Pięć szybkich wniosków: Ruch – Lech 2:1

Pięć szybkich wniosków to cykl opisujący w skrócie dany mecz Lecha Poznań. Jeszcze przed przedstawieniem plusów i minusów danego spotkania, analizą gry konkretnego zawodnika czy dogrywką, prezentujemy pięć szybkich i pomeczowych wniosków. Kilkadziesiąt minut po każdym meczu na gorąco pięć spostrzeżeń na temat występu drużyny Kolejorza, poszczególnych piłkarzy czy obecnej sytuacji zespołu.

Szybki gol dawał nadzieję

Mecz od początku był otwarty, choć optycznie lepsze wrażenie sprawiał Ruch, który przysłowiowo „gryzł trawę”, grał szybciej, składniej, szybciej przechodził od obrony do ataku, był dynamiczny i bardzo zdeterminowany. Lech od pierwszych minut grał z większym spokojem, bez takiej werwy, jak gospodarze mogąc mimo wszystko zdobyć gola na 1:0, gdyby w 22 minucie strzału Filipa Szymczaka nie zablokował jeden z obrońców. Wkrótce potem po wrzutce z prawej strony Lech stracił bramkę umiejąc odpowiedzieć na tego gola po zaledwie 3 minutach. Wystarczyło, by Lech na moment przycisnął, więcej piłkarzy weszło w pole karne, faulowany był Jesper Karlstrom i po trafieniu Mikaela Ishaka z 11 metrów szybko zrobiło się 1:1. Przy stanie 1:1 można było mieć nadzieję na zmianę obrazu tego meczu, poznaniacy bardzo szybko zareagowali na straconego gola i to mogło nas jeszcze napędzić.

Ruch był lepszy

Niestety. Gol na 1:1 nie podziałał pozytywnie na Lecha, nie zniechęcił też Ruchu, który nadal grał swoją piłkę na dużej intensywności. Ruch grał wysoko, pressingiem, zbierał długie piłki, wygrywał walkę w środku pola, wygrywał starcia 1 na 1, w każdym najważniejszym elemencie przewyższał Lecha. Nasz zespół nie radził sobie z niczym. Przegrywał walkę w środku pola, nie radził sobie z pressingiem, z dynamicznymi atakami Ruchu czy zwykłymi dośrodkowaniami w pole karne. Lech wyglądał bardzo słabo pod względem motorycznym, taktycznym oraz piłkarskim. Przez wiele minut pierwszej połowy nie szło zauważyć, kto gra o puchary a kto już spadł. Ruch piłkarsko zupełnie nie ustępował Lechowi, który nie wiadomo czemu spowalniał grę w ataku pozycyjnym. Za dużo było podań do tyłu czy zwalniania rozgrywania piłki przez poszczególnych zawodników, którzy swoim zachowaniem pozwalali gospodarzom odbudowywać ustawienie w defensywie.

Bardziej wyrównany mecz

Po przerwie mecz był już bardziej wyrównany. Ruch nie atakował z taką intensywnością, jak przez wiele minut pierwszej odsłony, Lech również nic nie grał, ale chociaż rzadko pozwalał stwarzać gospodarzom groźne sytuacje. Po zmianie stron nie pozwalaliśmy przeciwnikowi na tyle kontr, ile w pierwszych 45 minutach, momentami mieliśmy ten mecz pod kontrolą, Lech zaczął nawet wykonywać więcej stałych fragmentów. Rzuty wolne czy rożne w naszym wykonaniu były już kuriozalne, piłkarze wyglądali tak jakby pierwszy raz wykonywali stałe fragmenty gry mając problem z dośrodkowaniem piłki w pole karne. Ruch nie musiał się wysilać, by wybronić Lechowe sfg. Widząc nieporadność całej naszej drużyny, nieefektywne dośrodkowania czy zagrania tylko zyskiwać więcej pewności siebie.

Kto strzeli ten wygra

Piątkowy mecz z czasem zaczął się otwierać. Na boisku było więcej przestrzeni, piłkarze byli już zmęczeni, pressing nie funkcjonował, robiła się dziura w środku pola, którą na zmianę wykorzystywał Ruch i Lech. Po zmianach, w tym po wprowadzeniu Kristoffera Velde i Adriela Ba Loua więcej zaczęliśmy grać skrzydłami co nie przełożyło się na więcej groźnych sytuacji podbramkowych. Z czasem obie drużyny atakowały już głównie skrzydłami, w końcu Ruch strzelił gola na 2:1, po którym jasne było, że Lech już nie wygra a nawet przypadkowy remis nic nam nie da. Po drugim golu dla Ruchu zespół Lecha jeszcze ruszył, było kilka wrzutek, ale czujny między słupkami był Stipicia, który nie dał się zaskoczyć. Patrząc na intensywność gry, dynamikę akcji, przygotowanie fizyczne a nawet mentalne Ruch wygrał zasłużenie ogrywając Lecha pomysłem na to spotkanie, motoryką oraz zaangażowaniem. Lech miał gorsze statystyki, Kolejorz musiałby mieć dziś dużo farta, żeby zdobyć pełną pulę.

