81 meczów Johna van den Broma

Trener John van den Brom w ciągu 1,5 roku swojej pracy w Polsce poprowadził Lecha Poznań w 81 spotkaniach na 4 frontach. 81 meczów w ciągu 1,5 roku to spora dawka spotkań, w których Holender mógł się wykazać. Wpływ na tak dużą liczbę gier miał zeszły sezon 2022/2023, w którym Kolejorz rywalizował o stawkę aż 56 razy.

John van den Brom po raz pierwszy poprowadził Lecha Poznań dnia 5 lipca 2022 roku, kiedy Lech Poznań pokonał przy Bułgarskiej zespół Karabachu Agdam 1:0. Od tamtej pory przez jakiś czas było tylko gorzej. Przyszła porażka w Superpucharze Polski, przegrana w Azerbejdżanie aż 1:5 mimo prowadzenia 1:0, był też fatalny start w Ekstraklasie i pomiędzy nieudanymi spotkaniami efektowne 5:0 z Mistrzem Gruzji. John van den Brom zaczął docierać się w drugiej połowie sierpnia, kiedy Lech Poznań dosłownie przepchnął awans do fazy grupowej Ligi Konferencji a później w ciągu paru dni wygrał 3 ligowe mecze z rzędu. Na uwagę zasługiwał wtedy triumf w Gdańsku 3:0. Lech Poznań udanie zrewanżował się wówczas Lechii za pechową porażkę parę miesięcy wcześniej, gdy za kadencji Macieja Skorży uległ 0:1.

null

We wrześniu 2022 poznaniacy szukali stabilizacji w grze i w wynikach. W tamtym okresie najbardziej efektownym meczem był pojedynek z Austrią Wiedeń wygrany 4:1. Dużo emocji dał też mecz z Villarrealem 3:4 czy w Szczecinie 2:2. Dołek miał miejsce pod koniec października, kiedy w ciągu paru dni Lech Poznań przegrał oba fronty. Najpierw po domowej porażce ze Śląskiem Wrocław 1:3 odpadł z Pucharu Polski już na etapie 1/16, a później przegrywając z Rakowem Częstochowa 1:2 realnie mógł już zapomnieć o obronie tytułu Mistrza Polski. Po serii 4 nieudanych meczów przyszło wielkie zwycięstwo nad Villarrealem 3:0, po którym niebiesko-biali awansowali do fazy pucharowej Ligi Konferencji. Ta wygrana natchnęła Lecha, niedługo później poznaniacy po ponad 9 latach zdobyli Białystok ogrywając w nim Jagiellonię wynikiem 2:1 mimo przegrywania 0:1.

null

Lech Poznań po wspomnianej porażce z Rakowem Częstochowa na finiszu października miał później serię 8 z rzędu spotkań bez przegranej. Taka passa nikogo nie zadowalała, bowiem po słabym zimowym okresie przygotowawczym Lech Poznań nie wygrał w 2 pierwszych meczach rundy wiosennej, na dodatek krótko potem poległ z Zagłębiem Lubin u siebie 1:2. Kiepski start wiosny w Ekstraklasie został zakryty przez europejskie puchary. W nich swoją historię cały czas pisał John van den Brom, a przede wszystkim Lech Poznań, który wyeliminował Bodo/Glimt i Djurgarden Sztokholm. Ligowym wzlotem było tylko efektowne zwycięstwo nad Lechią Gdańsk 5:0 czy mecz w dniu założenia Kolejorza. Dnia 19 marca 2023 roku Lech przegrywał w Łodzi 0:1, ale po brawurowej końcówce ograł Widzew 2:1.

null

Lech Poznań za kadencji Johna van den Broma skończył pucharową wiosnę dopiero 20 kwietnia, kiedy postraszył Fiorentinę we Florencji. Po porażce u siebie 1:4 postawił się na wyjeździe i w pewnej chwili prowadził aż 3:0. Skończyło się wygraną Kolejorza rezultatem 3:2, który godnie i z podniesioną głową pożegnał się z Ligą Konferencji na etapie 1/4 finału. Po odpadnięciu z Europy drużyna niebiesko-białych musiała skupić się na awansie do europejskich pucharów poprzez PKO Ekstraklasę. Wielu celowało w 4. miejsce, w rzeczywistości Lech Poznań po świetnej końcówce wyprzedził Pogoń Szczecin i skończył z brązowym medalem na szyi. Lech Poznań wygrał 4 ostatnie mecze w sezonie 2022/2023 bez straty gola. Dobrą serię kontynuował na początku tych rozgrywek mając passę 8 kolejnych zwycięstw na 2 frontach i serię 10 gier bez porażki.

null

Wszystko skończyło się dnia 17 sierpnia w Trnawie, gdzie wyszły wszystkie letnie zaniedbania, problemy, skończyło się szczęście i przepychanie meczów indywidualnościami. Lech Poznań poległ wtedy ze Spartakiem 1:3, szybko odpadł z europejskich pucharów 2023/2024 a niedługo później po raz 4 za kadencji Johna van den Broma przegrał ze Śląskiem Wrocław. Kolejne miesiące były smutne i bez wyników, które można by docenić. Lech Poznań co jedynie umiał pokonać u siebie Mistrza Polski 4:1 potrafiąc odrobić straty czy przepchnąć 2 awanse w Pucharze Polski, w którym wiosną 2024 roku zaprezentuje się w ćwierćfinale. W lidze Lech długo nie potrafił wygrać na wyjeździe, u siebie ogrywał przede wszystkim beniaminków, ligowych średniaków, w końcu skończyły się nawet domowe zwycięstwa. Kolejorz przegrał z Widzewem Łódź najwyżej od 23 lat i z Piastem Gliwice po 8 latach przy Bułgarskiej.

