Żeby było lepiej

W Lechu Pozna mamy kilku piłkarzy, którzy na pewno cieszyli się z wejścia w nowy 2024 rok. Są u nas zawodnicy mogący wierzyć w lepsze miesiące od tych minionych, kiedy choćby przez różne problemy zdrowotne nie grali tyle, ile chcieli i nie mogli pokazać pełni swoich możliwości.

Mikael Ishak, Filip Dagerstal, Bartosz Salamon, Nika Kvekveskiri, Filip Szymczak, Afonso Sousa czy nawet Ali Gholizadeh. To są zawodnicy, którzy roku 2023 nie mogli zaliczyć do udanych. Niektórym nie dopisywało zdrowie, które u sportowca jest niezbędne do wykonywanie swojego zawodu, jeszcze inni mieli pecha zmagając się z niecodziennymi problemami.

W kwietniu ubiegłego roku na jaw wyszły problemy Mikaela Ishaka, który czuł się coraz gorzej i nie mógł trenować. W maju było już pewne. Szwed zachorował na boreliozę, o której przez wiele tygodni w ogóle nie wiedział. Po zdiagnozowaniu problemu rozpoczęto leczenie, które powiodło się, król Ishak rozpoczął z zespołem letnie przygotowania, ale od razu nie odzyskał dawnej formy. Na dodatek we wrześniu kapitanowi Kolejorza przyplątał się uraz mięśniowy, po którym nasz napastnik znowu musiał się odbudować. 2023 rok dla Szweda nie był dobry, ale nie był też zły. 31-latek w minionych 12 miesiącach strzelił 11 goli, zaliczył 8 asyst i był trzecim najbardziej efektywnym lechitą w 2023 roku. W nowym można życzyć Ishakowi przede wszystkim zdrowia, zdrowia i jeszcze raz zdrowia.

null

Problemy zdrowotne w ubiegłym roku miał także rodak Mikaela Ishaka. Filip Dagerstal już wiosną aż 2 razy miał problemy z kontuzjami. W letniej części tego sezonu rozegrał raptem 90 minut w dwóch spotkaniach. Później wrócił do rywalizacji i jeszcze we wrześniu wypadł z powodu urazu, jakiego doznał w powietrznym starciu. Szwed dość szybko wrócił na na boisko, lecz już w październiku znowu wypadł. W Krakowie nasz obrońca doznał kontuzji stawu skokowego. Ten uraz początkowo nie miał być groźny, już w listopadzie zawodnik miał wróci do gry. W rzeczywistości powrócił do zajęć, jednak nie do rywalizacji na murawie. Niedawno Dagerstal przeszedł zabieg, wkrótce wróci do Poznania, przejdzie badania i jeśli ich wyniki będą pozytywne, to stoper poleci z zespołem do Turcji.

O 2023 roku szybko chciałby zapomnieć kolejny środkowy obrońca Bartosz Salamon. Blisko 33-letni zawodnik wziął udział w teście antydopingowym po marcowym meczu z Djurgardenem w Sztokholmie. Test wykazał obecność w jego organizmie chlortalidonu, który jest substancją zakazaną. UEFA na początku kwietnia poinformowała o pozytywnym wyniku testu Salamona, wkrótce później piłkarz został zawieszony na wiele miesięcy. Do dziś nie wiadomo, czy Salamon był winny czy nie? W jaki sposób w jego organizmie znalazła się zakazana substancja? Lech Poznań w tej sprawie miał wydać dodatkowy komunikat, jednak do dziś na ten temat panuje cisza, 16 grudnia lider w szatni Kolejorza wrócił do gry i teraz walczy o zostanie liderem zespołu także na boisku. Przed Bartoszem Salamonem ważny 2024 rok, który ma szanse być o niebo lepszym od tego poprzedniego.

null

2023 rok stracił kolejny lechita, Filip Szymczak. 22-latek podczas marcowego meczu towarzyskiego z Austrią U-21 (0:0) rozegranego w Turcji zmarnował rzut karny, a chwilę później po kontakcie z przeciwnikiem doznał kontuzji kolana. Szymczak opuścił boisko z grymasem bólu i wcześniej wrócił do kraju, by na miejscu w Poznaniu przejść szczegółowe badania. Po badaniach postanowiono przeprowadzić operację kolana. Latem napastnik bez przeszkód rozpoczął przygotowania z Lechem do nowego sezonu, jednak do dziś nie odzyskał formy. Przez niemal całą jesień rosły zawodnik był tylko rezerwowym, w końcówce 2023 roku już nie grał, ponieważ przyplątała mu się kolejna kontuzja. Filip Szymczak stracił cały 2023 rok, nie zrobił progresu, nie grał za wiele, wielu kibiców przestało nawet w niego wierzyć. Sam piłkarz może za to wierzyć w pokonanie pecha, w tym wszystkich problemów zdrowotnych, które nękały go w minionych miesiącach.