Europa dla naiwnych

Europejskie puchary dla Lecha? Już tylko matematycznie. Realnie nie ma na nie większych szans, choć trzeba jeszcze poczekać z werdyktem po innych meczach 31. kolejki. Obiektywnie Lech od wielu tygodni nic nie gra, piłkarsko i taktycznie wygląda bardzo słabo, ma problemy z dynamiką akcji i z prowadzeniem ataku pozycyjnego w momencie cofnięcia się rywala całym zespołem. Naszej drużynie brakuje też dynamiki i liderów, sam szarpiący Mikael Ishak to zbyt mało. Kolejorz wygląda na zespół będący w rozsypce, drużynę mającą już dość tego sezonu. Do końca rozgrywek można zdobyć jeszcze 9 punktów, lecz nie będzie niespodzianką, jeśli Lech Poznań do 25 maja nie wygra już żadnego meczu kończąc te rozgrywki na 5-7. miejscu. Zespół już dziś może być sparaliżowany na myśl o tym, co czeka go za tydzień przy Bułgarskiej. W piątek kibice Lecha obecni w Chorzowie po kompromitującej porażce odwrócili się od piłkarzy nakazując im wypie*dalać spod trybuny.

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <

19 komentarzy

  1. Pawel68 pisze:

    Jak się przebiega 6km mniej niż spadkowicz to z czym do europy…? Drużyna bez ambicji, bo jak inaczej nazwać to że nie przebiegli conajmniej tyle co Ruch? Myśleli że samo się wygra? Niestety widze wiele tych drużyn w czołówce ich zawodnicy nie grają na 100% – zaraz pewnie legia też umoczy, to samo jaga i śląsk. Poprostu na takie mecze to się wychodzi z nożem w zębach, wychodzi się zatrzeć płuca i się pada po końcowym gwizdku jak się chce mieć tego mistrza, a tutaj dobra kaska na konto i się żyje – sielanka. O nic nie trzeba się martwić. Się żyje.Rutkowski brawo i w…laj!

  2. Szota Arweladze pisze:

    Po tym meczu tylko jedno przychodzi mi do głowy. Stare ale prawdziwe, przepraszam.

    Przed meczem z Ruchem Mariusz Rumak wziął drużynę na spotkanie z dziećmi do Domu Dziecka.
    Po spotkaniu w klubowych mediach pojawiła się następująca wypowiedź:
    – Jeszcze nigdy w jednym miejscu nie widziałem takiego braku perspektyw, takiej beznadziei, takiego wszechobecnego smutku – powiedział po wizycie siedmioletni Wojtuś.

  3. olos777 pisze:

    Za tydzień będzie baaaaaaardzo gorąco na trybunach.Jeżeli 7egia pierwsza strzeli gola,to to będzie koniec meczu.Już dzisiaj radzę zarządowi żeby dla swojego dobra został w domu,bo różnie się to może skończyć.Mogą nie zdążyć salwować się ucieczką 🙂

  4. arturlag pisze:

    Niby to jeszcze nie koniec rozgrywek , ale dla mnie ten mecz to idealne podsumowanie sezonu. Mistrzowie gry w poprzek boiska, wymieniacze tysiąca podań z którychnic nie wynika, okazali się kolejny raz gorsi od drużyny z ogona tabeli. To nie przypadek tylko następny dowód na to że gramy niestety najgorszą piłkę z całej ligi na wiosnę. Serce kibica jest za Lechem, ale obiektywnie muszę przyznać że ten zespół nie zasługuje na miejsce na podium. Uparcie chcemy grać atak pozycyjny nie mając ku temu odpowiednich wykonawców. Szybkie przejście z obrony do ataku? Coś takiego w Lechu nie istnieje. Jest tylko system miliona wrzutek z meczu na mecz bardziej niecelnych. Brak pomysłu na stałe fragmenty gry, błędy w obronie. Czy coś w ogóle funkcjonuje w tym zespole? Oglądając kolejny mecz obawiam się że niestety nie. To przykre ale nic nie wskazuje na to że Kolejorz się jeszcze podzwignie do końca sezonu. Pozostaje nam jak co roku nadzieja że kiedyś będzie znów lepiej. Dobranoc

  5. jerry21 pisze:

