie Lecha?!

    • djwiewiora pisze:

      Żeby naprawić usterkę najpierw trzeba ją poprawnie zdiagnozować…
      Osobiście nie wierzę, że klub sportowy KKS Lech z jego zarządem potrafił znaleźć godnego następcę trenera,nawet jeśli przedwcześnie zwolni tymczasowego hochsztaplera…
      Co później? Zrefleksuje się i przyzna, że dyrektor sportowy powinien nosić spodnie z nieco luzniejszymi nogawkami, aby prócz wysokich pisków rzucić coś niskim basem… Tak jak się robi,gdy widzisz że pracownicy obijają się przy „robocie”. W końcu jesteś ich kierownikiem, może warto zabrać głos i pokazać charakter,gdy złapiesz obiboka na gorącym uczynku.
      Jednak obawiam się kolego po szalu, że tutaj niewiele się zmieni…

    • klaus pisze:

      Szota- a jeżeli niektórzy przed meczem bardziej czekają na Twoją twórczość niż na sam mecz??

    • mario pisze:

      nie no Szota, Ty nam tego nie rób!!!
      Indolenta nie zwolnią bo kasa, bo już niedługo do końca kontraktu, bo nie kibice będą im mówić co robić.
      Ja na Twoje wiersze czekam tak samo jak na mecze.

    • Zbychu pisze:

      Tak jak nie jestem zwolennikiem zwalniania trenerów i tak jak nie wierzę w zwolnienie Broma przed końcem kontraktu, tak uważam że zmiana trenera w przerwie zimowej (ale na jakiegoś fachmana, nie na Węskę-Dudkę albo jakiegoś istnengo glapami futrowanego) wpłynęłaby pozytywnie na zespół. Oni potrzebują ZMIANY, impulsu. Wielki czas na to. Coś się musi dziać, aby samo wyciąganie wniosków bez wcielania ich w życie to się psu na budę zdaje. Jak się nic nie zmieni, to będziemy się bić o miejsca 4-6.

    • Szota Arweladze pisze:

      @klaus @mario
      Macie rację. W sumie to po pierwsze ukarałbym siebie sam brakiem kontaktu z Wami, z wieloma mądrymi i oddanymi klubowi Kibicami; ludźmi których przemyślenia czyta się lepiej niż niejedna publicystykę „ekspertów”; z drugiej, skoro ktoś czeka na to cotygodniowe poetyckie podsumowanie, to nie mogę nie napisać bo „Brom nie zrobił analizy”. Byłbym niewdzięcznikiem.

      Trzeba ich podejść innym sposobem.

      • klaus pisze:

        I tak trzymaj. Brom, Ishak, Marchewka kiedyś odejdą. Ty pozostań jak najdłużej

      • mario pisze:

        tak jest Szota! Super!
        A wielu jest takich, którzy myślą tak, jak @klaus, czy ja ale się nie odezwali, bo im aż nowe odjęło!

  2. Sp pisze:

    Trzeba było trenera wywalić w Warszawie, ale pewno nie było nikogo w jego miejsce bo zarząd jak za Żurawia nie planuje zmiany trenera. Byłyby dodatkowe 14 dni na oczyszczenie głów zawodników i poznanie trenera. No, ale Brom jest z poza listy trenerów, to wybór Rząsy więc on razem z nim powinien polecieć.
    Jeżeli myślimy nad zmianą to nie możemy jej zrobić dla samej zmiany. Tu jest potrzebna osoba ze swoim zdaniem, która wytknie braki, będzie wymagać wzmocnień już w najbliższym okienku pamiętając o letnim i z nim związanym brakiem czasu na trening i zgranie nowych zawodników przed nowym sezonem.

    • Pawel68 pisze:

      Broom po Trnawie powinien być wywalony w normalnym klubie.A on jeszcze cały czas robi rekordy hańby Kolejorza!Dopełni tego porażka w Kielcach i odpadnięcie z PP z Arką…

      • Bigbluee pisze:

