Pyry z gzikiem: Ostatnia szansa

Pyry z gzikiem – Luźne, obiektywne i nietypowe podsumowanie Lechowego tygodnia serwowane w poniedziałki podczas pory obiadowej. Alternatywa dla cyklu „Na chłodno” lub jak kto woli – „Na chłodno mini” bądź „express”.

Poniedziałek, 6 maja 2024 roku, pora na obiad i na Wasze ulubione danie w tym tygodniu. „Pyry z gzikiem” to nie „Na chłodno”. Jeśli ktoś nagle wszedł tutaj specjalnie po porażce w celu poczytania sobie o problemach Lecha Poznań czy o błędach, to powinien cofnąć się do tekstów po Trnawie, Górniku 1:1, po Pogoni 0:5, kiedy najpóźniej należało zwolnić trenera i zastąpić go lepszym trenerem, zimą czy po 0:4 z Rakowem, gdy był czas na rozstanie się z obecnym pseudotrenerem. Teraz już nic nowego czy odkrywczego nie da się stworzyć, do 25 maja można liczyć na przepychanie meczów, by jakoś skończyć ten sezon na podium i zrealizować chociaż cel minimum.

Lech Poznań jechał do Chorzowa w celu przepchania zwycięstwa, które byłoby wyszarpane i szczęśliwe jak w Łodzi. Nikt normalny nie liczył na progres tej drużyny w ciągu paru dni, w piątek mogliśmy tylko liczyć na trochę farta, skuteczność czy indywidualny przebłysk jakości któregoś z piłkarzy, którym jeszcze się chce. Niestety. Ruch będący jedną nogą w I-lidze dał z siebie więcej niż Lech. W Chorzowie wiedzą o spadku, w na ten mecz nie sprzedano nawet 15 tysięcy biletów, ale w Ruchu gra paru wychowanków, zawodników emocjonalnie związanych z tym klubem czy byłych lechitów, którym zależało na pokazaniu się z jak najlepszej strony. Ofensywna gra Ruchu Chorzów na wysokiej intensywności nie mogła dziwić. Przed meczem chyba każdy wiedział, że Ruch tak właśnie zagra, będzie grał szybko, z dużą determinacją, wysokim pressingiem, zagra o pełną pulę, bo tak naprawdę nie ma już nic do stracenia. W Ruchu dobrze wiedzieli, z kim się mierzą, wiedzieli o tych wszystkich złych dla siebie passach z Lechem, które za wszelką cenę chciano przerwać właśnie 3 maja.

Pod względem cech wolicjonalnych Lech Poznań nie ustępował gospodarzom. Problemem naszej drużyny był brak odpowiedniego przygotowania taktycznego i motorycznego do tego spotkania. Ruch bez trudu nas rozczytał wiedząc, jak będziemy rozgrywać piłkę, zbierał ich więcej w środkowej strefie, pressing przeciwnika m.in. na naszych obrońcach czy na Bartoszu Mrozku mającym problem z grą nogami często przynosił efekt. Gospodarze umieli szybko przechodzić z obrony do ataku, ich kontry czy akcje skrzydłami momentami były nie do zatrzymania, ataki z wykorzystaniem wielu piłkarzy wprowadzały dużo nerwowości w nasze szeregi obronne. Nie da się mieć boiskowej kontroli, skoro fizycznie i motorycznie wygląda się słabo. Na początku rundy przygotowanie Lecha Poznań wyglądało bardzo dobrze, w marcu pod tym względem było już gorzej i od tamtej pory pikujemy w dół, o czym świadczą liczby z raportów fitness. Biegamy mniej aniżeli na początku rundy wiosennej oraz z mniejszą intensywnością, przegrywamy za dużo pojedynków w środku pola, a to w połączeniu z kiepskim przygotowaniem taktycznym nie pozwala Lechowi Poznań grać efektowniej.