    Wniosek główny jest taki, że o grze w Europie możemy zapomnieć.
    Moim zdaniem tą porażką zamykamy sobie drzwi do europejskich pucharów.
    Może być i tak , że do końca sezonu już nic nie wygramy.
    Mam wielkie obawy o to co może się wydarzyć za tydzień na Bułgarskiej.
    Legia nas rozjedzie! I niech nikt nie liczy na jakąś legendarną mobilizację zawodników na ten mecz.
    Nie mamy zespołu! Jest tylko zlepek piłkarzy. Nie mamy trenera! Jest tylko człowiek pełniący tę funkcję.
    Żal mi tych, którzy będą w tym dniu na stadionie.
    Ten sezon można już spisać na straty. Tego co się rozwaliło w drużynie nikt już do końca maja nie poskłada.
    Totalna degrengolada zespołu.
    Nawet słaba legia nas rozniesie w pył!
    Druga sprawa to , że kibice są cierpliwi ale 12 maja może nastąpić wybuch. Jeśli znów zagramy na tym naszym obecnym poziomie, a tak zapewne będzie i przybysze ze stolicy zaczną nas rozjeżdżać to kibole już tego nie dzierżą i może być dym. Cierpliwość ma też swoje granice.
    Co do Rumaka, to jeśli miałby choć odrobinę przyzwoitości podał by się teraz do dymisji. Ale w jego przypadku na to nie liczę.
    Nam wiernym kibicom pozostaje czekać tylko na nowe otwarcie.
    Musimy jeszcze przecierpieć te trzy kolejki i wierzyć iż w nowym sezonie znajdzie się ktoś kto to poskłada.

    • Pawel68 pisze:

      A dlaczego dziwnym trafem nie piszesz o głównym winowajcy tego nie wiem jak nazwac Hańby Lecha Poznań-Piotrze Rutkowskim- to jego zabawka,jemu przynosi hańbę na lata.Jestesmy pośmiewiskiem całej Polski!Wspaniała akademia itp Wstyd ,Hańba!!!!!!!

      • Hazaj pisze:

        „Jesteśmy pośmiewiskiem całej Polski”- zakładasz że cała Polska pasjonuje się tym wyścigiem żółwi. Błąd. Co najwyżej traktuje te „rozgrywki” jako niezły ubaw i pokaz piłkarskiej impotencji. Lech po prostu idealnie „wpasował się” w ten „poziom”.I czekam na MEuropy w czerwcu by ten mój pogląd na te „paralityczne podrygi polskiej piłki nożnej” potwierdzić. I zaczynam powoli gorąco kibicować Kiepskim z Wrocka by ustrzelili Majstra w tym sezonie. To byłby dopiero numer.

    • foxi85 pisze:

      I co byś Pan w tych pucharach oglądał? Puchary są jedynie finansową kroplówką dla tych śmierdzieli z Wronek robiących z naszego klubu pośmiewisko.

  6. foxi85 pisze:

    Dajcie już spokój z tymi pucharami… Z czym do ludu… Życzę sobie 2, 3 sezonów bez pucharów być może wtedy te urwy z Wronek odpierdzielą się od tego klubu. Wszyscy jak leci – wypierdalać, budować wszystko od nowa bez naleciałości tego wronieckiego urewstwa nawet jeżeli ma być to od 4 czy 5 poziomu rozgrywek.

  7. WF53 pisze:

    papier nie czyni z człowieka trenera co zostało udowodnione, ciekawe co w strukturach Lecha będzie robił Pan Rumak po sezonie , musi mieć niewątpliwie inne talenty przed kibicami ukryte

  8. legat79 pisze:

    Brak słów! Nie ma w tej drużynie nic! Sam Szepan miał wczoraj więcej zaangażowania niż wszyscy nasi Kopaczuk.!
    Ja pier….. jeszcze wyprzedzi nas kurwiszon a za tydzień po czym co widziałem wczoraj jeszcze Nas pojedzie! Będę musiał iść do pracy to h.. mnie strzeli!

  9. Mazdamundi pisze:

    Jedyne co mogłoby uratować puchary w tym sezonie to zamiana trzech ostatnich rywali na Wartę.
    U siebie czy na wyjeździe – nieważne.
    Byle tylko przy Bułgarskiej.

    • foxi85 pisze:

      Jedyny puchar na jaki zasługują – to taki z tektury z brązowo-mazistym wsadem.

      • Hazaj pisze:

        Kiedy słyszę o „posiadaniu piłki” chce mi się śmiać. To jakby to było odkryciem że w klubie piłkarskim mają piłki. Ja mam piłkę w domu i jakoś z faktu jej posiadania nie robię niczego nadzwyczajnego. Tak jakby najważniejsze było posiadanie piłki, a nie strzelanie goli. I Lech „posiada” a rywal który tej piłki NIE MA po prostu „chłopczykom z Lecha” tę piłkę odbiera i strzela im bramki.
        Oj jacy niedobrzy ci rywale! Pewnie po meczu lechici siedzą spłakani i zasmarkani w autobusie bo im ODEBRANO PIŁKĘ!
        Niestety dla mnie lechici to nie mężczyźni-sportowcy, ale po prostu męskie c…py. A to że się tatuują czy noszą brody nic nie znaczy. I to że (nawet) mają dzieci jakimś cudem potrafili je zrobić jest dla mnie zaskoczeniem. Przecież dalej to smarkacze którym trzeba po meczu zmieniać pieluchy.

Dodaj komentarz