        On już od stycznia pokazał że jest do odstrzału. O ile można sie spierac na argumenty czy tamta jesień była spowodowana zmęczeniem czy nie, o tyle wiosna pokazała, że gość nie ogarnia i gra ciagle ten sam syf. W LKE wyszło wszystko z rozpędu i pary starczyło tylko na czwartki. W lidze to samo. W PP nie starczyło na nic. Całe przygotowania 3 miesieczne zimą, Dubaje, krew w piach. Nic, kompletnie nic. Wg mnie nie było żadnego łączenia ligi z pucharami o czym pisałem wielokrotnie. Siła rozpędu aż wyhamowało na całego bo hamulcowym jest trener, ktory z braku umiejetnosci świadomie położył lige, PP i rzutem na tasme znalezlismy sie na miejscu pucharowym. Wyhamowana lokomotywa została w progach w nowym sezonie i do dzis nie ruszyła. Gramy tak samo, to samo, wolno, przewidywalnie, ślamazarnie, biegamy bez sensu, puste kilometry, ktorych i tak jest zawsze mniej niz u rywala, takie same kompromitacje jedna po drugiej.
        Tu sie nic nie zmieniło w jego sposobie prowadzenia drużyny. Zmieniła się perspektywa bo nie ma LKE i nagle wielu przejrzało na oczy że nie grając co 3 dni ale co 2 tygodnie, mozna grać dokładnie to samo gówno w lidze jakbysmy grali co 3 dni i nie ma już na co zwalić winy.
        Lepiej późno niż wcale
        Co nie zmienia faktu że jego czas definitywnie powinien się skończyć piątkowym komunikatem po meczu z Trnavą, że klub rozwiązał z nim kontrakt i razem z Czerczesowem powinien dołaczyć do grona trenerów którzy upokorzyli klub i ponieśli za to najwyższą karę.

        Tylko że w tym klubie nikt nie ma jaj. „Nigdy sie nie poddam”. Z tym, że jest różnica między odwagą a głupotą. Odważna była decyzja o jego zatrudnieniu. Głupotą było niezwolnienie go po Trnavie.

      • Mazdamundi pisze:

        Prędzej Xavi poleci z Barcelony, o czym już zaczyna się mówić, niż nasz szaman.
        Swoją drogą to ciekawe czy jakichś ichni socio z IV, albo inny tomás27 będzie argumentował pozostawienie Xaviego tym, że nie ma gwarancji, że za innego Barca będzie grać lepiej, wyniki nie są złe, więc o co wam chodzi, jeszcze niczego nie przegrali itd.

  3. Ostu pisze:

    Tragedia w stylu Hamletowskim…
    Wywalić czy nie Wywalić…?
    O …!
    To jest pytanie…
    Nie ja sobie muszę zadać…
    Nie ja sobie muszę odpowiadać…
    Nie ja poniosę konsekwencje…
    Kto bogatemu zabroni ..

  4. djwiewiora pisze:

    Również obawiam się tego, że jedynie my tutaj widzimy, że to nie ma sensu. Pytanie jak bardzo Rutkowi zależy na mistrzostwie? Jeśli tylko pozoruje chęć dominacji w lidze,no to mamy Bromka do końca kontaktu. Jeśli duma go nieco kłuje i chłopaki przy szklaneczce whisky lekko drwiny włączają no to jest nadzieja, że go zaboli na tyle, że Bromek jednak wróci do sprzedaży tulipanów na swoim lokalnym bazarze…
    Wstydzę się za takiego Lecha! Nie godzi się nam znosić marnowanie potencjału marnym zarządzaniem… Ok prostu oszukują nas na każdym kroku pozorując prowadzenie poważnego klubu piłkarskiego. …

  5. Mazdamundi pisze:

    Jeśli holenderski, to tylko kebab na cienkim.

    Żaden trener nie gwarantuje lepszych wyników.

    Żaden trener nie gwarantuje równie słabych wyników i równie obrzydliwej gry.

    Dopóki obecny trener pracuje na stanowisku każdy ewentualny zimowy transfer do klubu, to kolejny zniszczony zimowymi przygotowaniami i pomysłami reprezentanta holenderskiej bezmyśli szkoleniowej piłkarz więcej – najpierw Mikołaj musi przynieść nowego trenera. W ostateczności Gwiazdor po wyjaśnieniu przez Kędziorka w Radomiu. Dopiero wtedy można mysleć o wzmocnieniach składu np. na pozycji nr 10, która od 1,5 roku istnieje w Lechu tylko teoretycznie.

  6. Jakub80 pisze:

    Wniosek jest jeden oczywisty: Brom Out! Pojedyncze zwycięstwa niczego nie zmieniają. Może być Szulczek ,może być Papszun byle nie tulipan!

  7. kri$$ pisze:

    Przypomniała mi się piosenka Elektrycznych Gitar pt; Nie pij Piotrek.
    Tam tekst piosenki kończy się tak:

    jeśli jeszcze cię nie bierze
    powiedz, co ty na to – szczerze?

