Grudniowe ruchy należące do rzadkości

Grudzień to już czas, w którym kibice Lecha Poznań poważnie myślą o zimowych transferach ustalając m.in. pozycje, na których według nich przydałby się nowy zawodnik. Grudzień to też czas, w którym poszczególne kluby informują o odejściach niechcianych piłkarzy, graczy z kończącymi się umowami lub ogłaszają listy transferowe.

Listy transferowe z niechcianymi piłkarzamsi, którzy otrzymali tzw. „wolną rękę” ogłaszają w grudniu głównie kluby z niższych lig, w tym pierwszo i drugoligowe. W Ekstraklasie takie sytuacje mają miejsce rzadziej. Na razie runda jesienna na najwyższym poziomie w naszym kraju wciąż trwa, więc dopiero po niej można spodziewać się oficjalnych komunikatów ogłoszonych przez konkretne kluby. Kibice muszą poczekać jeszcze parę dni na konkrety, w Lechu Poznań tego typu decyzje nie są ogłaszane. Przy Bułgarskiej rzadko mają miejsce jakiekolwiek ruchy przeprowadzone w grudniu.

W ciągu ostatnich kilkunastu sezonów doczekaliśmy się raptem 7 zawodników oficjalnie zakontraktowanych przez zarząd Lecha Poznań jeszcze przed wigilią. Kolejorz grudniowe transfery najczęściej ogłaszał po tym jak dany piłkarz zakończył już dany sezon toczący się systemem wiosna-jesień lub jego poprzedni klub zakończył rywalizację w rundzie jesiennej. Wyjątkiem od reguły był ruch przeprowadzony 2 grudnia 2020 roku. Ostatnim grudniowym transferem w historii naszego klubu był Jesper Karlstrom, który rywalizował wcześniej w Djurgarden Sztokholm właśnie systemem wiosna-jesień. Szwed został potwierdzony na kolejkę przed końcem sezonu ligi szwedzkiej po to, aby mógł się ze wszystkimi pożegnać i podziękować kibicom grą w ostatnim meczu.

Wcześniejszy grudniowy transfer w Lechu Poznań miał miejsce aż w 2010 roku. Jesienią 13 lat temu Bartosz Ślusarski został zesłany do rezerw Cracovii, krótko potem pomocną dłoń temu zawodnikowi podał ówczesny prezes Kolejorza, Andrzej Kadziński, który wymyślił sobie ten transfer oficjalnie przeprowadzony 22 grudnia 2010 roku. Blisko 13 lat temu Lech Poznań wykupił lewonożnego napastnika za niewielkie pieniądze, już w lutym 2011 roku Bartosz Ślusarski (podpisał 1,5 roczny kontrakt) zagrał w Lidze Europy przeciwko Sportingowi Braga, a później stał się nawet ważnym zawodnikiem w ataku.

Dokładnie 12 miesięcy wcześniej dnia 22 grudnia 2009 roku Lech Poznań w ciszy podpisał umowę z Sergeiem Kriwcem. Był to wówczas prawdziwy hit transferowy, transferowy majstersztyk poprzedniego zarządu, ruch pokazujący, w jakim kierunku zmierzał iść dawny Lech Poznań i co było najważniejsze (rozwój na polu sportowym, trofea). Już w grudniu prawie 14 lat temu Kolejorz za kilkaset tysięcy euro wyciągnął zawodnika z silnego wówczas BATE Borysów, które wcześniej rywalizowało w fazie grupowej Champions League z Realem Madryt, Zenitem Sankt Petersburg oraz Juventusem Turyn a jesienią 2009 w Lidze Europy z Evertonem czy AEK-iem Ateny.

Historia transferu Białorusina do Polski słynna jest aż do dziś, warto ją przypominać właśnie w takich historycznych materiał, jak ten dzisiejszy. Otóż dnia 22 grudnia 2009 roku w momencie podpisywania umowy z pomocnikiem do ówczesnego dyrektora sportowego naszego klubu, Marka Pogorzelczyka zadzwonił dziennikarz wypytując o nowy transfer pomocnika. Dyrektor sportowy Lecha Poznań stwierdził jakoby nie było tematu transferu, nic nie wie o Białorusinie i są to tylko plotki. Marek Pogorzelczyk dał dziennikarzowi do zrozumienia, by się odczepił. Dosłownie minuty po tej akcji ofensywny pomocnik oficjalnie został nowym piłkarzem Lecha Poznań.