Druga połowa 2023 roku była nieudana dla kolejnego piłkarza Lecha Poznań. Nika Kvekveskiri późno rozpoczął letnie przygotowania, a po paru dniach doznał urazu ręki. We wrześniu zmagał się z kolejną kontuzją, stracił cały miesiąc i tak naprawdę całą jesień 2023, w której niewiele pokazał. Reprezentant Gruzji w zeszłej rundzie był co najwyżej żelaznym rezerwowym opuszczając aż 13 spotkań. Być może gol zdobyty przez 32-latka w Radomiu był dobrym prognostykiem na przyszłość. O takim prognostyku mógł co najwyżej pomarzyć kolejny lechita, który przestał się rozwijać, czyli Afonso Sousa. Wiosna w jego wykonaniu była jeszcze w porządku, do dziś kibice pamiętają bramkę Portugalczyka we Florancji czy 2 gole strzelone przy Łazienkowskiej. Od tamtej pory Sousa zaliczył już tylko jedną asystę w rundzie jesiennej popadając w przeciętność.

null

24-letni pomocnik do teraz nie pokazał w Lechu Poznań pełni swoich możliwości. John van den Brom ostatnio nie wiedział, co zrobić z Sousą, w tym na jakiej pozycji go wystawiać. Docelowo ma to być dziesiątka? Ósemka? A może w ogóle zrezygnować z jego usług? Portugalczyk przez powołanie na młodzieżowe Europy, później stracił rundę jesienną zmagając się jeszcze z niecodziennymi problemami zdrowotnymi. W październiku po wejściu na murawę z ławki rezerwowych nagle stracił przytomność, musiał przejść badania, po których mógł wrócić do zajęć. Były mecze, w których poprzedni już trener nie wystawiał Afonso Sousy, nie brał go nawet do dwudziestki tłumacząc nieobecność Portugalczyka brakiem sił do podjęcia walki na boisku. Sousa jest jednym z tych piłkarzy, który po zmianie szkoleniowca ma szansę odżyć. Filigranowy zawodnik potrzebuje dużo uwagi, potrzebuje indywidualnej pracy, zaufania, rozmów i normalnych treningów.

2023 rok nie był dobrym czasem jeszcze dla siódmego z piłkarzy Lecha Poznań, Aliego Gholizadeha. Irańczyk swego czasu zmagał się z podobnym urazem, co Filip Szymczak, który do zajęć wrócił już w czerwcu. 28-letni skrzydłowy rehabilitował się znacznie dłużej, nawet już po przyjściu do Lecha Poznań potrzebował więcej czas na powrót do pełni sił. Lewonożny pomocnik grający na prawej stronie zadebiutował 31 października. Od tamtej pory zagrał zaledwie 5 razy opuszczając m.in. spotkania z Legią Warszawa czy z Radomiakiem Radom, w których nie podniósł się z ławki. Teraz Gholizadeh przebywa na Pucharze Azji, z którego może wrócić do Polski nawet po 10 lutego. Po tym terminie skończy się taryfa ulgowa dla Aliego. Nadejdzie czas, w którym będzie można rozliczać kontrowersyjny transfer tego piłkarza mającego za sobą słaby 2023 rok.

null

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <





8 komentarzy

  1. 07 pisze:

    Myśle ze odgryzowanie Sousy będzie do sztabu wyzwaniem, ale jeśli to zrobią to może okazać się że v d Brom miał Mercedesa tylko nie umiał nim jeździć… 😉 kluczowy zawodnik 2 lini.

  2. marcinos pisze:

    Trener Rumak na pewno nie może narzekać na brak piłkarzy z potencjałem. Trudno oczekiwać, żeby w przerwie zimowej rozwinął ich spektakularnie – jednak może ich odblokować, przygotować kondycyjnie i stworzyć jakieś schematy taktyczne. Pół roku to za mało, żeby mógł w pełni się wykazać – ale wystarczająco dużo, aby pokazać, że jest dla niego miejsce w polskiej ekstraklasie

  3. Szota Arweladze pisze:

    Liczba zachorowań na boreliozę w Polsce w 2023 roku wyniosła 25 244 przypadki. W porównaniu z rokiem ubiegłym jest to wzrost o ponad 45%. Nikomu nie życzę choroby, szczególnie tak nieobliczalnej, ale możemy sobie postawić pytanie jak wyglądałby Kolejorz dzisiaj gdyby tych przypadków było 25 243. Nie chcę winić Ishaka, bo świadomość dotycząca chorób odkleszczowych jest mimo wszystko dość mizerna, a ledwo zauważalna nimfa kleszcza również przenosi choroby, ale skoro zarazić się można nawet we własnym ogródku, może należy uświadomić piłkarzy na co szczególnie zwrócić uwagę. Bo być może dziś gralibyśmy w kolejnej rundzie pucharowej, gdyby ten jeden przypadek wcześniej wykryć. Wiem, że to duże uproszczenie, ale wydaje mi się uprawnione.