    A Piotrek na to szczerze:
    (tutaj wpiszcie sobie sami co Piotrek na to szczerze…)

    • leftt pisze:

      A mnie się przypomniała piosenka „Wszystko ch…j”, jeżeli jesteśmy przy Elektrycznych Gitarach. Chociaż ta Twoja też, tego się nie dało oglądać na trzeźwo.

      • kri$$ pisze:

        @ leftt – Twoja chyba najlepiej oddaje mój nastrój

      • Zbychu pisze:

        Byle nie skończyło się dla nas wszystkich:
        „To już jest koniec nie ma już nic
        Jesteśmy wolni możemy iść”.
        Wystarczy, jeśli będzie można zaśpiewać:
        „Dit is het einde, er is niets meer over
        We zijn vrij om te gaan” (tłumacz google, jakby co)

  8. mario pisze:

    już o tym raz pisałem: miało być holenderskie know how, a jest don’t know.
    Wnioski? Jeden. Facet nie ogarnia i już nie ogarnie. Nie ogarnia kompletnie niczego, może poza robieniem atmosfery.
    I znów, pisałem o tym wielokrotnie: skoro nie ogarnia, skoro nie umie przygotować drużyny do sezonu, skoro nie potrafi opracować taktyki pod przeciwnika, skoro źle zarządza zespołem podczas meczu, skoro niczego nie potrafi wpoić zawodnikom, to na jaką cholerę potrzebny jest nam tak drogi trener?
    Przecież gościa co i rusz zjadają z papciami inni, nawet młodzi trenerzy. Doszło już do tego, że przed kamerami sobie z niego jaja robią (Urban, Myśliwiec)!
    Przecież ten gość nie szanuje tego klubu, nie szanuje nas – kibiców. Mało tego, on nie szanuje samego siebie, bo co chwilę ośmiesza się na konferencjach. Honor? Dymisja? Nic z tych rzeczy, on jest szczęśliwy w Poznaniu.
    To teraz powiedzcie mi, co go tak uszczęśliwia? Bo skoro nie ma dobrej gry, nie ma wyników, nie ma szacunku wśród kibiców, a być może też wśród niektórych zawodników, to co go tak uszczęśliwia?
    Odpowiem, choć wszyscy się domyślacie: uszczęśliwia go KASA, którą bierze za robienie atmosfery. A i to chyba wychodzi mu tak sobie.
    Dyma klub, zawodników i kibiców. Ile jeszcze musimy znieść upokorzeń, ile musimy się najeść wstydu, jak długo jeszcze będą się śmiać z Lecha?
    Ok, chłop miał swoje 5 minut w poprzednim sezonie. Każdy na koniec go chwalił, każdy go chwalił za grę Lecha w Europie. To było coś. Ale dzisiaj już wiem, że to była praca Pana Trenera Skorży. Brom miał za mało czasu by wprowadzić swoje know how (don’t know), starał się nie spieprzyć tego, co zdążył wypracować Pan Trener. I to mu się udało. I za to szacunek. Ale było – minęło. Teraz leje nas w domu Widzew, Jagiellonia robi sobie z nas jaja, a my nie potrafimy wygrać z Cracovią czy niby zmęczoną pucharami szmatą.
    Dlatego wniosek mam jeden:
    Niech spierdala

  9. Muro pisze:

    Są jeszcze jacyś obrońcy Broma, czy już wam przeszło?
    Na Lecha patrzy się jak na reprę: zlepek osobowości, bez ładu, bez składu, wszystko oparte na indywidualnych przebłyskach lub ich braku, zero taktyki, zero zgrania, wrzutki ze skrzydeł i wio.
    A wystawianie Anderssona to sabotaż, a granie z Marchwińskim na 9 i Anderssonem – to granie w dziewiątkę przeciwko 11.
    Cóż, to prywatne korpo, niech robią co chcą.

  10. are pisze:

    Zgadzam się z tym ,co napisał Szota.Tak dalej być nie może.Brom ,to najgorszy trener jakiego pamiętam.Oczyeiscie piłkarze też nie są bez winy,przecież widzą,co każdy zespół z ekstraklasy z wami robi,i się na to godzą
    Gdyby nie indywidualności ,to dzisiaj szorowali byśmy po dnie ekstraklasy.W tym klubie trzeba zmienić wszystko tzn zarząd,trenerów ,zawodników.Na kocioł nie ma ,co liczyć,bo oni się bawią niezależnie od wyniku.Myslę,że jako bardzo lubiani na tym forum Szota i Didavi jakie
    by mielibyście propozycje wyjścia z tej katastrofy.Moze wasze przemyślenia wreszcie by trafiły do zarządu.

