Wnioski po pierwszym zimowym sparingu

Za Lechem Poznań pierwszy z czterech zimowych meczów towarzyskich w trakcie przygotowań do rundy wiosennej nowego sezonu 2023/2024. W ulewnym sparingu Kolejorz był tłem dla Austriaków, którzy przewyższali nas pod każdym względem i zasłużenie wygrali.

Po pierwszym zimowym sparingu tradycyjnie można wysnuć kilka niezobowiązujących wniosków na temat gry Kolejorza oraz poszczególnych piłkarzy. Więcej poniżej.

Ulewa zmieniła plany

Dzisiejszy mecz sparingowy z LASK Linz miał trwać 120 minut (2×60 minut lub ewentualnie 4×30 minut). W 80 minucie meczu postanowiono jednak zmienić plany i zakończyć to spotkanie po tradycyjnych 90 minutach ze względu na intensywne opady deszczu. Czwartkowy towarzyski mecz w Turcji rozpoczął się planowo, o godzinie 15:00, wtedy jeszcze nie padało, dopiero po 40 minutach nad Belek nadciągnęła ulewa, która pogorszała stan murawy i utrudniała grę obu zespołom. Deszcz był bardzo intensywny, dlatego trenerzy Lecha i LASK podjęli decyzję o skróceniu sparingu o 30 minut.

Przewaga Austriaków

Lech Poznań wyszedł na mecz z LASK Linz w bardzo mocnym składzie, który można by nawet uznać za optymalny, gdyby nie nieobecność Jespera Karlstroma. Lechici niespodziewanie szybko dali się zdominować rywalowi, który od początku grał zdecydowanie, stosował pressing, lepiej operował piłką w środkowej strefie boiska i przewyższał nasz zespół wyższymi umiejętnościami technicznymi. Lech pierwszą bramkę stracił już w 17 minucie, kiedy po prostopadłym zagraniu zagapił się Bartosz Salamon oraz Joel Pereira. Salamon nie popisał się również przy drugim golu dla LASK, który padł po podaniu piłki górą i ponownym zejściu zawodnika rywala z lewej flanki na środek. Nasz stoper w obu sytuacjach ruszał się jak wóz z węglem, był zagubiony w tych sytuacjach, zgubił krycie i nie współpracował z pozostałymi zawodnikami z defensywy, którzy go nie asekurowali. Poznaniacy w pierwszej części odgryzali się bardzo rzadko, najbardziej aktywny pod bramką LASK był Kristoffer Velde, który miał dwie dobre okazje do zdobycia gola.

Coraz słabiej

Trener Mariusz Rumak pierwsze trzy zmiany dokonał już w 30 minucie. W 45 minucie gry zmienił się bramkarz, a w 61 minucie meczu na mokrej murawie pojawili się kolejni zawodnicy, w tym Antonio Milić oraz Afonso Sousa, którzy wrócili na boisko. Dużo zmian nie zmieniło obrazu gry tego meczu. Lech cały czas głównie się bronił, nie potrafił dłużej utrzymywać się przy piłce, LASK cały czas grał szybciej, składniej, lepiej operował piłką, mimo zmęczenia obozem w Turcji cały czas stosował pressing, który mógł robić wrażenie. Uczestnik fazy grupowej Ligi Europy 2023/2024 w końcu strzelił trzecią bramkę po tym jak Filipa Bednarka zaskoczyła woda. Piłka stanęła w kałuży, Bednarek widział to, ale i tak postanowił rozegrać futbolówkę po ziemi. Woda zatrzymała jego podanie, piłkę przejął rywal i tym samym z pomocą naszego bramkarza ustalił wynik meczu na 3:0. Lech przy stanie 0:3 nic już nie zrobił, nawet nie wyprowadzał kontr, w ulewie nasz zespół tylko czekał na końcowy gwizdek.

Zasłużona porażka

Lech Poznań przegrał z LASK Linz jak najbardziej zasłużenie. Nasza drużyna nie miała wyrazu, grała wolno, dała narzucić sobie styl gry przeciwnika. Można oczywiście tłumaczyć to ciężkimi treningami, aczkolwiek w tym sparingu nie było widać nad czym w ostatnich dniach pracowali nasi piłkarze. Po Austriakach było natomiast widać chęć gry w piłkę, pomysł na mecz oraz na prowadzenie ataku pozycyjnego, który dał im dwa gole. LASK kończący już obóz w Belek przewyższał nas na wszystkich polach, grał szybko, składnie, z pomysłem, grał wysokim pressingiem i kontrolował to spotkanie w każdej jego fazie. Lech Poznań chyba był trochę zaskoczony ambitną postawą zespołu z Linzu, który przypominał drużynę gotową do walki w pojedynkach o stawkę. Porażka 0:3 niestety odzwierciedla przebieg czwartkowej gry kontrolnej.