Oprócz niskiej dynamiki zespołu trapi nas jeszcze jedna rzecz. Lech Poznań gra zbyt wolno w momencie posiadania piłki, brakuje przyspieszenia w ataku, nie wiadomo czemu niektórzy piłkarze mając piłkę przy nodze celowo spowalniali grę? W Chorzowie wielu z nich nie wiedziało, gdzie podać, szukali przewidywalnych zagrań kierując często piłkę do tyłu lub bezsensownie wrzucali ją z głębi pola w pole karne. W ofensywie nie istnieją żadne schematy i nie wiadomo, kto za to odpowiada? Mariusz Rumak po meczu przyznał, że „mamy problem z atakami za linią obrony i brakuje przyspieszenia w grze” co pozwala przeciwnikowi szybciej obudować ustawienie w obronie. I teraz pytanie. Piłkarze nie wykonują poleceń sztabu szkoleniowego? Nie rozumieją ich? A może Mariusz Rumak nie potrafi trafić do głów piłkarzy, w tym przekonać zawodników do swoich pomysłów? Coś tu nie gra.

„Uczulałem piłkarzy, że ten mecz będzie zupełnie inny od spotkania z Cracovią, a odbiór piłki po stracie będzie kluczowy. Jedno to przygotowanie do meczu, a drugie to reakcja na boisku. Ruch nas dziś nie zaskoczył, grał tak jak we wcześniejszych meczach, to my zawiedliśmy na całej linii. Mamy problem z atakami za linią obrony, brakuje też przyspieszenia w grze i przez to przeciwnik odbierając piłkę nabiera pewności siebie.”

null

Zmieniając temat. Ostatnio dzieje się to, o czym nie tak dawno było pisane. Do Lecha Poznań znowu przyczepili się jacyś ogólnopolscy dziennikarze, którzy nie bywają na prasówce przy Bułgarskiej, za to chętnie zajmują się Kolejorzem w momencie np. kryzysów opisując sprawy, które łatwo się sprzeda. W biurach na pierwszym piętrze muszą mieć niezły ubaw z tych nazwisk potencjalnych trenerów, jakie wymyślono w ostatnich dniach. Jan Urban? Nenad Bjelica? Lech Poznań bez względu na końcowy wynik tego sezonu potrzebuje trenera skupionego na pracy z zawodnikami, na uspokojeniu sytuacji w zespole a nawet wokół klubu i właśnie ktoś taki jest poszukiwany. Furiat gadający piękne słowa pod publiczkę, które fajnie wciska się naiwnym czy mówiący o złych „sędziach z wozu VAR, którzy doprowadzili do porażki” i o „Legii mającej większy budżet” nie jest tutaj potrzebny. Taktyki 48 dośrodkowań bądź passy 7 miesięcy bez wygranej na wyjeździe także nie potrzebujemy, szukania winnych w postronnych osobach tak samo. Chorwat po pracy w Osijeku, w tym po słynnym dwumeczu z Kyzylzhar Petropavl chcąc tu wrócić musiałby najpierw uklęknąć na kolanach przed Piotrem Rutkowskim, ucałować jego buty i przeprosić go za te wszystkie zdania, jakie wypowiadał w mediach po odejściu z Lecha Poznań.

W rzeczywistości klub rozglądał się ostatnio za zagranicznym trenerem z nazwiskiem oraz z sukcesami. Ta opcja była i jest brana pod uwagę, ale w przypadku awansu Lecha Poznań do eliminacji Ligi Konferencji, w których nasz klub byłby rozstawiony we wszystkich fazach eliminacyjnych a to mogłoby skusić do pracy u nas kogoś z wyższej półki. Od europejskich pucharów naprawdę dużo zależy, kibice mogą nawet nie zdawać sobie sprawy, jak ważna jest realizacja celu minimum na ten sezon. W ostatnich dniach zarząd zakomunikował piłkarzom kilka rzeczy, w tym m.in. odejście Mariusza Rumaka i co się stanie, jeśli nie będzie Ligi Konferencji. W skrócie: Lech Poznań będzie chciał odchudzić kadrę pozbywając się niektórych zawodników z ważnymi umowami, dlatego w końcówce sezonu 2023/2024 wielu piłkarzy walczy przede wszystkim nie o przyszłość Kolejorza a swoją. Lech Poznań już przed trwającym sezonem poinformował o ponad 20-milionowej stracie finansowej. Straty będą jeszcze większe, gdy klub nie załapie się do europejskich pucharów tracąc m.in. blisko 4 miliony złotych z puli pieniędzy dla pucharowiczów, którą wypłaci Ekstraklasa SA.

