Napastnicy ściągani do rywalizacji

Kontuzja Artura Sobiecha eliminująca go z gry do końca sezonu i prawdopodobnie niegroźny uraz Mikaela Ishaka odniesiony w sparingu z Szachtarem Donieck spowodowały powrót dyskusji kibiców na temat transferu napastnika. Nie da się ukryć, że w najbliższej przyszłości Lech Poznań powinien pozyskać kogoś nowego do ataku, a tym bardziej, że najprawdopodobniej latem odejdzie mogący grać na szpicy ofensywny pomocnik Filip Marchwiński.



Wczoraj po zejściu z murawy Mikaela Ishaka w ataku biegał Kristoffer Velde będący jednak nominalnym lewym pomocnikiem, który w pierwszym wiosennym meczu i tak nie zagra z powodu pauzy za kartki. W ostatnich latach były okienka transferowe, w których głównie na finiszu klub sięgał po kogoś do ataku. Często brał napastników o określonym profilu (na przykład rosłego, lewonożnego piłkarza), napastnika poleconego przez agentów, napastnika znanego z wcześniejszych obserwacji, a raz skorzystał z okazji i wziął napastnika do odbudowania, który pomógł zdobyć tytuł Mistrza Polski. O jakich graczach mowa? O tym więcej poniżej.

Deniss Rakels

Latem 2017 roku Lech Poznań zaryzykował i sięgnął po znanego w Polsce zawodnika, który wcześniej nie grał przez wiele miesięcy. Klub zakontraktował dodatkowego napastnika Denissa Rakelsa, łotewski piłkarz mogący występować również na skrzydle wcześniej leczył poważny uraz. W Lechu Poznań miał się odbudować fizycznie, dojść do formy sportowej i okazać się ważnym ogniwem w ofensywie. W rzeczywistości po słabej jesieni (14 występów, 0 goli) odszedł z klubu po zaledwie kilku miesiącach. Obecnie stanowi o sile drugoligowego Hutnika Kraków.

null

Oleksiy Khoblenko

Zimą 2018 roku Lech Poznań wypożyczył Oleksiya Khoblenko, który miał być konkurentem dla Christiana Gytkjaera. Ukrainiec wcale nie grał aż tak samo i na tle innych, dodatkowych napastników wcale nie był aż tak słaby. Opisywany piłkarz zdobył 2 gole w 11 meczach. Khoblenko nie rokował na przyszłość, dlatego po nerwowym maju 2018 roku postanowiono mu podziękować.

null

Elvir Koljić

Zimą 2018 roku Lech przeszukiwał rynek w celu znalezienia silnego i lewonożnego napastnika. W lutym prawie 6 lat temu udało się znaleźć Elvira Koljicia, który na pół roku został wypożyczony z FK Krupa na Vrbasu. Już w trzecim spotkaniu Bośniak doznał urazu, w maju wrócił do gry, w Lechu zaliczył 5 meczów, po czym odszedł z Kolejorza. Wiosną 2018 roku Lech testował również Ukraińca, Oleksandra Gladkiego, który miał zbyt duże zaległości treningowe, dlatego nie został zatrudniony. Wspomniany Koljić aktualnie gra w lidze rumuńskiej, w której nie robi furory.

null

Dioni

Latem 2018 nowy trener Ivan Djurdjević zapragnął mieć dodatkowego, trzeciego napastnika o określonym profilu. Miał to być przede wszystkim zawodnik lewonożny, zarząd zgodził się na zakup takiego zawodnika, jednak do określonej kwoty. W niższej lidze w Hiszpanii znaleziono Dioniego, który nie był drogi w utrzymaniu i zbyt wiele nie kosztował. Lewonożny piłkarz z polecenia managerów podpisał 2-letni kontrakt, nie zaaklimatyzował się w Polsce, nie występował w ataku, tylko sporadycznie dostawał szanse na lewej pomocy. Po przyjściu Adama Nawałki hiszpański trzeci napastnik z miejsca został skreślony rozgrywając w Lechu zaledwie 8 spotkań. Na początku stycznia 2019 po zaledwie pół roku 2-letni kontrakt został rozwiązany za porozumieniem stron.