Za tydzień kolejne dwa mecze

W meczu z LASK Linz nie da się nawet kogoś wyróżnić. Lech Poznań zagrał dziś tak jak za kadencji Johna van den Broma, czyli nic nie pokazał i chciał polegać na indywidualnościach. Na uwagę zasługuje tylko ambitna postawa w ofensywie Kristoffera Velde, który przeprowadził dwie groźne akcje oraz gra bardzo słabego w obronie Bartosza Salamona zamieszanego w utratę dwóch z trzech goli. Lech Poznań dzisiaj nic nie pokazał, ale był to tylko sparing, który niewiele znaczy tak samo, jak gra przeciwko Austriakom. Za tydzień Kolejorz zagra z Mariborem i z Szachtarem. Po tych spotkaniach kontrolnych będzie można wyciągnąć bardziej wiążące wnioski, a już tym bardziej wtedy, gdy przebiegu tych sparingów nie zakłóci ulewa.




null Pierwszy zimowy sparing 2024, czwartek, 18 stycznia, godz. 15:00
null Lech Poznań – LASK Linz 0:3 (0:2)

null Bramki: 17 i 45.Usor 77.Pintor

null Asysty:

null Lech: Mrozek (45.Bednarek) – Pereira (61.Czerwiński), Salamon (61.Milić), Milić (31.Blazić), Andersson (31.Douglas, 61.Gurgul) – Murawski (61.Kvekveskiri), Sousa (31.Karlstrom) – Hotić (61.Lisman), Marchwiński (61.Sousa), Velde (61.Szymczak) – Ishak (61.Sobiech, 88.Dziuba).

null Kapitanowie Lecha: Ishak, Szymczak

null Ustawienie Lecha: 1-4-2-3-1

null Trenerzy: Rumak – Sageder

null Stan murawy: Bardzo dobry (równa płyta boiska)

null Pogoda: +13°C, ulewa

null Miejsce: Calista Football Center (Kadriye, Turcja)

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <





24 komentarze

  1. leftt pisze:

    Nie widziałam tego meczu ale jak tak sobie czytam, to uważam, że jednak fajnie by było, gdyby Lech nie bywał zaskakiwany ambitną postawą jakiegokolwiek zespołu, czy to będzie Olimpia Grudziądz czy Bayern Monachium. Po prostu załóżmy, że wszyscy są ambitni i też tacy bądźmy. Najwyżej się miło rozczarujemy jeżeli jakiś rywal jednak nie będzie.

  2. Bigbluee pisze:

    Wiele osób tu na tym forum tuż po ogłoszeniu obozu w Belek, pisało że będzie znowu obóz na wodzie i granie w holu hotelowym.
    Jak zwykle kibice mieli racje a Lech pojechał kąpać sie nie w morzu a w kałużach.
    O meczu trudno coś więcej powiedzieć. W momentach gdzie nie lało, wyraznie odstawaliśmy od rywala. Mecz przypominał mecze ligowe gdzie graliśmy jednostajne, bez pomysłu i wolno a gdy rywal cos grał to bylismy bezradni.

    Zobaczymy co bedzie dalej.
    Jedno jest pewne, będzie padać.

  3. Franco pisze:

    Pseudo sparingi z Mariborem i Szachtarem niczego nowego nie wniosą. Bo są zorganizowane w tradycyjny poroniony pomysł rozgrywania dwóch meczów dziennie.
    Można rozegrać to na dwa sposoby:
    1) Z Mariborem głębokie rezerwy, a z Szachtarem pierwszy garnitur. Czyli tylko jeden mecz będzie miał jakieś niewielkie znaczenie (nie mówiąc już o niepoważnym potraktowaniu Mariboru).
    2) Totalny mix i mieszanie składem (co zawsze uwielbiał Rumak). Czyli chaos z którego też nie można będzie wyciągnąć poważniejszych wniosków.
    Jedynym wiarygodniejszym testem będzie mecz z Wisłą Płock. Tak więc przygotowania poważne jak cholera. Tyle. Można się rozejść.

    P.S.
    Rumaka zapamiętałem jako alchemika, który w sparingach mieszał doszczętnie. Zmiany co 15 minut. Wchodzili i schodzili po kwadransach, zmiany powrotne, burdel totalny. Tak trenerorz „zgrywał” pierwszy skład. Chyba mu te zapędy zostały. Okaże się za kilka dni.