Należy pamiętać, że nie jesteśmy już przed jubileuszowym sezonem 2021/2022, przed którym klub miał do wydania pieniądze z Ligi Europy, nie ma Macieja Skorży mającego władzę w dziale sportu, trzeba znacząco przebudować i wzmocnić zespół, a brak Europy to brak pieniędzy i dużo mniejsze możliwości skuszenia nowych piłkarzy czy konkretnego trenera. Lech Poznań po planowanej sprzedaży Filipa Marchwińskiego i Kristoffera Velde załatałby tylko dziurę finansową, w przypadku braku awansu do europejskich pucharów niestety pachnie powtórką sytuacji sprzed paru lat, kiedy Lech Poznań zaciskając pasa postawił na wychowanków w celu ich promocji, mocno odmłodził drużynę, przeprowadził niewiele transferów, w sezonie 2019/2020 miał taniego trenera z rezerw i uzupełnił kadrę piłkarzami wracającymi z wypożyczenia. Teraz czekałby nas podobny scenariusz, dlatego zarząd w ostatnim tygodniu robił co mógł próbując jakoś zmotywować obecną drużynę do walki o podium w końcówce sezonu. Musimy jakoś doczłapać się do tej Europy, by mieć nadzieję na pozyskanie normalnego trenera, na jakieś poważniejsze transfery, mieć kartę przetargową na rynku i ugrać w lipcu/sierpniu chociaż 1.500-2.000 do klubowego współczynnika UEFA. Latem Liga Konferencji w niczym nie przeszkodzi, nie będzie przeszkodą w pracy dla nowego trenera, ponieważ pierwszy mecz i tak rozegralibyśmy po 1. kolejce Ekstraklasy, kiedy nowa drużyna musi już być gotowa, mieć szkielet i nowych liderów. W Lechu Poznań pragną Europy, bo wiedzą, że jest ona czymś, co pomoże promować klub. Niedawna Liga Konferencji 2022/2023 pozwoliła zarządowi odbyć wiele owocnych spotkań z przedstawicielami zagranicznych klubów, zyskać nowe kontakty i jeszcze wypromować swojego wychowanka Michała Skórasia, który poszedł w ślady Jakuba Modera (odszedł do lepszej ligi głównie dzięki grze w europejskich pucharach).

Kolejny temat. Niedawno odbył się finał Pucharu Polski, który zakończył się wręcz sensacją. Patrząc na drogę, jaką Pogoń Szczecin pokonała do Narodowego, zasługiwała na ten Puchar Polski. Wisła Kraków już niekoniecznie, skorzystała głównie z dziwnych zasad PZPN-u, przez które klub z niższej ligi w każdej rundzie gra tylko u siebie. Pogoń skompromitowała się mocniej niż Lech z Arką przed 7 laty. Wtedy Lech do pewnego momentu miał jednak dużą przewagę, mógł prowadzić 2:0, 3:0, 4:0, dopiero po wielu niewykorzystanych szansach nagle przestał atakować. Pogoń? Pogoń długo nic nie grała, Wisła miała lepsze statystyki, więcej strzałów, szczecinianie w końcu strzelili gola i powinni jakoś przepchnąć ten finał. W rzeczywistości Pogoń Szczecin dokonała niesamowitego, przegrała z szóstą drużyną I-ligi, przegrała wygrany mecz i nie zdobyła swojego pierwszego trofeum w historii. Pisząc w języku stricte kibicowskim, jaki najbardziej lubicie – Pogoń ze*rała się. Nie wytrzymała presji, nie udźwignęła roli faworyta, przytłoczyła ją cała otoczka tego wielkiego meczu, sparaliżował ją widok tysięcy kibiców spragnionych sukcesu będących za jedną z bramek czy siedzących na sektorach neutralnych. Pogoń ostatnio grała naprawdę dobrze, raz wygrała nawet 5:0, w Poznaniu była lepsza, nie przegrała na Legii czy w Białymstoku, lecz dnia 2 maja nie miało to żadnego znaczenia. Stadion Narodowy ma w sobie to coś, czuć respekt przed tym obiektem, od lat sami jeździmy za Lechem Poznań po różnych stadionach w Polsce a nawet w Europie, jednak żaden obiekt nie robi takiego wrażenia, jak Stadion Narodowy. Czuć respekt przed grą na tym obiekcie, wrażenie robiła otoczka każdego z 4 finałów z udziałem Lecha Poznań, widok nawet pustej trybuny, na której dzień później mieli być kibice Kolejorza, treningi na głównej płycie dzień 1 maja, konferencje prasowe w specjalnej sali czy cały branding. To zupełnie inny mecz, wszystko wygląda inaczej, trzeba być naprawdę mocnym mentalnie, by czując emocje i przywiązanie do danej drużyny poradzić sobie z presją Narodowego i nie mieć miękkich nóg 2 maja o 16:00. Pogoń nie dała sobie rady mentalnie przegrywając najważniejszy mecz w swojej historii i jeszcze w swoim stylu. Wisła? Dla niej w tym sezonie Puchar Polski nie był priorytetem, w finale nie ciążyła na niej większa presja, liczył się bardziej awans do Ekstraklasy aniżeli trofeum. Ostatecznie Puchar po 21 latach trafił w ręce wiślaków, którzy w pucharowym sezonie 2024/2025 rozegrają minimum 2 dwumecze. Klub z Krakowa niewiele na nich zarobi, a jeszcze zmagając się z problemami finansowymi będzie musiał ponieść wysokie koszty transportu na minimum 2 wyjazdowe spotkania. Cóż. To bardziej Pogoń przegrała finał, niż Wisła go wygrała.

