Top 10 (18-24.04)

Top 10 jest cyklem dotyczącym bezpośrednio internautów serwisu KKSLECH.com. Co tydzień w środę moderatorzy wyróżniają 10 najlepszych komentarzy oddanych przez kibiców Lecha Poznań w wiadomościach pojawiających się na łamach tej witryny oraz w „Śmietniku Kibica”. Komentujesz sprawy związane z Kolejorzem? Co tydzień jest szansa, że to właśnie Twój wpis dotyczący głównie naszego klubu znajdzie się wśród wyróżnionych komentarzy.

Autor wpisu: bas do newsa: Wystaw oceny po meczu z ŁKS-em

„Cały czas zachodzę w głowę, że to ten sam zespół co rok temu tylko tam był Skóraś który kręcił na skrzydle. Dzisiaj to już większość towarzystwa do wypieprzenia. Tak się kończy jak zarząd nie wzmacnia zespołu brak świeżej krwi .Piłkarze mają w pompie bo niby 4 transfery a nikt nie jest wzmocnieniem. Jak widzą takiego uszatego persa który kasę bierze a nie dość że nie gra a jak gra to też nie gra to wcale im się nie dziwię że im się nie chce. Zważywszy na fakt, że za VdB było mocne rozpasanie to teraz jak Rumak przyszedł i coś od nich zaczął wymagać nie mając mocnego charakteru i posłuchu to wygląda to jak wygląda. Ishakowi zależy, bo chce poniekąd odkupić swoją nieobecność tak jak Bartkowi, Szymczak się stara ale nie ma umiejętności, tak jak Czerwiński. Sousa po odstawieniu w niebyt zatracił wszystko co miał dobrego .W środku dwa dzbany bezmyślne Muraś i Jesper którzy tylko prokurują zagrożenie. Co się stało z Pereirą i Milicem też nie można zrozumieć. Velde nawet się nie kryje że mu się nie chce, bo i tak odejdzie, jak Marchewa tylko, że ten jest wychowankiem przez lata szkalowany przez kibiców to teraz coś jeszcze gra, bo inaczej nie uszło, by mu na sucho takie lecenie w kulki jak Norwegowi uchodzi. To jest obraz grupy ludzi którzy nie mają pojęcia w jakich barwach grają. Fakt że Rumak jest słabym trenerem, ale nie winiłbym go za wszystko. Począwszy od zarządu który pokazuje jak mu zależy nie kupując rozgrywającego czy choćby napastnika jak graliśmy tylko młodym, czy zwalniając trenera nie mają poważnej opcji tylko biorą gościa który nie miał długo styczności z trenerką. Piłkarze mają umiejętność co pkazali roku temu, ale jak widzą taką partyzantkę i wiedzą, że nikt im nic nie zrobi jak przestaną grać to tak właśnie się starają. w normalnej robocie to ci ludzie dawno by nie pracowali lub gdyby mieli takiego szefa też by odpierdalali takie cyrki. Szkoda tylko nas kibiców, bo jesteśmy robieni na szaro choć nie wszystkim to przeszkadza, bo ci z kotła jak widać świetnie się bawią. Ten klub nigdy nie będzie poważnie traktowany bo właściciel na to pozwala.”