  4. Grossadmiral pisze:

    Mnie zastanawia jedno czy oni tam się jakoś uwsteczniają czy co? Już pal licho że mecz przegrany że fizycznie duzo gorzej się prezentowaliśmy bo to inne etapy przygotowań ale te błędy to nie myślenie na boisku. Nie oglądałem zbyt długo bo ze 30 minut ale niektórzy już nie wiedzą jak się gra w piłkę. Najlepszy bendi przy stracie bramki metr od niego piłka staneła no to chyba zdąrzył pomyśleć że jest stojąca woda to nie obrót i podanie po murawie zamiast lekko ją podciąć żeby leciała nad murawą prosto. Ja nie wiem to są podstawy gry w piłkę w warunkach deszczowych im takie rzeczy trzeba przypominać przed każdym meczem?Kiedyś grane było na byle czym żwiry piachy śniegi błota nawet w ekstraklasie i piłkarze zdawali się myśleć teraz podgrzewane murawy och ach nie wiadomo co a deszcz popada i szok poznawczy

  5. jerry21 pisze:

    Nie widziałem tego meczu więc nie wypada mi oceniać i wyciągać wniosków.
    Co do pogody i deszczu to rzeczywiście wielu kibiców przewidywało, że tak będzie w Belek.
    Bywało tak w poprzednich latach i nic się chyba nie zmieniło niestety.
    To trochę martwi, może lepiej byłoby gdzie indziej się przygotować?
    Wyniku nie komentuje.
    Zmian w składzie faktycznie dużo, w tym powrotne.Mam nadzieję, że treningi na obozie przełożą się na lepszą grę i fizycznie też zespół będzie przygotowany optymalnie.
    To na razie tyle.

  6. Sosabowski pisze:

    Widziałem dzisiaj drugą kwartę tego meczu gdzie graliśmy na galowo. Niestety gra nie wyglądała dobrze. Ciężkie treningi czy wymagający przeciwnik to jedno. Ale jak już trafnie zauważyła Redakcja nie było widać nic nowego. Wyjścia spod pressingu były beznadzieje, jakby dopiero uczyli się tego od zera. Ataków pozycyjnych było mało, graliśmy raczej piłkę na skrzydło i może coś się uda. Dokładnie jak za Broma. Pomimo tego że był to jedynie sparing to patrzyło się na to ciężko. Stęsknieni Lechem chcielibyśmy zobaczyć w końcu drużynę. A przede wszystkim te wszystkie obietnice które padły w wywiadach. Jedynym plusem był pressing. Na ten moment nie widzimy jeszcze nic. Czekamy na kolejne mecze.

  7. smigol pisze:

    Chyba dobrze ze przespałem ten sparing.

  8. Didavi pisze:

    Together. Czuje to. Zniszczymy wszystkich.

  9. mario pisze:

    oglądałem, cały.
    Salamon niestety był chyba najsłabszy. Przerażająco wolny. Ale nie martwi mnie to, bo jestem pewny, że zasuwał na treningach za dwóch.
    Nie martwi mnie też, że gra nadal wygląda kiepsko. Na tym etapie przygotowań nie może wyglądać dobrze.
    To co mnie martwi to brak pomysłu na grę. Podania prostopadłe w pole karne? Żadnych. Gra na jeden kontakt? Żadnej. Łask wyglądał przy nas jak jakieś pieprzone PSG. No prawie.

  10. Bender pisze:

    Sparingu nie oglądałem, o 22 wróciłem z pracy, o 6 znów do niej wyjeżdżam, wiec nie ma czasu nawet na odtworzenie po czasie. Mam pytanie. Czy w meczu było widać próbę zmiany sposobu gry w środku pola z dwóch szóstek na szóstkę i ósemkę, czy tez jednak nie? Zagraliśmy parami Murawski – Sousa i Karlstroem – Kwekweskiri, oraz przez pewien czas „klasycznie” z Murawskim i Karlstroemem. Jak to wyglądało?
    Z czystej ciekawości pytanie dodatkowe – jak zagrał młody Lisman?

    • mario pisze:

      ustawienie z Sousą wskazywałoby na grę z 8 ale słabo to wyglądało, choć Sousa coś tam próbował grać.
      A młody nie pokazał w zasadzie nic. Ale też wszedł w podłych warunkach pogodowych. Generalnie nic nie straciłeś a sparing był gówno warty. Tyle, że podbiegali.

  11. jarock pisze:

    Widziałem. W tych warunkach lepszy byłby sparing na MIEJSCU niż gra w ekstremalnych warunkach.. p.s. Hotele są lepsze w Turcji o tej porze.

  12. bas pisze:

    Oglądałem cały ten mecz piłki wodnej.Mimo tego pierws0ze 30 minut warunki były dobre a drużyny grały swoimi wyjściowymi składami. Austriacy grali szybko i dużo prostopadłych podań z których padły dwie bramki po błędach ,trzeciej bramki nie komentuję bo to już był cyrk na wodzie.W naszej drużynie tak jak wielu kibiców widzi brakuje kreatora gry kogoś kto potrafi zagrać nieszablonowo ani nie jest nim Murawski ani Jesper a tym bardziej Marchewa jedyna nadzieją że Sousa będzie grał regularnie i coś z tego będzie bo inaczej to raczej nic się nie zmieni.Jak dla mnie znów kibice mieli rację po co jechać na obòz do miejsca gdzie pada to mało powiedziane tam lało niemiłosiernie ,no ale zarząd wie lepiej i pewnie było taniej .