Kończąc na dziś. Lech Poznań znowu miał na szczęście, mimo kompromitacji na Stadionie Śląskim, który nie kojarzy się już tak dobrze, jak po 2009 roku, utrzymał w ten weekend miejsce na podium i nasze szanse na awans do Europy nadal są duże, są określane na 58%. Prawdopodobnie do Europy wystarczy nam 6 punktów na 9 możliwych, jakie można zdobyć w ostatnich 3 kolejkach. Mecz z Legią Warszawa to już ostatnia szansa, definitywnie ostatnia szansa na Europę i kolejnej już nie będzie. Jeśli Lech Poznań wygra, to uczyni ważny krok w kierunku ratowania lata na wszystkich polach, a jeżeli przegra, to wtedy nadzieję stracą chyba nawet naiwni. Dzięki dobrym wynikom po meczu Ruch – Lech cały Kolejorz jeszcze żyje, ma o co grać, jeszcze są emocje, sezon 2023/2024 wciąż trwa. Wstrzymaliśmy się jeszcze z niektórymi artykułami, w tym m.in. z tekstem, co czeka Lecha Poznań, gdy nie wywalczy wymaganego awansu do eliminacji Ligi Konferencji i jeszcze jest nadzieja, że nie będzie go trzeba opublikować. W najbliższą niedzielę wszystko się wyjaśni. Lech Poznań potrafi zaskakiwać negatywnie, czasem zaskakuje również pozytywnie, dlatego 12 maja może przegrać gładko 0:3, może też wygrać bez problemu 2:0 jak uczynił to za czasów Adama Nawałki, kiedy sprawił dużą niespodziankę.

Wiosną 2019 roku Lech wygrał z Legią aż 2 razy i nie awansował nawet do europejskich pucharów
null

Na koniec dzisiejszych „Pyr z gzikiem” jeszcze jeden temat dotyczący stricte tego serwisu. Wielu kibiców biorących udział w dyskusjach na tej witrynie ma 30, 40, 50 czy nawet więcej lat, a niektórzy zachowują się jak dzieci. Mamy teraz mnóstwo Lechowych tematów do rozgryzienia, po każdym meczu jest sporo pracy, a tutaj przychodzą e-maile ze skargami w stylu: „ten i ten mnie obraził, „a ten się do mnie przyczepił”, „a bo on napisał o mnie to i to”. Czy to jest Lechowe przedszkole? Czasem nie ma czasu na usuwanie obraźliwych komentarzy zaraz po meczu i trochę trwa weryfikowanie każdych wpisów. Nagle po meczach wszyscy mają dużo napisania, a później po 2-3 dniach od danego spotkania notowane są spadki odwiedzin sięgające 92% w porównaniu z dniami meczowymi. Dlaczego wtedy nie ma tylu wygłaszających opinie? Jakoś wtedy nikt się nie skarży na tego czy na innego użytkownika. Przestańcie się kłócić i wzajemnie obrzucać błotem, skupcie się na Lechu Poznań, w tym na bieżących sprawach. Wojenki w komentarzach nie poprawią sytuacji, nic nie zmienią, sami niepotrzebnie się nakręcacie czepiając się drugiego kibica, który przecież nie odpowiada za treningi, grę czy za zarządzanie klubem sportowym.