Jeszcze rok wcześniej klub mocno poszalał na rynku transferowym biorąc w grudniu 2008 roku zbędnych zawodników, na których połasił się wierząc, że są to jakieś bałkańskie talenty. Kiedyś była moda na młodych piłkarzy z Bałkanów, teraz już jej nie ma. Lech Poznań sięgając po bałkański zaciąg w ogóle nie weryfikował, kogo bierze. Kiedyś skauting nie był tak rozbudowany, programy do analizy gry piłkarzy nie były tak popularne, nie były tak rozbudowane, niektórych platform np. dla skautów nie było wcale. Tym samym kilkanaście lat temu brano tzw. „kotów w worku”, którzy mogli wypalić lub nie.

Po świetnej jesieni 2008 roku, po której Lech Poznań przedostatni raz w historii był liderem Ekstraklasy podczas przerwy zimowej i mógł myśleć o dwumeczu z Udinese Calcio w 1/16 finału Pucharu UEFA, ówczesny zarząd z Andrzejem Kadzińskim na czele zdecydował się sprowadzić hurtem młodych, bałkańskich piłkarzy rzekomo z potencjałem na rozwój. Dnia 19 grudnia 2008 roku kontrakty z Kolejorzem podpisali Haris Handzić z FK Sarajevo (bośniacki napastnik) i Gordan Golik z Varteksu Varażdin (chorwacki środkowy pomocnik). Trzy dni później na Bułgarską oficjalnie przyszedł jeszcze bośniacki bramkarz Jasmin Burić z Celiku Zenica, który w dalszej perspektywie okazał się z tego grona jedynym trafionym transferem (aktualnie gra w Zagłębiu Lubin).

W grudniu 2008 roku umowę podpisał także bośniacki skrzydłowy Fenan Salcinović, który zaraz po zakupie został wypożyczony do Skandynawii i nigdy nie przybył do Kolejorza. Trener Lecha Poznań, Franciszek Smuda był oczywiście przeciwny tym ruchom, ściąganiu dziwnych piłkarzy z Bałkanów, których nie widział wcześniej na oczy i nie był zadowolony z wciskania mu zawodników na siłę. Nikt nie ustalał z nim tych transferów, jedynie Jasmin Burić po przyjściu na Bułgarską nie irytował Smudy, jednak musiał trochę poczekać na oficjalny debiut.

Już po odejściu były szkoleniowiec niebiesko-białych, który zdobył z Kolejorzem ostatni w historii Puchar Polski wyśmiewał w mediach bałkański zaciąg z grudnia 2008 roku, który miał pójść z czasem w ślady bośniackiej gwiazdy, Semira Stilicia, ale tak się nie stało. Popularny „Franz” w jednym z wywiadów ironicznie pytał nawet – „gdzie są teraz te Handziki i Goliki?!” (jeden z tekstów na ten temat -> TUTAJ).

null

Na wspomnianej wyżej siódemce oficjalnie przeprowadzone transfery przez Lecha Poznań w grudniu za czasów urzędowania rodziny Rutkowskich już się kończą. Oczywiście, mała liczba grudniowych transferów nie oznacza, że transferowo w tym miesiącu nic się nie działo. W grudniu Lech Poznań często badał rynek, orientował się co do cen lub już nawet negocjował zimowe transfery.

Przykładowo w grudniu 2016 roku Lech Poznań porozumiał się z Mihaiem Radutem, którego chciał już pół roku wcześniej. Rumun w maju 2016 roku gościł na meczu przy Bułgarskiej, ale wolał pójść do Arabów, u nas wylądował zaraz na początku stycznia 2017 roku po tym jak przed świętami nie wypalił inny transfer zagraniczny (gracz będący wyżej na liście skautingowej).