  13. arturlag pisze:

    Warunki atmosferyczne były takie same dla obu stron, przeciwnik zbliżony klasą do naszego zespołu więc przynajmniej w teorii sparing powinien być niezłym materiałem dla sztabu szkoleniowego w kontekście dalszych przygotowań do sezonu. Tym bardziej, że przynajmniej pierwsze kolejki ligowe zapewne też będą rozgrywane przy niekorzystnej pogodzie i w takich próbach można utrwalić sobie choćby zasady prawidłowej asekuracji i wbić do głowy że rozgrywanie od tyłu przy takiej pogodzie często kończy się w taki sposób jak wczoraj

  14. Bart pisze:

    Meczu nie oglądałem, ale sądzę że przy takiej ulewie ten sparing miał znikomą wartość. Nie było nawet jak czegokolwiek przećwiczyć i wypróbować, bo pogoda nie nadawała się do grania w piłkę. Chłopaki pobiegali sobie w ekstremalnym deszczu i tyle. To powinien być ostatni taki obóz w Belek. Tam w styczniu nie ma pogody do trenowania. Ciągle burze, ulewy, grad. Może i Belek jest tańsze, ale co z tego. Lech ma przygotować się do sezonu, a nie spędzić półtora tygodnia w dobrym hotelu. Na Belek zwyczajnie szkoda czasu i pieniędzy. Jest tyle różnych miejsc na obozy – Malta, Cypr, Marbella czy ogólnie półwysep Iberyjski. Na Maltę latały ostatnio kluby czeskie, Marbella to popularny kierunek. Sparingpartnerów nie braknie. Będzie drożej? No to niech będzie. Lepiej zapłacić więcej i mieć pewność dobrego obozu, niż płacić mniej za obóz-widmo w Belek.

    • kri$$ pisze:

      podzielam Twój pogląd. Faktycznie co roku powtarza się sytuacja z ulewami i watrami.
      Czy faktycznie ceny są aż tak zaporowe, że nie można wybrać trochę droższego ośrodka ale z pogodą bardziej sprzyjającą?

    • Bart pisze:

      Sporo klubów ekstraklasy pewnie ma takie budżety że na to Belek są poniekąd skazani. Lech z kolei ma obecnie na tyle dobre finanse że klub na pewno stać na obozy gdzie indziej. Rok temu polecieli przecież do Dubaju a Klimczak przy zatrudnianiu Rumaka pytał Rutka czy jest pewny co robi bo klub stać na zagranicznego trenera.

      Bardzo możliwe że akurat w tym roku praktycznie wszystkie kluby ekstraklasy poleciały do Belek bo Podlaski Książe, chcąc zorganizować alkowyjazd dla działaczy PZPN, wymyślił z Probierzem że zrobią w Turcji dodatkowe zgrupowanie reprezentacji dla piłkarzy ekstraklasy. Możliwe też że PZPN dofinansował klubom zimowe obozy żeby tylko odbyły się w Belek. Swoją drogą, na miejscu Lecha nie puszczanym teraz piłkarzy na żadne treningi u Probierza. Terminy na reprezentacje są określone przez fifę a Bytomski Filozof Kaznodzieja niech spada.

  15. Hazaj pisze:

    Usłyszałem na „pewnym portalu”, że powodem że Turcja to niekoniecznie niskie koszty. Co ciekawe nie udzielono odpowiedzi „dlaczego jednak Turcja” skoro były prognozy że będzie lało. Padł też temat Dubaju 2023-zima i że Lech był tam ,bo hotel specjalnie obniżył ceny by się wypromować.
    Generalnie ponoć generalnym powodem było ponoć, że w Turcji sporo drużyn „do sparringowego grania”. Tego się nie dowiemy, a nie chce mi się sprawdzać gdzie mają obozy zespoły z Czech, Austrii ,Holandii czy Węgier. Bo to chyba byliby najlepsi sparringpartnerzy

  16. sorel pisze:

    Fatalny początek tego zgrupowania. Niby to tylko był sparing, ale ostatnio tak się zdarzało, gdy słabo wypadaliśmy w przygotowaniach do sezonu, to potem, niestety, również kiepsko wyglądało to w lidze. Poza tym niepokoi kompletny marazm władz Lecha… Inni się wzmacniają, a u nas nic. Oby to tylko byłe zły symptomy…

Dodaj komentarz