Nasz rywal: ŁKS Łódź

W niedzielę o 15:00 na oczach kilkunastu tysięcy ludzi Lech Poznań postara się uniknąć kolejnego wstydu, pokonać ŁKS Łódź oraz utrzymać pucharowe 3. miejsce w ligowej tabeli. Kolejorz trafia na zmotywowanego rywala, który wciąż może łudzić się utrzymaniem w Ekstraklasie.

Łódzki Klub Sportowy jeszcze kilka tygodni temu miał serię 17 ligowych gier bez zwycięstwa zdobywając podczas tej przykrej passy tylko 4 punkty i ponosząc raz nawet 5 porażek z rzędu. W marcu ŁKS stał się już innym zespołem. Łodzianie w ostatnich 6 meczach ponieśli tylko jedną porażkę (z Jagiellonią w Białymstoku 0:6) zdobywając w ostatnich 6 kolejkach aż 11 punktów i są niepokonani u siebie od 18 lutego. Mimo to, szanse beniaminka na uniknięcie degradacji są już tylko matematyczne. „Rycerze wiosny” do bezpiecznej lokaty tracą aż 9 oczek, na dodatek jeśli dziś Ruch Chorzów pokona Widzew Łódź, to ŁKS znowu będzie zamykał tabelę PKO Ekstraklasy.

Jutrzejszy rywal Kolejorza podejdzie do meczu z Lechem Poznań po domowym zwycięstwie nad Radomiakiem Radom 3:2, które mocno poprawiło nastroje. – „Atmosfera jest dobra, ale nie zapominamy o pracy, która jest najważniejsza. W tym mikrocyklu treningowym było widać dużo entuzjazmu, ostatnie zwycięstwo zmotywowało zespół do ciężkiej pracy co było widać podczas zajęć.” – powiedział na przedmeczowej konferencji prasowej trener przeciwnika Marcin Matysiak. – „Przenalizowaliśmy nasz ostatni mecz analizując m.in. to, jak traciliśmy bramki. Analizę przełożyliśmy później na trening i mam nadzieję, że nie będziemy dopuszczać Lecha do dobrych sytuacji. Lech ma doświadczoną kadrę, jest tam duża jakość, Lech lubi się utrzymywać przy piłce i grać w ataku pozycyjnym.” – dodał opiekun rywala.

ŁKS Łódź ma aktualnie najwięcej porażek w lidze (17) i stracił najwięcej goli (aż 58 bramek). Wygrana nad Radomiakiem Radom natchnęła jednak łódzkich kibiców, którzy w niedzielę licznie zjawią się na trybunach obiektu Miejskiego. ŁKS Łódź spodziewa się najwyższej frekwencji od powrotu do Ekstraklasy, być może mecz z Lechem Poznań obejrzy nawet komplet widzów, a już na pewno więcej niż 15 tysięcy osób. – „Skupiamy się na sobie i nie interesuje nas to co się dzieje w Lechu. Ten mecz cieszy się z dużym zainteresowaniem, kibice chętnie kupują bilety i to jest fajne. Musimy zrobić wszystko, by zakończyć to spotkanie z happy-endem na boisku.” – zapowiedział na przedmeczowej konferencji prasowej Marcin Matysiak.

W setnym spotkaniu Lecha z ŁKS-em (na wszystkich frontach) my powalczy o kontynuowanie dobrych pass, rywal o ich przerwanie. Wliczając jeden mecz pucharowy Lech Poznań wygrał z ŁKS-em Łódź ostatnich 6 spotkań (dom i wyjazd) mając serię 8 meczów bez porażki. Ponadto wliczając spotkania ligowe oraz pucharowe Lech wygrał ostatnich 6 wyjazdowych meczów z ŁKS-em. Ostatni raz przegraliśmy w Łodzi dnia 13 maja 2000 roku, gdy poznaniacy spadali z Ekstraklasy (0:1 na oczach 15 tysięcy ludzi). Kolejorz będący w niedzielę zdecydowanym faworytem do wygranej ostatni raz stracił punkty z ŁKS-em 15 lat temu (domowy remis 1:1), a ostatnią porażkę z łodzianami poniósł 16 lat temu (u siebie 1:2).