Autor wpisu: arturlag do newsa: Pięć szybkich wniosków: ŁKS – Lech 2:3

„Od zakończenia meczu minęło już kilka godzin, a ja nadal zastanawiam się jak drużyna Lecha, grając tak beznadziejny footbal w tym roku, nadal jest w grze o trofeum. Punkty w Łodzi cieszą, miejsce w tabeli na dzień dzisiejszy też, bo z gry trzecia lokata najzwyczajniej nam się nie należy. To już drugi mecz z rzędu, w którym zespół z dolnych rejonów tabeli jest dla Lecha przynajmniej równorzędnym rywalem, a długimi chwilami przewyższa nas piłkarsko. O ile w pierwszych meczach wiosny widać było próby ustawiania taktyki pod przeciwnika, tak od dobrych kilku meczy, taktycznie znów jest kicha. Wolny, prowadzony bez pomysłu atak pozycyjny, oznaczający w przypadku Lecha, bicie głową w mur. Każda strata piłki w środkowej strefie oznacza wielkie kłopoty pod naszą bramką. Obrona dopuszcza do wielu strzałów na bramkę Mrozka, dobrze że chociaż Bartek w większości przypadków porzuca myśl o rozgrywaniu od tyłu, czego zwyczajnie nie potrafi. W pomocy tylko Murawski w każdym meczu prezentuje w miarę solidną piłkę. Sousa to nieporozumienie , gra chyba jeszcze gorzej niż BaLua i raczej rozgrywający z niego nie będzie żaden. Tak naprawdę to zostaliśmy na koniec sezonu bez pomocników, Hotić i Ali kontuzje, Szymczak to nie skrzydłowy, Velde od czasu powrotu Ishaka, pokazuje że gra dla Lecha już go nie interesuje. Dobrze że chociaż Ishak odzyskuje skuteczność i Marchewa gdy nie bierze się za rozgrywanie to gra całkiem przyzwoicie. W tym roku mistrza zdobędzie ta drużyna, której najbardziej będzie się chciało grać, a nie ta z największymi umiejętnościami . Taka szansa na tytuł może się szybko nie powtórzyć.”

Autor wpisu: jerry21 do newsa: Pięć szybkich wniosków: ŁKS – Lech 2:3

„Jak śpiewała onegdaj Sylwia Grzeszczak ” cieszmy się z małych rzeczy…”
Cóż nam kibicom Lecha pozostało.
A więc:
1.Wygralismy. Więc hurra! Są trzy punkty i umacniamy się na podium, doganiając punktowo Śląsk.
2. Zdobyliśmy gola w pierwszej połowie co nie udawało się Kolejorzowi od 8 spotkań.
3. Zwyciężyliśmy na wyjeździe po raz pierwszy od lutego, gdy pokonaliśmy Jagiellonię.
Ale…
Była też inna piosenka z fragmentem tekstu ” jest super, jest super więc o co ci chodzi…”
No właśnie…
Każdy kibic Kolejorza wie doskonale o co.chodzi.
Wciąż gramy kiepsko, postępów brak.
Nędzny jest ten Rumakowy Lech.
Niby są piłkarze lecz drużyny brak.
I nadal słabości ligi zawdzięczamy to miejsce na podium.
Ratuje nas kapitan Ishak, który zdobywa gołe mimo iż do formy dużo mu brakuje.
Marchwiński, któremu zależy i bierze nareszcie odpowiedzialność na swoje barki.
Zależy też Salamonowi , który walczy o wyjazd na Euro, Murawskiemu, który nie odpuszcza.
Jednak jako całość wygląda to średnio i nie napawa optymizmem na przyszłość…”

Autor wpisu: Bart do newsa: Pyry z gzikiem: Toksycznie

„Zachowanie Rumaka to podręcznikowy przykład egocentryka. Przesadnie pewny siebie i przeceniający siebie, uważający siebie za lepszego, niezwracający uwagi na zdanie innych, nadwrażliwy i nadmiernie emocjonalny w kwestiach, które go bezpośrednio dotyczą, nieradzący sobie w stresujących sytuacjach. Dziennikarze i kibice krytykują? Ironizuje o 'ekspertach’. W końcu on jest najmądrzejszy a reszta ch się zna. Trybuny krzyczą, żeby oddalił się ruchem jednostajnie przyspieszonym? Rumak niczego takiego nie słyszał. Krytyka i zdanie innych do niego nie dociera. Możliwe, że jest również apodyktyczny, ale żeby to ocenić trzebaby mieć z nim bezpośredni kontakt.

Trener musi być też trochę nauczyciel, a nauczyciel musi być refleksyjny. Co to znaczy refleksyjny nauczyciel? Nauczyciel zdolny do autorefleksji, do spojrzenia z dystansem na własne metody. U Rumaka tego nie ma, bo nie dość że popełnia te same błędy co z przeszłości, to jeszcze czyni to intensywniej, wprowadzając wokół siebie toksyczną i duszącą atmosferę. Myślę że na kursach trenerskich powinno być więcej przygotowania pedagogicznego, bo dobry trener musi być również pedagogiem.