null

Timur Zhamaletinov

Zimą 2019 roku Lech musiał wręcz wetknąć Adamowi Nawałce trzeciego napastnika, bowiem ówczesny trener nie chciał żadnych transferów. W odwodzie był tylko młody wtedy Paweł Tomczyk i Christian Gytkjaer, drużyna nie mogła zostać jedynie z Duńczykiem, dlatego władze postanowiły rozwiązać sprawę po swojemu. Zarząd zaczął szukać napastnika, udało się wypożyczyć Timura Zhamaletdinova, który nie łapał się w CSKA Moskwa. Rosjanin miał ciekawe cv, kiedyś był wielkim talentem rosyjskiej piłki, grał nawet w Lidze Mistrzów, strzelał także wiele goli w młodzieżowej Lidze Mistrzów. Trzeci napastnik spędził u nas 1,5 roku, choć już po pół roku a później po roku miał wrócić do Rosji. Między innymi Tomasz Rząsa cały czas wierzył w Timura, przedłużano wypożyczenie tego napastnika, w Lechu widziano w tym piłkarzu „to coś”. W Rosjaninie niczego dobrego nie widzieli kibice, którzy oczywiście mieli rację. Tzw. „Rosyjski Tomczyk” rozegrał w Lechu tylko 19 meczów, w których zdobył 2 gole.

null

Muhammad Awwad

W letnim okienku transferowym 2020 w Lechu zapragnięto wzmocnić rywalizację na szpicy. Przyszedł wtedy m.in. Mikael Ishak, Nika Kacharava oraz wypożyczono Muhammada Awwada. Od początku nikt nie wiedział, czego można spodziewać się po Izraelczyku. Po przylocie do Polski trenerzy też nie wiedzieli, jak wykorzystać lewonożnego zawodnika. Desygnować go na dziewiątkę? Na dziesiątkę? Może na skrzydło? Jesienią 2020 w Lechu nie było pomysłu na Awwada, 27-latek w 16 spotkaniach na wszystkich frontach zdobył 2 gole. Lecha i tak nie było stać na jego wykupienie, kwota za Izraelczyka była nieadekwatna do umiejętności tego piłkarza, zimą Maccabi anulowało wypożyczenie Awwada, który obecnie przepadł i nigdy nie gra.

null

Nika Kacharava

Ściągnięty latem 2020 roku Nika Kacharava był znany Lechowi Poznań z wcześniejszych występów w Koronie Kielce. W naszym zespole miał poszerzyć kadrę, był napastnikiem do rywalizacji, który jesienią 2020 roku rozegrał 14 meczów oraz strzelił jednego gola. Jeszcze jesienią doznał urazu, do końca sezonu 2020/2021 już nie zagrał i odszedł z Bułgarskiej po niespełna roku. 30-letni Gruzin aktualnie reprezentuje barwy Mistrza Litwy, FK Panevezys.

null

Roko Baturina

Roko Baturina był ostatnim letnim transferem Kolejorza i według niemal wszystkich kibiców – zbędnym. Chorwat wypożyczony na rok z Ferencvarosu Budapeszt w Ekstraklasie nie zadebiutował, rzadko łapał się nawet na ławkę rezerwowych. 24-latek dostał jedynie 3 szanse w Pucharze Polski notując łącznie 105 minut. Roko Baturina to typowy napastnik, a tymczasem Maciej Skorża często wystawiał go na prawej pomocy zabijając wszystkie atuty Chorwata (o ile w ogóle takie posiadał). W styczniu 2022 roku wypożyczenie Chorwata zostało skrócone. Łapanka napastnika nie udała się.