    • mario pisze:

      oczywiście, że tak.
      Skoro w innych sportach mozna wpisywać do kontraktów klauzule wyłączające dana aktywność, to dlaczego nie uczulać zawodników na konkretne rzeczy.
      Ja akurat miałem boreliozę i to w dodatku od wspomnianej przez Ciebie nimfy (to tak q propos tych dam 🙂), a nie szlajałem się po krzakach, czy łąkach a grzecznie sobie leżałem kilka minut na kocyku na swojej działce. No i mnie dopadła.
      Dlatego myślę, że jeśli ktoś podnosi taką kasę i w zamian za to ma być po prostu sprawny i do dyspozycji, to warto zrobić wszystko, by tak na pewno było.

  4. Przemo33 pisze:

    Zimowy okres przygotowawczy to z różnych powodów kluczowy czas dla trenera i jego sztabu. Jest nad czym i nad kim pracować. Szczególnie nad obroną, ale nie tylko. Co do piłkarzy, to żaden z wyżej wymienionych piłkarzy nie może zaliczyć ani rundy jesiennej, ani całego roku kalendarzowego 2023 do udanych z różnych powodów, często zdrowotnych. Tutaj każdy przypadek jest inny.
    Salamon z powodu zawieszenia i braku wyjaśnienia sprawy nie mógł nic zrobić na boisku. Na szczęście to już przeszłość i przed Bartkiem kluczowa runda. Jeśli będzie w stanie wrócić do dobrej gry sprzed kontuzji, to można być o niego spokojnym.
    Dagerstal miał w poprzednim roku pecha przez kontuzję. W jego przypadku potrzeba dużo zdrowia, bo umiejętności są. Bez zdrowia jednak ciężko będzie wygrać Szwedowi walkę z konkurencją o pierwszy skład w Lechu.
    Kvekveskiri także w poprzednim sezonie miał trochę problemów ze zdrowiem, ale Gruzin przeważnie jest w Lechu rezerwowym, który jednak raz na jakiś czas potrafi wnieść coś do drużyny. Do końca sezonu może być nam potrzebny, dlatego potrzebuje dużo zdrowia.
    Sousa to trochę inny przypadek. Nie miał większych problemów ze zdrowiem, na wiosnę wydawało się, że kariera Portugalczyka w Lechu zmierza w dobrym kierunku i może już być tylko lepiej, ale tak się nie stało. Na razie Sousa stoi w miejscu i nie gra zbyt regularnie. Potrzebuje więcej gry i minut, by zacząć pokazywać, co potrafi. Może Rumak do niego dotrze, bo to nie jest zły piłkarz.
    Szymczak to kolejny piłkarz, które kontuzje w poprzednim roku nie opuszczały. Podobnie jak Sousa, nie zrobił kroku do przodu, ale stoi w miejscu. Dla Filipa to może być decydująca runda, w której tym bardziej przyda mu się dużo zdrowia.
    Ali to kolejny, osobny przypadek. Irańczyk długo wracał do zdrowia, zadebiutował w Lechu dopiero w końcówce października. Mało na razie pograł, jest po kontuzji i ma za sobą słaby rok. Jemu także potrzeba dużo zdrowia. Puchar Azji i regularna gra mogą mu pomóc w powrocie do formy. Jeśli Irańczyk wróci zdrowy po turnieju, to jest szansa, że może się sprawdzić na wiosnę.
    Na końcu jest jeszcze Ishak, który również ma sobą taki sobie rok. Pod względem statystyk było już nieźle, ale niedosyt pozostaje. Szwedzki napastnik miał jednak problemy ze zdrowiem i przez to nie mógł dać drużynie jeszcze więcej i strzelić więcej goli. Jeśli dopisze mu zdrowie, to na wiosnę Ishak może na nowo włączyć się do walki o koronę króla strzelców i udowodnić, że nadal może być liderem tej drużyny.

    Podsumowując każdy z wyżej wymienionych piłkarzy ma za sobą niełatwy rok, gdzie nie brakowało upadków i można w ich kwestii, kwestii ich gry i nie tylko odczuwać pewien niedosyt. Dla nich najbliższy zimowy okres przygotowawczy i runda wiosenna mogą być kluczowe, także w kwestii dalszej przyszłości w Lechu. Wierzę, że jeśli tym piłkarzom nie zabraknie ambicji, walki i determinacji, to mogą w najbliższej rundzie dużo wnieść do gry Lecha. Muszą jednak nad sobą ciężko pracować, by dało to pewne efekty. Tym bardziej, że nie mają nic do stracenia.

  5. mario pisze:

    tak się zastanawiam: jeśli okazałoby się, że Sousa jednak nie jest 8 a typową 10, czego przecież wykluczyć nie można, to co wtedy z Marchwińskim? 8? Czy może skrzydło? Jeśli skrzydło to za kogo? Oczywiście zakładając, że Ishak wraca do formy.

  6. legat79 pisze:

    Bardzo chciałbym żeby trafili z pozycją dla Sousy i potrafili trafić do jego głowy jak Skorża do Amarala.
    Jeśli to się uda to będzie z niego pociecha bo umiejętności ma! Bardzo chiałbym żeby to była jego runda

Dodaj komentarz