U Rumaka dochodzi jeszcze ordynarny brak kultury osobistej, szacunku do drugiego człowieka i kiepskie umiejętności interpersonalne. To nie pierwszy raz, gdy Rumak ma problemy z ułożeniem sobie relacji z szatnią. Z ludźmi temperamentnymi przeważnie jest tak, że z wiekiem albo łagodnieją, albo robią się coraz gorsi. Z Rumakiem niestety poszło w tę gorszą stronę. On ma jeszcze trudniejszy charakter niż 10 lat temu. Może to frustracja ambitnego człowieka, który nie zrobił żadnej kariery w zawodzie, w którym liczył na duże sukcesy?

Moim zdaniem Rumak na typ etapie kariery, z takim zestawem cech osobowości i z takim warsztatem trenerskim nie ma już czego szukać w tym zawodzie. On nie ma predyspozycji do bycia dobrym trenerem w seniorskiej piłce. Problemem Lecha Poznań nie jest jednak Mariusz Rumak. Problemem jest, że prezes Rutkowski zdecydował o zatrudnieniu trenera, którego w ekstraklasie nikt nie chciał zatrudnić od 2017 roku.”

Autor wpisu: Sosabowski do newsa: Pyry z gzikiem: Toksycznie

„A mnie osobiście ten filmik zupełnie nie rusza. Wiem, że takie sytuacje się zdarzają. Tam na boisku bywa gorąco szczególnie kiedy nie idzie, a piłkarz był wcześniej odstawiony. Wiem też, że kadr czasem potrafi przekłamać sytuację. Choćby jak w pamiętnej „pyskówce” Lewandowskiego do Brzęczka bo akurat tak kamera była ustawiona. Niemniej, to tylko filmik, a atmosfera w szatni musi być zła. I na to dowodów wielu nie trzeba. Ta drużyna gra w stanie depresji. Jedna bramka i nie umie się podnieść. Tylko Maciej Skorża potrafił odwracać wyniki regularnie. Nie jestem fanem jego mitologizacji. Ale trzeba przyznać, że na polskie warunki był to fachowiec wybitny i zostanie mu to zapamiętane. Tymczasem Mariusz Rumak nie uczy się na błędach. Wszystko miało być inaczej. Pomimo negatywnego nastawienia kibiców potrafił na moment przekonać niezdecydowanych o swoich planach. Niestety misja się nie powiodła. Nie ma w tym momencie drużyny. Jest zbitek losowych piłkarzy, których nie ma kim zastąpić z powodu wąskiej kadry. Nie ma nawet młodzieżowców, którzy byliby w stanie tak mocno naciskać na grających by podnieść poziom sportowy. Aktualnie Lech jest w mocnej zapaści i te „wygrane” mecze to kolejne próby reanimacji.
Widać to nie tylko na boisku ale także wyżej. Mam wrażenie, że pomimo uśmiechów nikt tam nie chce realnie nikomu pomóc. Trener i tak już jest spalony. Chyba każdy widzi co się dzieje na konferencjach prasowych. Z tak negatywnym zapleczem nie da się sensownie pracować. Tylko to nie wina kibica, że rozlicza trenera z jego słów przed objęciem zespołu. Nie wygraliśmy iluś tam finałów z rzędu. Każdy mecz to było murowanie, siermiężne, ciężkie. Obecny Lech to jeden z mniej przyjemnych dla oka w moim mniemaniu. Mając takich piłkarzy jak Ishak, Velde, Marchwiński. Aż prosi się o grę kombinacyjną. Ci piłkarze są zostawieni sami sobie. Mam wrażenie, że nawet gdyby! To takie MP smakuje dużo gorzej niż prawdziwe zasłużone. Bo gramy jak średniak ligi.”