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat)

18 komentarzy

  1. legat79 pisze:

    Bielica zwolniony z Unionu…

  2. Grossadmiral pisze:

    No czyli znowu dziura w skarpecie..znaczy w budżecie więc transfery pachną odejściem Salamona i powrotem Pingota za Alana przyjdzie Borol za Jespera czy tam Kvekve w zaleznosci kogo się upłynni Kozubal za Douglasa nie trzeba bo jest Gurgul za Baluja Antczak Wilak na sztukę w razie W jedynie się wyda 10 zł na jakiegoś napastnika nr 3 a 20 zł na jakiegoś skrzydłowego żeby kibole nie srali w komentarzach że klub bez ambicji

  3. Hazaj pisze:

    Ciekawa sprawa „dziury budżetowej”.Na początku sezonu czytałem że TYLKO Lech i Stal Mielec to kluby ( w Ekstraklasie) ktore są „nad kreską” reszta balansujepod kreską a nawet na granicy finasowej plajty.
    Jeśli TERAZ w Lechu bryndża to…. chyba cała ta Ekstraklasa mocno musi się „przeksięgować”. Może obniżać zarobki piłkarzy ( ponoć bezpieczna granica to 30–45%budżetu na płace, a tylko kilka klubów trzyma się tej granicy)?
    Krótko mówiąc „zapomnijcie o potędze polskiego futbolu” w wydaniu krajowym (tu wliczcie Lecha).Nic nie pójdzie do przodu.
    I powoli staje się realne powiedzenie „kto nie ma miedzi ten na dupie siedzi”. A CHCIEĆ to można chcieć włożyć spodnie przez głowę.

  4. Krzysztof pisze:

    Redakcja napisała: „Niedawna Liga Konferencji 2022/2023 pozwoliła zarządowi odbyć wiele owocnych spotkań z przedstawicielami zagranicznych klubów, zyskać nowe kontakty..” tylko co z tego? Nie widzę aby to cos dało klubowi, drużynie (może o czymś nie wiem).Dalej tkwimy w g…, nie ma żadnego progresu, co wydaje się, ze pójdziemy do przodu to spadamy znowu w dol. I tak cały czas, bez przerwy. Sezon przejściowy średnio co dwa lata! Czy oni nie uczą się na bledach? Czy są aż tak głupi?

  5. Bart pisze:

    Bjelica oczywiście swoje za uszami ma i przez 2 sezony w Lechu zawalił wszystko co było do zawalenia, ale należy pamiętać że zarząd mu nie pomagał w pracy. Sprzedali Bednarka kiedy Bjelica chciał na nim budować obronę. Zrobili pełno nietrafionych transferów. Zimą 2018 sprzedali Tetteha za frytki i wcisnęli do drużyny Serafina, przez co w decydujących meczach Trałka z Gajosem musieli grać na zaciągniętym ręcznym żeby się nie wykartkować. Zamiast sprowadzić lewego obrońcę który posadziłby Kostevycha na ławce, sprowadzili Tomasika. Wcisnęli Barkrotha, Raduta, Khoblenkę, De Marco, Koljicia, Janickiego, Rakelsa. Bjelica oczywiście dorzucił do pieca bo nakłonił klub do sprowadzenia takich asów jak Vujadinović, Situm czy Kokalović.

    Dobrze że szukają lepszego trenera i oby udało się dowieźć puchary żeby były większe szanse że tu przyjdzie. Niestety, jeśli nie będzie odpowiednich zmian w pionie sportowym, to nawet ten lepszy trener prędzej czy później polegnie. Lech musi przestać być skorżozależny. Mamy wszystko żeby przynajmniej raz na 2-3 lata każdy trener zdobywał tu trofea.

    • Jakub80 pisze:

      Rodzi się pytanie, gdzie się zagubiła ta sławetna lista wyskautowanych trenerów? Podejrzewam ,że oprócz Rumaka można na niej znaleźć tylko pozostałych obecnie pracujących trenerów, pracowników Lecha. Co od Skorży pełna zgoda ,ten etap należy w końcu zamknąć. Tymbardziej, że sam zainteresowany wypisał się ze współpracy po zdobyciu mistrzostwa. Mam tylko nadzieję, że nie będą to zadne wynalazki pokroju jakiegoś czeskiego no name’a Kozela.