    • Szota Arweladze pisze:

      @are Dziękuję Ci za uznanie, natomiast nie uważam siebie za jakiegoś wielkiego eksperta. Ja mogę ułożyć fraszkę na Piotra, obśmiać ich w limeryki „Pewien jegomość z miasteczka Wronki” albo umieścić wątek o nieudolności lechowej wierchuszki w książce, ale moje pomysły chyba i tak nie trafia do gabinetów…

      Co nie zmienia faktu, że trzeba piętnować to co się dzieje i nie milknąć.

      Co do kibiców na stadionie, ktoś już zauważył w relacji, że cieszą się oni z bramki na 1:1 że słabym Widzewem jak byśmy piąta bramkę Realowi strzelali… To są emocje, atmosfera, impuls chwili. Sam to niejednokrotnie przeżywałem. Ale to było naprawdę przygnębiające… Jak klub ma się rozwijać, skoro nawet kibice żyją chwilą, tu i teraz, jakimś erzacem w postaci bramki Szefa z drużyną dołu tabeli…. To co ma pomyśleć prezes? – „plebs chce igrzysk, będzie je miał. Do teatru ich brać nie trzeba „.

      Myślę, że @Didavi będzie miał dużo więcej do zaproponowania 👍🏻

      • Zbychu pisze:

        Ta książka to mnie cały czas intryguje. A takie limeryki albo fraszki „na skąpego księgowego” mogłyby być hitem wśród kiboli.

  11. jerry21 pisze:

    1. Przed meczem pisałem, że obawiam się iż Lech się w tym spotkaniu wyłoży tak jak to nasze grajki potrafią. Jak sytuacja układa się pod Lecha, czołówka gubi punkty, można awansować na 2 pozycję to oczywiście grajki nasze koncertowo zawalają sprawę.
    Mieliśmy zwiększyć przewagę nad najgroźniejszymi rywalami a my ją trwonimy. Cały Lech…
    2. Trzecia poważna wtopa w tej rundzie. Po Trnawie, Szczecinie czas na kompromitację w Poznaniu.
    Najgorszy mecz tej rundy u siebie.
    3. Wygląda, że im więcej czasu na treningi tym gorsze wyniki.
    To najdobitniej świadczy o pracy naszego trenera. Do dyspozycji pełna kadra z wyjątkiem Dagerstala i jaki efekt. Widzieliśmy.
    4. Fatalna gra w obronie. Błędy indywidualne obrońców praktycznie w każdym meczu. Brak lidera w tej formacji. Słaba runda Milica, po przerwie spowodowanej kontuzją barku Pereira gra jakby nam ktoś go podmienił, cień siebie.
    Dagerstala męczą kontuzje, Blazic średnio, Andersson chyba nie ten poziom, o Czerwińskim nie wspomnę.
    Choć nie można całej winy zwalać na obrońców. Broni przecież cały zespół.
    5. Pisałem od pewnego czasu o zmianie trenera zimą.
    Myliłem się. Nie wolno czekać.
    Stracony czas to stracone punkty, których w maju może zabraknąć.
    Jeśli nie da się kogoś szybko znaleźć, to choćby ktoś tymczasowy do grudnia.
    A może odważyć się na kogoś młodego, tak jak odważyli się w Warcie, Jagiellonii , Rakowie.
    Może Brosz ? Na Skorze raczej nie ma co czekać.
    Zmiana być musi, im wcześniej tym lepiej.

    • Zbychu pisze:

      Ja też na pkt 4 kilka razy już zwróciłem uwagę. W kilku meczachsie fuksnęło. W obronie są straszne odległości od zawodników przeciwnika. W tym meczu też tak było. Nawet jak jest przewaga liczebna obrońców, to i tak piła trafią do napastnika. W akcji bramkowej to oni mieli nawet jeszcze jedną opcję -kompletnie nieobstawiona była prawa strona pola karnego Mrozka.
      Ad. 5. Ta eka potrzebuje wstrząsu.

  12. kri$$ pisze:

    @jerry21 napisałeś że :
    3. Wygląda, że im więcej czasu na treningi tym gorsze wyniki.

    to by sie zgadzało.
    W zeszłym sezonie nie było czasu na treningi bo były puchary europejskie.
    Więc JVDB nie dal rady spieprzyć za dużo z tego co było przed nim.
    Ale teraz już nie ma LK i udaje mu się rozwalić dorobek z zeszłego sezonu.

