Bramkowa analiza: Sparingi z Mariborem i Szachtarem

W dwóch czwartkowych sparingach Lecha Poznań padło aż 7 trafień. Podopieczni Mariusza Rumaka strzelili 4 gole i 3 bramki stracili notując zwycięstwo oraz porażkę. Dwa różne składy rozegrały wczoraj zupełnie dwa różne spotkania. Teoretycznie lepsza jedenastka na tle mocnego rywala wypadła blado.

W meczu kontrolnym z Mariborem (3:0) pierwszy gol padł po wrzutce z lewej strony, drugi po dobitce a trzeci po główce i po wcześniejszym dośrodkowaniu z rzutu rożnego. Z kolei w sparingu z Szachtarem (1:3) zespół Mariusza Rumaka stracił bramkę po szybkim wyprowadzeniu piłki przez Szachtar, po złym rozegraniu piłki przez Bartosza Mrozka oraz po rzucie karnym, a sam strzelił gola po dobitce rzutu karnego. Po czwartkowych sparingach może pochylić się nad trzema z siedmiu czwartkowych goli. Więcej w bramkowej analizie poniżej.

10 minuta – gol z Mariborem strzelony na 1:0

Gol na 1:0 padł po fajnej, składnej akcji wyprowadzonej już z naszej połowy. Podania daleko od bramki wymienili Dziuba, Czerwiński, Marchwiński a na końcu Andersson zagrał do będącego na lewej stronie Ba Loua. Iworyjczyk wycofał piłkę, która po chwili, między innymi po rozegraniu przez Kvekveskiego i Milicia, ponownie do niego wróciła. Po wymianie wielu krótkich podań w końcu Ba Loua wrzucił futbolówkę w pole karne, gdzie był Szymczak. Napastnik Lecha urwał się obronie, wykazał się sprytem snajpera i zmieścił piłkę tuż przy prawym słupku bramkarza, który po uderzeniu z bliska – skapitulował. Dla Lecha Poznań był to pierwszy gol w 2024 roku zdobyty w dodatku po ciekawej akcji.

null
null
null
null
null
null
null




21 minuta – gol z Szachtarem stracony na 0:1

Karygodne zachowanie całej drużyny Lecha Poznań, z którą Szachtar Donieck wręcz się zabawił. Ukraińcy doskonale wyszli spod pressingu, potrafili szybko wyprowadzić piłkę z własnej połowy, potrafił to zrobić przede wszystkim zawodnik rywala, który bez trudu minął m.in. Hoticia, Murawskiego czy zgubił Sousę. Portugalczyk był wolny oraz mało zdecydowany, biegł obok przeciwnika zamiast go zaatakować. Przy szybkim wyprowadzeniu piłki nasza defensywa była źle ustawiona, źle był ustawiony przede wszystkim lewy obrońca Douglas, nad którym przeleciała piłka i trafiła do Zubkova. Ukrainiec miał wiele miejsca, zgubił naszą defensywę a potem uderzeniem lewą nogą po długim rogu strzelił bramkę dla Szachtara. Ta akcja nadaje się do analizy także przez sztab szkoleniowy. Niewiarygodne jest to, jak Szachtar łatwo i szybko wyszedł spod naszego pressingu.

null
null
null
null
null
null
null

42 minuta – gol z Szachtarem stracony na 0:2

Bezmyślne zachowanie Mrozka pozwoliło Szachtarowi strzelić gola na 2:0. Bramkarz postanowił kolejny raz rozegrać piłkę prostym podaniem, w ogóle nie widział, gdzie jest Sousa, który zbyt późno ruszył do płasko zagranej futbolówki. Portugalczyka uprzedził rywala z Ukrainy, mając wokół siebie aż 4 innych piłkarzy postanowił sam rozwiązać akcję, wszedł w nasze pole karne i pokonał Mrozka. W sytuacji 5 na 4 na naszą korzyść straciliśmy gola przede wszystkim przez głupie rozegranie piłki po ziemi i to w sytuacji, w której Szachtar tylko na to czekał widząc już od pierwszych minutach nasz przewidywalny sposób na rozegranie futbolówki. Jeśli Lech tak samo będzie grał od 10 lutego, to nie mamy większych szans. Tak prosty styl gry tylko zachęca przeciwników do zastosowania pressingu, a wtedy prosty błąd w rozegraniu piłki po ziemi na pewno się pojawi. Od 10 lutego przeciwnicy znowu mogą czyhać na nasze błędy.

null
null
null
null
null

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <





1 Odpowiedź

  1. bezjimienny pisze:

    Wniosek: trzeba grać lagą. Oczywiście dopóki przeciwnik się nie zorientuje w tym przewidywalnym sposobie gry i nie wystawi w środku rosłych pomocników do zbierania górnych piłek, bo wtedy trzeba grać krótko.

Dodaj komentarz