  6. Levin_9 pisze:

    „Zarząd w ostatnim tygodniu robił co mógł próbując jakoś zmotywować drużynę do walki o podium” rychło w czas. Gdy w grudniu wielu tutaj piszących ostrzegało czym może się zakończyć powierzenie drużyny Rumakowi, podobno wywoływało to tylko poprawę humoru w biurach na B-17. „Grzech zaniechania” to znak rozpoznawczy obecnego sezonu, możecie mnie teraz hejtować (nie poskarżę się Redakcji) ale jest mi wszystko jedno czy awansujemy do pucharów, nawet wolałbym nie. Problemem klubu nie są mniejsze czy większę pieniądze,

    • Levin_9 pisze:

      * (ciąg dalszy, wysłało się przed skończeniem) pieniądze, tylko kto je wydaje kupując np.inwalidów z Iranu.

      • Hazaj pisze:

        Wiesz co @Levin_9 — ciekawe, że prawie wszystkie zespoły Ekstraklasy obecnie grają padakę ( kwiecień/maj). Nie mówię o jakiś tam „czołowych zespołach” bo…… takich w Polsce po prostu nie ma! Czy to nie jest ciekawe?
        Wszystkie zespoły to słabi średniacy, a tzw „wielkie” ligi pokazują że MUSZĄ być w lidze 2-3 zespoły DOMINUJĄCE. Inaczej liga to taka „popierdółka”.
        U na po prostu NIKT nie ciągnie poziomem ligi ,a to że taki Śląsk Wrocław na 2 miejscu w tabeli…. co tu gadać zresztą……
        Nawet nie ma co się obecnie pochylać nad Lechem bo on jest tylko „twarzą tej maniany”.Taki sam jak cała ta „czołówka ligowa”.
        Recepty na zmianę na lepsze obecnie brak. A wołanie o pozbycie się WŁAŚCICIELA z Lecha takie same jak te w Zabrzu, Pogoni,Legii czyli normalka ligowa w rodzaju „wywalamy trenera, bierzemy następnego” gdy sam klub niekonsekwentny, słaby finansowo, zagubiony w koncepcji postępu i rozwoju i szarpiący się „od ściany do ściany”.
        A gdy przyjdzie sukces to jest jak śliskie mydło pod prysznicem, trudno sukces utrzymać w ręku.
        ps:
        A przecież nie trzeba brać przykładu z Leverkusen czy z Arsenalu . Jest klub który onegdaj Lech pokonał w LK, a który bardzo dobrze sobie radzi—- jest to Bodo Glimt. Coś akurat „w rozmiarze Lecha”.

      • Levin_9 pisze:

        @Hazaj zobaczymy w następnych sezonach czy wiosenne „równanie w dół” to stały trend czy anomalia występująca okresowo. Ostatnie tygodnie pokazują że różnice umiejętności pomiędzy drużynami są mniejsze niż te w budżetach, wystarczy ambicja i jeżdżenie na d…e.

  7. Tetryk78 pisze:

    Lech jest po prostu polskim klubem z ekstraklapy. Klubem, który sukcesy odnosi „od czasu do czasu” i takie „nie za mocne”. Tak by podbić zainteresowanie własnych kibiców i w sumie nic więcej. Żaden klub ekstraklapy po mistrozstwie, występach w Europie itp nie „odskoczył” poziomem od stawki. Sukces był od razu rozmieniany na drobne, zawodnicy wyprzedawanii a trener, który odnosił sukces w następnym sezonie nie potrafił nic ponad ligowe minimum. Może tak ma być by liga była nadal „wyrównana ” (w dół) i (nie)ciekawa aż do ostatniej kolejki?

  8. smigol pisze:

    Ja juz tylko czekam zeby ten sezon sie skonczyl. Dramat, wstyd, upokorzenia… Mam ku*wa dosc!!!

  9. jerry21 pisze:

    Skończmy już temat Bjelicy. Był już w Lechu, prochu nie wymyślił , miał niezłe momenty ale finalnie zawalił.
    Potem był w kilku klubach, początkowo szło mu nieźle lecz ostatnio nie ma dobrej passy.

  10. radikk pisze:

    Lech nie jest w stanie o nic walczyć w tym momencie. „Przechodzą” mecz z Legią bo mają w tej chwili mental przegrywów. Piłkarze Lecha są po prostu bez formy. Ktoś spieprzył ten aspekt w klubie, brakuje zmienników z jajami.

