Wizyty na Śląskim

Jutro Lech Poznań zawita na Stadion Śląski w Chorzowie, z którego ma dobre wspomnienia. Nasze drużyny dawniej grały już w tzw. „Kotle czarownic” kojarzonym głównie z występów na tym obiekcie piłkarskiej reprezentacji Polski.

Historia Stadionu Śląskiego leżącego w Parku Śląskim sięga 1951 roku, kiedy zaczął powstawać stary obiekt budowany przez 5 lat. Stadion zwany „Kotłem czarownic” był świadkiem największych wydarzeń polskiego sportu. Na Śląskim przez lata odbywały się mecze piłkarskiej reprezentacji Polski, zawody lekkoatletyczne czy żużlowe, a także finały Pucharu Polski. Jeden z nich wiele, wiele lat z udziałem Ruchu przyciągnął na trybuny aż 70 tysięcy osób, za to nie tak dawno wiosną 2022 roku w Chorzowie awans na Mistrzostwa Świata wywalczyła kadra Czesława Michniewicza, która na oczach ponad 54 tysięcy widzów pokonała Szwecję z Jesperem Karlstromem w składzie.

Na Stadionie Śląskim, z którego blisko jest do obiektu GKS-u Katowice (wystarczy przejść przez park) odbyło się łącznie 10 finałów Pucharu Polski z udziałem śląskich drużyn. Często w swoim mieście o krajowy puchar walczył Ruch. Ostatni w historii finał pucharu krajowego został rozegrany 19 maja 2009 roku, kiedy ostatni dotąd Puchar Polski podniósł Lech Poznań. Wtedy „Kocioł czarownic” posiadał jedną nową trybunę. Później przeszedł modernizację, dobudowano resztę nowych trybun, zadaszono stadion, powstała nowa bieżnia, obecnie jest to drugi największy obiekt w naszym kraju, który może mieścić nieco ponad 54 tysiące ludzi.

W 2009 roku ostatni finał na Śląskim oraz ostatni zwycięski dla Kolejorza oglądało z trybun 25 tysięcy widzów, z czego 9 tysięcy stanowili kibice Lecha Poznań. Do dziś wielu kibiców z sentymentem wspomina tamten pojedynek pamiętając m.in. o zwycięskim golu Sławomira Peszko, który na początku drugiej połowy dał nam to trofeum.

Finał Pucharu Polski 2008/2009 – Stadion Śląski w Chorzowie (19.05.2009)
Lech Poznań – Ruch Chorzów 1:0 (0:0)
Bramka: 51.Peszko
Sędzia: Tomasz Mikulski (Lublin)
Widzów: 25000 (16000 kibiców Ruchu i 9000 kibiców Lecha)
Lech: Turina – Kikut, Tanevski, Arboleda, Henriquez – Peszko (89.Wilk), Bandrowski, Murawski, Stilić (73.Injac) – Lewandowski (90.Djurdjević), Rengifo.
Ruch: Pilarz – Jakubowski, Grodzicki, Adamski, Brzyski – Grzyb, Baran, Pulkowski (77.Straka), Nowacki (54.Sobiech), Balaz – Jezierski (65.Janoszka).

Autor zdjęć: Krzysztof Krause




Nie był to jedyny mecz Lecha Poznań w „Kotle czarownic”. Na Stadionie Śląskim w Chorzowie graliśmy jeszcze z Ruchem w lidze dnia 29 marca 2008 roku. Tamto spotkanie przyciągnęło na stadion 13 tysięcy ludzi, Kolejorz wygrał 2:0 za sprawą efektownego gola Henrego Quinterosa oraz samobójczej bramki Rafała Grodzickiego. Co ciekawe w tamtym spotkaniu wystąpił Grzegorz Wojtkowiak, który jest teraz jednym z asystentów Mariusza Rumaka.

Wspominając udane wyjazdy Lecha Poznań do Chorzowa nie można pisać tylko o obiekcie Śląskim. Wypada również krótko przypomnieć mecz ze stadionu Ruchu przy ulicy Cichej, kiedy w maju 14 lat temu również udało się osiągnąć coś dużego. Rozgrywki 2009/2010 były zupełnie inne od tych trwających, wtedy Lech Poznań długo gonił Wisłę Kraków, którą na początku sezonu trenował Maciej Skorża. Zasłużony szkoleniowiec Kolejorza mimo bardzo dobrej jesieni 2009 został zwolniony na starcie wiosny 2010 przez dołek, w jaki wpadła „Biała Gwiazda”. Wiślacy pod wodzą już Henryka Kasperczaka później ciułali punkty i byli liderem aż do 29. kolejki. W przedostatniej serii spotkań rozgrywanej 11 maja 2010 roku Kolejorz wybrał się do silnego wtedy Ruchu, a Wisła na Suchych Stawach mierzyła się w Derbach Krakowa z Cracovią i była to ostatnia realna szansa, by straciła punkty.

W naszym meczu najpierw gola na 1:0 strzelili walczący o puchary chorzowianie, później wyrównał Robert Lewandowski i choć Kolejorz długo napierał, to do 90 minuty utrzymywał się remis 1:1. W tym samym czasie Wisła prowadziła z Cracovią 1:0, przez co jedną dłoń trzymała już na pucharze za mistrzostwo. W 92 minucie gry mocno szczęśliwego gola na 2:1 dla Kolejorza zdobył w końcu Sergei Krivets, wtedy Białorusin trochę od niechcenia kopnął piłkę gorszą lewą nogą w kierunku bramki, a ta jakoś wturlała się do siatki tuż przy lewym słupku. Golkiper „Niebieskich” nie spodziewał się tego, w ogóle nie interweniował, na trybunach gospodarze przeżyli szok i byli bardzo nerwowi, bowiem według nich chwilę wcześniej Manuela Arboleda faulował wychodzącego na czystą pozycję Arkadiusza Piecha. Kilkadziesiąt sekund po bramce na 2:1 dla Lecha Poznań środkowy obrońca Mariusz Jop w ostatniej akcji meczu Cracovia – Wisła głową trafił do własnej siatki. Na Suchych Stawach po dośrodkowaniu z rzutu wolnego i pechowej główce Jopa padł remis 1:1, który doprowadził do zmiany w tabeli. Dzięki tej bramce „Pasy” utrzymały się w lidze, a Wisła na kolejkę przed końcem spadła w tabeli za Lecha Poznań, który 11 maja wieczorem wyprzedzał „Białą Gwiazdę” o oczko.


Tym razem trzeci w historii mecz Ruchu Chorzów z Lechem Poznań na stadionie Śląskim nie cieszy się zbyt dużym zainteresowaniem. Dotąd sprzedano 12 tysięcy biletów z puli 24 tysięcy wejściówek. Jutro z tradycyjnym przedmeczowym i meczowym raportem na żywo prosto z „Kotła czarownic” ruszamy na KKSLECH.com już o godzinie 19:15. Jeśli Lech wygra, to umocni się na 2. miejscu w tabeli, przybliży do europejskich pucharów i w sposób matematyczny spuści Ruch do I-ligi.

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <

1 Odpowiedź

  1. sorel pisze:

    Piękne chwile na śląskim. To były czasy! 🙂 Czy jutro historia odżyje?

Dodaj komentarz