null

Aron Johannsson

Amerykanin był jedynym „trzecim” napastnikiem, który tak jakby sprawdził się. Piłkarz nie był z łapanki, Lech znał tego zawodnika już dużo, dużo wcześniej. Zimą 2021 roku po przedwczesnym odejściu Muhammada Awwada potrzebny był trzeci napastnik, padło na byłego snajpera m.in. Alkmaar, Werderu czy Hammarby, Arona Johannssona. 34-latek w dwóch pierwszych spotkaniach zdobył po golu dając zwycięstwo nad Śląskiem Wrocław 1:0 i pomógł wygrać z Wartą Poznań 2:1. Później było gorzej, Johannsson nie był ulubieńcem Skorży, latem doznał kontuzji, po powrocie do zdrowia oraz po występie w rezerwach złapał kolejny uraz. Roczny kontrakt z Johannssonem został przedwcześnie rozwiązany, jednak nie można mówić, że akurat ten trzeci napastnik był nieudanym transferem czy nic nie wniósł do drużyny.

null

Dawid Kownacki

Krótko przed rundą wiosenną 2022 wzięto dodatkowego napastnika do rywalizacji stawiając przed rundą wiosenną „wszystko na jedną kartę”. Dawid Kownacki był wtedy w sportowym dołku, pomocną dłoń wyciągnął do niego Lech Poznań oraz Maciej Skorża, który cenił tego piłkarza. Powrót „Kownasia” na Bułgarską okazał się strzałem w dziesiątkę, dodatkowy napastnik mogący występować też na obu skrzydłach sprawdził się. Wychowanek Lecha Poznań szybko się odbudował, doszedł do formy fizycznej, na obu frontach strzelił 5 goli i zaliczył 3 asysty.

null

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <





4 komentarze

  1. Kosi pisze:

    Zarzad nauczony niepowodzeniami wymienionymi wlasnie powyzej nikogo teraz nie kupi. Nie ma sie co ludzic, nie beda sciagali nikogo na sile skoro nie maja nikogo wytypowanego bo w ogole o tym nie mysleli.

  2. El Companero pisze:

    oni nie mają za grosz rozumu, Kownacki i Kacharawa to jedyni, którzy się sprawdzili. A wiekszość i tak kupowana ,,na pałę,, na ostatnią minutę. Sami są sobie winni mądrale że kupowali czy wypożyczali takich drewnianych kopaczy. A to przez ich chorobliwą manię czekania do samego końca, a potem jak ktoś wypadał to wielkie ,,łe rety,, i branie z rynku kogo się da, Trzeba było napastnika filować już od listopada. A nie szukać jakiegoś skórokopa na kilka dni przed startem ligi. W tym klubie ktos chyba prezesów hipnotyzuje, wmawiając im że jest super. Może Rutka na biurku tyka wadełko do hipnozy jako prezent od jakiegoś konkurencyjnego klubu? Stawiam na wrocław bo tam najwięcej cygaństwa) . A Rutek: o jaka ładna strzałka, tak się kiwa w te i we wte, To od jakiegoś zegara znaczy się? Postawię sobie na biurku i będę patrzył jak się telepie…

  3. Sp pisze:

    Kacharava miał u nas 25 tysięcy euro na miesiąc, powinniśmy celować w takich piłkarzy jak Milan Pavkov. 4 lata młodszy od Sobiecha, teraz gra na bliskim wschodzie, przed wyjazdem miał 22,5 tysiąca euro na miesiąc. Potrzebujemy konkurenta dla Ishaka, który latem będzie miał 1 mln roczny kontrakt zamiast szukać 3 napastnika i przepalać kolejne pieniądze. Zostały 2 tygodnie do wiosny, bardzo ważnej wiosny, która już w lutym da sporo odpowiedzi. Warto pamiętać, że w środku pomocy nie mamy kogoś takiego jak Amaral czy Ivi w mistrzowskich sezonach.

Dodaj komentarz