Dwanaście miesięcy po Raducie w grudniu 2017 roku o podobnej porze rozpoczęły się rozmowy z Jagiellonią Białystok w sprawie pozyskania Piotra Tomasika. Lewy obrońca miał przyjść jeszcze przed świętami, finalnie trafił do nas na początku stycznia 2018, gdy ustalono dokładną cenę. W grudniu 2018 roku przymierzyliśmy się za to do Juliusza Letniowskiego (przyszedł 11 stycznia 2019), w 2021 roku do Kristoffera Velde, którym interesowały się również zagraniczne kluby.

Z kolei rok temu w grudniu Lech Poznań wiedział już o pozyskaniu Dominika Holca, któremu 30 czerwca 2023 roku kończył się kontrakt. W grudniu jasne stało się wypożyczenie tego bramkarza na pół roku, do końca jego umowy z Czechami, lecz klub oficjalnie ogłosił ten ruch dopiero 3 stycznia 2023 roku, zatem Holca nie można podpiąć jako ósmy grudniowy transfer.

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <





6 komentarzy

  1. Grossadmiral pisze:

    Przepraszam nie znam się ale czy odmiana nazwiska Holec jest poprawna? Jak odmiana Holca to by musiał być chyba Holc a jest Holec więc wydaje mi się że powinno się odmieniać Holeca nie Holca. Bez spiny nie przypierdzielam się, proszę mnie nie jechać

    • Szota Arweladze pisze:

      Strona dotyczącą odmiany nazwisk podaje:

      „Podstawa odmiany nazwiska Holec
      W nazwiskach na -ec niemających odpowiedników wśród rzeczowników pospolitych o zachowaniu lub opuszczeniu e w przypadkach zależnych decyduje tradycja odmiany.
      Tu prezentuje się jedynie formy z wymiennym e (najczęściej spotykane), choć znane są wyjątki”

      Myślę, że Holca jest zatem poprawnie, podobnie jak mamy dość znane nazwisko w Polsce Golec – Golca, choć tu mamy też potoczne znaczenie tego słowa.

      Jako ciekawostkę dodam, że Holec to po słowacku „chłopak”. Kto starszy to pamięta przebój „Holky Z Naší Školky” czyli (tu akurat z czeskiego) – Dziewczyny z naszego przedszkola.

  2. Przemo33 pisze:

    W tekście są dwa błędy:

    Pierwszy:
    „Już w grudniu prawie 13 lat temu Kolejorz za kilkaset tysięcy euro wyciągnął zawodnika z silnego wówczas BATE Borysów, które jesienią 2009 roku rywalizowało w fazie grupowej Champions League z Realem Madryt, Zenitem Sankt Petersburg oraz Juventusem Turyn.”
    BATE brało udział w fazie grupowej Ligi Mistrzów, ale sezon wcześniej, w sezonie 2008/2009. Więc miało to miejsce jesienią 2008 roku, a nie 2009 roku.

    Drugi błąd:
    „Historia transferu Białorusina do Polski słynna jest aż do dziś, warto ją przypominać właśnie w takich historycznych materiał, jak ten dzisiejszy. Otóż dnia 22 grudnia 2010 roku w momencie podpisywania umowy z pomocnikiem do ówczesnego dyrektora sportowego naszego klubu, Marka Pogorzelczyka zadzwonił dziennikarz wypytując o nowy transfer pomocnika prosto z Ligi Mistrzów.”
    Kriwiec podpisał kontrakt, ale pod koniec 2009 roku, a nie 2010, więc tutaj również powinien być inny rok.

    Przepraszam za takie czepianie się, ale chciałem po prostu zwrócić na pewne rzeczy, które rzuciły mi się w oczy, uwagę 🙂

  3. Przemo33 pisze:

    Mało, bardzo mało ruchów, a szkoda, bo moim skromnym zdaniem dało by się, a nawet powinniśmy próbować wcześniej ściągać piłkarzy, a nie czekać z tym, bo potem nowi gracze mają straconą przynajmniej część zimowych przygotowań. A fajnie, gdyby jednak pracowali od początku. Oczywiście nie z każdym piłkarzem tak się da, z różnych powodów, ale jednak na tym da się popracować 😉

  4. Sp pisze:

    Piotrek Rutkowski nie wyciąga wniosków, nowy trener i 8 stycznia w klubie już 3 Nowych graczy powinno być.