Transfery w lutym

Zimowe okienko transferowe 2024 jest na razie pierwszym zimowym od 2012 roku, w którym Lech Poznań nie przeprowadził żadnego transferu. W tym oknie nie ma nawet żadnych plotek transferowych co może nie powtórzyć się przez wiele, wiele lat.

Zeszła zima także nie należała do ciekawych. Już na początku stycznia do klubu przybył dodatkowy bramkarz Dominik Holec, który po rozegraniu zaledwie jednego meczu odszedł z Lecha Poznań po niespełna pół roku. Wtedy kibice nie myśleli tyle o transferach, bowiem runda wiosenna zaczęła się już 27 stycznia i dnia 5 lutego byliśmy już po 3 ligowych meczach myśląc jednocześnie o tych najważniejszych lutowych spotkaniach z Bodo/Glimt.

Tej zimy nie ma żadnych transferów, ponieważ w klubie uznano, że obecny zespół jest mocny i potrzebuje spokojnej pracy pod wodzą nowego-starego trenera, który ma wykrzesać więcej z obecnych zawodników. Mariusz Rumak ma także z wielu indywidualności stworzyć drużynę, poprawić szwankujące elementy jesienią, w tym wprowadzić Kolejorza na wyższy poziom pod względem przygotowania taktycznego.

W 2012 roku brak transferów w zimowym oknie transferowym był spowodowany czymś innym. Wtedy miało miejsce tzw. „zaciskanie pasa” po zimie 2011 roku, kiedy Lech Poznań wydał sporo pieniędzy sprowadzając m.in. Huberta Wołąkiewicza, Vojo Ubiparipa czy Rafała Murawskiego, którego odkupił od Rosjan. Dodatkowo w grudniu 2010 lukratywny kontrakt z Kolejorzem podpisał Manuel Arboleda co kosztowało poprzedni zarząd mnóstwo pieniędzy. Efekt sportowy wiosną? Brak awansu do europejskich pucharów poprzez ligę + porażka w finale Pucharu Polski.

W kalendarzu mamy już 5 lutego, a zatem ekstraklasowicze mają jeszcze 22 dni na transfery. W lutym Kolejorz nie przeprowadzał zbyt wielu transferów, w tym miesiącu najczęściej sprowadzał piłkarzy do rywalizacji lub wykorzystywał tzw. „okazje na rynku” mające uzupełnić kadrę. Bez trudu da się określić, który z nowych transferów przeprowadzonych w lutym mógł się sprawdzić, a który nie miał szans na powodzenie.

null

Jutro miną 4 lata od transferu do nas Daniego Ramireza, który został kupiony z ŁKS-u Łódź dnia 6 lutego 2020 roku za kwotę około 400 tysięcy euro. Ofensywny pomocnik nie przybyłby na Bułgarską, gdyby nie wcześniejsza sprzedaż Darko Jevticia do Rosji, któremu wkrótce kończyła się umowa, zatem była jeszcze okazja coś na nim zarobić. Wspomniany Ramirez to jeden z najdroższych zimowych transferów klubu w ostatnich latach, to także piłkarz sprowadzony w lutym, który w 100% wypalił. Ten zawodnik był swego czasu ulubieńcem kibiców, miał spory wpływ na wywalczenie wicemistrzostwa Polski 2020 oraz awansu do Ligi Europy 2020. Błyszczał też w Pucharze Polski 2021/2022, z Bułgarskiej odszedł jako Mistrz Polski, odszedł jako piłkarz, który zawsze dawał jakość i dobrze kojarzy się kibicom.

Z lutych ruchów wypalił u nas jeszcze Łukasz Teodorczyk zakontraktowany pierwotnie w styczniu 2013 roku. „Teo” miał przyjść do nas formalnie 1 lipca 2013 roku, ostatecznie przyszedł w lutym odpalając na dobre w sezonie 2013/2014, w którym niewiele zabrakło mu do korony króla strzelców Ekstraklasy. 33-letni napastnik kilkanaście miesięcy temu zakończył sportową karierę, w listopadzie 2022 roku w osobnym artykule na KKSLECH.com przypomnieliśmy, jak wyglądała jego kariera przy Bułgarskiej. Tekst z archiwalnymi zdjęciami znajduje się tutaj -> TUTAJ i z pewnością w wolnej chwili warto do niego wrócić.

Spośród lutowych transferów przed 4 laty sprawdził się jeszcze wypożyczony Bohdan Butko. Ukrainiec trafił na Bułgarską w poniedziałek, 17 lutego 2020 roku. Prawy obrońca Szachtara Donieck już kilkanaście dni wcześniej miał zostać wypożyczony do Kolejorza, ale miał problemy zdrowotne. Ostatecznie po wysypaniu się wszystkich pomysłów na piłkarzy, którzy mogliby przez pół roku zastąpić Alana Czerwińskiego, władze postanowiły wrócić do planu ściągnięcia Butko, o którego zaczął pytać Górnik Zabrze. Plan Lecha Poznań wypalił. Wiosną 2020 roku prawy obrońca grał solidnie notując 12 występów, przysłużył się w wywalczeniu wicemistrzostwa Polski, był alternatywą na prawą flankę defensywy, szybko doszedł do dobrej formy wykazując się dużym doświadczeniem.