  13. Mirco pisze:

    Przyłączę się do wielu Kolegów po szalu, w sensie tylko jednego wniosku: czas van den Broma minął, powinien natychmiast zostać zwolniony z funkcji trenera LECHA Poznań!
    Pewnie szkoda marnować czasu na jakiekolwiek uzasadnienie, ale chciałbym zwrócić na kilka spraw, dla wielu z nas po prostu oczywistych. Po pierwsze widać, że VdB od miesięcy nie ogarnia sytuacji z drużyną. Wielokrotnie pokazał, że nie potrafi reagować na wydarzenie na boisku, swoimi decyzjami już w trakcie spotkania pokazuje, że w ogóle nie „czyta” gry. Tak było w meczach z Górnikiem, Jagą u siebie, z Pogonią, Cracovią na wyjeździe – jako pierwsze z brzegu i oczywiście w dniu wczorajszym. Gramy archaicznie, bez pomysłu, bez zmiany tempa, wymieniamy setki podań z których nic nie wynika…. a co na to trener? Nic. Tak jakby wynik 0:1 na własnym stadionie (!), był git – mając na uwadze, że trzy punkty w tym spotkaniu dają nam awans na drugie miejsce oraz możliwość odskoczenia punktami od najmocniejszych rywali – VdB do końca dramatycznej w naszym wykonaniu I połowy nie robi zupełnie nic…. A widać było jak na dłoni, że kompletnie dnia wczoraj nie miał Marchewa (nie, będę się na nim wyżywał, ot każdy zawodnik może mieć słabszy dzień, ale to zadanie trenera, nawet gdy się pomyli i wypuści takiego zawodnika w podstawie, zmienić go na innego by pomóc drużynie). Dodatkowo bezproduktywni byli obaj skrzydłowi Ba Lua i Velde (może mi ktoś powiedzieć po co Krzysiek, przy jednej z pierwszych naszych kontra, zamiast podawać do Adriela sam próbował strzelić i zrobił to bardzo słabo?). Dobry trener przy tak słabej grze swojego zespołu powinien zmiany – wstrząsu drużyny – zrobić już w przerwie. Tymczasem VdB zrobił je w 63 minucie… i to jakie…. dobra Ba Lua był do zmiany w porządku wchodzi za niego Pers, myślę ok. Velde zostawił – zmienił Anderssona na Hotica, przez moment pomyślałem – może zagramy trójką obrońców, tylko gdzie on tego Hotica tam wpuści? Niestety Hotic wylądował na lewej obronie…. no klękajcie narody…. Marchewę zmienił dopiero w 77 minucie…
    Koledzy po szalu wraz z Redakcją zwracają uwagę, że goście z widzewa nas po prostu zabiegali (o 11 km więcej), to świadczy o czym wielokrotnie było na tym forum pisane, że drużyna pod względem fizycznym kiepsko się prezentuje – za to odpowiada VdB i jego sztab. Ja poszedłbym dalej: zawodnicy prezentują się nie tylko słabo pod względem fizycznym, ale i mentalnym – podam przykład z wczoraj, który tylko z pozoru jest związany z meczem I drużyny. We Wronkach grały rezerwy z Chojniczanką (cienka drużyna jak skóra węża), nawet naszej drużynie udaje się w 15 minucie strzelić gola (Olejniczak), więc pomyślałem sobie to raczej będzie do przodu spotkanie – w końcu tam w podstawie wyszli Gurgul, Dagerstal w obronie oraz Sobiech jako napadzior – jakby nie było zawodnicy I składu, a w pomocy biegała Wilak -też jakby nie było szeroki skład pierwszej drużyny – i co? Ano wystarczyło, że trener przyjezdnych na końcówkę meczu wpuścił Tomasza Mikołajczaka… gościa, który kiedyś odbił się od składu Lecha, być może był za słaby, ale z pewnością, gra kiedyś na Bułgarskiej to był dla niego prime jego kariery. No i ten gość ładuje naszym rezerwom – o przepraszam całkiem niezłym naszym obrońcą kastę a potem walni przyczynia się do zwycięstwa nad II składem Lecha… Ja czegoś nie rozumiem, jak to goście którzy grają w reprezentacjach – tak tak i Filip Dagerstal (odpowiednio Szwecja) i Gurgul (młodzieżowa) dają sobie hasać piłkarskim amatorom? Toż z takimi umiejętnościami powinni każdy atak przyjezdnych elegancko „kasować”, a tu lipa…
    Inna sprawa, że sami piłkarze w ostatnich meczach grają po prostu skandalicznie, bez zaangażowania, niechlujnie kierują ostatnie podania, które łatwo przejmują przeciwnicy…., dodatkowo notoryczny brak powrotów do obrony ze strony skrzydłowych, szkoda gadać..
    Wracając do VdB gość nie potrafi wstrząsnąć drużyną, może kompletnie tego nie potrafi? Tym bardziej powinien odejść. No z taką grą na pewno spokojnie przy bocznej linii nie spacerowałby sobie powiedzmy Smuda – żebym został dobrze zrozumiany, nie chciałbym go jako trenera, bo nia miał ani warsztatu, a i świat taktyczny dawno ruszył z kopyta, a Franek ma dalej tylko swojego „nosa”, ale faktem jest, że na meczach kiedy był trenerem człowiek się nie nudził. Na takie pozoranctwo by nie pozwolił, kto wie może za rzucanie bidonami, obrywałby same czerwone kartki 🙂
    Prawda jest tak, że teoretycznie wciąż mamy szanse na MP i PP, tylko , że z VdB wydaje mi się to niemożliwe. Niestety podzielam przeczucia Kolegów, że raczej zarząd Lecha go nie zwolni, przynajmniej teraz. Obawiam się, że wtedy gdy tego dokona, będzie dla nas już po sezonie, a szkoda. Kurcze, może powinniśmy jako Kibole go pożegnać po hiszpańsku? Już raz kiedyś tak Libor Pala został pożegnany Białymi chusteczkami jeszcze na starym stadionie), może w taki sposób daj wyraz swojego niezadowolenia? No tak, ale czy Kocioł na to pójdzie?…. Nie ma jedności wśród Kiboli w tej sprawie, jednakowo tylko nas Lech doprowadza swoją grą do frustracji.
    Jeśli chodzi o nowego trenera – wiadomo Skorża mógłby być zawsze, bo to TRENER z prawdziwego zdarzenia, ale z tego co wiemy, chyba nadal ma swoje problemy, poza tym jego praca w Japonii, tylko dla nas jako Kiboli rodziła tylko coraz więcej pytań, na które nikt nie dał nam odpowiedzi. A tak realnie w takim klubie jak nasz LECH musi być trener, który bądź ma doświadczenie i sukcesy (!) oraz charakter by wejść do szatni i poustawiać po swojemu te piłkarskie towarzystwo wzajemnej adoracji, mnie na polskim rynku kojarzą się tylko dwa nazwiska (Zieliński i Papszun) wiadomo, że tego drugiego Rutkowscy nie zatrudnią, bo były trener medalików, chciałby mieć wpływ na wiele spraw w drużynie, a im to nie na rękę. Ewentualnie w grę wchodziłaby jeszcze inna – tańsza opcja (w sam raz dla excelencji Gargamela) – mianowicie zatrudnienie młodego zdolnego trenera – skoro bałagan w Widzewie, ogarnia całkiem świeży trener, może teraz w Lechu czas na Szulczyka? Ja byłbym na tak.