Autor wpisu: kibic007 do newsa: Ucieczka od kompromitacji krokiem do Europy. ŁKS – Lech 2:3

„Wielki Lech Poznań!
Pięknie im pokazaliśmy kto tu rządzi! Brawo za walkę do ostatniego gwizdka! O to chodzi, o to chodzi!
Brawo Rutkowski i Rumak – nawet niewierzący w wasz projekt po takim meczu muszą zacząć wierzyć! Brawo raz jeszcze!
Co to za narzekanie w komentarzach?! Gra 11 na 10 nie jest łatwa, mając przewagę jednego zawodnika, niekiedy dochodzi do dublowania krycia, przez co nie wiadomo kto kogo ma kryć. Można się przecież pogubić!
Mimo niekorzystnej liczbowo sytuacji to nasi zawodowcy jak rasowy jamnik wyczekali na odpowiedni moment by zadać cios po którym rywale się nie podnieśli! Prawdziwy instynkt killera! Brawo!
Wiara, my idziemy po majstra! To się musi udać!
Choć, jak się nie uda to cóż – takie rzeczy się zdarzają, nie każdy musi być mistrzem. Przynajmniej nie będzie można im zarzucić braku walki. Ewentualna strata finansowa? Nie ważne – można nadrobić transferami. Nie mam żadnych obaw, jeśli Piotr, Karol, Mariusz i Tomasz będą dalej tak zarządzać klubem!
Brawo Lech!
NSNP!
_____________________________
Po przeczytaniu powyższego wpisu nie konsultuj się z lekarzem lub farmaceutą, choć komentarz niewłaściwie zrozumiany może zaszkodzić twojemu samopoczuciu psychicznemu!”

Autor wpisu: fox do newsa: Ucieczka od kompromitacji krokiem do Europy. ŁKS – Lech 2:3

„Lech pokazał dzisiaj wszystkie swoje wady w pigułce. Wynik się zgadza, ale to jedyne co się zgadza. Od 67 min. przeciwnik gra w osłabieniu i co z tego wynika? Ano to, że tracimy bramkę grając w przewadze. Rumak nie jest żadnym trenerem i to widać w każdym kolejnym meczu. Dzisiaj lepiej nie było. Do tego dostroili się kibice niestety, mecz przyjaźni, więc umówili się że wpierw nasi a później łodzianie uruchomią racę przez co sędzia dołoży 10 minut a w przerwach na racę ŁKS grając w osłabieniu sobie odpocznie. No i odpoczął tak, że był w stanie strzelić gola na 2:2. Tylko pogratulować myślenia. Ważne, że w sumie się udało nadal liczymy się w walce o mistrza. Jutro pewnie Rutkowski ogłosi, że Rumak jest super i trzeba z nim przedłużyć umowę. Kibice też zadowoleni na następnym meczu będzie prawie komplet. Nic dodać nic ująć klub mem.”

Autor wpisu: Przemo33 do newsa: Dobra droga

„Dla mnie mecz z ŁKS-em to była zwykła kpina. Słaby mecz, jakich wiele w tym sezonie. Ale żeby w spotkaniu z beniaminkiem roztrwonić dwie bramki przewagi i do końca drżeć i walczyć o zwycięstwo? Nawet to, że udało nam się wygrać nie przykrywa tego, że to był po prostu wstyd. Tak nie można grać i tracić łatwo bramek z drużyną, walcząca o utrzymanie w lidze. Po prostu nie można! Na nasze szczęście Ishak strzelił kolejną w ostatnim czasie bramkę, a Marchwiński przełamał się i strzelił gola na wagę zwycięstwa. Udało się, wygraliśmy z trudnym u siebie rywalem, ale to zwycięstwo jest do zapomnienia. Cieszy wygrana i trzy punkty, ale ten mecz nie daje jakichś dużych powodów do optymizmu. Powodem do zadowolenia i optymizmu jest za to bardzo dobra dla nas kolejka. Wyniki meczów czołówki super się dla nas ułożyły. Tylko Jagiellonia wygrała swoje spotkanie, natomiast reszta drużyn straciła punkty. To cieszy, bo przybliża nas do zajęcia miejsca na podium na koniec sezonu. Co teraz? Niby mamy szansę na mistrzostwo, ale realnie walczymy o miejsce na podium. Drugie miejsce to na obecną chwilę wszystko, na co nas stać. Niestety, tak wygląda rzeczywistość. A teraz czeka nas starcie z Cracovią, która może być trudnym i nieobliczalnym przeciwnikiem, którego bym nie lekceważył. Zresztą- po meczu, wpadce z Puszcza nie lekcewazylbym żadnego rywala już do końca sezonu. Cała nadzieja w piłkarzach, ze bedzie im się chciało grać do końca sezonu. Bo na trenera liczyć nie możemy. Fajnie, jakby Sousa coś pokazał, Velde przełamał się, a reszta ofensywnych piłkarzy nie zapomniała, jak się strzela bramki. Dopóki jest szansa na fajne zakończenie sezonu, to walczymy o to. Gdyby z całym szacunkiem dla tego klubu, to Górnik bez pieniędzy zagrał w pucharach, to była by to dla nas kompromitacja i powód do wstydu. Oby tak się jednak nie stało.”

