Piłkarze mogący osiągnąć więcej

W ostatnich latach w Lechu Poznań grało paru dobrych piłkarzy, którzy mimo często niezłych liczb lub wysokiej formy niewiele osiągnęli. Był też jeden zawodnik, w którym trenerzy nie dostrzegli potencjału, a teraz ten gracz występuje w Anglii i nawet nie spojrzałby na ofertę z Kolejorza.

Kto był królem pola karnego przed Mikaelem Ishakiem? Oczywiście Christian Gytkjaer! Duńczyk grał u nas w nieco innych czasach, w słabszym na papierze Lechu Poznań, który nie zdobył żadnego trofeum i nie zaistniał w Europie. Nie tylko Gytkjaer miał jakość, był ważnym ogniwem Kolejorza, a jednak nie zdołał podnieść żadnego trofeum. W ostatnich latach był też jeden ważny piłkarz, który zdobył trofeum będąc już rezerwowym lub gracz, na którym nie poznano się przy Bułgarskiej.

Christian Gytkjaer

Christian Gytkjaer zalicza się do najlepszych obcokrajowców w historii Lecha Poznań i przy okazji najlepszych piłkarzy w historii klubu. „Gyt” okazał się strzałem w dziesiątkę obecnego zarządu, przez 3 lata stanowił o sile ataku Kolejorza strzelając wiele ważnych goli i to na wszystkich frontach. Christian Gytkjaer w przeciwieństwie do Mikaela Ishaka – był strzelcem wyborowym umiejąc zdobywać nawet 3 gole w jednym spotkaniu. Dzięki hat-trickom Duńczyk strzelił 65 goli w mniejszej liczbie meczów niż Szwed. Prawonożny napastnik grał w zbyt słabych zespołach Kolejorza, nigdy nic nie zdobył, jedynie indywidualnie sięgnął po koronę króla strzelców Ekstraklasy zdobywając w sezonie 2019/2020 aż 24 gole. Szkoda, że Gytkjaer i Ishak nie grali w jednej drużynie.

Ishak w Lechu: 131/66
Gytkjaer w Lechu: 119/65

Ishak w Ekstraklasie: 94/49
Gytkjaer w Ekstraklasie: 102/55

null

Pedro Tiba

Pedro Tiba grał w Kolejorzu przez 4 lata będąc w 3 sezonach podstawowym środkowym pomocnikiem. Lech Poznań nie wykorzystał w pełni jego umiejętności, liczb i wpływu na grę w środkowej strefie. Portugalczyk w sezonach 2018/2019, 2019/2020 i 2020/2021 miał zbyt słabych partnerów, by coś zdobyć, tamten Lech zmagał się z różnymi problemami, przez które 2 razy nie wywalczył nawet awansu do europejskich pucharów. Tiba przychodząc do Lecha miał już swoje lata, nigdy nie schodził poniżej pewnego poziomu i bez jego gry, w tym liczb byłoby w tych sezonach jeszcze gorzej. W mistrzowskim 2021/2022 doświadczony pomocnik gasł już w oczach. Maciej Skorża w końcu jasno przyznał, że Pedro Tiba nie dojeżdża fizycznie, nie trenuje z taką intensywnością, jak wcześniej aż wiosną 2022 roku doświadczony 34-letni pomocnik otrzymał informację o brak zaoferowania nowego kontraktu. Wiosną 2022 dawny ulubieniec poznańskiej publiczności tylko w 2 spotkaniach wychodził w pierwszym składzie. Na końcu zdobył tytuł Mistrza Polski, lecz tej klasy zawodnik mógł a nawet powinien wygrać w Polsce dużo więcej.

null

Dimitris Goutas

Pod koniec lata 2018 roku zarząd szukał transferowej okazji na środek obrony. Znalazł Dimitrisa Goutasa, który wcześniej grał w Belgii wypożyczając go z jednego z greckich klubów. Dziś ten 30-letni stoper szybko zaczął grać, Lech Poznań miał wtedy kryzys, niewielu piłkarzy było w formie, po przyjściu Adama Nawałki zawodnik od razu został skreślony. Powód? Nowy trener przez swoje fanaberie chciał stawiać głównie na Polaków, Goutas został skreślony właściwie bez powodu wracając na krótko do składu pod koniec nieudanego sezonu 2018/2019. Później praownożny środkowy obrońca pograł trochę w Grecji, a następnie przeniósł się do Turcji, gdzie wraz z Sivassporem zdobył krajowy puchar i rywalizował w Lidze Konferencji. Piłkarz trafił do reprezentacji, aktualnie występuje w Championship, w sezonie 2023/2024 rozegrał już 43 mecze, w których dla Cardiff City strzelił 4 gole. W grze Dimitrisa Goutasa było widać przebłyski jakości, lecz w Lechu Poznań nie odkryto jego potencjału i nie poznano się na tym zawodniku. Obecnie Grek jest poza zasięgiem Kolejorza, naszego klubu czy Polski na pewno nie wspomina zbyt miło. Stoper grał u nas w złym okresie notując tylko 11 meczów.

null

Emir Dilaver

Emir Dilaver przyszedł do Lecha Poznań latem 2017 roku jako prawy obrońca. Austriak szybko został przekwalifikowany na stopera stając się jednym z ulubieńców kibiców i liderów Kolejorza, który słynął z jakości i waleczności. Wszystko zmieniło się pod koniec sezonu, gdy odejście Nenada Bjelicy stało się pewne. Emir Dilaver po odejściu trenera nie chciał już grać w Lechu, celowo wykartkował się w Krakowie, by nie zagrać w meczu kończącym sezon 2017/2018. Niedługo później zrobił awanturę Piotrowi Rutkowskiemu będąc niezadowolony z odejścia Bjelicy, a także swojego kolegi Mario Situma, którego klub słusznie nie chciał wykupić. Prezes wyrzucił Dilavera z biura, wkrótce później za przysłowiowe frytki ten zawodnik został oddany do Dinama Zagrzeb, gdzie wylądował Nenad Bjelica. Austriak mógł zrobić w Lechu Poznań większą karierę, gdyby Kolejorz wtedy coś zdobył lub gdyby piłkarz zajął się grą zamiast ustalaniem, kto ma być trenerem i kogo klub ma wykupić.

null

Kamil Jóźwiak

Kamil Jóźwiak grał w pierwszej drużynie przez kilka lat, w 3 sezonach był ważnym skrzydłowym i nic nie wygrał. Rozgrywając 123 mecze, w których strzelił 17 goli zdobył tylko brązowy oraz srebrny medal Mistrzostw Polski. W Pucharze Polski nie zaistniał, zmarnował ostatni rzut karny w pamiętnej serii jedenastek z Lechią Gdańsk w lipcu 2020 roku. Niedługo później odszedł z Lecha Poznań przebierając latem nogami. „Józiu” nic konkretnego nie osiągnął, prawonożny skrzydłowy osiągnął w Kolejorzu mniej od np. Jakuba Modera czy Tymoteusza Puchacza, którzy parę tygodni po odejściu Jóźwiaka awansowali do fazy grupowej Ligi Europy.

null

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <

1 Odpowiedź

  1. Toruń pisze:

    Bardzo fajny artykuł!!!

Dodaj komentarz