    • leftt pisze:

      Z tą sytuacją Velde na początku meczu to wydaje mi się, że Baluj za bardzo nie pilnował spalonego. Ale i tak marny był to strzał.
      Wiele lat temu chodziłem na seminarium do pewnego profesora. Było nas tam 12 osób. Klimatu za bardzo nie było, gdyż profesor przez 90 minut porażał nas swoją wiedzą, przyczepiał się do jednego słowa, które rozbierał na czynniki pierwsze i w efekcie wszyscy siedzieli jak na tureckim kazaniu, zastanawiali się, o co w ogóle mu chodzi i kiedy wreszcie te 90 minut się skończy. Kompletnie inny poziom abstrakcji, jak to bywa z ludźmi, którzy po dr mają jeszcze hab. No i podobna sytuacja może być z Bromem (podobnie zresztą jak z Santosem w reprezentacji). Zawodnicy nie wiedzą, o co mu chodzi, on nie wie, o co chodzi zawodnikom, w efekcie klimatu nie ma i seminarium, znaczy treningi i mecze, nikomu nie sprawiają radości, w związku z czym nikt nie chce się specjalnie przemęczać i wszyscy czekają, kiedy to się wreszcie skończy i kiedy będzie wolne.
      Oczywiście jest też możliwość, że zawodnicy widzą, że trener ma wyrąbane bo myśli na przykład o misji ratowania Ajaxu albo o dupie Maryni. I w sumie to chętnie zgarnąłby resztę kontraktu i zawinął się stąd.
      Komunikatywność i brak szukania kwadratowych jaj – to są klucze do sukcesów, nawet tym składem, bo za bardzo to on się nie zmieni. Grają najlepsi, na lewej obronie lewy obrońca, młody gra, bo jest dobry a nie dlatego, że jest młody. I próbujemy zaskoczyć przeciwnika, bo inaczej on zaskoczy nas. Proste sprawy, które funkcjonowały za Skorży i były możliwe do ogarnięcia przez zawodników. Tylko tyle i aż tyle.