Autor wpisu: Pawelinho do newsa: Brak obowiązkowego młodzieżowca w kolejnym sezonie

– „Nareszcie. Jak najbardziej jestem za tym, ale nie w takiej formie tylko, żeby kluby dobrowolnie stawiały na zdolnych młodzieżowców odpowiednimi umiejętnościami do gry, a nie dlatego, że dany x młodzieżowiec gra nie dlatego, że ma odpowiednie umiejętności, ale dlatego bo jest młodzieżowcem. Poza tym patrząc na poziom ligi w ostatnich latach i tak niewiele ten przepis pomógł tak naprawdę, żeby poziom tej i tak beznadziejnej ligi wzrósł jakoś znacząco. Tak więc dobrze, że ten przepis w takiej formie zniknie czyli w formie kar bo w takiej formie nagradzania jak najbardziej od przyszłego są dużo bardziej akceptowalne dając większą swobodę klubom oraz będą bardziej zachęcały kluby do tego, aby na takiego młodzieżowca postawić niż karać za brak spełnienia wymogu co nie było trafionym pomysłem. Zresztą moje zdanie jest bardzo podobne do tego jakie przedstawił mario, ale z tą różnicą, że od dawna pisałem, żeby wprowadzić brak przymusu oraz nagradzaniem klubów za to gra młodzieżowiec, który faktycznie zasługuje na to, aby grać w pierwszym składzie bo potrafi sobie wywalczyć miejsce w jedenastce na treningu, a nie wprowadzonym przepisem, który z góry dawał gwarancje gry takiemu piłkarzowi.”

Autor wpisu: Bender do newsa: Ucieczka od kompromitacji krokiem do Europy. ŁKS – Lech 2:3

„Ważne trzy punkty. Jestem przerażony tym w jakim dołku jest wielu naszych piłkarzy. Bardzo słaby mecz Velde, słabiutko Karlstroem, słabo Sousa, słabiej niż zazwyczaj nawet Murawski. Pereira wchodzi i nie umie pokryć rywala w polu karnym… Zespół zmaga się sam ze sobą! jest też oczywiście kilka pozytywnych elementów: druga bramka dla Lecha to w 50% zasługa Szymczaka, który powalczył o piłkę z kilkoma rywalami, utrzymał się przy niej i podał Anderssonowi. Trzeba docenić pass Szweda i wykończenie Marchewy, ale tej akcji by nie było bez walki Szymiego. Marchwiński dziś ambitnie powalczył (i przebiegł ponad 11 kilometrów), powalczył Ishak, starali się stoperzy i boczni obrońcy. Symptomatyczne, że Rumak nawet nie próbował wykorzystać Ba Louy i Kwekweskiriego… Brak formy, brak zaufania… Trzy punkty nasze, na przekór wszystkiemu ciułamy punkty. Puchary jakby bliżej, ale czy wciąż jest szansa na mistrzostwo… No nie wiem…”