Dobre lutowe transfery:

Dani Ramirez (ŁKS Łódź)
Bohdan Butko (Szachtar Donieck – wypożyczenie)
Łukasz Teodorczyk (Polonia Warszawa)

null

Średnimi lutowymi ruchami było uzupełnienie składu Aronem Johannssonem i Dariuszem Formellą. Islandczyk z amerykańskim paszportem przybył do nas 12 lutego 2021 roku z wolnego transferu mając uzupełnić atak Kolejorza. Wcześniej do Izraela wrócił Muhammad Awwad, więc klub musiał poszukać kogoś na ławkę. Finalnie padło na Johannssona, który po wygaśnięciu umowy z Hammarby szukał lepszej drużyny m.in. w USA. Zawodnik nie znalazł nowego zespołu, w którym mógłby grać na odpowiednim poziomie, po Johannssona zgłosił się Kolejorz biorąc go na rok z opcją przedłużenia. Doświadczony napastnik grał u nas do sierpnia 2021, gdy w rezerwach doznał urazu ręki a jego kontrakt został rozwiązany za porozumieniem stron. Aron Johannsson nie był zły, po przyjściu Macieja Skorży ten profil napastnika nie pasował trenerowi, dlatego reprezentant USA nie miał szans na regularną grę. Wcześniej wiosną 2021 strzelił po golu w zwycięskich meczach z Wartą Poznań oraz ze Śląskiem Wrocław.

Ładnych parę lat wcześniej przed Aronem Johannssonem dnia 28 lutego 2013 roku trafił tu Dariusz Formella. Nastoletni wówczas pomocnik miał przyjść do Lecha Poznań z Arki Gdynia dopiero po zakończeniu sezonu 2012/2013, jednak po podpisaniu umowy ważnej od lipca ostatecznie morski klub wcześniej puścił ofensywnego piłkarza do stolicy Wielkopolski. Wiosną 2013 roku Dariusz Formella nie zadebiutował w pierwszym zespole grając tylko w Młodej Ekstraklasie. 18-letni wówczas pomocnik w jednym z pojedynków strzelił Wiśle Kraków aż 4 gole notując hat-tricka w ciągu raptem 8 minut. W Kolejorzu nigdy nie zaistniał, ale miał swoje chwile chwały strzelając m.in. gole przy Łazienkowskiej (w lidze i w Superpucharze Polski), zdobył też choćby zwycięską bramkę w ostatnim spotkaniu w 2014 roku, w którym Lech Poznań pokonał u siebie Lechię Gdańsk.

Średnie lutowe transfery:

Aron Johannsson (wolny transfer)
Dariusz Formella (Arka Gdynia)

null

Wśród nieudanych lutowych transferów znajduje się trzech obcokrajowców. Przed 6 laty na pół roku z FK Krupa na Vrbasu wypożyczono rosłego, lewonożnego napastnika z Bośni. Elvir Koljić jeszcze w lutym 2018 doznał kontuzji i za wiele nie pomógł drużynie Lecha Poznań, która na finiszu przegrała walkę o tytuł Mistrza Polski. Koljić spędził w Polsce pół roku, latem FK Krupa chciała go sprzedać a nie znowu wypożyczyć, rosły snajper od prawie 6 lat gra w Rumunii, gdzie często łapie urazy i ma za sobą słabą jesień 2023.

Wcześniej we wtorek, 21 lutego 2017 roku na pół roku wzięto doświadczonego stopera z Chorwacji. Elvis Kokalović był dobrze znany Nenadowi Bjelicy, który wiosną 7 lat temu chciał zaostrzyć rywalizację na pozycji środkowego obrońcy. Obecnie ten 36-letni zawodnik krótko przed trafieniem na Bułgarską rozwiązał swoją umowę w Turcji i krótko po rozpoczęciu treningów z Lechem Poznań nabawił się poważnej kontuzji kolana. Przez ten uraz Kokalović nigdy nie zadebiutował w niebiesko-białych barwach.

Wcześniejszy lutowy transfer miał miejsce za kadencji Macieja Skorży w 2015 roku. W nietypowym terminie, bo w sobotę, 7 lutego temu półroczną umowę z Lechem Poznań podpisał były młodzieżowy reprezentant Belgii, a później reprezentant Kamerunu, Arnaud Sutchuin-Djoum. Wówczas Kolejorz wykorzystał nadarzającą się okazję sięgając po defensywnego pomocnika, który kilkanaście dni wcześniej rozwiązał swój kontrakt w Turcji. Arnaud Sutchuin-Djoum rozegrał w lidze holenderskiej ponad 100 spotkań, miał dobre cv, dlatego Lech Poznań w ramach uzupełnienia kadry pokusił się o jego zatrudnienie na pół roku. Piłkarz nie przepracował okresu przygotowawczego, nie zaaklimatyzował się w drużynie, rozegrał przy Bułgarskiej tylko 5 spotkań, w tym 3 ligowe. W Belgii już po odejściu obsmarował nasz klub nazywając to, co działo się w Lechu istnym „domem wariatów”, a radość z tytułu zdobytego 7 czerwca według Djouma nie była normalna.

Słabe lutowe transfery:

Elvir Koljić (FK Krupa na Vrbasu – wypożyczenie)
Elvis Kokalović (wolny transfer)
Arnaud Sutchuin-Djoum (wolny transfer)

null

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <





1 Odpowiedź

  1. Sumita88 pisze:

    Kończy nam się już okienko
    A transferów jakby mało
    Żeby nas już na początku
    Panie Rutek nie zatkało

    Mógłby trafić kolumbijczyk
    Tako rzecze Ekstraliczyk
    Byle nie był Saganowski
    Prawi znowu Sosabowski

    Może w Azji jest ktoś wart
    Zastanawia się Pan Bart
    Tu potrzebny jest Romario
    Krzyczy niespokojny Mario

    Złote dziecko aż w Burundi
    Znalazł scout – Mazdamundi
    Niech tu zagra Ronaldinho
    Się rozmarzyl Pawelinho

    Co wy ludzie do cholery
    Po co koszty i transfery
    Przecież za Pana Rumaka
    Tytuł mamy za pewniaka

    W końcu wkurzył się Pan Szota
    Po co nam brac w worku kota.

Dodaj komentarz