      • Szota Arweladze pisze:

        @leftt, przeczytałem że byłeś kiedyś w seminarium 🙏

        W sumie, skoro z benedyktyńskiej maksymy Ora et labora pracy jakoś w Lechu nie widać, to może rzeczywiście już tylko modlitwa zostaje…

  14. Hazaj pisze:

    Tak.Od trenera zależy wgraniu Wszystko.Jesli jest źle to logiczne jest zamiast filozofowania zmienienie trenera na trenera lepszego.Zreszta nawet Guardiola nie będzie wieczny w MCity.Oszczedzanie na dobrym trenerze to bzdura. I nieważne czy młody trener czy stary.Rzadko zresztą trener wychodzi z podobnych kryzysów jakie teraz ma Lech.

  15. Messo pisze:

    Pytanie czy te grajki są naprawde tak słabe czy chcą się jak najszybciej pozbyć trenera?
    ja rozumiem brak przygotowania fizycznego, taktycznego ale nie rozumiem barku woli walki, zaangażowania na 100%, bo nie oszukujmy się ale w tym meczu brakowało dosłownie wszystkiego i jakbyśmy grali w takim stylu z np Śląskiem który jest w formie to skończyłoby się jak z Pogonią…

  16. Przemo33 pisze:

    Za nami kolejny beznadziejny mecz, w którym po raz kolejny przegraliśmy na własne życzenie. Znów nie było widać jakiegoś pomysłu na mecz i znów liczyliśmy, że poszczególni piłkarze pociągną ten wózek i mecz sam się wygra dzięki indywidualnościom. A tymczasem Widzew wyszedł na mecz z jasnym planem, który zrealizował w 100% zasłużenie sięgając po 3 punkty. Jeśli jakiś przeciwnik przyjeżdża do nas jak po swoje, pewnie wygrywa mecz, a my gramy beznadziejny mecz i budzimy się dopiero w drugiej połowie nie potrafiąc strzelić zwycięskiej bramki, to już jest kompromitacja. Tak nie można grać, tak nie może grać taki klub jak Lech. Od dawna nic w grze nie drgnęło i nie widać jakiejkolwiek poprawy i progresu. Mówiąc krótko – Brom powinien być zwolniony z Lecha i to natychmiast. Nie ma sensu dalej tego ciągnąć, bo trener sprawia wrażenie, jakby nie miał pomysłu na drużynę i nie chciało mu się tutaj pracować. To po prostu nie ma sensu. Nie tylko trener jest winny, bo piłkarze również w większości są bez formy, nie wykorzystują swoich okazji i popełniają za dużo głupich błędów, zwłaszcza obrońcy. Ale Brom pracuje tutaj od dawna i nie widać progresu, nie widać, żeby Lech sportowo szedł w dobrą stronę. Zmiana trenera to obowiązek.
    Druga kwestia to zimowe okienko i transfery. Trzeba się pożegnać z Anderssonem, który nie sprawdził się i jest za słaby. Potrzebujemy na pewno nowego lewego obrońcy i środkowego pomocnika do rywalizacji. Zarząd i Rząsa przespali letnie okienko transferowe, mogli w jego trakcie więcej zrobić i jeszcze bardziej wzmocnić zespół, ale tego nie zrobili. Teraz powinni to zrobić w zimie, ale czy zrobią, to już inna kwestia. Wzmocnienie drużyny to powinien być jednak obowiązek.
    Nastroje po wczorajszym meczu są naprawdę kiepskie. Pamiętam, jak kiedyś niektórzy śmiali się z Arsenalu, który co sezon zajmował na koniec sezonu 4 miejsce w lidze. Nie każdy się śmiał, a były takie głosy. Za to od dawna można się (niestety) śmiać z naszego klubu z powodu tego, że mając taki potencjał i budżet, nie wykorzystujemy tego i nie odnosimy sukcesów. Jeśli już są jakieś sukcesy i wygrywamy trofea, to są one bardzo rzadko. Dlatego jak najbardziej, zasłużenie cała Polska może śmiać się z Lecha, który wiecznie „walczy” o mistrzostwo Polski i jak zwykle zajmie pewnie 3 miejsce na koniec sezonu w