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <

7 komentarzy

  1. Przemo33 pisze:

    Zgadzam się w 100% z komentarzem kolegi @Pawelinho, dotyczącego zniesienia obowiązku młodzieżowca w kolejnym sezonie. Również uważam, że to był nietrafiony i na prawdę kiepski pomysł, by zmusić kluby do częstszego stawiania na swoich (lub nie swoich, a wypożyczonych z innych klubów) wychowanków. Skutek tego był taki, że młody gracz grał nie dlatego, że na to zasługiwał, ale dlatego, że musiał grać i akurat padło na niego. Niby taki młody gracz mógł w ten sposób się rozwinąć i pokazać, że pomimo przepisów na prawdę zasługuje na grę w pierwszym składzie, ale to w zależności od ambicji takiego piłkarza. No i właśnie – przymus, nakaz, a nie nagradzanie. Taka była strategia Ekstraklasy, która doprowadziła do tego, że część klubów musiała płacić karę, niepotrzebną, bo nie spełniła głupiego obowiązku, którego nie powinno w ogóle być. Na szczęście w końcu ktoś poszedł po rozum do głowy i wycofał się z tego pomysłu. I tutaj zgadzam się z kolegą @Pawelinho – nie karać, a nagradzać kluby, które same z siebie, bez przymusu, stawiają na wychowanków.
    Zresztą ten pomysł z wychowankami to nie pierwszy nietrafiony przez Ekstraklasę. Wcześniej był przecież ten limit obcokrajowców spoza Unii Europejskiej, z którego ostatecznie władze ligi również się wycofały. Kompletnie nietrafiony pomysł, podobnie jak ten z młodymi wychowankami. Czy w przyszłości będą kolejne? Chyba jeszcze nie było jakiegoś limitu Polaków w składzie, na przykład 16 czy 18 w składzie, by promować Polaków, a nie stawiać na obcokrajowców i mieć połowę kadry spoza Polski. Nie chce myśleć, co Ekstraklasa wymyśli w przyszłości, ale coś mi mówi, że jeszcze jakieś dziwne pomysły będą. Lub mogą być.
    W każdym razie fajnie, że nie trzeba na siłę wystawiać teraz wychowanków, bo trenerzy będą mieć pełną swobodę przy ustalaniu składu. A kluby, które będą stawiać na swoich wychowanków, będą za to nagradzane, co jest bardzo dobrym pomysłem. I to jest jedna z najlepszych wiadomości w ostatnim czasie.

  2. Komarny pisze:

    Skutek tego był taki, że młody gracz grał nie dlatego, że na to zasługiwał, ale dlatego, że musiał grać i akurat padło na niego.”

    Tak i nie.
    Po pierwsze: właśnie po to jest obowiązek, żeby kluby do czegoś zmusić. W tym wypadku na postawienie być może na trochę słabszego młodzieżowca zamiast jednego z piłkarzy z pola. Długofalowy efekt miał być taki, żeby kluby dawały więcej szans młodzieży na najwyższym poziomie rozgrywkowym i w dalszej kolejności przykładały większą uwagę do rozwoju szkolenia młodzieży piłkarskiej w Polsce.

    Konkurencji sportowej między klubami w kraju to nie zaburzało, a w rozgrywkach międzynarodowych przepis nie obowiązywał.

    „akurat padło na niego”

    Nikt nie kazał klubowi mieć jednego młodzieżowca do gry i to w dodatku słabego. Ani tym bardziej wybierać kogoś losowo. Klub miał sobie wyselekcjonować z jak najlepszego młodzieżowca na jedno z 11 miejsc na boisku w danym momencie z puli dostępnych u siebie lub w kraju, zamiast wyselekcjonować kolejnego Słowaka z puli starych Słowaków. Tych Słowaków miało być o jednego mniej na boisku i tyle.

    Przestańmy sugerować, że wyselekcjonowany 20-latek, niechby i gorszy od typowego ligowca starszego o 10 lat, nie potrafi odróżnić bramki własnej od bramki przeciwnika.

    Otwarłem pierwszy link z brzegu i widzę że 20-letni Bartłomiej Wdowik był w marcu 2021 uznawany przez Weszło, według średnich not, za jednego z najgorszych bocznych obrońców w lidze. Być może nie dostawałby mimo to tylu szans w Jagiellionii, gdyby nie ten przepis. Gdzie jest teraz Wdowik i Jagiellonia?

    Wdowik znalazł się w wymienionej szóstce najgorszych bocznych obrońców obok niejakiego Bodvara Bodvarssona z Islandii, 26 lat, również z Jagiellonii, 29-letniego Mikkela Kirkeskova z Danii (Piast) i Damiana Zbozienia (32, Wisła Płock).

    Jeszcze raz: konkurencji wewnątrzkrajowej to nie zaburzało. Nawet jeśli jakiś klub nie miał akurat własnego narybku, to mógł sobie kogoś wypożyczyć praktycznie za darmo, bo korzystali na tym wszyscy – klub macierzysty, pozyskujący i sam zawodnik. Wybrani do szerokiego składu dwaj czy trzej młodzieżowcy mieli miej więcej takie same szanse okazać się niewypałami jak zakontraktowani dorośli piłkarze, a przy tym istniałą szansa, że trafi się na perełkę.