Lech wraca na obiekt ŁKS-u po prawie 5 latach. Latem 2019 roku stadion im. Władysława Króla składał się tylko z jednej nowej trybuny, obecnie obiekt jest zamknięty mogąc pomieścić 18 tysięcy widzów. Ostatni mecz ŁKS – Lech 1:2 pamiętają jeszcze Dani Ramirez (strzelił wtedy gola dla łodzian) oraz Filip Marchwiński (wszedł z ławki). Dziś były pomocnik Kolejorza ponownie jest gwiazdą Łódzkiego Klubu Sportowego, a także najlepszym strzelcem beniaminka (7 bramek). – „Dla mnie to specjalny mecz, ponieważ lubię Lecha i jego kibiców. Przeżyłem w Lechu wiele wspaniałych chwil mając w Poznaniu wielu przyjaciół. Na boisku nie będzie jednak przyjaciół, ponieważ zależy nam na zwycięstwie.” – zadeklarował w piątek Dani Ramirez. – „Lech nie jest w najlepszej formie, ale to trudny przeciwnik, dlatego spodziewam się ciężkiego meczu. Jesteśmy w stanie grać z Lechem w piłkę i tworzyć sytuacje utrzymując się przy niej. Jesteśmy w dobrym momencie i jest to dobra okazja do odniesienia zwycięstwa. Nie chcemy stracić gola, z przodu chcemy pokazać odwagę, jaką pokazaliśmy w meczu z Radomiakiem.” – dodał 32-latek.

Lech Poznań ma serię 15 spotkań z beniaminkami, w których strzelał minimum jednego gola. Ostatni raz nie zdobył bramki latem prawie 3 lata temu za kadencji Macieja Skorży (0:0 z Radomiakiem Radom), a na wyjeździe pod wodzą tego samego szkoleniowca wiosną 2021 roku (0:1 w Bielsku-Białej z Podbeskidziem). Dotychczas tylko w 12 z 99 meczów z Łódzkim Klubem Sportowym na wszystkich frontach nie padła żadna bramka. Mecz ŁKS – Lech poprowadzi Damian Sylwestrzak z Wrocławia, który sędziował także ostatnie spotkanie na wyjeździe, w którym poznaniacy umieli zdobyć pełną pulę (17 lutego z Jagiellonią w Białymstoku 2:1). Jutro na kartki muszą uważać zagrożeni pauzą w domowym meczu z Cracovią – Jesper Karlstrom, Radosław Murawski, Bartosz Salamon i Filip Szymczak.

Wielkopolanie mają na swoim koncie passę 8 meczów na 2 frontach, w których nie strzelili gola w pierwszej połowie. W niedzielę z tradycyjnym przedmeczowym i meczowym raportem na żywo tym razem prosto z Łodzi ruszamy na KKSLECH.com już o godzinie 13:40. Jak zwykle podczas naszej relacji nie zabraknie pierwszych zdjęć z trybun oraz z murawy. Początek niedzielnego pojedynku ŁKS Łódź – Lech Poznań o godzinie 15:00. W razie wygranej Kolejorz utrzyma miejsce na podium zajmowane po 28. kolejce PKO Ekstraklasy 2023/2024, a do spotkania Legii Warszawa ze Śląskiem Wrocław będzie nawet na 2. pozycji.

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <

1 Odpowiedź

  1. 07 pisze:

    ŁKS juz spadł. Z tą myślą oswoili sie już miesiąc temu. Będą grali na luzie. Mągą tylko zyskać. To odwrotnie jak Lech. Piłkarsko dużo mocniejszy lecz presja i mental to dodatkowy przeciwnik. A wiec jestem przygotowany na kolejną wtopę.

Dodaj komentarz