null

Za kadencji Johna van den Broma kilka meczów przeszło do historii Lecha Poznań, dlatego można pisać o barwnym szkoleniowcu. Przede wszystkim Holender poprowadził Kolejorza w rekordowej liczbie spotkań na arenie międzynarodowej. Za jego kadencji Lech Poznań odniósł najwyższe zwycięstwo w fazie grupowej (4:1 z Austrią Wiedeń), dotarł do ćwierćfinału Ligi Konferencji i odniósł 2 wysokie wygrane 5:0 nad Lechią Gdańsk oraz Dinamem Batumi. Przełamał się w konfrontacjach z Rakowem Częstochowa, odczarował Białystok, potrafił też m.in. odrobić straty i zwyciężyć w Gliwicach oraz Łodzi. Holender mający patent na Koronę Kielce (3 zwycięstwa, w tym 2 wygrane wyjazdowe) nie radził sobie w meczach z nielubianymi w Poznaniu rywalami takimi jak Legia Warszawa, Pogoń Szczecin czy Śląsk Wrocław, z którym przegrał aż 4 razy w 4 spotkaniach. 57-latek nigdy nie ograł też choćby Zagłębia Lubin czy Cracovii w Krakowie potrafiąc chociaż przedłużyć patent na Wartę Poznań.

null

Dnia 1 października 2023 roku niebiesko-biali przegrali najwyżej od ponad 23 lat, kiedy w 2000 roku zostali sprani przez późniejszego mistrza Polonię w Warszawie aż 0:5 i parę tygodni później spadli z ligi. Po porażce z Pogonią w Szczecinie wynikiem 0:5 trener John van den Brom przyznał jakoby Kolejorz „nie miał swojego dnia”. Niedługo później znowu „nie miał swojego dnia”, bowiem pierwszy raz od 1956 roku nie potrafił wygrać u siebie mimo prowadzenia aż 3:0 (skończyło się remisem 3:3 z Jagiellonią Białystok). Lech Poznań za kadencji Johna van den Broma zanotował bilans 41-22-18, gole: 134:87 w 81 oficjalnych spotkaniach. Na temat pracy Holendra, który nie wypełnił dwuletniej umowy pojawi się na dniach jeszcze jeden artykuł.

null

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <





5 komentarzy

  1. kibol z IV pisze:

    Lech za Holendra zapisał piękną Europejską przygodę . Doszedł najdalej z wszystkich swoich dotychczasowych startów. Mecze z Hiszpanami i Włochami na zawsze zapisały się w historii. Warto tu wspomnieć iż Kolejorz jest jedynym polskim klubem , który wygrał z włoską drużyną na jej terenie. Wygrał i to dwa razy w obu przypadkach z Fiorentiną.
    Dzięki i powodzenia.

  2. Rahu pisze:

    Europejskie puchary na +, liga i PP na -. 4 porazki ze Slaskiem, 0:5 z Pogonia, 3 mecze z Legia bez wygranej wedruja tylko na jego konto.

  3. mario pisze:

    niech …,
    a nie zaraz, zaraz…

    Tak, za mecze w LK poprzedniego sezonu z czystym sumieniem mogę powiedzieć: dziękuję.
    Za mecze z Trnavą, a szczególnie z Pogonią, a poźniej jeszcze z kilkoma zespołami należał się kop w holenderskie dupsko. Ale nie chcę już bić piany i znęcać się nad gościem.
    Chcę tylko powiedzieć, że wiązałem z facetem olbrzymie nadzieje. Mój błąd, że jednak zbyt duże. Jak tak pomyśleć, to Brom miał wszystko, by odnieść sukces. Wszystko, no może bez 10. I nie dał rady. Osobiście naprawdę żałuję, że mu się nie udało, ale nie żałuję, że już go tu nie ma.
    Czekam na kolejnego magika.

  4. Krzys pisze:

    Byłem bardzo wkurzony na Skorżę za jego odejście przed eliminacjami LM. Ale gdy zobaczyłem, że przychodzi trener z dość mocnym jak na polskie warunki CV to myślałem wreszcie właściciel i zarząd pomyśleli i sięgnęli to kieszeni. Chcą uciec do przodu i podnieść sportowy poziom Lecha. I już nie żałowałem, że odszedł Skorża.
    Nawet te pierwsze nieudane mecze z Karabachem jak i w lidze kładłem na karb zbyt późnego przyjścia Broma do Lecha w trakcie okresu przygotowawczego. Z drugiej strony uczył się nowego środowiska, polskiej ligi itd.
    Jesienią gdy przyszły sukcesy w LKE już byłem przekonany, że ten trener podniesie Lecha na wyższy poziom sportowy Lecha. I bardzo mu dziękuję za te emocje, sukcesy w LKE i ten okres, który trzymał mnie w nastroju marzyciela.
    Niestety to co się działo już w tym sezonie począwszy od eksperymentów z przygotowaniem do sezonu jak i brakiem taktycznego przygotowania drużyny w lidze pokazał zupełnie inne oblicze trenera. Nie mogłem uwierzyć, że to jest trener, który wcześniej prowadził niezłe kluby w Belgii i Holandii.
    Teraz czuję, że zamiast wejść na wyższy poziom sportowy Lech z Bromem zrobił najpierw krok do przodu a potem dwa kroki do tyłu. Szkoda bo my kibice ciągle marzymy o Wielkim Lechu ateraz znowu jesteśmy w okresie przejściowym.

Dodaj komentarz