  3. Pawelinho pisze:

    Tak tak zmuszajmy wszystkich pod przymusem to prosta droga do dyktatury lub innych poronionych nakazów, które są wprowadzane wbrew wolnemu wyborowi czy suwerennych decyzjach jakie trener podejmie, a nie kretyńskie przepisy, które dają pewne ograniczenia w takim wyborze. Do tej pory kluby były karane. Długo to wymyślającym tego typu bzdury zajęło to, żeby kluby były nagradzane, a nie karane za stawianie na młodych nawet jeśli ci są piłkarsko słabi to i tak grali bo grali dzięki przepisom, a nie dlatego, że byli dobrzy bo w ostatecznym rozrachunku boisko brutalnie weryfikuje poziom takiego piłkarza, który często nie jest gotowy do gry w byle lidze polskiej, a co dopiero na arenie międzynarodowej, gdzie takich „ułatwień” nie ma bo od tego są wypożyczenia albo gra w niższej lidze, w której tak jak Moder piłkarz zdobywa doświadczenie. Zresztą tak samo jak Przemo33 przypomniał innym durnowatym przepisie piszącym, że mogła taka i taka liczba obcokrajowców tak samo ten przepis o młodzieżowcach zaburza zdrową rywalizacje o pierwszy skład. Jesteś dobry? To i tak sobie poradzisz. Jak nie jesteś dobry to skorzystają na tym agenci, którzy na tym zarobią, a taki promowany przymusem młodzieżowiec przepadnie w jakiejś egzotycznej lidze z Islandii albo innych Wysp Owczych bo nie miał pod górkę tylko grał bo taki był przepis, a życie pokazało brutalną weryfikacje z rzeczywistością. Ot taki tam szczegół.

    • Komarny pisze:

      Nie doczytałem do końca, było coś o Hitlerze?

      Każdy zasrany punkt regulaminu rozgrywek to jest zmuszanie klubów lub innych podmiotów by coś robiły albo czegoś nie robiły.

      • Przemo33 pisze:

        @Komarny
        Nikt tutaj nie mówi o dyktaturze. To, że w każdej lidze i rozgrywkach są pewne zasady i nie tylko, to normalna sprawa, bo jakiś porządek i zasady muszą być. To wszystko. Jak w życiu. Natomiast dyktaturą jest już wprowadzanie niepotrzebnych zasad, przepisów, takich jak te z limitem obcokrajowców z poza Unii Europejskiej czy obowiązek gry przynajmniej jednego młodzieżowca w Ekstraklasie. To jest głupota, ale także działanie w pewnym stopniu na szkodę klubu, a już zwłaszcza trenera, któremu utrudnia się w ten sposób pracę i ogranicza pewne możliwości w kwestii wyborów pierwszego składu na dane spotkania.
        Ale niestety nie tylko u nas są takie głupie, niepotrzebne przepisy. Na przykład w lidze hiszpańskiej może grać tylko trzech piłkarzy bez paszportu jednego z krajów Unii Europejskiej. Więc jak widać nie tylko nasza Ekstraklasa i jej władze wpadają na takie „genialne” pomysły.
        Więc tak – wprowadzanie takich niepotrzebnych przepisów, zasad, do których każdy ma się dostosować to dyktatura. Albo komunizm – albo robicie tak, jak partia mówi, albo macie problem. A przecież tak nie musi być i można tego uniknąć.

      • Pawelinho pisze:

        Komarny
        Moja jedyna i właściwa reakcja na twoją odpowiedź 🤦‍♀️

        Przemo33
        Tylko, że widzisz niektórym to i tak tłumaczenie tego niewiele tak naprawdę pomoże….niestety. Warto sobie zadać pytanie czy takie „genialne” pomysły zwiększyły poziom ligi? Moim zdaniem nie zwiększył się wręcz przeciwnie dalej jest słaby i przeciętny.

        ps
        W sumie jakby się w kontekście ostatniego przykładu to człowiek ma wrażenie, że ten komunizm wcale nie zniknął tylko ewoluował 🙂

Dodaj komentarz