  11. Erwin pisze:

    Dobrze, że ostatnio zrobiłem sobie „wolne” od Lecha, nie widziałem dwóch ostatnich świetnych pojedynków w wykonaniu naszych „gwiazd” i spędziłem w spokoju majówkę nad morzem. Do 3 ostatnich meczy podchodzę na luzie, nie mam już sił się denerwować, po prostu mam takie przekonanie, że czy awansujemy do pucharów czy nie to mistrzostwa za rok i tak nie będzie, nie mówiąc o PP, zawsze będzie wymówka i minimalizm, trenerem kto by nie został to za rok, najwyżej półtora znowu zwolnienie, do tego wieczne kontuzje i zarząd pochowany w norze, ile można to samo w kółko wałkować, może w nowym sezonie znowu rozpalą się we mnie nadzieje, ale tym już rzygam, najbardziej dlatego, że mogło być to najłatwiej zdobyte mistrzostwo od wielu lat i właśnie mistrzostwo to powinien być cel minimum a nie awans do pucharów.

  12. Hazaj pisze:

    Z ciekawości sprawdziłem sobie ile punktów ugrał mistrz/wicemistrz w sez 20/21 21/22 22/23 ==
    sezon 20/21 -30 meczów – 1.Legia 64pkt 2.Raków 59 ++ sezon 21/22 -34 mecze – 1.Lech 74pkt 2.Raków 69 ++ sezon 22/23 – 34 mecze – 1.Raków 75 2.Legia 66.
    A obecnie po 31 meczach 1.Jaga 56 2.Śląsk 54pkt.

    Widać jak na dłoni że ta cała ekstra-klasa to zjazd poziomu i wyrównywanie do słabych.Jeśliby Jaga WYGRAŁA WSZYSTKIE MECZE do końca ligi to ten Mistrz będzie miał zaledwie 65 punktów! Czyli MNIEJ niż drugie drużyny w sezonach granych na 34 mecze tzn. 21/22 i 22/23.
    Co tu komentować? Cienka liga i przez porównanie cienki Lech. Nic dodać.

  13. arturlag pisze:

    Cóż, miałem już sobie odpuścić mecze Kolejorza w tym sezonie, ale natura ciągnie wilka do lasu a kibica na trybuny lub przed ekran. Po ostatniej kolejce wypada zastanowić się o co w tym wszystkim chodzi, drużyny zagrożone spadkiem regularnie wygrywają spotkaniaz zespołami z górnej części tabeli,nie ma różnicy w grze zawodników będących dotychczas powiedzmy topem tej ligi, a średniakami z drużyn ogona tabeli, a jeśli już jest to na korzyść tych drugich. Może sięganie w większej ilości po wychowanków nie było by w ostatecznym rozrachunku takie złe? Wychowankom zależy na pokazaniu się, by wywołać zainteresowanie za granicą, a skoro w ekstraklasie wystarczy zaangażowanie i ambitne bieganie, by wygrać mecz, to młodzi gracze sprawdzili by sie chyba lepiej niż dzisiejsze „gwiazdy” z zagranicy.
    Lech chce uparcie prowadzić atak pozycyjny, wymieniając setki podań jak Barcelona w czasach świetności. Problem w tym że zachowując nawet odpowiednie proporcje do naszej ligi, nie ma ku temu odpowiednich wykonawców. Bramkarz nie umie grać nogami, żaden z rozgrywających nie będzie Iniestą czy Xavim a Marchwinski mimo 10 na koszulce, to nie Messi, chociaż do niego w tym sezonie akurat pretensji mieć nie można. To jakby potwierdzenie tezy, że wychowankom zależy na pokazaniu się by doszło do fajnego transferu. Jeśli dodać do tego trenera który nie umie przekazać piłkarzom co mają robić na boisku z odpowiednim przeciwnikiem i zarządu, który nie pomaga drużynie swoimi decyzjami, to mamy obraz tego sezonu. Sezonu, w którym mistrzostwo mogło być tak łatwe do zdobycia jak chyba nigdy dotąd, a wyszło na to że może nie być nawet pucharów latem.

  14. El Companero pisze:

    jak mnie to irytuje, takie ględzenie bez sensu, a czy to nasza wina, ze jak nie będzie kasy ,zespół się osłabi a jak się osłabi to nie będzie pucharów? Niech się w klubie wezmą za myślenie jak zbudować coś co funkcjonuje a nie ciągle się rozpierdziela.

Dodaj komentarz