Ekstraklasie. Zamiast walczyć o mistrzostwo, to jak zwykle kończy się na walce o zakończenie sezonu na podium. Może, może uda się zająć ostatecznie drugie miejsce i wywalczyć wicemistrzostwo Polski, ale to może. Na nic więcej nas nie stać na obecną chwilę. Kibic chciałby wierzyć w mistrzostwo, tym bardziej dublet, ale trener i drużyna odbierają nadzieję na to. Nie mówiąc już o właścicielu, zarządzie i Rząsie, którym na sukcesach Lecha kompletnie nie zależy. W Lechu nic się nie zmieniło i nie zmienia. Niestety – we wczorajszym spotkaniu drużyna wraz z trenerem pokazali, że nie zależy im na mistrzostwie Polski i sami z tej walki się wypisują. Teoretycznie nadal mamy szansę na dublet, ale z taką grą, z takim trenerem i ogólnym nastawieniem jest to moim skromnym zdaniem nierealne.
    Ale żeby nie pisać tylko o smutnych rzeczach, chciałbym zakończyć swój wpis miłym, pozytywnym akcentem. Najbardziej pozytywną wiadomością, zdecydowanie najlepszą po ostatnim tygodniu jest powrót Salamona do treningów i oficjalne zakończenie zawieszenia za około 2,5 tygodnia. Wreszcie, wreszcie Bartek będzie mógł wrócić do gry, chociaż niestety może w tym roku zagrać już tylko w jednym, ostatnim spotkaniu z Radomiakiem. Ale jeśli nic się po drodze nie wydarzy, to spokojnie będzie mógł przepracować zimowy okres przygotowawczy z drużyną i pomóc nam już w rundzie wiosennej. Wiadomość o zakończeniu zawieszenia w grudniu była dużą niespodzianką, ale jak pozytywną. Przed zawieszeniem Salamon stracił prawie cały 2022 rok z powodu kontuzji, ale potem wrócił i znów był kluczowym piłkarzem i liderem defensywy Lecha. W tym sezonie obrona wygląda bardzo, bardzo słabo, straciliśmy już sporo bramek, ewidentnie brakuje lidera defensywy, który by to wszystko trzymał. Dlatego potrzebujemy właśnie Bartka, z którym może w końcu linia obrony będzie wyglądać lepiej i będzie tracić mniej bramek. Oby tak się stało, czego życzę wszystkim kibicom Lecha.

  17. arturlag pisze:

    Chciałbym wierzyć, że ta porażka wyjdzie nam na dobre, czyli że była to ta kropla, która wypełni czarę i że los „trenera” został wczoraj przypieczętowany. Może jestem naiwny, ale chcę wierzyć w to, że zarząd nie po to przedłużał lukratywne kontakty zawodników czy doprowadził do transferu Golizadeha, by wyrzucić ta kasę w błoto i biernie przyglądać się degrengoladzie zespołu. Mam jedno życzenie świąteczne – oby JVDB pojechał do Holandii na świeta i został już tam na stałe. Może i jestem głupi, ale mam nadzieję że resztka zdrowego rozsądku w zarządzie pozostała.

  18. John pisze:

    Powtarza się sytuacja z poprzedniego sezonu, kiedy Marchwiński grał na 10 bardzo często było powtarzane, że Lech gra w 10,każdy domagał się Sousy.
    Marchwiński wystrzelił z formą kiedy z konieczności zaczął grać w ataku, pojawiły się bramki, i naprawdę dobra gra.
    Teraz oglądamy tego Marchwińskiego na którego każdy narzekał.
    Tu w 1 kolejności powinna nastąpić zmiana.
    Na Anderszrota już patrzeć nie mogę, chłop gra bardzo wysoko, i ma wyje*ane na obronę, na domiar złego nie daje nic w ofensywie.
    Duet Murawski-Karlstrom trochę przypomina parę TT,taki Tiba w top formie byłby na wagę złota.
    Najbliższe spotkania Brom gra o posadę, jestem przekonany.
    Śląsk bardzo przeciętnym składem ucieka, żarty się skończyły a w Lechu nie zgadza się nic od samej gry po wyniki.

Dodaj komentarz